Mandat bez punktów? Tak, ale o 200 zł droższy
Autor: (bw) źródło: rp.pl
Liczba odwiedzin: 4422
Kierowcy otrzymujący mandat za przekroczenie prędkości zarejestrowane przez fotoradar mogą uniknąć punktów karnych.
Właściciele pojazdów, do których trafiają mandaty za przekroczenie prędkości, dostają także gotowe blankiety, które zawierają opcję niewskazania sprawcy wykroczenia - informuje Gazeta Prawna. Konsekwencją takiego wyboru jest uniknięcie przez kierowcę punktów karnych, przy jednoczesnym wzroście kwoty mandatu o 100 lub 200 zł. Kierowca nie jest wtedy karany z tytułu przekroczenia prędkości, lecz za wykroczenie z art. 96 par. 3 kodeksu wykroczeń, będące następstwem celowego niewskazania sprawcy wykroczenia drogowego.
Tadeusz Pepliński, prezes Stowarzyszenia Bezprawiu i Korupcji STOP twierdzi, że jest to zachęcanie do zapłacenia wyższego mandatu kosztem uniknięcia dodatkowych punktów karnych. Wątpliwości co do słuszności tych przepisów ma również płyną Piotr Saternus, skarbnik Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych. Twierdzi, że jest to „pójście na łatwiznę”, a funkcjonariusze powinni doprowadzić do konfrontacji z właścicielem pojazdu.
Pomysł popiera natomiast prof. Ryszard Stefański, karnista z Uczelni Łazarskiego. Jak twierdzi, ta praktyka może budzić wątpliwości etyczne, ale nie narusza żadnych przepisów. Jeżeli jednak na zdjęciu widać wyraźnie kierowcę, to straż nie powinna opierać się wyłącznie na oświadczeniu właściciela auta.
Właściciele pojazdów, do których trafiają mandaty za przekroczenie prędkości, dostają także gotowe blankiety, które zawierają opcję niewskazania sprawcy wykroczenia - informuje Gazeta Prawna. Konsekwencją takiego wyboru jest uniknięcie przez kierowcę punktów karnych, przy jednoczesnym wzroście kwoty mandatu o 100 lub 200 zł. Kierowca nie jest wtedy karany z tytułu przekroczenia prędkości, lecz za wykroczenie z art. 96 par. 3 kodeksu wykroczeń, będące następstwem celowego niewskazania sprawcy wykroczenia drogowego.Tadeusz Pepliński, prezes Stowarzyszenia Bezprawiu i Korupcji STOP twierdzi, że jest to zachęcanie do zapłacenia wyższego mandatu kosztem uniknięcia dodatkowych punktów karnych. Wątpliwości co do słuszności tych przepisów ma również płyną Piotr Saternus, skarbnik Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych. Twierdzi, że jest to „pójście na łatwiznę”, a funkcjonariusze powinni doprowadzić do konfrontacji z właścicielem pojazdu.
Pomysł popiera natomiast prof. Ryszard Stefański, karnista z Uczelni Łazarskiego. Jak twierdzi, ta praktyka może budzić wątpliwości etyczne, ale nie narusza żadnych przepisów. Jeżeli jednak na zdjęciu widać wyraźnie kierowcę, to straż nie powinna opierać się wyłącznie na oświadczeniu właściciela auta.