Mazda 323F nagłośniona koncertowo
Autor: Tomasz Jabłoński
Liczba odwiedzin: 1474
10 tys. watów mocy i natężenie dźwięku przekraczające 150 decybeli (czyli tyle, ile wytwarza sprzęt muzyczny na koncertach) mają wzmacniacze i głośniki w... osobowej maździe 323 F, którą można spotkać na łódzkich ulicach.
– Nie da się siedzieć w tym samochodzie i słuchać muzyki na pełny regulator, bo nikt nie jest w stanie tego wytrzymać i taka próba mogłaby skończyć się kalectwem – mówi Marcin Rogalski, współwłaściciel łódzkiej firmy, która montowała sprzęt grający. – Wzmacniacze i głośniki wytwarzają tu około 10 tys. watów mocy. Dla porównania, klasyczny zestaw car audio ma moc 200 – 300 watów. W samochodzie da się wytrzymać, gdy potencjometr ustawiony jest na 1/4 mocy. Już wtedy auto miażdży mięsistym, szybkim basem. Dźwięk jest czysty niczym w filharmonii.
CZYTAJ TAKŻE
Skoda Yeti w zabudowie Sony X-plod
I niech gra muzyka
Mazdą, choć jest samochodem 5-osobowym, może podróżować tylko kierowca i pasażer. Cały tył wypełniają wzmacniacze, akumulatory (zasilają instalację muzyczną) i sprzęt. Tuż za zagłówkami przednich foteli pracują dwa potężne subwoofery, które są zamontowane w skrzyniach o pojemności ok. 150 litrów. Skrzynie zajmują tylną kanapę i są zatopione w żywicy – powierzchnia między drzwiami i skrzynią wypełnia specjalna pianka. Bagażu też nie przewieziemy, ponieważ cały bagażnik wypełniają zamontowane na płycie MDF potężne wzmacniacze.
– Głośniki, które zainstalowano w przednich drzwiach, też są zamontowane w płycie MDF i wyściełane skórą. System został utwardzony włóknem szklanym – dodaje Marcin Rogalski.
Przednie drzwi oraz dach są wytłumione dwoma warstwami specjalnych mat, a wszystkie wolne przestrzenie wytłumiającą pianką montażową. System audio jest skonstruowany dwutorowo: do normalnej jazdy i do zawodów. Żaden alternator nie byłby w stanie wyprodukować prądu, który potrzebny jest, by głośniki zaczęły pracować – dlatego auto ma dodatkowe akumulatory. Ale na zawody i tak jeszcze jest podłączane do zewnętrznych źródeł prądu.
Źródło: expressilustrowany.pl
– Nie da się siedzieć w tym samochodzie i słuchać muzyki na pełny regulator, bo nikt nie jest w stanie tego wytrzymać i taka próba mogłaby skończyć się kalectwem – mówi Marcin Rogalski, współwłaściciel łódzkiej firmy, która montowała sprzęt grający. – Wzmacniacze i głośniki wytwarzają tu około 10 tys. watów mocy. Dla porównania, klasyczny zestaw car audio ma moc 200 – 300 watów. W samochodzie da się wytrzymać, gdy potencjometr ustawiony jest na 1/4 mocy. Już wtedy auto miażdży mięsistym, szybkim basem. Dźwięk jest czysty niczym w filharmonii.CZYTAJ TAKŻE
Skoda Yeti w zabudowie Sony X-plod
I niech gra muzyka
Mazdą, choć jest samochodem 5-osobowym, może podróżować tylko kierowca i pasażer. Cały tył wypełniają wzmacniacze, akumulatory (zasilają instalację muzyczną) i sprzęt. Tuż za zagłówkami przednich foteli pracują dwa potężne subwoofery, które są zamontowane w skrzyniach o pojemności ok. 150 litrów. Skrzynie zajmują tylną kanapę i są zatopione w żywicy – powierzchnia między drzwiami i skrzynią wypełnia specjalna pianka. Bagażu też nie przewieziemy, ponieważ cały bagażnik wypełniają zamontowane na płycie MDF potężne wzmacniacze.
– Głośniki, które zainstalowano w przednich drzwiach, też są zamontowane w płycie MDF i wyściełane skórą. System został utwardzony włóknem szklanym – dodaje Marcin Rogalski.
Przednie drzwi oraz dach są wytłumione dwoma warstwami specjalnych mat, a wszystkie wolne przestrzenie wytłumiającą pianką montażową. System audio jest skonstruowany dwutorowo: do normalnej jazdy i do zawodów. Żaden alternator nie byłby w stanie wyprodukować prądu, który potrzebny jest, by głośniki zaczęły pracować – dlatego auto ma dodatkowe akumulatory. Ale na zawody i tak jeszcze jest podłączane do zewnętrznych źródeł prądu.
Źródło: expressilustrowany.pl