Mercedes na szynach

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 7726

Marek Kamiński, znany polarnik, przepłynął kajakiem Wisłą do Gdańska i twierdzi, że jest to piękna rzeka.

Fot. Archiwum Marek Kamiński, znany polarnik, przepłynął kajakiem Wisłą do Gdańska blisko tysiąc kilometrów i twierdzi, że jest to piękna rzeka.  

Pod Włocławkiem musiał płynąć za holownikiem i był to ciekawy widok. Holownik kruszył krę, a Kamiński na kajaku płynął wąską szczeliną między lodami. Zmarzł chyba trochę, twierdzi za to, że woda z Wisły ma świetny smak. Brzegiem jechały dwa samochody Peugeot i też się nie psuły.

Wszystkie firmy szukają teraz sposobu, aby się pokazać – Skoda wywiozła terenowe yeti aż w Himalaje. Sezon będzie raczej marny, skończyły się dopłaty w Niemczech przy zakupie nowych samochodów, a sprzedaliśmy tam ok. 50 tys. małych aut, głównie fiatów i teraz to się skończy.

Cała motoryzacja jest jakby w zawieszeniu. Wszyscy wiedzą, że potrzebne są nowe źródła napędu. Na salonie w Genewie pokazano wiele samochodów elektrycznych, ale ciągle jest to sprawa przeszłości. Ciekawe auto pokazano właśnie w Szanghaju w Chinach. Jest to samochód General Motors o nazwie EN-V, całkowicie elektryczny, który  można podłączyć do każdego gniazdka. W USA gotowy jest chevrolet volt i masowa produkcja rozpocznie się w przyszłym roku.

Szefem prasowym Chevroleta został Wojciech Osoś i wiemy o tych samochodach coraz więcej. Volt jeździł jako samochód serwisowy na olimpijskich igrzyskach w Vancouver. Przy ładowaniu zużywa tyle prądu co lodówka. W Europie jeżdżą już dwa tysiące elektrycznych, małych smartów, produkowanych przez Mercedesa.

Samochody elektryczne mają wszakże jeden podstawowy feler. Są tak drogie, że mało kto je kupi.  W Warszawie miała miejsce szopka reklamowa – pokazano stację do ładowania samochodów elektrycznych, tyle że samochód trzeba było sprowadzić ze Szwajcarii, a kosztuje 500 tys. zł.  Póki co, trzeba się trzymać tego co już istnieje.

Silniki wysokoprężne mają już prawie takie same osiągi jak benzynowe, a palą coraz mniej. Skoda fabia diesel 1.9 pali przy spokojnej jeździe 4,2 l, a nowy terenowy mercedes GLK przy jeździe mocno niespokojnej i miejscami bardzo szybkiej ok. 11 l, ale z silnikiem 3,0 l/260 KM. Świetne opinie mają silniki diesla w hondach accord. Różnica mieści się w kieszeni. Skoda fabia kosztuje ok. 60 tys. zł., a mercedes GLK ok. 200 tysięcy.

Postęp w motoryzacji jest coraz większy ale Mercedesa nota bene ciągle nie da się podrobić. Jeździ się tym jak po szynach.

Komentarze

    • Roger
    • następuje teraz chwila zadumy nad artykułem..
    • renek
    • Panie Jerzy, Mercedes GLK już nie taki nowy, jest na rynku od końca 2008 r., i to SUV, któremu można zafundować pakiet Off-Roader i dopiero będzie lekko terenowy. Test takowego GLK 320 CDI 4Matic jest na www.autosalonpomorski.pl wraz innymi modelami "meroli", które faktycznie jeżdżą jak po szynach, np. C 180 K BlueEfficiency z silnikiem 1.6 i automatem (ciekawostka!),klasa E 200 CGI BlueEfficiency, klasa B 180 CDI oraz klasa C 200 K T, w której testujący przeżył czołowe zderzenie z pełnoletnim Audi. A tak to w ogóle pozdrawiam i gatuluję dowcipu.

Dodaj komentarz