Miasto przestraszone
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 5000
Często przypominam tą historyjkę. Polski policjant drogowy zadaje zwykle w takiej sytuacji idiotyczne pytanie: „Czy pan kierowca zna przepisy”, chociaż widać wyraźnie, że nie zna, a amerykański pomaga wybrnąć z sytuacji. Zatrzymał ruch na wszystkich pasach, poczekał aż zawrócę i jeszcze zasalutował na pożegnanie. Pały nie ruszał.
W cywilizacyjnie rozwiniętych krajach wszelkie służby nastawione są na to, aby pomóc kierowcom. W Polsce natomiast myśli się głównie o tym, jak nałożyć nowy mandat. Straż Miejska otrzymała właśnie uprawnienia do nakładania mandatów na uliczkach osiedlowych i zaczęło się szaleństwo. Łupią mandaty jak za zboże.
Straż Miejska otrzymuje co chwila nowe uprawnienia i lada dzień zażądają karabinów maszynowych. Ustalono w dodatku piramidalną wysokość mandatów za postawienie samochodu na tzw. kopertach, na miejscu dla niepełnosprawnych - 500 zł. Koperty są potrzebne tyle, że wytapetowane są nimi całe miasta. Dowożą kartofle do sklepu i buch już jest koperta. Warszawa to było kiedyś miasto nieustraszone, a teraz jest wręcz przestraszone i dokładnie opalikowane, więc gdzie by nie postawić samochód, tam łupią mandat. Wszędzie stoją rdzewiejące paliki. Zamiast budować parkingi rozwija się coraz bardziej system mandatowy. Miały by budowane parkingi podziemne oraz piętrowe. I nic ! Polskie miasta nastawione są głównie na karanie.
Zdarzają się wszakże, przyznajmy, sytuacje niezwykłe. W Warszawie przez jeden weekend, zaledwie przez sobotę i niedzielę, położono asfalt i zbudowano całą nową ul. Idzikowskiego. Rano stoją tu korki, pod górkę do Puławskiej, a popołudniu w dół do ul. Sobieskiego. Budowa nowej ulicy była niezbędna tyle, że nikt nie pomyślał , że obok jest osiedle „Pod Skocznią” na parę tysięcy osób i jakiś dojazd trzeba było zostawić. Zrobiło się bardzo po polsku. Z jednej strony radosna i błyskawiczna budowa, a z drugiej gdyby ktoś przypadkiem chciał się tu urodzić albo umrzeć, to musiałby poczekać do poniedziałku, bo nie było jak dojechać.