Mini na salonach
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 5769
Ambasador Anglii w Warszawie Charles Crawford wydał przyjęcie na cześć samochodu Mini. Samochód wjechał na salony ambasady, a jak odsłonięto zasłony, to na dachu siedziała córeczka ambasadora z flagą angielską w ręku.
Na salonach dyplomatycznych takiego wydarzenia jeszcze nie było. Ambasador angielski wydaje przyjęcie na cześć niemieckiego samochodu, który co prawda kiedyś był angielski, ale już nie jest i należy teraz do BMW.
Mini jest jedynym samochodem, który w pierwotnej wersji, oczywiście ze zmianami, ale przetrwał do dziś. Od 1956 roku wyprodukowano przeszło 5 mln tego auta. W latach sześćdziesiątych Mini odnosiło sukcesy w Rajdzie Monte Carlo i do dziś pozostaje samochodem kultowym. Do współczesnych czasów próbowano także dopasować Volkswagena „Garbusa”, ale się nie udało. Produkowany obecnie model New Beeatle nie jest już ani „Garbusem”, ani atrakcyjnym współczesnym samochodem.
Anglia, podobnie jak Polska, wyprzedała swój przemysł samochodowy, przy czym my sprzedaliśmy fabryki, a oni swoje najlepsze marki. Bentley i Rolls-Royce należy do Volkswagena Vauxhall do Genaral Motors, Mini do BMW, a Rover, którego nawet Polska nie chciała przejęli Chińczycy. W Anglii produkowane są już tylko małe serie kultowych samochodów takich jak Triumf, a przede wszystkim Aston Martin, który kosztuje kilkaset tysięcy dolarów i najczęściej widywany jest w porcie w Monte Carlo, gdzie parkuje przy luksusowych jachtach.
W tej sytuacji zrozumiała jest tęsknota za Mini. Ambasador Crawford oświadczył, że nie ma znaczenia, do kogo ten samochód obecnie należy, ważne jest, że zawsze kojarzony jest z angielską solidnością. Chociaż jest już niemiecki, to dalej produkowany jest w Anglii, w Oxfordzie.
Tak było z Mini w Warszawie. Przy okazji sprowadzono z Londynu dwa piętrowe autobusy, którymi można się było przejechać. Jak się stoi w korku, to z piętrowego autobusu jest ładniejszy widok.