Motor WSK

Motocykle / Motocykle

Autor: Adrian Werner

Liczba odwiedzin: 27728

Uruchomienie produkcji jednośladu w pierwszych latach po wojnie, z wielu względów było po prostu łatwiejsze.

Powojenna historia polskiego motoru zaczęła się dużo wcześniej od historii polskiego samochodu.

 

Koniec lat czterdziestych i początek pięćdziesiątych, szara rzeczywistość PRL-u nie pozwalała nawet marzyć o rozpoczęciu produkcji samochodów, przeznaczonych dla szerokich mas ludności. Władze kładły nacisk na wytwarzanie ciężarówek, tak potrzebnych przecież przy odbudowywaniu kraju czy odradzaniu zniszczonego wojną przemysłu.

 

Przeciętny obywatel nowej Polski z niecierpliwością oczekiwał efektów pracy polskich inżynierów. Nie mieli oni łatwego zadania, motory nie były priorytetem władz partyjnych, konstrukcje miały być proste i, przede wszystkim, tanie w produkcji. Nasi rodzimi konstruktorzy, choć opracowali dużo bardziej nowoczesne rozwiązania, musieli ulec naciskom decydentów.

 

Wszystko zaczęło się od powstania w Warszawskiej Fabryce Motocykli pierwszego polskiego "peerelowskiego" motoru, opracowanego na bazie przedwojennych, cudem ocalałych dokumentacji motocykla SHL 100. Wytwarzano go w Suchedniowskiej Hucie Ludwików w Kielcach. Jako jednostka napędowa dla powojennego motoru posłużył silnik DKW 125 RT. W pomyśle tym Polacy nie byli odosobnieni. Na silniku tym wzorowano się przy produkcji pewnych modeli Harleya-Davidsona, Yamahy, Moskwy czy Mińska.


Od 1955 roku motory zaczęto także produkować w świdnickiej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego. Z początku WSK-i różniły się od WFM-ek jedynie napisem na baku.

 

Tylko na talony
Kto miał talon na motor, ten mógł wierzyć, że owego jednośladu się doczeka. Reszta musiała zadowolić się jedynie marzeniami. Wojciech Szymański z Gdańska, obecny właściciel unikatowego modelu WSK-i opowiada o swym poprzedniku, który należał do owej grupy szczęściarzy - posiadał talon. Być może dostąpił owego wyróżnienia dlatego, że pracował w oświacie. Kupił tę WSK-ę, a miało to miejsce we Wrocławiu, w 1958 roku. Przez 5 lat jeździł swym pojazdem do pracy, dbając o motor, jak o najcenniejszą rzecz jaką posiadał.
- Kiedyś ludzie inaczej podchodzili do swoich pojazdów, bez różnicy czy to był motor czy samochód - opowiada Wojtek. Teraz są to nasze narzędzia pracy, coś zwykłego, co ułatwić ma nam życie. Gdy zaczyna zawodzić, to po prostu zmieniamy je na nowsze. W latach pięćdziesiątych motor był prawdziwym skarbem. I może właśnie dlatego szczęśliwy posiadacz WSK-i jeździł nią tylko 5 lat. - Kiedy spytałem go, dlaczego od 1963 roku motor stał w garażu, z rozbrajającą szczerością odpowiedział: "Wtedy były już autobusy" - mówi Wojtek.

 

Stuprocentowy oryginał
Motor stał przez 37 lat. Po usunięciu bardzo grubej warstwy kurzu, oczom Wojtka Szymańskiego ukazał się doskonale "zakonserwowany stuprocentowy oryginał". - Nieraz interesowałem się ogłoszeniami dotyczącymi sprzedaży starych motocykli. Ogłoszeniodawcy zawsze piszą o oryginalnym pochodzeniu wszystkich części - opowiada Szymański. Ale kiedy dochodzi do rozmowy, bądź spotkania okazuje się, że na przykład reflektor pochodzi od innego modelu, błotnik jest nie wiadomo skąd, czegoś tam w ogóle brakuje. Kiedy przetransportowałem WSK-ę do swojego domu, zobaczyłem, że wszystkie przewody, najdrobniejsze detale takie jak: świeca, pochodzą z czasów, kiedy motor trafił do garażu. Opony marki Degum są w Wuesce od nowości, a mimo to bieżnikowi nie można niczego zarzucić. Nic w tym dziwnego, przebieg 42-letniego pojazdu to niespełna ... 4 i pół tysiąca kilometrów.
- Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że nie znajdzie się w całej Polsce dziesięciu tak dobrze zachowanych modeli - zapewnia Wojciech Szymański.

 

To już tylko historia
Różne krążyły opinie o polskich motocyklach. Tak jak i o całej naszej motoryzacji. Jedni z pogardą patrzyli na rodzime modele, ale byli i tacy co oddali by niejedno dla zdobycia talonu na WSK-ę. W pierwszych latach powojennej produkcji motory te były dość awangardowe, polscy konstruktorzy w wielu pomysłach niczym nie ustępowali innym inżynierom. W latach późniejszych ograniczono się jedynie do pewnych ulepszeń, które nawiasem mówiąc, nie zawsze wychodziły motorom na dobre. Wiele prototypów nie doczekało niestety realizacji.

 

Piętnaście lat temu, z taśmy montażowej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku zjechała ostatnia WSK-a. W ten sposób zakończyła się historia polskiego motocykla.

 

Wybrane dane techniczne
- silnik - dwusuwowy, jednocylindrowy z przepłukaniem zwrotnym
- skrzynia biegów - trzystopniowa
- podwozie - rama podwójna, zamknięta
- pojemność zbiornika paliwa - 12,5 l, w tym 2 l rezerwy
- prędkość maksymalna - 70 km/h
- zużycie paliwa - 3 l/100 km

 

Fot. Dariusz Lisowski

Do początku artykułu

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Moto.Gratka.pl

Komentarze

    • Boguś (gość)
    • super sprzęt jak na tamte czasy
    • Fenix (gość)
    • Panie Werner - a cóz za bzdety Pan tu wypisuje!!! Może jednak znajdzie Pan jakieś łatwiejsze tematy, mniej ambitne - warto o tym pomyśleć. No bo dla przykładu - niechże Pan sprawdzi kiedy powstała W-ska Fabryka Motocykli, a kiedy powstał pierwszy powojenny polski motocykl! I nie był to motocykl na bazie SHL. A zresztą SHL - jako producent motocykli - to nie jest i nigdy nie była Suchedniowska Huta Ludwików. Piszezsz Pan o wuesce, pokazując zdjęcia WFM. I zresztą cała reszta bzdetów wszelakich. Pozdrawiam, będę się modlił o Pana zdrowie.
    • pioter (gość)
    • Mam identyczną WSK M06 i nie jest to WFM jak twierdzi fenix. Pierwsze modele produkowane w swidniku mialy nawet napis na predkosciomierzu WFM, ale juz na tabliczce bylo WSK. To tyle, a tekst fajny i ma co sie spierac do szczegolow - czuc ze facet kocha strare motory i czesm mu i chwala
    • jojo (gość)
    • te wski z podwójną ramą od wfm-ki to rozwijały prędkośćdo 95-100km/h to nie całkiem takie gówno ale teraz 125. i 200 drzą
    • drdr (gość)
    • świnnik jest the best
    • Baron (gość)
    • Jak znasz się na tunningu i dobrze przerobisz swoją WSK-ę będziesz zadowolony tak jak ja.
    • Tedi (gość)
    • Ja mam swoja wske 125 od IV klasy szkoly podstawowej. Jest moja pasja i wszystkie pieniadze jakie mam w nia wsadzam jest piekna jak lalka ^^ Teraz w wakacje troszke se uzbieralem i kupuje druga wske ( dziwne szukalem wszedzie po wszystkich kumplach a znalazlem w miejscowosci obok przez internet ;) ) Serdecznie pozdrawiam i polecam tez motocykl JUNAK Gdybym mial jakakolwiek prace to bym go kupil ale z kieszonkowego i prac sezonowych dam rade utrzymac tylko wske. Jeszcze raz pozdro WSK 4ever
    • modena (gość)
    • wsk to motor nie do zdarcia pod warunkiem ze jest profesjonalnie zrobiony i sie na nim nie szleje
    • soban
    • wska wjejski spszęt kaskaderski to znaczy dobtry spszet
    • soban
    • Nie ma to jak czarna WSK'a - kumpel sobie kiedys ostro nogę przygrzał na rurze w wakacje :-)
    • Komentarz usunięty
    • soban
    • jeśli ktoś ma na sprzedaż WSKę 125 w okolicy Brodnicy to proszę o maila na adres kami644@poczta.onet.pl chętnie kupię.
    • soban
    • ma ktoś jaka wsk-e do sprzedania
    • soban
    • śiemka macie racje że Wsk jest nie do zdarcia pozdro dla tych co mają wueskę
    • soban
    • niebadz taki brutalny
    • stoone
    • WSK w Świdniku produkowała również WFM M06 z tym, że na logo na baku i tabliczka znamionowa miły WSK Świdnik. Mój model jest oryginalny z WSK Świdnik. Rok 1958 kolor oryginał granatowy. Ciekaw czy mi też zarzucisz, ze piszę bzdury? Przeczytaj książkę „Polskie motocykle 1946-1985” A. Zielińskiego.
    • Roger
    • czy ty facet piszesz posty do samego siebie ?
    • wielki94
    • Siemka czy wiecie może ile najwiecej pojechac wsk 125
    • bialy (gość)
    • 98 jechalem

Dodaj komentarz

MOTOINTEGRATOR Grupa Inter Cars

Znajdź części do swojego samochodu!