Najpierw egzamin, potem nauka jazdy 19.01.2009 Liczba odwiedzin: 23624 Zamiast 30. godzin obowiązkowych i nudnych wykładów z przepisów ruchu drogowego – nauka w domu, a potem egzamin teoretyczny. Dopiero po jego zaliczeniu praktyczna nauka jazdy. Takie rozwiązanie zakłada powstająca w Ministerstwie Infrastruktury ustawa o kierujących pojazdami. Projekt ma trafić do Sejmu w pierwszym półroczu.
Ubieganie się o prawo jazdy kategorii B (tzw. amatorskie, czyli najpopularniejsze) będzie nieco łatwiejsze już od 1 marca dzięki rozporządzeniu ministra infrastruktury, zmieniającemu regulamin egzaminu. Zostanie skrócony czas jazdy po mieście podczas egzaminu z 40 do 25 min. Uproszczona będzie też pierwsza część egzaminu. Do tej pory kursant musiał w aucie pokazać światła, klakson, wlew paliwa, oleju itp. Po zmianach będzie losował zestaw pytań, a do wskazania będą tylko dwa elementy.
Choć kandydaci na kierowców nowości te przyjmują z zadowoleniem, to wielu z nich uważa, że zmienić się powinien sam system szkolenia. Teraz kandydat na kierowcę musi w autoszkole zaliczyć 30 godz. obowiązkowych wykładów z teorii oraz 30 godz. jazd z instruktorem.
Maciej Grabowski, który niedawno odebrał prawo jazdy, uczył się sam, a testy ściągnął z internetu. Twierdzi, że wykłady w szkole jazdy to strata czasu i pieniędzy. – By zaliczyć teorię wystarczy podręcznik dla kierowcy i testy. Dodatkowe tłumaczenia nie są potrzebne – uważa Grabowski. – Powinno się zlikwidować obowiązkowe wykłady teoretyczne – dodaje.
– Podobna zmiana jest już w nowej ustawie o kierujących pojazdami, która w drugim kwartale trafi pod obrady Sejmu – uspokaja Jakub Dąbrowski, rzecznik ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Projekt przewiduje, że kandydat na kierowcę będzie się uczył teorii sam przez internet, potem będzie musiał zaliczyć wewnętrzny egzamin w szkole jazdy i dopiero trafi do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego na sprawdzian państwowy – dodaje Dąbrowski.
Ustawa m0że wejść w życie najwcześniej jesienią. Dlatego dyrektor łódzkiego WORD Zbigniew Skowroński uważa, że zmianę trzeba wprowadzić znacznie wcześniej. Jego zdaniem nowe zasady mogłyby się znaleźć już w rozporządzeniu, nad którym prace właśnie kończy resort infrastruktury. – Pora skończyć z fikcją i ułatwić życie kandydatom na kierowców. Mam sygnały, że wykłady z teorii w szkołach jazdy są nudne, kursanci ziewają, a przepisów i tak uczą się w domu – mówi.
Skowroński się obawia, że prace nad ustawą będą się przeciągały w nieskończoność, dlatego wysłał w tej sprawie pisma do ministra Cezarego Grabarczyka, a także do wybranych parlamentarzystów.
Krzysztof Kwiatkowski, senator Platformy Obywatelskiej, uważa postulowane zmiany za słuszne. Ale zanim zacznie lobbować w tej sprawie, chce zasięgnąć opinii ekspertów. Szkoły jazdy pomysł komentują ostrożnie, ale ze wskazaniem na „nie”. Właściciele autoszkół uważają, że mechaniczne rozwiązywanie testów to jedno, a rzeczywista nauka zasad ruchu drogowego – zupełnie co innego.
Ryszard Górecki, właściciel łódzkiej szkoły nauki jazdy, uważa, że zajęcia teoretyczne są potrzebne. – Nie chodzi o tworzenie papierowych kierowców, tylko takich, którzy będą umieli zareagować na drodze w określonej sytuacji – mówi. Olga Stańczyk z warszawskiej autoszkoły jest podobnego zdania. Samodzielną naukę przez internet porównuje do takich samych lekcji języka obcego: bez konsultacji nie da się dobrze opanować przepisów ruchu drogowego.
O swoich stratach szkoły jazdy mówią niechętnie. Ryszard Górecki twierdzi, że u niego szkolenie teoretyczne jest prawie gratis: kurs kosztuje niecałe 1,3 tys. zł, a godzina jazdy 40 zł, czyli teoria kosztuje 100 zł. Właściciel jednej z poznańskich szkół nauki jazdy szacuje, że na likwidacji wykładów straci około 300 zł od osoby.
Także szefowie WORD-ów są ostrożni. Paweł Bejda ze skierniewickiego ośrodka jest zwolennikiem teorii na wykładach. Argumenty: chodzi o wyjaśnienia, a nie mechaniczne wkuwanie formułek. Komentarze
Autor:
Roger
19.01.2009 09:40
u mnie wykłady byly całkiem sympatyczne.. wykładowca co chwilę nas uświadamiał, że Chiny są państwem
ludowym (i żebyśmy o tym nigdy nie zapominali)
Autor:
Lambo
20.01.2009 23:57
Rozumiem, ze będąc na odpowiednim stanowisku trzeba coś podziałać, żeby ktoś nie powiedział, ze sie
nic nie zrobiło. Tylko zanim zrobi sie jakieś zamieszanie wypadało by spytać ekspertów z danej dziedziny, jak zmiany wpłyną na rzeczywistość. Mam wrażenie, ze ludzie zajmujący sie tą ustawą nie mają prawa jazdy, lub w/w uprawnienia zdobyli 30 lat temu gdzie między jedną Warszawką Sołtysa i jedną Syreną Księdza, jeździły same dorożki. Otóż nie wiem czy sobie ktoś zdaje sprawe, ale kursanci, w związku z tym projektem zapłacą więcej za kurs!
Autor:
Lambo
21.01.2009 00:09
Testy to jest jedna bajka, przepisy to druga. Można nauczyć sie testów, nie mając zbyt dużego
pojęcia o przepisach. I nawet jeśli ktoś bedzie znał testy, nie ma gwarancji ze zna przepisy. Oczywiście każdy instruktor wytłumaczy pięknie wszystkie przepisy na jazdach. Tylko zamiast skupić sie na praktycznym ćwiczeniu tego co na teorii powinno być omówione, będzie musiał omawiać pominięte,nie douczone, albo źle zrozumiałe przepisy, które w niektórych przypadkach trudno jest zrozumieć bez dodatkowego omówienia.
Autor:
Lambo
21.01.2009 00:15
Efekt: trzeba będzie cześciej sie zatrzymywać i omawiać to co w domu nie zostało wystarczająco
wyuczone, nie z własnej winy, bo niby skąd kandydat na prawo jazdy ma wiedzieć co jest ważne a co bardzo ważne? Tyle mówi sie o bezpieczeństwie i o kształtowaniu świadomości za kierownicą, która zaczyna powstawać juz na części teoretycznej, niestety ktoś o tym zapomniał. Jeśli ktoś ma problem w prowadzeniu wykładów i robi to w sposób nudny, to sprawa jest prosta, będzie miał mniej kursantów bo nikt go nie bedzie polecał.
Autor:
Lambo
21.01.2009 00:27
Oszczędności w postaci zawrotnej kwoty 100-300pln przełoża sie na dużo gorsze przygotowanie
przyszłych kandydatów na prawo jazdy do poradzenia sobie na drodze. Nie produkujmy posiadaczy plastikowych kartoników! Czy szkoły jazdy na tym stracą? NIE! Zaoszczędzą pieniądze na sali za która trzeba sporo zapłacić, na ratowniku medycznym, na laptopie, rzutniku, tablicach ze znakami i całym wyposażeniu ośrodka. Zarobią wiecej pieniędzy na dodatkowych jazdach, gdzie będą omawiać przepisy zamiast jeździć.
Autor:
Lambo
21.01.2009 00:33
Nie wspominam juz o pierwszej pomocy przedmedycznej, którą każdy powinien znać i umieć stosować.
Życze naszym prawodawcom, aby nigdy nie znaleźli sie w sytuacji, kiedy potrzebują pierwszej pomocy i nikt im tej pomocy nie udzieli bo każdy sie wyuczył na komputerze a w rzeczywistości nie wie co ma zrobić!
Autor:
Vito3
21.01.2009 10:52
Widzę tu płacz i rozpacz właścicieli szkoł jazdy a to zaoszczędzi na sali to na laptopie żenada
.Skoro tak ciekawie prowadzicie wykłady i kosztuje to 100zł to nadal organizujcie , a Wasz kurs będzie atrakcyjniejszy. To od dobrego przygotowania instruktora zależy jak jest przygotowany egzaminujący bo to czy nauczy się przepisów w domu czy na wykładach i tak weryfikuje to ulica i instuktor który przestanie zaliczać godziny tylko zacznie pracować.A i tak często na wykłady chodzi co drugi.
Autor:
kzwti
21.01.2009 14:54
Lambo ile godzin jest na kursie przewidziane na temat PP2? 2 - 4?. Czego można się za ten czas
nauczyć? Najwyżej filmy pooglądać (to można zrobić też w necie). Jak robiłem uprawnienia ratownika WOP na PP było około 20 godzin wykładów i ćwiczeń praktycznych. Po 2 max. 4 godz. laik ma wiedzieć jak w miarę fachowo pomóc przy krwotoku, albo otwartym złamaniu - prędzej zemdleje, albo zwymiotuje niż pomoże. Co będzie jak taki ktoś ułoży poszkodowanego z pękniętym kręgosłupem szyjnym w pozycji bocznej ustalonej np.? Wg. mnie nauka PP na kursie prawa jazdy to fikcja. Co komu po teorii bez praktyki?
Autor:
OSK
21.01.2009 15:44
co za baran napisał ten artykół teraz na egzaminie nie pokazuje się żadnego wlewu paliwa ani wlewu
oleju sprawdza się sygnał dźwiękowy a nie żaden klakson a na likwidacji części teoretycznej to tylko zyskamy tak jak wcześniej ktoś wspominał bo w tym czasie mogę szkolić i zarabiać teoria jest gratis ktoś mówiąc że traci na każdym 300 zł to pieprzy czyli co mając na wykładach 20 osób x 300 =6000zł podzielić na 30 godzin to daje 200 zł za godzinę gdyby tak było to każdy wolałby wykłady i nikt nie chciałby prowadzić zajęć praktycznych.
Autor:
DGŻ
26.01.2009 18:37
no akurat ja miałem egzamin rok temu i miałem takie cos jak wskazanie miejsca wlewu oleju a takze
innych płynów które trzeba samemu uzupełniac!!! a raczej przpisy sie nie zmieniaja sie tak szybko.
Autor:
Roger
27.01.2009 22:22
ja pamiętam, że wlewu paliwa się nie wskazuja ale różne inne płyny- tak: do spryskiwaczy, do
smarowania układu kierowniczego, ha.mulcowy, wlew oleju i bodajże wskazać zbiornik wyrównawczy z płynem do chłodnicy. prawko robiłem 1,5 roku temu.
Autor:
OSKL
08.02.2009 15:03
Jeśli tak to dodatkowa oszczędność dla OSK powinna z tego wyniknąć, bo powinno się również
zlikwidować konieczność utrzymywania sal wykładowych, ale myślę że nikt nie dopisze tego do ustawy, a szkołom dojdą dodatkowe wykłady dawane przez instruktorów w trakcie jazdy- ciekawe czy to będzie lepiej dla kursantów. Ze względów finansowych jestem za, bo wykłady w całokształcie szkolenia nie przynoszą żadnych dochodów dla OSK.
Autor:
arecki197745a
26.02.2009 15:18
trochę będzie lepiej ale nie nie za dużo , bo i tak każdy egzaminator ma swoje wymagania jeden lubi
szybciej jezdzić drugi jeszcze inaczej a nie widzą tego że do samochodu śię trzeba przyzwyczaić i potrafią oblewać za byle ...,np. dynamika ,...ane !!! przecież to się wyrabia z czasem a egzamin powinien być egzaminem
|