Nasza „Drogówka” jest coraz lepsza
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 8604
Trafiła nas ostatnio drogówka pod Elblągiem i od razu uprzejmie, jak zwykle,
zaproponowali mandat 350 zł
i 6 punktów.
Za co? - pytam. Za przejechanie linii ciągłej na skrzyżowaniu. A gdzie jest takie skrzyżowanie? A tam, i pokazują co najmniej kilometr do tyłu, czego oczywiście nie widać, ale mają lornetkę.
Dalsza rozmowa trwała dość krótko, byli to fachowcy i wiedzieli, że trochę przesadzili. Panowie, z pełnym uszanowaniem, ale tu nic się nie zgadza. Jak jest skrzyżowanie to nie może być linii ciągłej, bo jak jest linia ciągła, to właśnie na skrzyżowaniu się kończy, bo inaczej żaden samochód nie mógłby skręcić i nie byłoby skrzyżowania. Nasza argumentacja została przyjęta do wiadomości i nie było już mowy o żadnym głupim mandacie i punktach, tylko rozmawialiśmy ogólnie o odpowiedzialnej pracy policji drogowej. Tak się zdarza.
„Drogówka” jest coraz lepsza i ma autorytet, ale zdarzają się wszakże, jak to w życiu, rożne przypadki.. Dla porządku odnotujmy, że „drogówka” pod Elblągiem była poza tym bardzo elegancka i pachniała dobrymi perfumami, może nawet Kenzo. Kiedy w telewizji, w „Dzień dobry TVN” opowiedziałem o pachnących policjantach, to prowadząca program Dorota Wellman nie mogła się nadziwić. „Drogówka” - powtórzmy - jest coraz lepsza, są wszakże sprawy, które muszą budzić sprzeciw. Policja szczyci się, że po drogach jeżdżą cywilne samochody i wyłapują samochody przekraczające szybkość, a nie jest to żaden powód do chwały. Często jest tak, że taki tajniak podjeżdża z tyłu i prowokuje wręcz do zwiększenia szybkości. Jak ktoś siedzi z tyłu na zderzaku, to z reguły się przyspiesza, a wtedy oni robią zdjęcie, kogucik wystawiają na dach i już nas mają.
„Drogówka” - powtórzmy jeszcze raz - jest za dobra, aby stosować tego rodzaju prowokacje. Dostaliśmy też mandat z Niemiec. Pod Hamburgiem przekroczyłem szybkość o 11 km, było 50, a jechaliśmy 61 km/h, za co należy się 25 euro mandatu, czyli 100 zł. Wychodzi mniej więcej 9 zł. za kilometr, ale wszystko jest sfotografowane i udokumentowane. Wyraźne jest nasze zdjęcie za kierownicą, aby nie było żadnej dyskusji, kto prowadził, a także dokładny opis gdzie i na jakim odcinku drogi miało to miejsce.
W Niemczech nikt by nie zapłacił mandatu za przejechanie linii ciągłej na skrzyżowaniu, bo takie nie istnieje, a w Polsce próbują jeszcze na to naciągać.