Nie wierzcie w okazje!

Porady / Zakup Auta

Autor: Krzysztof Gołata

Liczba odwiedzin: 30123

Jak zarabiać na sprzedaży samochodów nie sprzedając samochodów? Wystarczy zorganizować – w dobrym punkcie - mały komis samochodowy, wyeksponować kilkanaście aut i czekać na klienta.

Jak zarabiać na sprzedaży samochodów nie sprzedając samochodów? Pomysł jest dość prosty. Wystarczy zorganizować – w dobrym punkcie - mały komis samochodowy, wyeksponować kilkanaście aut i czekać na klienta.

 

Nie ważne miasto, nieważna marka samochodu, ważny proceder. Pojawia się klient. Ogląda, wykazuje zainteresowanie konkretnym samochodem. Pracownik komisu zachęca do zakupu, mówiąc, iż to doskonała okazja. Auto przyjechało z Niemiec i miało jednego właściciela.

 

Na każdą wątpliwość sprzedawca ma wiele argumentów rozwiewających obawy przyszłego właściciela (niejeden spec od marketingu mógłby się uczyć) i zaprasza na jazdę próbną. Na końcu przekonuje: auto cieszy się sporym zainteresowaniem (w domyśle: okazja może przejść koło nosa).

 

Kiedy nadal się wahamy, sprzedawca przystępuje do ostatecznego ataku i składa nam propozycję: spiszemy przedwstępną umowę, pan się zastanowi i do jutra podejmie decyzję. Wydaje się nam to rozsądne: mamy czas na zastanowienie się i gwarancję, że nikt nas nie uprzedzi. Umowa nie jest jedynie kawałkiem papieru, w ślad za nią idzie zadatek o wartości 500 zł.

 

Zgodnie z kodeksem cywilnym (art.394), zadatek przepada, gdy rezygnujemy z zakupu. Jeżeli natomiast sprzedający wycofuje się z umowy, musi nam zapłacić jego dwukrotną wartość. Czy jednak sprzedawca zrezygnuje z klienta kupującego coś, co na pierwszy rzut oka przypomina samochód?

 

Mimo że mamy umowę w ręku, coś jednak budzi nas niepokój i postanawiamy sprawdzić stan techniczny pojazdu. W autoryzowanym serwisie pozbawiają nas wszelkich złudzeń. Sprawne ręce blacharza pozwoliły na połączenie w całość części z różnych modeli. Dzięki umiejętnościom lakiernika, specjalistyczny sprzęt nie wyczuwa metalu pod warstwą lakieru. Cofnięcie licznika jest tak oczywiste, jak to, że po nocy nastaje dzień.

 

Czujemy się oszukani. Oddajemy samochód i rezygnujemy z zakupu. I dopiero w tym momencie zauważamy, że wpłaciliśmy zadatek a nie zaliczkę. My straciliśmy, ale komis zarobił. Ile takich „transakcji” zawiera sprzedawca w ciągu tygodnia?

 

Nie trzeba dodawać, że umowa nie jest nigdzie ewidencjonowana. Fiskus nie będzie się czepiał pana z komisu, a ten już wcześniej podarł „dokument”. Właściciel komisu może spać spokojnie. Kto się przyzna, że z własnej, nieprzymuszonej woli wydał 500 zł i nic z tego nie ma?

 

Nie pójdziemy z tym „dokumentem” do sądu ani urzędu skarbowego. Raczej szybko pozbędziemy się dowodu naszej nieroztropności. Zawsze możemy sobie wytłumaczyć, że nie straciliśmy 500 zł, lecz zaoszczędziliśmy kilka tysięcy nie kupując złomu samochodopodobnego.

 

Myliłby się ten, kto uważa, iż jest do incydentalny przypadek. Proszę spytać w salonach samochodowych. Można powiedzieć, że każda transakcja handlowa obarczona jest ryzykiem. Kupno używanego samochodu tym bardziej. Często powtarzamy, że w gospodarce rynkowej najdroższe są darmowe lunche. W komisie samochodowym (także na giełdzie) zwykle najdroższe są okazje.

Komentarze

    • tomek1
    • Na szczęście kiedyś (r.2000) miałem podobną sytuację ale komis na szczęście oddał wpłacone przeze mnie 700 zł i nie było żadnych problemów, choć znajomy w tym samym komisie dał się nabrać na złom, tyle że nie interweniował tylko nim jeździł przez jakiś czas.
    • Edouard
    • Pole do popisu dla ustawodawcow. wystarczy popatrzec na niektore rozwiazania europejskie. W niektorych krajach to sprzedajacy musi sie starac zeby kupujacy byl zadowolony, bo odpowiada za wady auta. i to on trzesie portkami podczas sprzedazy jak i po niej. Ale znajac zycie, ziebro z ziomalami, zabiora sie do rzeczy jak zwykle od dupy strony, a efekt bedzie kompromitacja. bo jak mozna stanowic prawo, nie znajac obowiazujacego?
    • Jarecki
    • W Niemcowni jest tak - chcesz kupić samochód bierzesz specyfikację-ofertę pisemną od sprzedawcy lub np. fax, e-meil i jeżeli wynika z niego że auto jest bezwypadkowe to takie musi być.Jeśli się okaże,że jest inaczej niż w ofercie-auto jest np "po dzwonie"-to z opinią rzeczoznawcy ADAC na Policję i nieuczciwy sprzedawca ma taką "jazdę",że drugi raz już nie będzie chciał kombinować.A u nas ? -ręce opadają.
    • mariusz1981
    • Ale za to polakowi robienie w gume najlepiej wychodzi! Kupilem volvo s70 2.5tdi od Miroslawa Korony z Dabrowy Gorniczej. Facet zadbany, chata super wyposazona i jeszcze bylo go stac aby czlowieka oszukac. Przez tego gnoja przez 5lat bede splacal auto ktore nie jest warte polowe tego co za niego dalem. czyli 21500. Zarzekal sie ze wszystko jest wporzadku patrzac prosto w oczy! Bydlak jest agentem hdi i jak takiemu ufac? Mieszka na ulicy Lambiego w Dabrowie Gorniczej i jezeli ktos go zna niech temu zlodziejowi i oszustowi pogratuluje tupetu!

Dodaj komentarz