Nielegalne mandaty z gminnych fotoradarów

Przepisy / Warto wiedzieć

Autor: Aldona Minorczyk-Cichy

Liczba odwiedzin: 8308

Rekord Polski w liczbie nałożonych mandatów padł w Pszczynie. W liczącej niespełna 50 tys. mieszkańców gminie tylko od marca do czerwca zrobiono piratom drogowym 15 tys. zdjęć! Z samorządem Pszczyny poszedł na wojnę Społeczny Komitet Kierowców – i wszystko wskazuje na to, że wygra.

Fot. Archiwum

Do straży miejskiej, dla której na podstawie umowy z gminą zdjęcia drogowym piratom foto-radarem robi od marca prywatna firma, wkroczyło kilka kontroli. Najpierw policjanci na zlecenie wojewody śląskiego, potem także Najwyższa Izba Kontroli. – Kontrola trwa. O jej wynikach poinformujemy po zakończeniu – mówi tajemniczo Zbigniew Matwiej z NIK.

Kontrole odbędą się w skali całego kraju, bo istnieją podejrzenia, że łamane jest prawo. Interpelację w tej kwestii złożyła w Sejmie Lewica. Sprawą zajęli się już NIK, MSWiA i wojewoda śląski.

Fotoradary w Pszczynie obsługuje prywatna firma, z którą samorząd dzieli się wpływami. Jak powiedział nam Marek Kąkolewski, radca prawny z Komendy Głównej Policji, czerpanie korzyści przez prywatną firmę z wystawionych mandatów jest niedopuszczalne. – I niezgodne z prawem – dodaje.

NIK sprawdziła już także straż miejską w Szczecinku, a MSWiA w Mykanowie. W obu miastach z fotoradarów również zrobiono maszynkę do zarabiania. Zdaniem Macieja Kolona, współzałożyciela pszczyńskiego komitetu, jeśli nie zatrzyma się tego procederu, to kolejne samorządy zajmą się łupieniem kierowców. Maciej Kolon i Maciej Niemiec z pszczyńskiego stowarzyszenia twierdzą, że kierowcy są szykanowani.

– To, co się dzieje w gminie, bardziej przypomina polowanie – podkreślają. Radar pojawia się bowiem w miejscach, gdzie najłatwiej złapać nawet nieznacznie przekraczającego prędkość kierowcę, a nie tam, gdzie jest naprawdę niebezpiecznie.

W całym kraju policja ma 124 fotoradary. Średnio każdy z nich dziennie robi 7–10 zdjęć. Rocznie to około 2–3 tys. mandatów z jednego fotoradaru. Tymczasem w samej tylko gminie Pszczyna w ciągu niespełna pół roku prywatna firma takich zdjęć osobom przekraczającym prędkość wykonała 15 tys.! Kierowcy twierdzą, że ich kosztem próbuje się ratować budżet.

Tomasz Drąszkowski, wiceburmistrz Pszczyny, pomysłodawca współpracy z prywatną firmą, jest rozżalony. Napisał list otwarty, w którym twierdzi, że komitet podważa działalność straży miejskiej, nie interesuje go bezpieczeństwo.

– Rozważamy skierowanie doniesienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez komitet – mówi Drąszkowski.

Innego zdania jest poseł PO Henryk Siedlaczek. Już wiosną napisał w tej sprawie interpelację. – Radar nie może być pułapką na kierowców i maszynką do zarabiania pieniędzy. Ma sprawić, by było bezpieczniej – mówi parlamentarzysta.

Współpraca: JOL

Komentarze

    • grzeg1968
    • Szkoda, że niektórzy robią z fotoradarów maszynę do robienia pieniędzy zamiast do zwiększania bezpieczeństwa na drodze http://blog.mistrz-kierownicy.com.pl/
    • wismar2
    • Powinni zwrócić kasę! To może skłoniłoby tych, którzy uprawaiali bądź nadal uprawiają ten proceder do myślenia. Że stawiamy na poprawę bezpieczeństwa, a nie na robienie kasy. Nie fotoradary stoją, ale tam gdzie jest to naprawdę niezbędne, czyli miejsca bardzo niebezpieczne, a nie na prostrych dwu lub trzypasmowych drogach. Oczywiście niewspomnę i urządzeniach przenośnych pochowanych w koszach na śmieci. Oj jestem ciekaw, co to by było, gdyby ktoś nieopatrznie skasował swoim samochodem taki kosz z ukrytą niespodzianką.

Dodaj komentarz