Niezwykły pojedynek

Motociekawostki / Relacje

Autor: (ip)

Liczba odwiedzin: 3675

Jedną z atrakcji towarzyszących rozegranemu w ostatnią sobotę Rajdowi Warszawskiej Barbórki był pojedynek niewidomego Bartka Lenartha z rajdowcem Kajetanem Kajetanowiczem.

Fot. Mitsubishi

 

Obydwaj kierowcy zasiedli za kierownicami Mitsubishi Lancerów Sportback z benzynowym silnikiem 1,8 l/143KM.

 

Bartek Lenarth całkowicie stracił wzrok w 3 roku życia. Od tego czasu samochody stały się jego pasją.  Jazdy samochodem nauczył go ojciec - najpierw pozwalał wrzucić bieg, wcisnąć gaz czy hamulec. Gdy Bartek podrósł, jechali na leśne drogi i tata sadzał go za kierownicą. Potem Bartek kupił sobie malucha – potrafił go złożyć i rozłożyć, wymienić gaźnik, silnik, amortyzatory. Kilka lat później rozpoczął przygodę z wyścigami samochodowymi.

Fot. Mitsubishi  

Dwa lata temu Bartek trafił do fundacji „Bractwo Rajdowe”, która ma na celu promocję utworzenia w 2009 roku Samochodowego Pucharu Osób Niepełnosprawnych.

 

Podczas sobotniego pojedynku pilotem niewidomego Bartka Lenartha był dawny kierowca wyścigowy, kierowca i pilot rajdowy, oraz współzałożyciel „Bractwa Rajdowego” Fundacji, Paweł Ciurzyński.

 

Kajetan Kajetanowicz w czasie tej rywalizacji miał całkowicie zaklejoną szybkę w swoim kasku. W prawym fotelu tegorocznego rajdowego wicemistrza Polski zasiadł jego obecny partner z załogi Maciej Wisławski.

 

Na skróconej trasie OS-u usytuowanego na autodromie Bemowo lepsza o 3 sekundy okazała się załoga Kajetan Kajetanowicz/Maciej Wisławski.

 

 „Kajto”, będąc już na mecie, długo patrzył z podziwem na rywala. Wiślak zaś powiedział krótko:  - Choć czas w tym pojedynku nie miał żadnego znaczenia, to te 3 sekundy są niczym w porównaniu z minutami, o jakie rywale przegrywali z Kajetanowiczem podczas tegorocznych rajdowych Mistrzostw Polski. Następnie Wisławski pogratulował Bartkowi zwycięstwa. A ten, z wrodzonym poczuciem humoru podszedł do „swojego” Lancera i stwierdził: - Tak wspaniałym autem nigdy jeszcze nie jechałem. Ma jednak jedną, jedyną wadę. Strasznie w nim ciemno.

Brak komentarzy - napisz pierwszy