Odchodzą ludzie
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 7986
Od kilku lat prowadził też stację Toyoty w Warszawie, kiedyś sprzedająca auta Daewoo. Pisaliśmy wtedy „Cygan kupił Daewoo” i szkoda tylko, że jeden salon, a nie fabrykę, bo może nie skończyłaby tak marnie.
Cygan był postacią w motoryzacji. Miał w sobie ciepło. Był prostym człowiekiem ale do małego kościółka w Markach przyjechały, aby go pożegnać, tysiące ludzi. Ksiądz mówił, że po człowieku zostaje dobro, które stworzył. A potem szła procesja przez miasto, a ludzie pytali: kto to taki
ważny.
Odchodzą ludzie, którzy tworzyli kulturę naszej motoryzacji i tak jest wszędzie, w każdym mieście. Dawne Polmozbyty zamieniły się jakby w warsztaty remontowe, tylko że nie wiadomo komu oddaje się samochód. Nie wiadomo kto go reperuje i do kogo mieć pretensje.
Kiedyś jeździło się do serwisu aby pogadać, a jak teraz pogadać z komputerem? Niby teraz jest szybciej, nowocześniej, wszystko jest wyliczone, ale to maszyny myślą, a nie ludzie.
Coraz bardziej nijaka i pośpieszna robi się cywilizacja i do motoryzacji też to dotarło.
Coraz mniej jest tradycji. Z Alfą Romeo jeździ się jeszcze w Warszawie do Krzysztofa Bołtowicza, z Volkswagenami do Szewczyka, a z BMW do Tadeusza Fussa. Jednak znanych nazwisk jest coraz mniej. Było kiedyś hasło: Jak Renault to tylko Kiljańczyk, ale Kiljańczyk zrezygnował z samochodów i zajmuje się budowaniem domów. Samochodami BMW zajmował się Adam Smorawiński, potem różnie bywało, aż skończyło się, że jest już tylko BMW Polska, czyli urząd. A jak tu oddać swój ukochany samochód do naprawy w urzędzie?
Motoryzacja staje się coraz bardziej bezosobowa i może dlatego takie tłumy przybyły, aby 14. lutego pożegnać Władysława Cygana.