Odważni pogromcy błota i spadzistych trawersów

Moto-sport / Rajdy

Autor: Mateusz Węsierski

Liczba odwiedzin: 3851

Zakończyła się X edycja Rajdu Samochodów Terenowych Magam Trophy w Miastku. To jedna z najtrudniejszych off-roadowych imprez w naszym kraju.

Zakończyła się X edycja Rajdu Samochodów Terenowych Magam Trophy w Miastku.


Fot. Krzysztof Drozd Zdobywcy drugiego miejsca w poprzedniej edycji rajdu Magam Trophy w 2010 roku dojechali na pierwszym miejscu. Marcin Łukaszewski i Magdalena Duhanik zwyciężyli w imprezie z łącznym czasem 12 godz. 28 minut i 50 sekund. Tuż za nimi uplasowała się załoga Robert Kufel – Dominik Samosiuk (zwycięzcy ubiegłorocznej edycji) z czasem 13 godz. 58 minut i 15 sekund. Trzecie miejsce należy do Pawła Kado i Dagoberta Kubisa (czas 15 godz. 24 minut i 1 sekunda).

– Jestem niezmiernie szczęśliwa z powodu tego zwycięstwa, bo Magam Trophy to bardzo ciężki rajd. To przeprawowy, pięciodniowy maraton, a klasyczne rajdy trwają dwa dni – mówi Magdalena Duhanik.

W tym roku ekstremalny Magam Trophy był jeszcze trudniejszy. Z powodu obfitych opadów deszczu próby wodne były wręcz mordercze dla samochodów. Nie wszyscy im podołali. Przed czasem zrezygnowały 4 załogi. Wszystkie pięć etapów pokonało w sumie 28 ekip. Tym ważniejsze jest osiągnięcie debiutantów z 4x4 Miastko Team. Andrzej Bruski i Mariusz Bilicki dojechali na 25 miejscu.

Po pierwszym etapie pozmieniała się kolejność na liście ustalona na niedzielnym prologu, gdzie zmagania rajdowców oglądało 6 tys. widzów. Wygrała załoga nr 28 Marcin Łukaszewski i Magdalena Duhanik przed Zbigniewem Peczyńskim i Łukaszem Chołujem oraz Pawłem Kado i Dagobertem Kubisem.

Marek Temple i Witold Grabowski, zwycięzcy prologu, zakończyli wyścig na ostatnim miejscu. Dwie załogi odpadły.

– Bartosz Kręgielski i Michał Skwiercz uszkodzili silnik, a Witold Fedorowicz i Paweł Morawczyński wyciągarkę – wyjaśnia Wojciech Gołębiowski, komandor rajdu.

Prawdziwe zamieszanie zaczęło się we wtorek, bo pierwsi na starcie ustawili się najgorsi po poniedziałkowym etapie. Ostatecznie jednak czołówka nie uległa zmianie. Marcin Łukaszewski i Magdalena Duhanik prowadzili przed Zbigniewem Peczyńskim i Łukaszem Chołujem. Na trzecie miejsce, zajmowane dotąd przez Pawła Kado i Dagoberta Kubisa, wskoczyli Robert Kufel i Dominik Samosiuk, zwycięzcy ubiegłorocznej edycji. Wycofał się Bogusław Kowalski, bo doznał urazu ręki.

Fot. Krzysztof Drozd Trzeci, niezwykle emocjonujący etap rajdu Magam Trophy to bagna i trawersy położone w lasach nadleśnictw Dretyń i Osusznica. Pozycję liderów obroniła męsko-damska załoga, Łukaszewski i Duhanik. Twardzi jak skała byli debiutanci z zespołu 4x4 Miastko Team. Reprezentacja gospodarzy zaczęła od awarii silnika podczas niedzielnego prologu. Pierwszy etap kończyła na biegu wstecznym, a podczas drugiego najpierw zepsuły się hamulce, a później wyciągarka. Andrzej Bruski i Marcin Bilicki nie poddawali się. Podczas trzeciego etapu zameldowali się na mecie na 19 miejscu.

Trzeci etap to również efektowne „rolowania”. Ze zbocza sturlał się m.in. samochód załogi nr 31 – Piotra Cierzniewskiego i Macieja Tarnowskiego. Na szczęście nic poważnego im się nie stało. Pojechali dalej.

Podczas czwartego etapu Robert Kufel i Dominik Samosiuk dojechali na pierwszym miejscu. Tuż za nimi uplasowali się liderzy wyścigu – Łukaszewski i Duhanik. Załoga 4x4 Miastko Team finiszowała na 26 pozycji. Reszta załóg walczyła już tylko o czwarte i piąte miejsce. Jak zwykle były dachowania.

Piąty etap ustalił zwycięzców. Łukaszewski i Duhanik potwierdzili swoją dominację podczas tegorocznego rajdu i na metę dojechali z przewagą 1,5 godziny.

– W rajdach uczestniczę od 3 lat, a Marcin od 10. Oprócz zwycięstwa w Magamie zajęliśmy też trzecie miejsce w Pucharze Polski. Zwyciężaliśmy również w lokalnych rajdach – podkreśla Duhanik.

Kobieta, którą podziwia rajdowy świat i kibice, została zawodniczką, odkąd poznała Marcina Łukaszewskego. Pasja partnera stała się również jej udziałem. Oboje mieszkają na co dzień na Warmii w miejscowości Florczaki koło Morąga. Pracują w Olsztynie i w Szczecinie. Teraz planują kolejne starty, ale niestety nie wykorzystają głównej nagrody, którą było wpisowe na najtrudniejszy na świecie rajd Rainforest Challenge rozgrywany w Malezji.

– Otrzymaliśmy pokrycie kosztów w wysokości 1500 dolarów, ale nie pojedziemy, bo to dla nas zbyt duże wyzwanie finansowe. Trzeba pokryć koszty transportu samochodu i naszej podróży, noclegów oraz wyżywienia w dalekiej Malezji. Konieczny byłby sponsor – przyznaje Magda Duhanik.

To jedna z najtrudniejszych off-roadowych imprez w naszym kraju.

Brak komentarzy - napisz pierwszy