Orlen liczy straty przez tanią ropę
Autor: Sebastian Śmietanowski
Liczba odwiedzin: 2165
PKN Orlen nie będzie mieć zysku za ubiegły rok. Zarząd tłumaczy zły wynik koniecznością przeszacowania zapasów ropy wskutek spadku cen tego surowca. Również wahania kursowe naszej waluty odbiły się na wyniku. Spółka w samym tylko czwartym kwartale straciła 4 mld zł.
Strach, panika, zaniepokojenie – tak po wczorajszych doniesieniach o gigantycznych stratach płockiego Orlenu zareagowali mieszkańcy miasta i całego regionu. W Płocku i okolicy nie ma w zasadzie rodziny, która w jakiś sposób nie byłaby związana z paliwowym gigantem. Jeśli nikt z najbliższych nie pracuje w spółce, to jest zatrudniony w firmie, która wykonuje mniejsze lub większe prace na rzecz koncernu.
– Wiemy, że jest źle, ale tak naprawdę nie wiadomo, jaka jest skala problemów, i co władze koncernu zamierzają z tym zrobić – mówi Walenty Cywiński z zakładowej Solidarności.
Jak udało nam się dowiedzieć, władze koncernu intensywnie rozpoczęły prace nad programem antykryzysowym. Każdy menedżer, dyrektor, a nawet kierownik został zobowiązany do przygotowania planu cięcia kosztów.
Nieoficjalnie wiadomo, że spółka chce zwrócić się do pracowników o zgodę na dobrowolne obniżenie pensji, nawet do 70 proc. Szykowany jest też nowy program dobrowolnych odejść. W poprzednim, który trwał kilka lat, odchodzący z pracy mogli liczyć na wysokie odprawy, sięgające 60 tys. zł. Tym razem może być podobnie.
– Mamy świadomość, że nadchodzący rok może być bardzo trudny tak dla PKN Orlen, jak i całej branży – nie ukrywa przedstawicielka koncernu Anna Wieszczek. – Część projektów inwestycyjnych trzeba będzie przesunąć oraz ograniczyć koszty operacyjne – podkreśla.
Oprócz strat związanych ze spadkiem cen ropy, nastąpiło załamanie na światowym rynku produkcji tworzyw sztucznych. To spowodowało, że brakuje odbiorców dla półproduktów z Orlenu. – Właśnie została ograniczona produkcja na części instalacji – przyznaje Krzysztof Barcikowski, przedstawiciel związku zawodowego pracowników ruchu ciągłego.
Orlen chce w tej sytuacji pozbyć się przynajmniej części firm córek, bezpośrednio niezwiązanych z dwiema najważniejszymi gałęziami produkcji, petrochemiczną oraz rafineryjną. Na pierwszy ogień ma pójść włocławski Anwil. Niewykluczone, że pod młotek pójdą również inne spółki, jak Orlen Księgowość czy Administracja. Wszędzie pracownicy obawiają się, że bez wsparcia ze strony koncernu wiele stracą.