Orlenem gorzej
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 6884
Najlepiej jedzie się na narty w Alpy przez Cieszyn i Czechy. Bez większego szumu zbudowano już cały blisko 250-kilometrowy odcinek autostrady z Cieszyna do Mikulowa, ostatnie 40 km od granicy do miejscowości Frýdek-Místek. W Czechach o budowie autostrad nie dyskutuje się w Sejmie, tylko na budowie.
Ruszyła też budowa autostrady z Mikulowa do Wiednia. Szybko to idzie i to tak, że budowa nie blokuje przejazdu, co u nas jest specjalnością. Kiedy budowano drogę między Łomżą a Grajewem, to wszędzie stały porzucone traktory i co chwila trzeba było stać na czerwonych światłach. Od
granicy Czech do Wiednia jest porządek, jakby to była dekoracja do filmu, a nie wielka budowa.
Granic już nie ma. Żadnej kontroli. Puste budynki, które wszakże zaledwie parę miesięcy od otwarcia granic są już brudne, zardzewiałe i opuszczone. Granica po stronie polskiej też wygląda, jakby przed chwilą skończyła się wojna i nie zdążono posprzątać. Nikt jak na razie nie ma pomysłu, co zrobić z opuszczonymi budynkami granicznymi w całej zresztą Europie, ale zrobić coś trzeba, bo jak na razie ich wygląd jest zaprzeczeniem sensu zjednoczenia.
Jedziemy na narty do Nassfeld za Klagenfurtem i Villach przy granicy włoskiej. Na granicznej przełęczy Passo Polmok też już nikt nic nie sprawdza, karabinierów nie ma, tylko przytomni Włosi od razu uruchomili w budynku granicznym kafejkę, gdzie podają kawę o nazwie graniczna.
Dwa metry śniegu. Dużo Polaków. Pobyt w Alpach kosztuje średnio dwa razy tyle co w Polsce, ale warto. Przejechanie jednego kilometra na nartach (licząc ceny wyciągów) kosztuje w Polsce w granicach dziesięciu złotych, a w Alpach złotówkę. W Nassfeld można przejechać 50 km dziennie, a w Polsce się stoi.
Z Warszawy do Nassfeld jest 1115 km i tu mamy ciekawostkę. Test samochodu Fiat Croma 2,4 l diesel – 200 KM wypadł korzystnie dla samochodu i znacznie gorzej dla polskich paliw. Croma na ropie austriackiej, przy równej jeździe, bez gwałtownych przyspieszeń, z szybkością 130–140 km/godz. paliła 7,5 l, natomiast w Polsce jak tylko wlaliśmy ropę na stacji Orlenu, to zaczęła palić 8 l.
Prawda po prostu jest taka, że Orlen bardzo się chwali, że pilnuje jakości, dobrze by było wszakże sprawdzać na bieżąco dolewanie wody.