Ostatnia szansa Kubicy na tytuł mistrza

Moto-sport / Formuła 1

Autor: Oskar Berezowski

Liczba odwiedzin: 1561

BMW traci właśnie miliony dolarów z powodu światowego kryzysu finansowego. Gigant na rynku luksusowych aut zanotował w Europie spadek sprzedaży o 15 proc.

BMW traci właśnie miliony dolarów z powodu światowego kryzysu finansowego. Gigant na rynku luksusowych aut zanotował w Europie spadek sprzedaży o 15 proc.

 

Zdaniem serwisu Bloom­berg potentat z Monachium musi zmniejszyć produkcję o 25 tys. aut, głównie ze względu na zawirowania finansowe w USA.

 

Tymczasem jego flagowy okręt reklamowy, czyli stajnia F1 BMW Sauber, staje właśnie do  walki w Chinach w przed­ostatnim już tegorocznym wy­ścigu Grand Prix. Szef zespołu nie kryje już nawet, że ekipa do rywalizacji w Szanghaju przywiązuje wielką wagę. Fot. BMW

– To perspektywiczny rynek z lawinowo rosnącym potencjałem – twierdzi Mario Theissen, szef zespołu.

 

Firma od lat organizuje tam nawet własną imprezę: Formula BMW Asia. Ma to być odskocznia do kariery w F1.

 

– Dlatego też z punktu widzenia BMW i naszych partnerów wyścig w Szan­ghaju ma szczególne znaczenie. Od 2004 r. BMW posiada w Chinach własną fabrykę, gdzie powstają modele BMW Serii 3 i BMW Serii 5 – nie pozostawia złudzenia co do celów teamu Theissen.

 

Nic więc dziwnego, że szwajcarsko-niemiecka ekipa nie tylko mówi o ostrej walce o punkty, ale i zaczyna głośno zapewniać, że wierzy w Roberta Kubicę i jego szanse na tytuł mistrza świata. To spory zwrot, bo jeszcze kilka tygodni temu Mario Thei­s­sen tłumaczył, że w BMW nigdy nie będzie kierowcy numer jeden i wszyscy mają takie same cele, a walkę Polaka o tytuł zamierzał obserwować i czekać na rozwój wypadków. Szkoda, że pełne wsparcie Kubicy dał dopiero na dwa wyścigi przed końcem sezonu.

 

Kierowca z Krakowa podkreśla, że chce pójść śladami Kimiego Räik­könena, który w zeszłym roku zdobył tytuł, choć przed GP Chin i Brazylii tracił do Lewisa Hamiltona 17 pkt. Polak musi odrobić 12 oczek.

 

Czerwone bolidy są faworytami najbliższego GP. Choćby dlatego, że to Włosi od 2004 r. wygrali w Chinach trzykrotnie. Tylko raz na najwyższy stopień podium przebił się kierowca Renault – Fernando Alonso w 2005 r. Oczy wielu kibiców będą więc zwrócone na Hiszpana.

 

Tym bardziej że punktował we wszystkich dotychczasowych GP Chin. W sumie jechał na torze w Szanghaju jako lider ponad 457 km. Kubica w całej karierze, na wszystkich torach świata, nie przejechał jeszcze tylu kilometrów na czele stawki. Ponadto Alonso triumfował dwa razy z rzędu w dwóch ostatnich wyścigach Grand Prix.

 

Renault zrobiło w ostatnim czasie największy postęp. Duża w tym zasługa nowej mieszanki paliwa, która przyspiesza francuskie bolidy.

 

Jednak za BMW przemawia niezawodność. W tym roku team z Hinwil nie odnotował żadnej awarii na torze. Kierowcy punktowali we wszystkich startach w GP. W tym sezonie Kubica i Nick Heidfeld przejechali w sumie aż 5928 km bez awarii. To rekord w całej stawce F1 w bieżącym roku. Szefowie ekipy nie są jednak w pełni spokojni i mają jeszcze w pamięci zeszłoroczny wyścig, w którym awarii uległ właśnie bolid Kubicy.

 

Jednak niezawodność to nie wszystko. Bolidom z Hinwil brakuje nieco prędkości, a tor w Szanghaju z bardzo szybkimi fragmentami jest dosyć trudny technicznie. 

Komentarze

    • Jarpoz
    • Szansa to jest zawsze, ale zapewne się nie uda - no chyba że BMW trochę lepiej podrasuje swoje auta formuły 1. Kubica w mojej ocenie ma większy potencjał niż bolidy BMW.

Dodaj komentarz