Oszukują na przebiegach

Porady / Zakup Auta

Autor: Anna Jorgas

Liczba odwiedzin: 30872

Właściciel samochodu może robić z licznikiem kilometrów co mu się żywnie podoba. Jeśli jednak „odmłodzone” auto trafi do sprzedaży, mamy do czynienia ze zwykłym oszustwem.

Właściciel samochodu może robić z licznikiem kilometrów co mu się żywnie podoba.
Jeśli jednak"odmłodzone"auto trafi do sprzedaży, mamy do czynienia ze zwykłym oszustwem
.

 

Cała operacja jest banalnie prosta: trwa do kilku godzin i kosztuje najwyżej kilkaset złotych. Między innymi dlatego cofanie licznika kilometrów stało się powszechną praktyką na rynku używanych aut. Plaga ta ma też drugą przyczynę – psychologiczną. Potencjalni nabywcy wciąż zbyt dużą wagę przywiązują do przebiegu jako kryterium atrakcyjności auta.

 

Najgorsze, że przekręty na licznikach robią nie tylko sami właściciele sprzedawanych samochodów, ale również komisy i to często bez wiedzy osób, które zleciły im sprzedaż swojego auta. Pokutuje opinia, że żaden przepis prawa tego nie zabrania, a skoro tak, to jest to legalne. Prawda jest inna. Owszem, masz ochotę cofnąć licznik we własnym aucie – proszę bardzo. Jeśli Fot. Maciej Pobocha jednak ma być ono sprzedane – licznik powinien wskazywać faktyczny przebieg. Inaczej grozi ci więzienie, kary finansowe, konieczność zwrotu pieniędzy za sprzedany pojazd, a nawet wypłata odszkodowania pokrzywdzonemu nabywcy.

 

Celem cofnięcia licznika kilometrów jest osiągnięcie ceny wyższej niż faktyczna wartość rynkowa auta. Jeśli nabywca da się na to złapać, to niewątpliwie dozna uszczuplenia własnego majątku (zapłaci więcej niż powinien), czyli padnie ofiarą oszustwa.

 

Oszustwo zaś jest przestępstwem karalnym z art. 286 kodeksu karnego: „Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Obok kary pozbawienia wolności sąd może też wymierzyć oszustowi grzywnę, a na wniosek pokrzywdzonego – nakazać naprawienie wyrządzonej szkody.

 

Oszustwo jest ścigane z urzędu, ale prokurator musi dowiedzieć się o sprawie. Konieczne będzie więc złożenie doniesienia o przestępstwie. Pokrzywdzony musi też wykazać, że sprawca działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, choćby nawet faktycznie wcale jej nie osiągnął.

 

Przekręcony licznik to poważna wada kupowanego samochodu. Osoba sprzedająca swoją prywatną własność ponosi również odpowiedzialność cywilnoprawną z tytułu rękojmi za wady. Wprawdzie może się od tego uwolnić, gdy wprowadzi do umowy sprzedaży klauzulę wyłączającą odpowiedzialność za stan techniczny rzeczy (art. 558 kodeksu cywilnego), lecz takie wyłączenie jest bezskuteczne, jeśli podstępnie zatai wadę.

 

Podstępne zatajenie to umyślne działanie lub zaniechanie sprzedającego, którego celem jest ukrycie wady i wprowadzenie kupującego w błąd, po to by skłonić go do zawarcia umowy sprzedaży – stwierdził Sąd Najwyższy.

 

Umyślnym działaniem będzie właśnie cofnięcie licznika kilometrów. O zaniechaniu może zaś być mowa, gdy np. drugi właściciel auta został poinformowany w serwisie, że nabył samochód z zafałszowanym przebiegiem, a następnie sam zataja tę informację przed kolejnym nabywcą.

 

W przypadku podstępnego zatajenia nabywca może żądać odstąpienia od umowy i zwrotu pieniędzy albo obniżenia ceny. Ma również prawo domagać się naprawienia szkody, jeśli poniósł ją z powodu istnienia wady, czyli np. zwrotu zapłaconego podatku od czynności cywilnoprawnych, zwrotu kosztów ubezpieczenia pojazdu, a nawet parkingu. Nie jest przy tym ograniczony miesięcznym terminem na zgłoszenie sprzedawcy faktu istnienia wady oraz swoich roszczeń.

 

Komisant odpowiada za niezgodność

 

Kupiłeś samochód na swoje prywatne potrzeby w komisie i okazało się, że ktoś grzebał przy liczniku? W tej sytuacji nie możesz skorzystać z rękojmi, gdyż nie ma ona zastosowania w relacjach konsument – przedsiębiorca.  Prawa konsumentów zostały zabezpieczone innymi przepisami: mogą oni dochodzić roszczeń z tytułu niezgodności towaru z umową.

 

Auto jest niezgodne z umową m.in. wtedy, gdy nie ma cech, o których zapewniał sprzedawca (także w komisie). Jasne więc, że cofnięty licznik powoduje niezgodność towaru z umową. Odpowiada za to komisant, a nie osoba, która jest faktycznym właścicielem pojazdu i wstawiła go do komisu.

 

Odpowiedzialność komisanta z tytułu niezgodności z umową trwa w zasadzie przez dwa lata. Ponieważ przedmiotem sprzedaży komisowej są auta używane, można w umowie skrócić ten okres do roku, ale tylko jeśli kupujący się na to zgodzi. Lecz nawet po upływie tego skróconego terminu nabywca może dochodzić roszczeń, jeśli w chwili zawarcia z nim umowy komisant wiedział lub powinien był wiedzieć – jako profesjonalista - o niezgodności i nie powiadomił o tym nabywcy (zataił). 

 

Komisant ma zatem obowiązek dokładnie sprawdzić używany pojazd i szczegółowo poinformować nabywcę o jego stanie technicznym. Jeśli jego mechanicy stwierdzą, że licznik był cofany, komisant powinien odmówić przyjęcia auta do komisu.

 

Zwolniony od odpowiedzialności może być tylko taki komisant, który zdoła udowodnić, że kupujący wiedział o przekręconym liczniku lub, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć. Taki dowód byłby jednak dość trudny do przeprowadzenia, gdyż klient komisu zawsze może argumentować, że nie jest fachowcem i nie mógł prawidłowo ocenić faktycznego przebiegu samochodu.

 

Zwrot pieniędzy albo obniżka

 

Nabywca, który w ciągu dwóch lat od daty odbioru samochodu odkryje, że jest on niezgodny z umową, może go reklamować. Ma na to dwa miesiące od dnia stwierdzenia wady. Wystarczy, że przed upływem tego terminu wyśle zawiadomienie do sprzedawcy. Ten powinien ustosunkować się do reklamacji w ciągu 14 dni od jej zgłoszenia, chyba że konieczne jest wydanie opinii lub badanie w miejscu używania samochodu. Wtedy sprzedawca ma 21 dni na ustosunkowanie się do zgłoszenia reklamacyjnego. Jeśli tego nie zrobi, można  domniemywać, że reklamacja została uznana.

 

Rzecz jasna, nabywca używanego auta nie może domagać się wymiany „odmłodzonego” egzemplarza na inny, zgodny z umową. Ma natomiast prawo do obniżenia ceny lub odstąpienia od umowy.

Komentarze

    • Jarpoz
    • Prościej sie nie da podbić ceny samochodu. Niestety jest to bardzo popularna procedura, dlatego nie kupię auta używanego o nieznanym i podejrzanym pochodzeniu.
    • dar
    • wszystko jest niestety ok.głupi polak lubi być robiony w idiotę.rzeczywisty przebieg 10-cio letniego auta 250 tys km dyskwalifikuje je całkowicie.dlatego cofa się do 120 tys i klient jest zadowolony.na własne życzenie.no cóż pokolenie JPII
    • Roger
    • co do tego ma JPII ?
    • wipeer
    • własnie??? widac że ciężko u ciebie z mysleniem, a może chciałeś być dowcipny???
    • mag
    • trzeba przyjąć 20-25tys na rok przebiegu
    • tomek1
    • No niekoniecznie, są ludzie co jeżdżą tylko do pracy co przedkłada się na roczny przebieg około 10.000 km. Przy niskim przebiegu trzeba patrzeć też na inne czynniki jak zużycie plastików we wnętrzu, pracę silnika i podzespołów itd. To one potwierdzają czy licznik był podkręcony czy nie. Osobiście testowałem auto 14 letnie z przebiegiem "135 tys." km - możliwe, że przekręcony ale chodzi jakby miał rzeczywiście tyle, do tej pory użytkownik przez 4 lata intensywnie go użytkuje - przejechał kolejne 100 tys. i autko nadal dobrze chodzi.
    • wipeer
    • My nie tak dawno kupiliśmy volvo tórego tez dosyć długo szukaliśmy i 5letni samochód ma przebieg 120tyś km z książką do konca i wszytkimi fakturami... no i ten egzemplarz może mieć własnie tyle(patrząc na zuzycie skóry kierownicy czy gałki od biegów i ogólny stan silnika) ale nic nie jest na 100% i wątpie żeby jakies 14-letnie auto miało 130tys. BMW też z ksiązką do konca przy 8latach miało 203tyś km i tu przebieg też wydaje sie wiarygodny teraz ma ponad 250tys km i chodzi bez zarzutu. osobiście wole kupić samochód z przebiegiem powyżej 200tyś i ksiązką(co też mozna sfałszować) niż
    • wipeer
    • taki który na liczniku ma 80tyś a w rzeczywistości koło 500tyś. Chociaz nie wykluczone jest że można zanleść samochód o niskim prawdziwym przebiegu ale to jak szukanie igły w stogu siana, i trzeba miec na prawde szczęście albo kupować z pewnego żródła np. od znajomych gdzie cały czas widzisz co sie z nim dzieje.
    • Roger
    • no to wspominałem kiedyś, że mój dziadek ma faworitkę z 87r. i z przebiegiem 47k km :) jeździ nią tylko po to, żeby zatankować, co trochę wydaje się nielogiczne.
    • wipeer
    • hehehe no chyba ż od rogera dziadka ma zamiar kupić favoritkę za którą pewnie niezle by wycenił:)
    • Roger
    • no nie wiem bo pożądnie sobie rdzewieje.. ale mechanika w ogóle niezajeżdżona! do wymiany są może jedynie piasty kół.
    • jarha
    • Powiem tak w 85% auta 10letnie maja ponad 200k i tutaj nie ma co sie oszukiwac. Wyjatkami sa auta ktorymi sie nie gania tras tylko jezdzi do pracy i na weekendy na wypad takie jak sportowe lub paliwozerne ktore sa dla przyjemnosci. Sprawdzenie przebiegu dokladnego jest mozliwe, i wiele razy spotykam sie jak okazyjnie ludzie kupuja mercedesy z niemiec lub nasze krajowe z niskim przebiegiem a po podlaczeniu pod star diagnoze okazuje sie ze kiedys tam auto juz na przegladzie mialo 250k lub 300k a wedlug licznika ma teraz 180k i zalamka.:)
    • jarha
    • Jest jeszcze jedna kwestia ktora pomijamy, a mianowicie co sklania do odmlodzenia, a sklania stan techniczny samochodu. Wcale nie jest dobry a cofniety licznik ma tylko zaslepic kupujacego i zapobiec dalszej wnikliwej kontroli. Wiekszosc aut ktore ludzie kupuja praktycznie sa naprawiane z musu jak sie cos popsuje, i opinia jak sie nie psuje to nie wymieniam jest ogolnie powszechna. Nie dziwcie sie potem ze kupujac auto nagle sie sypie - kiedys musi! i akurat trafia na ciebie.
    • jarha
    • A jeszcze jedno czy nie slyszeliscie juz takiego stwierdzenia "super auto przez 4 lata nim jezdze i nic nie robie, jest bezawaryjne" :D a na komentarz do tego ze to zle ze nic pan nie robil i pewnie auto nie jest super odrazu gosciowi sie cisnienie podnosi.:) i tak auta na gwarancji sa sprawdzane udokumentowany przebieg, po gwarancji nie musze nie naprawiam - wszystko zalezy co kazdy z nas mial wpojone przez rodzicow do glowy.
    • kawol
    • jarha a co ty chcesz robić w 4-letnim aucie, oprócz oczywiście wymian eksploatacyjnych. bedziesz wymieniał łożyska jak jeszcze nie huczą? nie rozumiem. nawet nie musi być 4-letnie, może być ośmio czy nawet jeszcze starsze. olej czy hamulce (klocki, tarcza) trzeba regularnie wymieniać, ale jak się nic innego nie psuje to się nic nie robi, chyba logiczne?
    • mikael77
    • Niestety sami tego chcemy!!! Sprzedawałem swoje 8letnie VW POLO z rzeczywistym przebiegiem 218tys., podczas sprzedaży pokazywałem własne zapiski napraw z podanym przebiegim i datą, zapewniałem że przbieg jest rzeczywisty itd. po transakcj klient stwierdził że gdyby był licznik "kręcony" to chętniej by go kupił!?! teraz chcę sprzedać focusa 2001 1,8D z przebiegiem rzeczywistym 185tys, ale patrząc na "kręconą konukurencje" i brak zainteresowania - nie mam szans sprzedać za dobrą cenę, a oszukiwania się nie nauczę...
    • wies
    • Przebieg ma znaczenie? Może? Mialem Punto, uzywalem codziennie, ale robilem nim 8 km rano, 8 wieczorem. Czasem dluzsze wyjazdy. W piątym roku lakier slaby, silnik chodzil nieciekawie. Na 8 kilometrach nie rozgrzwal sie. Sprzedalem w piatym roku, z przebiegiem 42 tys. km. Za duzo do wymiany (rozrząd, opony, wiek, bateria). Fiat przyjal go. Kupilem 3-letnie Punto diesel z przebiegiem 170 tys. Z firmy, w dni robocze robilo okolo 220 km dziennie po autostradzie. Bylo o niebo lepsze od mojego porzedniego z 42 tys. km.
    • Roger
    • to w sumie... jeśli kupiłbym samochód z kręconym przebiegiem ale bym wiedział, że ma w rzeczywistości więcej.... mimo wszystko dajmy na to - zdecydawałem sie na niego i go biorę. korzyść dla mnie- ja później sprzedam lepiej i sam nie łamię przepisów.
    • Nurek76
    • "Plaga ta ma też drugą przyczynę – psychologiczną. Potencjalni nabywcy wciąż zbyt dużą wagę przywiązują do przebiegu jako kryterium atrakcyjności auta" Trudno żeby nie przywiązywali uwagi. Osobiście wolałbym 10-letnie auto z przebiegiem 100 tyś niz 5-letnie z przebiegiem 300 tyś. A auto z niekręconym licznikiem i przebiegiem rzędu 10tys/na rok znależć bardzo łatwo, przynajmniej wsród aut w miare nowych (do 5 lat). Wystarczy przy kupnie, jak ktos juz pisał, zwrócić uwagę na zuzycie opon, plastików itp., a przede wszyskim żądać ksiązki serwisowej.
    • Nurek76
    • Na fałszowanie książki mało kto się decyduje, bo to jednak juz dokument i łatwo to sprawdzić i udowodnić - lepiej powiedzieć że się ksiązki i nie ma i szukac innego frajera. Tak że rozwiązanie na kręcenie liczników jest proste - ksiązka serwisowa
    • Tadeusz
    • Ostanie kilka miesiecy oglądam Rovery, bo mam zamiar kupić jednego. Przeważnie mają przebiegi 60 do 120 tys mil (100-180 tys km). Są to auta 4-8 letnie, więc auto 14 -letnie z przebiegiem 120 tys km to chyba jakiś żart. Co do kręcenia licznika; jeden z tych Roverów miał silnik diesla i przebieg 420 tys mil (ponad 600 000 km)!!! I całkiem dobrze jeździł. Więc w dzisiejszych czasach przebiegi rzędu 200 tys nie są niczym nadzwyczajnym. Trzeba się w końcu przyzwyczaić, że to nie maluch z potrzebą szlifu cylindrów po 40 tysiącach. Przy kupnie samochodu dostałem komplet kwitów z przeglądów.
    • Tadeusz
    • W każdym z tych kwitów jest wpisamy przebieg z danego roku, więc o kręceniu licznika nie ma mowy. Zawsze warto pytać o takie rzeczy.
    • walecdaras
    • co do nurka facet urwał sie chyba z sufitu,wiadomoze auta w miare nowe -jak twierdzi do 5 lat maja niskie przebiegi ale wiąże to sie z ich wiekiem , mówimy o autach raczej starszych . Dla wszystkich bozkiem jest książka serwisowa i jezeli auto jej nie posiada od razu sa podejżenia i achania - nie biorąc pod uwagę tego że takie rzeczy dotyczą aut kupowanych w Polsce które z zasady powinny je mieć . Co do aut sprowadzonych jest pięknie jak auto ja posiada ale nie zawsze jest to mozliwe -moze 1 % kupowanych aut jest branych od faktycznego własciciela -znam to od podszewki . to że posiada
    • walecdaras
    • inne dokumenty potwierdzajace przebieg- np niemieckie przeglady na których zawsze podana jest data przegladu i stan licznika jakoś nie znajdują uznania . powtarzaja jak jakieś wyuczone zdanie książka serwisowa . a póżniej i tak kupią złom sprowadzony z Włoch lub Francji bo był o ileś tam tańszy od solidnego auta z Niemiec. To jedno drugie tak jak ktoś twierdził 90% ludzi nauczona jest do naszych starych fiatów i jak widzą auto o przebiegu powyżej 100-150 tys km to dla nich jest za duzo - nie rozumieją że takie przebiegi moga mieć roczne czy 2 letnie auta ini chcą takiego 10 latka i koniec
    • Nurek76
    • Nie twierdzę że każdy 15-letni golf z Niemiec ma mieć ksiązkę serwisową. Mówię tylko że jak chce mieć wiekszą pewność co do przebiegu auta to tej książki żądam. A nie rozumiem dlaczego miałbym kupowac auto np. 5-letnie z przebiegiem 200-250 tyś skoro wystarczy chwile poszukać i będę miał takie z przebiegiem 50 tyś. Nie trafia do mie gadanie że co to jest 100-150 tyś. na dzisiejsze auta. Widze co pokupowali znajomi i jakie są z tym problemy - wiecznie coś im puka, stuka cieknie itp. Nie mówię że będzie tak zawsze i w każdym aucie, ale nie czarujmy się - od takiego przebiegu zaczynają
    • Nurek76
    • się drobne awarie i koniecznosci wymiany tego czy tamtego. Zwykle są to drobnostki, ale jak któś nie potrafi sobie przy aucie zrobić sam to bywają uciążliwe. A co do podejrzliwości ludzi - nic dziwnego że tak jest skoro praktycznie kazdy sprowadzony samochód ma przekręcony licznik. Co do kręcenia - dwa lata temu kupowałem auto. Wypatrzyłem sobie sztuke w komisie, niby 3 lata i 26 tyś. przebiegu. Miała być ksiązka, stare auto w rozliczeniu itp - ale jakoś dziwnie facet kręcił. Nie chciał jechac z autem na stację diagnostyczną wybraną przeze mnie, tylko "za płot", gdzie oczywiście uato było
    • Nurek76
    • w doskonałym stanie. Na 40% sprawności amortyzatorów diagnosta stwierdził że ten model tak ma. Facet z komisu spytany dlaczego auto nie ma oryginalnych opon (przeciez po 20 tyś nikt nie wymieniał) stwierdził że właścicielowi koła ukradli. Trochę dziwne bo kołpaki były oryginalne firmowe. Przy tym cały czas zwodził mnie z ksiązką - niby była, ale zapomniał, gdzieś włozył, zostawił itp. Trochę mi się to nie podobało, ale myslę - przecież rozmiawiam z dorosłym gościem, nie z dzieckiem. Więc zdecydowany, przyjeżdzam z kasą, ale mówię mu zeby tą ksiązkę w końcu pokazał. A on na to że nie ma.
    • Nurek76
    • I gadka w stylu - po co mi ta książka, przecież widac że auto jak nowe itp. Na moja sugestię że może mieć przekręcony licznik odpowiedział - No wie pan, tak rozmawiac nie będziemy. Na pytanie dlaczego oszukiwał mnie z ksiązką, przez co ja traciłem czas juz nic sensownego nie odpowiedział. Pożegnałem pana, poszukalem jeszcze tydzien i znalazłem taki samochód który mi odpowiadał z kompletem dokumentów. Więc nie dziw się walecdaras ze ludzie zadają ksiązek, skoro niby w powaznym komisie takie numery.
    • barbenge
    • Witam Mam na oku VW i ksiazki serwisowej. Mial jednego wlasciciela w Polsce. Jak moge sprawdzic jaki jest faktyczny przebieg? podobno mozna to sprawdzic w serisie? ile to kosztuje, na czym polegai czy mozna to zrobic w kazdym serwisie VW? Dzieki wielkie za odpowiedz
    • barbenge
    • Korekta: NIE MA ksiązki serwisowej
    • Nurek76
    • W serwisach z reguły mają w komputerze ewidencję napraw i przeglądów. Jednak nie wiem czy jest to baza ogólnopolska czy każdy serwis ma swoją ewidencję. W pierwszym przypadku wystarczyłoby zadzwonić do jakiegokolwiek serwisu i spytać czy wpisy w książce mają potwierdzenie w ich ewidencji, w drugim musiałbyś jechac do serwisu w którym robione były przeglądy
    • Rezor
    • ale nie zawsze przebieg musi być duży. samochód mojego ojca ma 10 lat, był kupiony w salonie, a ma dopiero 48tys. przebiegu. mam pytanie, czy można sprawdzić czy licznik był przekręcony? i czy można to udowodnić temu kto chce taki samochód sprzedać?
    • mar2
    • Mnie oszukano przy kupnie mojego Forda Focusa. Samochód z 2003 roku i deklarowany przebieg to 108 tys. Jak się okazało po oględzinach po podpięciu pod interfejs komputerowy to prawdziwy przebieg wynosił 163 tys. Czułem się nieźle oszukany. Handlarz który się zarzekał przed zakupem, że nic nie było kąbinowane teraz mówi, że już za poźno i trzeba było się zastanawiać wczesniej. Jednak znalazłem porade prawnika na podobny temat na stronie www.e-interwencja.pl Doradzono mi wyciągnięcie konsekwencji prawnych z tego tytuł jednak nie wiem czy walczyć dalej...
    • Shimer
    • W mojej okolicy kręcenie licznika to norma, raz byłem oglądać bryke miał 100tys, pojechałem za dwa dni miał 67tys km :)

Dodaj komentarz