Ot, głupi widzi most i jedzie
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 1510
Cała Polska obstawiona jest znakami bez sensu. Był kiedyś remont drogi, postawiono znak ograniczenia szybkości do 30 km/h tyle, że remont dawno się skończył a znak stoi dalej. Kierowcy widzą, że droga jest nowa i oczywiście nie przestrzegają żadnego znaku. Nastąpiła w Polsce całkowita dewaluacja systemu oznakowania dróg. Kierowcy nie wierzą w to co widzą.
Wracałem kiedyś z nart w Kalifornii, z Lake Tahoe do San Francisco. Świeciło słonce, sucho było na drodze, żadnego lodu, ale stał znak ograniczający szybkość do 10 km/h. Wszyscy jechali równo i wolniutko zgodnie ze znakiem tylko w polskiej duszy się buntowało.
Podjechałem do policjanta i mówię, że to przecież bez sensu, że to jakaś pomyłka. Policjant odpowiedział, że być może, ale takie pomyłki zdarzają się raz na parę lat. Słuchaj się znaku, on dba o twoje bezpieczeństwo – powiedział wtedy amerykański policjant. Kilkaset samochodów jechało 10 km/h w pełnym słońcu, na suchej drodze, bo ludzie wierzyli, że tak trzeba.
W Polsce nie ma zaufania do znaków. Postawiono je na chwilę, a stoją miesiącami. Przy pomocy znaków rozgrywa się też różne lokalne sprawy. Za Ostrołęką, w drodze na Mazury znajduje się zajazd „Borowik”. Kierowcy lubią to miejsce, bo dają tu dobrą zupę borowikową. Przez wiele lat wszystko było w porządku i nagle pojawił się zakaz skrętu w lewo, aby utrudnić dojazd do „Borowika”. W Ostrołęce mówi się wprost, że ktoś z kimś załatwił, aby postawić ten zakaz, który wcale nie jest niezbędny. Nie wszyscy po prostu lubią tu zupę borowikową.
Stoją więc niepotrzebne znaki, wszyscy o tym wiedzą, służby drogowe również, ale cała szopka zaczyna się dopiero wtedy jak trzeba taki znak zdjąć. Nie może tego zrobić urzędnik ani policjant, który widzi ewidentną głupotę. Przy skręcie w lewo zaczyna działać polska pokrętna demokracja.
Musi być powołana komisja z czynnikiem społecznym włącznie jak to w komisji i bardzo często głos ludu przeważa na głosami fachowców. Każdy kawałek drogi należy w dodatku do kogo innego. Są drogi krajowe., wojewódzkie, lokalne i gminne. Sołtys też musi powoływać komisję, aby skasować znak. W Polsce jest tak, że decyzję o postawieniu znaku podejmuje jeden człowiek, ale o zdjęciu decyduje już cała komisja.
Jeździliśmy ostatnio w Szwecji. Znaki ograniczeń, objazdy i tym podobne ograniczenia obowiązują tam w tygodniu, kiedy trwają remonty, a na weekendy są zasłaniane, aby kierowcy mogli wygodniej przejechać. W Polsce jest jak zawsze, jak w starej anegdotce, kiedy chłop wjeżdża na most, w moście jest dziura, a babcia mówi: Ot, głupi, widzi most i jedzie.