Ot, głupi widzi most i jedzie

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 3130

Cała Polska obstawiona jest znakami z napisem „Objazd”. Pojechałem niedawno jak kazali, jak było napisane i od razu wjechałem w krzaki.

Coś się kiedyś działo, były jakieś roboty, więc był objazd, ale roboty się skończyły tylko wskazówka „Objazd” dalej wisi, bo zapomnieli zdjąć.

 

Cała Polska obstawiona jest znakami bez sensu. Był kiedyś remont drogi, postawiono znak ograniczenia szybkości do 30 km/h tyle, że remont dawno się skończył a znak stoi dalej. Kierowcy widzą, że droga jest nowa i oczywiście nie przestrzegają żadnego znaku. Nastąpiła w Polsce całkowita dewaluacja systemu oznakowania dróg. Kierowcy nie wierzą w to co widzą.

 

Wracałem kiedyś z nart w Kalifornii, z Lake Tahoe do San Francisco. Świeciło słonce, sucho było na drodze, żadnego lodu, ale stał znak ograniczający szybkość do 10 km/h. Wszyscy jechali równo i wolniutko zgodnie ze znakiem tylko w polskiej duszy się buntowało.

 

Podjechałem do policjanta i mówię, że to przecież bez sensu, że to jakaś pomyłka. Policjant odpowiedział, że być może, ale takie pomyłki zdarzają się raz na parę lat. Słuchaj się znaku, on dba o twoje bezpieczeństwo – powiedział wtedy amerykański policjant. Kilkaset samochodów jechało 10 km/h w pełnym słońcu, na suchej drodze, bo ludzie wierzyli, że tak trzeba.

 

W Polsce nie ma zaufania do znaków. Postawiono je na chwilę, a stoją miesiącami. Przy pomocy znaków rozgrywa się też różne lokalne sprawy. Za Ostrołęką, w drodze na Mazury znajduje się zajazd „Borowik”. Kierowcy lubią to miejsce, bo dają tu dobrą zupę borowikową. Przez wiele lat wszystko było w porządku i nagle pojawił się zakaz skrętu w lewo, aby utrudnić dojazd do „Borowika”. W Ostrołęce mówi się wprost, że ktoś z kimś załatwił, aby postawić ten zakaz, który wcale nie jest niezbędny. Nie wszyscy po prostu lubią tu zupę borowikową.

 

Stoją więc niepotrzebne znaki, wszyscy o tym wiedzą, służby drogowe również, ale cała szopka zaczyna się dopiero wtedy jak trzeba taki znak zdjąć. Nie może tego zrobić urzędnik ani policjant, który widzi ewidentną głupotę. Przy skręcie w lewo zaczyna działać polska pokrętna demokracja.

 

Musi być powołana komisja z czynnikiem społecznym włącznie jak to w komisji i bardzo często głos ludu przeważa na głosami fachowców. Każdy kawałek drogi należy w dodatku do kogo innego. Są drogi krajowe., wojewódzkie, lokalne i gminne. Sołtys też musi powoływać komisję, aby skasować znak. W Polsce jest tak, że decyzję o postawieniu znaku podejmuje jeden człowiek, ale o zdjęciu decyduje już cała komisja.

 

Jeździliśmy ostatnio w Szwecji. Znaki ograniczeń, objazdy i tym podobne ograniczenia obowiązują tam w tygodniu, kiedy trwają remonty, a na weekendy są zasłaniane, aby kierowcy mogli wygodniej przejechać. W Polsce jest jak zawsze, jak w starej anegdotce, kiedy chłop wjeżdża na most, w moście jest dziura, a babcia mówi: Ot, głupi, widzi most i jedzie.

Komentarze

    • Wieryg
    • Do kogo? do czego?( USA-Szwecja+) chcielibyscie POrownywac ten syf POkomuny-? tow redahtur? gdziez to widzieliscie ograniczenie szybk w USA- do 10km/h?he?Wasz glos Luda - jest tyle pospolity- co cwaniacko =ludowcowy!
    • galgan25
    • Wieryg lubię takie mało konkretne wypowiedzi jak Twoja. Nie jest ważne czy ktoś ma rację, czy jej nie ma byleby tylko wszystko sprowadzić do polityki. Przecież i za rządów PiS, i za rządów PO jeździ się tak samo źle. Z tą różnicą, że samochodów jest coraz więcej i drogi są coraz bardziej zapchane. Co przy nieudolnie prowadzonych remontach prowadzi do całkowitego paraliżu komunikacyjnego. Nie tylko w wielkich miastach. Jeżdżę często do Zamościa przez Lublin i tam, pomimo tego, że są to mniejsze miasta, sprawa ma się podobnie jak np. w Warszawie.
    • Abdel
    • Galgan25 masz całkowitą rację nic nie robi się w kierunku poprawy ruchu drogowego a wręcz przeciwnie a pieprzenie bez sensu Wieryga i porównywanie wszystkiego do komuny to ...izm i świadczy tylko i wyłącznie o głópocie piszącego
    • Abdel
    • Żeby nie było, specjalnie napisałem głupota przez "ó", natomiast po ... powinno być idiotyzm (to wina reklamy)
    • nabaam
    • W Polsce największe zagrożenie wypadkami to reklamy w pasie drogowym. Na 1, 2 znaki trafiasz na 10-20 reklam. I w końcu przestajesz reagować.
    • galgan25
    • Popieram nabaam. Bey sensowne umieszczanie reklam w miejscu gdzie powinny być znaki drogowe to dość wielkie zagrożenie.
    • hjokiel
    • Ja mam inne doświadczenia. Misiaczki stawiali sobie znak ograniczenia prędkości na kilka godzin (najczęściej w piątek pod koniec służby) i po służbie je zdejmowali. Na weekend zawsze mieli na flaszkę.
    • hjokiel
    • Co do objazdów to prawo jest do d. Stoi sobie znak z wrysowaną trasą objazdu. Jaki kierowca w ciągu kilku sekund zapamięta taką trasę? Dalej nie ma już śladu informacji (gdzie skręcić, jak przebiega objazd)
    • TAD1
    • [quote=]Co do objazdów to prawo jest do d. Stoi sobie znak z wrysowaną trasą objazdu. Jaki kierowca w ciągu kilku sekund zapamięta taką trasę? Dalej nie ma już śladu informacji (gdzie skręcić, jak przebiega objazd)[/quote] Dokładnie po polsku ! I jeszcze szpaler znaków -'Zakaz zatrzymywania' a Straż Miejska za drzewem.
    • TAD1
    • [quote="nabaam"]W Polsce największe zagrożenie wypadkami to reklamy w pasie drogowym. Na 1, 2 znaki trafiasz na 10-20 reklam. I w końcu przestajesz reagować.[/quote] - A jak zobaczysz dziewczynę w szortach na poboczu , to też w drzewo przywalisz ?

Dodaj komentarz