Pamiętaj o płynie!

Porady / Eksploatacja

Autor: Grzegorz Burda

Liczba odwiedzin: 44554

Często przeciągamy w nieskończoność wymianę płynu hamulcowego, nie zdając sobie sprawy, że może nas drogo kosztować lub skończyć się tragedią.

Eksploatacja samochodu kosztuje niemałe pieniądze, więc bardzo często przeciągamy w nieskończoność wymianę płynu hamulcowego, nie zdając sobie sprawy, że może nas drogo kosztować lub skończyć się tragedią.

 

Zdecydowana większość kierowców nie wykonuje obsługi serwisowej zgodnie z zaleceniami producenta, tylko wydłuża okresy między przeglądami, aby zaoszczędzić nieco pieniędzy. Bardzo często „ofiarą” oszczędności jest płyn hamulcowy, którego wymiana ciągle jest odkładana. Wielu kierowców nie wymienia płynu uważając, że jeśli poziom jest prawidłowy i hamulce działają poprawnie, to szkoda wydawać pieniądze. Fot. Grzegorz Burda: Płyny hamulcowe DOT-3, DOT-4 i DOT-5.1 można mieszać ze sobą, natomiast nie wolno mieszać ich z płynem DOT-5

 

Bez ostrzeżenia

 

Tymczasem płyn hamulcowy ulega bardzo szybkiemu starzeniu, które objawia się gwałtownym spadkiem temperatury wrzenia. A właśnie temperatura wrzenia jest najważniejszym parametrem płynu hamulcowego. Im wyższa tym lepiej. Obecnie stosowane płyny mają temperaturę wrzenia powyżej 250 st. C. Niestety, z czasem sie ona obniża, ponieważ płyn jest higroskopijny (pochłania wilgoć z otoczenia) i już po dwóch latach temperatura wrzenia może spaść nawet o połowę.

 

Jeśli podczas hamowania temperatura hamulców będzie wyższa niż temperatury wrzenia płynu, nastąpi jego zagotowanie, pojawią się korki parowe i skuteczność hamulców spadnie do zera. Co gorsza, nastąpi to bez żadnego ostrzeżenia.

 

Taka sytuacja może się przytrafić nie tylko w górach podczas zjazdu, ale nawet podczas jazdy po mieście, zwłaszcza w samochodach z automatyczną skrzynią biegów.

 

Stan płynu można sprawdzić specjalnym przyrządem. Usługa ta jest w większości serwisów bezpłatna, więc warto to robić nawet dwa razy w roku, a koniecznie przed sezonem letnim i Fot. Grzegorz Burda: Wymiana płynu hamulcowego jest bardzo prosta, więc wykona ją każdy warsztat samochody dalszym wyjazdem np. na urlop.

 

Można mieszać

 

W zdecydowanej większości samochodów używany jest płyn zgodny z normą DOT-4. Spotyka się również płyn DOT-3 lub DOT-5.1, ale wszystkie można mieszać ze sobą, więc nie ma obawy o pomyłkę. Płynów tych nie można jedynie mieszać z DOT-5, ponieważ ma on zupełnie inny skład.

 

Nie ma znaczenia jakiego producenta płyn zastosujemy, ale lepiej wybierać płyny renomowanych firm, niekoniecznie zagranicznych.

 

Płyn hamulcowy powinno się wymieniać co dwa lata. Niektórzy producenci nie podają limitu kilometrów, ale mimo wszystko najlepiej robić to maksymalnie co 60 tys. km. Nie musimy przy tym jechać do ASO, gdyż jest to prosta czynność i wykona ją każdy serwis samochodowy.

 

Ceny płynu hamulcowego DOT-4

 

Producent

Cena zł za 1 litr

Texaco

33

Mobil

48

Ferodo

24

Lotos

24

Lucas

25

Castrol

46

Tutela

34

Orlen

24

Organika

26

 

Częstotliwość wymiany płynu hamulcowego i orientacyjne koszty

 

Marka

i model

Częstotliwość wymiany płynu

Cena płynu w ASO (zł/litr)

Koszt wymiany

w ASO (zł)

Koszt wymiany

poza ASO (zł)

Citroen Xsara

co 2 lata

bez limitu km

90

80

70 (serwis niezależny)

55 (Norauto)

55 (Midas)

Honda Civic

co 3 lata

bez limitu km

100

85

Renault Megane

co 4 lata lub

120 tys. km

46

150

Opel Corsa

co 2 lata bez limitu km

104

90

Skoda Fabia

co 2 lata

bez limitu km

58

60

VW Golf IV

co 2 lata

bez limitu km

57

100

 

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Moto.Gratka.pl

Komentarze

    • miron
    • z tym norauto to ciekawy przypadek mam. zawsze biore banke 5l oeju /4.5 wchodzi/ i jade gdzies wymieniac. w kazdym zakladzie dostaje zwrot 05l oleju a w norauto nie. za pierwszym razem darowalem sobie i myslalem ze zapomnieli oddac ale wczoraj poprosilem o zwrot niewykorzystanego oleju. malo nie zdebialem jak facuszek powiedzial ze wszystko weszlo. mysle dobrze ze nie dalem banki 10l. powiedzial ze diesle lubia duzo oleju. pewnie jakby bylo za malo powiedzialby ze lubia malo. pozdrawiam goraco mechanikow z Norauto
    • Piasek
    • No to nie jesteś sam - i powiem wiecej: autoryzowane serwisy robią tak samo. Kolega serwisował polówkę przez prawie 2 lata w ASO. Jak już ceny serwisu zaczęły sięgać 1 tyś zł odpuścił i przeniósł się do sąsiada do garażu i z 4L bańki Mobil 1 zostało ok 0.9 litra oleju (no bo ile można wlać w silnik 1.0..) A bańka tego oleju w ASO kosztowąła 202 zł... No ale - kilku takich klientów na dzień i mają chłopaki bańkę oleju (załóżmy wartą ok 150 zł dziennie)... Dolicz do tego jeszcze jakiś dopisany extras (którego faktycznie nie wymienili) i dobra dniówka jest...
    • Piasek
    • Stały numer serwisowy to wymiana co 80-100 tyś km szczęk hamulcowych. Jeżeli tylko nikt na ręcznym "do Warszawy" nie jechał szczęki wytrzymują ok 200-250 tyś km. Na fakturze widnieją za jedyne 399zł plus 150 zł robocizna... A zdejmiesz bębny żeby to sprawdzić?? ... Właśnie... Nikt tego nie robi... Jest jeszcze parę rzeczy na których się "wali w rogi" klientów w ASO ale może się powstrzymam od opisywania ich bo mnie tu kujawsko-pomorski związek ASO zlinczuje... (jeżeli takowa organizacja istnieje;)
    • Piasek
    • Miałem kiedyś okazję być w serwisie Toyoty i tam pomieszczenie dla klientów oczekujacych na samochód bedący na warsztacie jest odzielone od tego warsztatu wielką (2x3) szybą. Cała ściana jest ze szkła i mamy doskonały widok na wsyzstkie auta na warsztacie. Możemy sobie obejrzeć co jest faktycznie wymieniane i jak to jest robione. Po wykonanym przeglądzie kierownik serwisu zadaje pytanie: czy klient życzy sobie wzgląd na wymienione podzespoły. Jeżeli natomiast zabierają kluczyki, proponują kawę w zamkniętym pokoju z oknem na ulice i telewizorem to już możecie być pewni "że obsługa to fachowcy"
    • Piasek
    • Sami sobie zadajcie pytanie czy kiedykolwiek zapłaciliście w serwisie dokładnie kwotę przewidzianą za przegląd. Zawsze jest dopisana jakaś uszczelka, podkładka lub jakiś dodatkowy filtr. A pozycja: uzupełnienie płynu w spryskiwaczach 5L x 12 zł za litr to już norma (i nie wazne ze zbiornik płynu ma tylko 3L pojemności a zimowy płyn do spryskiwaczy kosztuje 12 zł za 5L - letni jest o połowe tańszy). Ja kiedyś serwisując nowego Caddy`ego stale płaciłem 50 zł za wkład filtra oleju i 20 zł za uszczelkę filtra. Razem 70 zł NETTO!. I jak wielkie było moje zdziwienie gdy już po zakończeniu znajomości
    • Piasek
    • z serwisem kupiłem w dużym sklepei motoryzacyjnym org. wkład filtra oleju (org. opakowanie VW/Audi/Seat/Skoda, nr katalogowy namalowany na filtrze), za 24.50 zł i w komplecie były 2 oringi do tego filtra... Cena serwisu 90 zł, Cena sklepu - 24.50 zł... Takze możliwości w dziedzinie "kręcenia" na rachunkach za wykonany przegląd są ogromne...
    • diablo5
    • Omijać ASO szerokim łukiem! W mojej asterce (Gliwice) pół roku po zakupie zaczęła stukać kolumna kierownicy. Serwis Opla wymienił ją na gwarancji, ale stwierdził, że ten typ tak ma i niedługo i tak zacznie stukać. Jakby zgadli! I tak juz sobie puka 8 lat i 100 tys km, co dziwne, nie ma nadmiernych luzów i takich tam. Mieli jeszcze inne drobne wpadki, które spowodowały, że olej i przeglądy robię u mechanika ulicę dalej i jestem zadowolony bo wiem, że to za co płacę, jest zrobione.
    • tomek12
    • Witam, też chcę się podzielić spostrzeżeniami na temat norauto. Pojechałem wymienić do nich olej swoją vectrą bo taniej (podobnież). Wchodzi w nią 4 l wraca po godz a oni mi rachunek na 220 zł i mówią że weszło prawie 5 l!!! Kłóciłem się ale co miałem zrobić - złodzieje
    • pit (gość)
    • W norauto potrafią tez być hojni ! :-) .Robiłem pełny serwis klimy w fabii. Po 2 latach pojechałem do innego sprawdzonego serwisu. Okazało się, że po tym czasie mam jeszcze 120 % objętości czynnika chłodzącego w układzie. W norauto napompowali mi na paramertach z Octavii - dobrze ze go nie rozerwało! A zmieniłem serwis dlatego, że dopłaciłem w norauto ok.100 za "bardzo utrudniony dostęp do filtra kabinowego" - wypruli mi całe wygłuszenie przedziału silnika, a filtr w fabi jak wiadomo, można wyjąc jednym pociągnięciem z miejsca pasażera w kabinie. Kiedyś w samochodówkach uczono się na pokazowych maluchach, teraz robi sie to na autach klientów i można jeszcze na tym jeszcze zarobić!

Dodaj komentarz