Pan Janek z młotkiem
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 10502
Znany dziennikarz Marek Przybylik (Szkło Kontaktowe TVN) posiada Mercedesa Viano z którego jest owszem zadowolony, samochód jest wszakże wyższy aniżeli wjazd do garażu, i jak wjeżdżał, to naderwał niedomknięty szyberdach, czyli dziurę w dachu. Nic specjalnego się nie stało, śrubka się urwała, coś się odgięło. Złota rączka,
czyli dobry polski mechanik reperuje coś takiego przez kilka minut, ale okazało się, że w całej Warszawie nie ma już złotej rączki od szyberdachów. Tak jest zresztą prawie ze wszystkim w motoryzacji. Mało co się reperuje, tylko wymienia w całości na nowe. Wyszło na to, że szyberdach Przybylika, który złota rączka wyremontowałaby przez 10 minut za 50 zł. trzeba było wymienić w całości za 10 tys. zł.
Ciekawie było też kiedyś z pedałami. Znana aktorka Zofia Czerwińska (grała m.in. w serialu „Czterdziestolatek”) zakupiła Fiata Pandę, ale okazało się, że nie sięga do pedałów. W Fiacie oświadczono, że aby to poprawić i zmienić ustawienie fotela, to trzeba przeprowadzić cały skomplikowany proces homologacji. Komisje muszą być, centrala w Turynie musi zatwierdzić itd. Inaczej się nie da – powiedzieli – taka jest procedura. Pisaliśmy o sprawie, ale warto przypomnieć. Wysłaliśmy otóż Zofię Czerwińską do zaprzyjaźnionej złotej rączki, pana Janka. Wziął młotek, rąbnął, coś tam podpiłował i Czerwińska do dziś nie ma żadnych kłopotów z pedałami.
CZYTAJ TAKŻE
Kołodziejczyk na dnie
FSO bankrutuje w samotności
Złote rączki są w zaniku. Kiedyś jeździło się do najlepszych gaźnikowców: Zgardzińskiego i Ducha na Woli, albo do Kowalskiego, do Sara od akumulatorów, albo do Jerzego Cytlinga, który potrafił obrobić każdy wał korbowy (robi to zresztą nadal). Obecnie prawie nic już się nie reperuje tylko wymienia na nowe. Jak się kluczyk zatnie, to nie wymieniają kluczyka, tylko całą stacyjkę. Jednego bezpiecznika też się nie wymienia, tylko od razu całą szafę bezpieczników, całe moduły. Taka jest cena nowoczesności, tyle że takie metody nabijają kasę, windują ceny i każdy prosty remont kosztuje tysiące. Towarzystwa ubezpieczeniowe płacą i płaczą, że bankrutują. Stare samochody nawet po małych stłuczkach kwalifikowane są często do kasacji, jako że ceny nowych części do remontu przekraczają znacznie wartość całego auta. Idą na złom samochody, które z powodzeniem mogłyby jeszcze jeździć.
Świat robi się coraz bardziej zunifikowany, komputerowy, nowoczesny i nijaki. Kiedyś jeździło się do człowieka, a teraz do komputera, czyli donikąd. Złota rączka, pan Janek, bardzo by się jednak czasami przydał.
czyli dobry polski mechanik reperuje coś takiego przez kilka minut, ale okazało się, że w całej Warszawie nie ma już złotej rączki od szyberdachów. Tak jest zresztą prawie ze wszystkim w motoryzacji. Mało co się reperuje, tylko wymienia w całości na nowe. Wyszło na to, że szyberdach Przybylika, który złota rączka wyremontowałaby przez 10 minut za 50 zł. trzeba było wymienić w całości za 10 tys. zł.Ciekawie było też kiedyś z pedałami. Znana aktorka Zofia Czerwińska (grała m.in. w serialu „Czterdziestolatek”) zakupiła Fiata Pandę, ale okazało się, że nie sięga do pedałów. W Fiacie oświadczono, że aby to poprawić i zmienić ustawienie fotela, to trzeba przeprowadzić cały skomplikowany proces homologacji. Komisje muszą być, centrala w Turynie musi zatwierdzić itd. Inaczej się nie da – powiedzieli – taka jest procedura. Pisaliśmy o sprawie, ale warto przypomnieć. Wysłaliśmy otóż Zofię Czerwińską do zaprzyjaźnionej złotej rączki, pana Janka. Wziął młotek, rąbnął, coś tam podpiłował i Czerwińska do dziś nie ma żadnych kłopotów z pedałami.
CZYTAJ TAKŻE
Kołodziejczyk na dnie
FSO bankrutuje w samotności
Złote rączki są w zaniku. Kiedyś jeździło się do najlepszych gaźnikowców: Zgardzińskiego i Ducha na Woli, albo do Kowalskiego, do Sara od akumulatorów, albo do Jerzego Cytlinga, który potrafił obrobić każdy wał korbowy (robi to zresztą nadal). Obecnie prawie nic już się nie reperuje tylko wymienia na nowe. Jak się kluczyk zatnie, to nie wymieniają kluczyka, tylko całą stacyjkę. Jednego bezpiecznika też się nie wymienia, tylko od razu całą szafę bezpieczników, całe moduły. Taka jest cena nowoczesności, tyle że takie metody nabijają kasę, windują ceny i każdy prosty remont kosztuje tysiące. Towarzystwa ubezpieczeniowe płacą i płaczą, że bankrutują. Stare samochody nawet po małych stłuczkach kwalifikowane są często do kasacji, jako że ceny nowych części do remontu przekraczają znacznie wartość całego auta. Idą na złom samochody, które z powodzeniem mogłyby jeszcze jeździć.
Świat robi się coraz bardziej zunifikowany, komputerowy, nowoczesny i nijaki. Kiedyś jeździło się do człowieka, a teraz do komputera, czyli donikąd. Złota rączka, pan Janek, bardzo by się jednak czasami przydał.