Pieśni dla kierowców

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: (mp)

Liczba odwiedzin: 24624

Na nic apele policji i akcje promujące bezpieczeństwo – Polacy nie lubią zdejmować nogi z gazu. Na oryginalny pomysł walki z piratami drogowymi wpadł proboszcz parafii w Smołdzinie (woj. pomorskie). Fot. Przemek Świderski

 

Do naszej redakcji dotarł wydany przez księdza Roberta Jakubowskiego wykaz pieśni, jakie należy śpiewać podczas jazdy samochodem, gdy rozwija się następujące prędkości:

 

80 km/h – „Pobłogosław, Jezu, drogi”

90 km/h – „To szczęśliwy dzień…”

100 km/h – „Cóż Ci, Jezu, damy…”

110 km/h – „Ojcze, Ty kochasz mnie…”

120 km/h – „Liczę na Ciebie, Ojcze…”  

130 km/h – „Panie, przebacz nam…”

140 km/h – „Zbliżam się w pokorze…”

150 km/h – „Być bliżej Ciebie chcę…”

160 km/h – „Pan Jezus już się zbliża…”

170 km/h – „U drzwi Twoich stoję, Panie…”

180 km/h – „Jezus jest tu…”

200 km/h – „Witam Cię, Ojcze…”

220 km/h – „Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie…”

 

Jednocześnie ksiądz Jakubowski zwraca uwagę prowadzącym auta, że św. Krzysztof (patron kierowców) jeździ z nimi tylko do prędkości 120 km/h, po czym swoje miejsce odstępuje św. Piotrowi.

Komentarze

    • ufo (gość)
    • no to przewaznie musze spiewac "To szczesliwy dzien..."
    • misrz (gość)
    • zawszr u drzwi twoich stoje panie
    • AP
    • U mnie to zazwyczaj kręci się w okolicach "Pobłogosław, Jezu, drogi" do "Liczę na ciebie ojcze" staram się nie przekraczać "Zbliżam się w pokorze" No chyba, że gdzieś na trasie wtedy to raczej zakres "Panie przebacz nam" do "Pan Jezus już się zbliża". Niezły ten śpiewnik, chyba go wydrukuję i wstawię do samochodu. W moim przypadku św. Krzysztof nie odstępuje miejsca Piotrowi - jadą razem. Na drugie Limie mam Krzysztof, a do bierzmowania na swojego patrona wybrałem św. Piotra - już parę razy mnie odratowali (bywało różnie, ale jeszcze nigdy nawet nie porysowałem auta, tym bardziej nikt nie ucierpiał) - dzięki.
    • Stralis540
    • "Ojcze, Ty kochasz mnie" ("Zbliżam się w pokorze" to mój V-max)
    • ube
    • Dobre to jest. Kiedyś było o tym w tv. U mnie przeważa "Cóż Ci, Jezu, damy" chociaż kilka razy się zdarzyło "Witam Cię, Ojcze" (oczywiście w odpowiednich warunkach!)
    • tomas
    • hahahaha zazwyczaj mam "ojcze ty kochasz mnie" a autko bardzo dobrze lubi i znosi "panie przebacz nam" ale to na trasie w dobrych warunkach.Wszystko zawsze z rozwagą, co bym nie śpiewał :). Pozdrawiam. P.S. Na naszych drogach "witam cię ojcze" jak najbardziej nie wskazane.
    • anioł
    • Anielski orszak jest dla mnie za wolny hehehehehe
    • Behemon
    • Rewelacja, wydrukuję i na tylną szybę dla "tanich i szybkich".
    • anitashira
    • Swietne;) kazdy kierowca powinien to przeczytac -daje do myslenia.. Ja staram sie jezdzic ze Sw.Krzysztofem i tak zazwyczaj nuce w myslach.."Licze na Ciebie Ojcze"
    • maki13
    • co do ostatniego to niekoniecznie, chyba że się wyrwiemy maluchem, ale 220 to raczej mission impossible:) fajne:) pozdro:)
    • bloob888
    • Debil zabije się przy 80Km\H.
    • Roger
    • gites trochę już stare ale wciąż tak samo dobre :)
    • pilot-as
    • Na autostradzie Witam Cie ojcze, a na trasce Licze na Ciebie Ojcze
    • wismar2
    • Stary artykuł, ale jak na czasie!!! Święte słowa!!! Ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego jakie są skutki gdy nadmierna prędkość bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. A kto do tego nie dorósł, to polecam gorąco odbycie kursu dla kierowców łamiących przepisy ruchu drogowego, może stamtąd coś wyniesie, jak zobaczy jakie są skutki wciskania gazu do dechy. Jeśli to jednak nie pomoże, to cóż, byleby tylko nie śpiewał tej ostatniej pieśni, sobie lub nie daj Boże innym niewinnym osobom. Bo później płacz i słowa "ja nie chciałem" nic nie pomogą. Pozostaje życie z piętnem ... a rodziny cierpią!!!

Dodaj komentarz