Pirat Kurski
Autor: Łukasz Krajewski
Liczba odwiedzin: 2376
Przyczepił się na wylotówce z Gdańska. Siedząc na ogonie radiowozu, który jechał na sygnale, wyminął kilkukilometrowy korek, a potem jak cień dalej mknął za kolumną samochodów. Policjanci na poważnie przestraszyli się, że to koledzy gangstera, którzy przygotowują się do odbicia kompana. Wezwali posiłki.
Na natręta przygotowano zasadzkę pod Ostródą, po ponad stu kilometrach szalonej gonitwy. Za pierwszym razem nie zatrzymał się na widok policjanta machającego lizakiem. Powstrzymała go dopiero blokada. Jednak kierowca nie dostał mandatu i po minucie odjechał z czystym kontem. Okazało się, że to poseł PiS Jacek Kurski, który pruł po drodze nr 7 Mercedesem. Gdy pokazał policjantom legitymację poselską, musieli go puścić.
– Poseł jest chroniony przez immunitet – tłumaczy podinsp. Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji.
Policjanci sporządzili jednak notatkę, która trafi do marszałka Sejmu – poinformowała Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie.
Zdarzenie miało miejsce w środę. Sprawę ujawniło wczoraj radio RMR FM. Poseł Kurski pokrętnie tłumaczył się w mediach. Nam obiecał przedstawić „jedyną prawdziwą relację”.
– Najpierw na lotnisku w Gdańsku spędziłem osiem godzin. Była mgła i samoloty do Warszawy nie startowały, a ja spieszyłem się do Sejmu. Jako człowiek obowiązkowy zdenerwowałem się, wsiadłem w samochód i ruszyłem do stolicy – opowiada Kurski.
Poseł przyznaje, że konwój dwóch samochodów na sygnale zauważył przy wyjeździe z miasta i natychmiast „przykleił się” do niego.
– Myślałem, że to marszałek Bogdan Borusewicz, który też spieszy się do Warszawy z tych samych powodów co ja. Co prawda jestem tylko prostym posłem, ale przecież inaczej bym się spóźnił – twierdzi poseł.
Czemu po minięciu korka poseł dalej jechał za radiowozami? – Bo przecież samochodów jadących na sygnale nie wolno wyprzedzać – z rozbrajającą szczerością odpowiada Kurski. Twierdzi, że policjantów wzywających do zatrzymania nie zauważył, a interwencja, która wreszcie zablokowała drogę, miała trwać minutę. Potem poseł ruszył szaleńczym pędem dalej i… wreszcie, jak sam przyznał, wyprzedził uprzywilejowaną kolumnę.
Poseł PO Marek Biernacki nazywa zachowanie posła opozycji „amoralnym i oburzającym”. – Złamał szereg przepisów ruchu drogowego, powodując niebezpieczeństwo na drodze. Powinny być wobec niego wyciągnięte daleko posunięte konsekwencje. Sytuacja ta pokazuje, że trzeba się zastanowić nad tym, co zrobić z immunitetem, który jest nadużywany – mówi Biernacki.