Pistolety zostawiamy w szatni

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 4670

Co dwie minuty zatrzymywany jest w Polsce pijany kierowca. Od dawna twierdzimy, że co czwarty samochód jest „pijany”, z wyjątkiem trasy Warszawa – Sochaczew, gdzie wszystkie są „pijane”.

 

Po wypiciu ćwiartki wódki kierowca trzeźwieje na ogół przez 12 godzin z wyjątkiem znanego nam hrabiego B., który nie trzeźwieje nigdy, ale od lat zapowiada, że gdyby się to przypadkiem zdarzyło, to kupi sobie Jaguara. Kierowcy TIR-ów zmienili z kolei określenia stanów nietrzeźwości . Jednostką miary napicia stał się Kwach. Jeden Kwach to 0,2 promila (duże piwo), czyli przy jednym Kwachu nie można już prowdzić samochodu, bo można stracić prawo jazdy, a jak się wypije dwa i pół Kwacha (prawie 3 duże piwa), to można iść siedzieć na dwa lata.

 

Policja, przyznajmy, coraz bardziej zdecydowanie walczy z nietrzeźwością na drogach, ale ciągle są to działania pozorne. Miały być publikowane nazwiska pijaczków, ale nie są, bo pijaczek w Polsce ciągle jest święty. Głównie straszy się pijanych rowerzystów, że jak spowodują katastrofę drogową to grozi im 10 lat więzienia oraz konfiskata roweru.

 

To jest faktycznie poważnym zagrożeniem, bo jak im zabiorą rowery, to nie będą mieli czego się trzymać. Wymiar sprawiedliwości polubił wszelkiego rodzaju konfiskowanie. Najpierw konfiskowano samochody nietrzeźwych kierowców zanim prawnicy nie zaprotestowali, że jest to bezprawie. Teraz zabrali się za rowery, a jest też pomysł, aby konfiskować furmanki, co prawnicy też pewno wyśmieją, bo koń na ogół jest trzeźwy.

 

Ciekawą formę zastosowano w Jeleniej Górze. Policja uruchomiła tu dwa podręczne alkomaty w komisariatach, aby każdy mógł sobie dmuchnąć i sprawdzić czy może prowadzić samochód. Na policję nikt na ogół nie chodzi z własnej woli, ale w Jeleniej Górze się to zdarza, chociaż rzecz sama w sobie jest trochę fałszywa. Pijany na policję na pewno nie pójdzie, aby sprawdzić czy jest trzeźwy.

 

W zamierzchłej przeszłości, kiedy pracowałem za chlebem w restauracji na granicy USA i Kanady, przy wejściu widniał napis „Pistolety zostawiamy w szatni”. Trzeba też było zostawić kluczyki od samochodu, które oddawali przy wyjściu jak się dmuchnęło pozytywnie w alkomat. Po dwóch miesiącach restauracja zbankrutowała. Każdy chciał odebrać kluczyki, ale nikt nie chciał dmuchać.

 

Nikt nikomu nie wytłumaczy, aby przestał pić bo mu to szkodzi i policja go złapie. Sam musi do tego dojść, jeżeli się wcześniej nie zabije.

Komentarze

    • cieslag
    • Z tymi kwa...i to żenada! A problem z pijanymi za kierownicą wynika w dużej mierze z faktu, że policja bardzo rzadko używa alkomatów. Niech każdy odpowie na pytanie ile razy był badany alkomatem. Są nawet wyniki statystyczne, które pokazują, że współczynnik badanych jest żenująco niski w Polsce.
    • Piasek
    • Ponieważ kierowca jest proszony o "dmuchnięcie w alkomat" w przypadku kiedy Policjant stwierdzi iż istnieje podejrzenie że kierujący jest "wstawiony". Gdyby kazdego zatrzymanego najpierw poprosili o dmuchnięcie a dopiero po tym przystąpili do rutynowej kontroli - każda trwała by 10-15 min. Bo wiadomo (zanim przygotują sprzęt, zanim klient odpakuje "ustnik" zanim zostanie poinstruowany jak to się obsługuje i zanim dmuchnie tak jak powinien... Ja raz "dmuchałem" i trzeba mieć na prawdę krzepę aby tłoczyć w to urządzonko powietrze pełną parą, nieprzerwanie przez min 3 sek...
    • Piasek
    • W zwiazku z tym dochodzą jeszcze kwestie prawidłowego wykonania pomiaru. Ale myślę ze gdyby tylko rozwiązano kwestię szybszego i bezproblemowego badania alkomatem (dużo lepsze, mniej problemowe w obsłudze alkomaty) to każda kontrola policji mogłaby zaczynać się od sprawdzenia stanu trzeźwości kierującego a dopiero po tym dalsze niuanse... Jednakże jak znam polaków po 2 latach takich kontroli mielibyśmy ok 30% kierowców na drogach którzy prowadzą pojazdy pomimo zatrzymania uprawnień za jazdę po pijanemu... Ot - taka to nasza mentalność...
    • ico
    • z końca artykułu - jeżeli wcześniej się zabije to chociaż szczęście, że nie zrobił nikomu krzywdy. fakt, że nie zrozumie dlaczego, bo już będzie sztywny ale przynajmniej da innym pożyć.
    • Roger
    • no to sprawdźmy... po ilu bańach Nam zdarzało się poprowadzić? ja raz prowadziłem po jednym Lechaczu ale dlatego, że zapomniałem, że go obaliłem ;P
    • kronio
    • Ech tam ja sie zastanawiam dlaczego po dwóch, trzech browarach można w UK prowadzić auto a w Polsce nie. Argumentacja żE PIWO W UK ma 4% nie przekonuje mnie, tym bardziej że nasz polski browar jest w czołówce jeśli chodzi o zawyżoną podaną zawartość alkoholu. Do tego dochodzi fakt, że na wyspach browar w pubie dostajesz w ilości 1 pint (nie pół litra) a 1 pint = 0.568 litra, czyli więcej niż w PL.
    • Roger
    • coś mi się to nie widzi. samo stwierdzenie "2-3" piwa nie jest na tyle konkretne, żeby uznać to jakąś wytyczną do której porównujesz kodeks w Polsce. lepiej podaj jaką dawkę alkoholu można tam mieć we krwi i bezkarnie prowadzić ;-) a już swoją drogą nie wydaje mi się żeby jakiekolwiek państwo ustawiło ten poróg aby można było 'się zmieścić' w tych 2 a co dopiero 3 piwach.
    • kronio
    • no ok, powiem szczerze że nie zdawałem sobie sprawy że tu w UK prawo jest tak łagodne póki nie zajrzałem po Twoim poście na stronę wikipedii, która podaje dopuszczalne dawki alkoholu. Tak więc w PL mamy 0.2 mg/ml a w UK 0.8 mg/ml. Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Drunk_driving

Dodaj komentarz