Pod krzyżem

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 5926

Przed Wyszkowem jest wioska i na skrzyżowaniu stoi krzyż. Stoją pod nim używane samochody sprowadzane z Niemiec i się modlą, żeby ktokolwiek zechciał je kupić.

Przed Wyszkowem, przy głównej szosie z Warszawy jest wioska i na skrzyżowaniu stoi krzyż. Zbierają się tu mieszkańcy, aby pomodlić się na nabożeństwach majowych i z innych okazji. Teraz pod krzyżem stoją używane samochody sprowadzone z Niemiec i też się modlą, żeby ktokolwiek zechciał je kupić.

 

Propozycje pod krzyżem są nawet nie najgorsze. BMW 316, śliczne, czerwone, prawie jak nowe tyle, że z roku 1988 (osiemnaście lat). Cena 4,5 tys. zł., ale można negocjować.

 

Trochę dalej za krzyżem, przed przejazdem kolejowym stoi biały Golf, 16-letni, cena 4,2 tys. zł. Oferowane jest też tu Audi 80 diesel 11-letni za 12,5 tys. zł, po 280 tys. km, ale nic taniej, cena nie jest do negocjacji.

 

Ceny generalnie są takie, że za samochody 15-letnie płaci się 4 tys. zł, a za 10-letnie w granicach 10 tys. zł. Są też okazje. Nasz sąsiad kupił 11-letniego Forda Mondeo za 5 tys. zł, wypasionego jak na wesele, nawet z klimatyzacją, która działa.

 

Z samochodami używanymi, które zalały Polskę jest trochę tak, jak z żubrami wystawionymi do odstrzału. Są wyszykowane, wypucowane, utrzymują się o własnych siłach, ale długo to nie potrwa. Granica bezpieczeństwa w każdym samochodzie to jest mniej więcej przejechanie 100 tys. km. Tylko taksówkarze jeżdżą po kilkaset tysięcy, ale ich samochody są stale dogrzane, ciągle w ruchu. Po 100 tys. km, z reguły, zaczynają się kłopoty. Najpierw łożyska, potem hamulce, zawieszenie, rozrząd i parę innych rzeczy, a samochód składa się z 18 tysięcy części.

 

Wielu klientów już się nacięło. Kupili samochód za parę tysięcy, całkiem jak nowy, tyle że musieli włożyć dwa razy tyle, żeby dojechać do domu. Koniecznością jest natychmiastowe sprawdzenie geometrii, co kosztuje 150 - 200 zł. Używany samochód, z którym nie wiadomo co się działo, jedzie prosto z szybkością powiedzmy 60 km/h, a przy szybkości 80 km/h wypada z szosy i kierowca się zabija zupełnie nie wiedząc dlaczego.

 

Oczywiście nie w każdym przypadku tak być musi, samochody używane też są po to, aby nimi jeździć, trzeba wszakże znać granicę ryzyka. Samochód nawet najpiękniejszy, to BMW spod krzyża, jak ma 15 lat, to tak jakby człowiek miał 90. Musi się popsuć.

Komentarze

    • Paweł (gość)
    • Tak, lepiej sobie kupić samochód marki daewoo które pan redaktor tak kiedyś zachwalał. Może już czas pzrejść na emeryturę Panie redaktorze.
    • Egon (gość)
    • Tu akurat zgadzam się z p. Jerzym. Z jakiegoś powodu niemcy je sprzedają! Z reguły jest tak, że jeżerli ma być do dalszej sprzedaży to im tańszy(większy złom) tym lepiej bo będzie większy zysk! A w kraju jakoś się go wyszykuje, wyszpachluje, cofnie licznik a jakieś 150 tyś. km i pujdzie jako super furka, praie nówka - bo to przeciez np. golf (nieważne że niemc czy holender hciał go zezłomować, ale akurat trafił się Polak).
    • Zgadzam się z P. Jerzym. (gość)
    • Jestem na etapie kupna auta i przyznam bez kozery, że miałam nie lada problem z wyborem. Popadałam ze skrajności w skrajność od nowego auta z salonu , poprzez auto 10-letnie do auta z 1995r. za 10tys. Po tych wszystkich perturbacjach doszłam do wniosku, że auto które spełnia wszystkie moje wymogi i jest w dobrej cenie...to Leganza z 2000r. pełna opcja, czyli: ABS, wspomaganie kierownicy, elektrycznie opuszczane szyby, podgrzewana tylna i przednia szyba, tapcerka skórzana, klimatyzacja, instalacja gazowa, perłowy metaliczny lakier.Auto kupiony w salonie w Polsce, serwisowany, bezwypadkowy. Jestem szczęśliwą posiadaczka Lanosa (101KM) i stwierdzam, że jest bezawaryjny i wyjatkowy w swojej klasie...za przyzwoite pieniądze. Pozdrawiam Joanna.
    • ..jeszcze jedno... (gość)
    • ...zapomniałam nadmienić, że mam 34 lata, jestem w doskonałej formie i uważam, że Daewoo jest rewelacyjna marką, za smiesze pieniadze....a dla wiadomości kolegi Pawła, na emeryturę się nie wybieram. VW etc. są kosmicznie drogie i przeznaczone dla szpanerów oraz zakomplesionych gostków, a wewnątrz i pod maska GOŁO I WESOŁO!( własnie kolega kupił VW Pasatta z 2003r. za 55tys.-chyba zwariował...ale mu tego nie powiem, bo się cieszy z zakupu i nie chcę, żeby się załamał...chociaż jak zobaczy moją Leganzę taką wypasiona to zemdleje!).
    • otis (gość)
    • popieram zdanie Pawła
    • streetfucker (gość)
    • No i co z tego? Co to kogo obchodzi co ja sobie kupie? Moja kasa, moj wybor. Nikt normalny nie kupuje uzywanego samochodu myslac, ze bedzie chodzil jak nowka z salonu. Kupilem 10-cio letniego golfa i jezdze od roku. Po kupnie dalem go do przegladu i jezdze do tej pory bezawaryjnie. Czy jak bym kupil 10-cio latka krajowego to bylbym "madrzejszy"? Bo nie kupilem zlomu? Jest popyt jest i podaz prawo stare jak swiat i nie wiem czemu niektorych to drazni. A to, ze wraki sa sprowadzane i jezdza po ulicach? Ktos je w koncu dopuszcza do uzytku - moze tym sie zajac a nie czepiac sie, ze ludzie kupuja uzywki.
    • Fahrer (gość)
    • Wiekszej bzdury nie slyszalem- 100 tys. dla nowoczesnego samochodu z silnikiem np. diesla to max? Jesli klopotem w samochodzie ma byc wymiana tarcz/klockow/przewodow czy amortyzatorow to auto jest do wyrzucenia juz po 60tys. km- przeciez pasek rozrzadu i pompa/napinacz sa 'zepsute'. Autor chyba martwi sie o posady sprzedawcow w auto-salonach- skoro wiekszosc starszych aut traktuje jako zlom. Ja niejednokrotnie widzialem zlom po przedstawicielach han.- samochod 80tys.km, trzyletni a stan silnika/ zawieszenia godny pozalowania. Moze jednak wazniejsze jest czy uzytkownik dba o swoje bezpieczenstwo i w pore wymienia wszystkie elementy w aucie, ktore sa za to odpowiedzialne...(?)
    • Streetfucker (gość)
    • Sie zdenerwowalem.... "Po 100 tys. km, z reguły, zaczynają się kłopoty. Najpierw łożyska, potem hamulce, zawieszenie, rozrząd i parę innych rzeczy, a samochód składa się z 18 tysięcy części." N i dalej: co z tego? Psuje sie to naprawiam za moja kase - jak nie naprawie to nie przejdzie przegladu (w normalnym kraju) Utrzymuje ten moj zlom w dobrym stanie i nie narazam nikogo na niebezpieczenstwo przez moja obecnosc w ruchu drogowym. Ktos, kto kupi auto nowe i zupelnie o nie nie dba stanowi wieksze zagrozenie, a znam paru takich.
    • fioletowy (gość)
    • Ale przygłup z tego klienta, to ten co w telewizji wciska ciemnotę o super jakości nowych Fiatów
    • bombadil (gość)
    • W wielu miastach Polski stoja salony samochodowe. Przychodza do nich ludzie poogladac, poczuc powiew "luksusu" i zadumac nad tym na ile to lat trzeba by sie wpieprzyc w raty zeby jezdzic tym wprawdzie nowym ale nieprzystajacym do ich zarobkow samochodem z dolnej polki, bez wyposazenia dodatkowego. Pozniej, jesli maja glowe na karku ida np. pod krzyz przed Wyszkowem wybieraja Z GLOWA jakiegos 10 latka w dobrym stanie, dokladaja do ceny koszty solidnego przegladu i wydatki na naprawe (nie czarujmy sie) i jezdza... Komfortowo, bezpiecznie za niewielkie pieniadze. Szczypie to niestety tych wszystkich ktorzy maja profity ze sprzedazy nowych samochodow lub maja nijakie autko ktore splaca za 5 lat, ktore wtedy nie bedzie sie niczym roznic od tych "wrakow" z deutschland
    • mark (gość)
    • rynek aut używanych zepsuli dielerzy firm bo o niego nie dbali a to się mści,zepsuli rynek na najbliższe 10 lat.
    • Ednet (gość)
    • Staroć - to staroć. Nie ma co się łudzić. Z drugiej strony - jako naród z gorszej półki nie mamy wyjścia i musimy (jako duża częśc tego narodu) jeździć głównie niemieckim złomem. Ten, kto chwali samochód o przebiegu 100 i więcej tysięcy kilometrów daje świadectwo tego, że nigdy nie jeździł fabrycznie nowym autem (wyjątek: jest to przebieg samochodu pierwszego właściciela, a ci najczęściej nie kwapią się do zmiany auta przy takim przebiegu). Ten, kto twierdzi, że nowe auta psują się lub są gorsze od starych (nawet FIATA, SKODY, KIA, itd.) powtórnie kłamią. Ja jeżdzę BMW 315 (11 letni), wcześniej VW Passat 1,9Tdi, i gdybym miał kasę już dawno kupiłbym nowy odpowiednik tych aut, albo chociaż FIATA Stilo z silnikiem z JTD. Niestety ... co nowe, to nowe. Wiem, bo przez 5 lat, kiedyś miałem nowego Renault Megane i wtedy miałem zero problemów.
    • Behemon (gość)
    • Nowe auta też będą stare. Ktoś je teraz musi kupić aby ktoś za parę latek mógł sobie tą brykę nabyć.
    • Y@COOB (gość)
    • Ludzie jak wy możecie porównywać Daewoo do aut klasy VW ??? Przecież to jest śmieszne. I jeszcze jakiś zakompleksiony posiadacz daewoo mówi ze autami grupy VW jeżdżą szpanerzy. Szpanerzy jeżdżą czarnymi BMW. VW są drogie to fakt ale czy któryś z was przejechał się taką bryką? Czy któryś z was przeliczył ile taki VW 1,9 TDi pali a ile pali Lanos 1,6? Mam VW Passata 1,9 TDi 115KM, 150000 km i wcześniej miałem inne auta tj fiat tempra, daewoo lanos, opel vectra i traktowałem te samochody jako środek lokomocji - od punktu A do punktu B. Dzisiaj w Passacie czerpię przyjemność z jazdy i nie chce mi się z niego wysiadać bez żadnych trzasków w kabinie, stukania w zawieszeniu a to że ma przejechane 150000km to niektórzy mówią że dopiero teraz jest "dotarty". Do wszystkich posiadaczy Daewoo: wiem że każdy chwali swoje, ale nie krytykujcie czegoś czego nie znacie.
    • leśnik (gość)
    • Ja uważam, że ten artykuł miał trafić w sumienia wszystkich użytkowników dróg jeżdżących właśnie starymi autami. Akurat można by go zastąpić pismem trafiającym w sumienia naszych "elit" żądzących, aby także nasze zarobki były na poziomie europejskim a nie tylko ceny samochodów czy też paliwa! Ale co my tutaj możemy dużo mówić na ten temat jeśli duża część Polaków nie ma wogóle pracy! A co do porównania samochodów, to właśnie nie tak dawno nabyłem BMW z 90 roku (nie czarne :) ) i powiem szczerze, że do tej pory wymieniłem w nim tylko wszystkie płyny, klocki oraz przewody wys. napięcia. Ten samochód poprostu jeździ a nie ciągle się psuje. Myślę,że stan blacharki samochodów nowych nie będzie za kilka lat tak fascynujący jak właśnie tych sprowadzanych obecnie "staroci". Dla porównania: mój znajomy kupił rok temu nową Pandę. Po pierwsze: Cała gwarancja na nowy samochód to wielka fikcja. Jak już coś się stanie to i tak kwalifikuje się to jako błędne użytkowanie a naprawa w autoryzowanym serwisie naprawdę słono kosztuje. Do tej pory w tym samochodzie były wymieniane: cała tablica zegarów (podobno wadliwa od nowości), przełączniki zespolone, zbieżność ustawiano już 2 razy bo ciągle jest nie taka jak powinna. Nie wspomnę już o trzymaniu przez kilka dni samochodu w warsztacie, sprowadzaniu fachowców z Białego Stoku aby zarejestrować nowe, niespotykane do tej pory usterki. Co wy na to ???
    • kondotier (gość)
    • Kiedyś myślałem: niech będzie tańsze ale nowe i na gwarancji. A nie droższe i używane. W ten sposób kupiłem dwa salonowce: Fiata Uno 1,4 i Poloneza (już Daewo) Van. Przyznaję, naciąłem się. Fiat to wogóle pomyłka. Firma zapomina podać w ulotkach, że w układzie nagrzewnicy bulgocze (podobno nie da się całkowicie odpowietrzyć - opinia fachowców z serwisu), we wnętrzu śmierdzi rozgrzewaną blachą (przy korzystaniu z nagrzewnicy) a silnik wentylatora nawiewu cały czas piszczy (3 razy w serwisie w ramach gwarancji, potem powiedziano mi, że ten typ tak ma i mam się nie wygłupiać). Polonez za to.... hmmm czemu "koreańczycy" zmniejszyli rozstaw pedałów? O "Poldku" mógłbym pisać dużo, w zamian powiem tylko tak: podróż z towarem z Bydgoszczy do Szczecina i powrót w jeden dzień doprowadzał mnie do skrajnego wyczerpania. O paliwożerności (LPG) nie wspomnę. Po Polonezie kupiłem używanego, powypadkowego Forda Mondeo (kombi). Jeżdżę nim już 5 lat. Mam za sobą wyjazdy do Austri i Chorwacji. Także wspomnianą trasę do Szczecina. I potwierdzam: zacząłem czerpać przyjemność z jazdy. A co do awaryjności (dziś "staruszek" ma 10 lat) to nie mogę narzekać. Norma. Dużo mniej niż w nowym Polonezie. A byłoby jeszcze lepiej, gdybyśmy przestali jeździć po torach testowych a zaczęli po normalnych drogach. Czego wszystkim kierowcom i sobie życzę.
    • kleos (gość)
    • Szanowny pan iwaszkiewicz zapomanial, ze poslki mechanik potrafi naprawic 10 czy 12 letnie auto tk aby nie psóło sie przez 2 lata. Zapomina, ze nawet przy uzywanych autach cena czyni cuda. za 16 letniego golfa malo kto by teraz z oplatami zaplacil 5 tysiecy zl. Moj kolega uzytkuje 15 letniego golfa, jak cos sie dzije z samochodem jezdzi do mechanika, czasesi tanio mozna kupic w szrocie... i mu jakos sie nie psóje. O auto trzeba dbac nawet nowe jak jest jezdzic do serwisu na poprzebiegowe przeglady auta, ktore zaleca producent... Jak szanowny pan panie iwaszkiwicz nie pojedzie na przeglad poprzebigowy, który zaleca producent auta auto tez sie popsuje i straci pan gwarancje na takie auto..... Aaaaaaa i niech pan nie zapomina, ze jak pan wyjedzie z nowym autem po wyjechaniu z salonu traci wartosc i juz jest uzywanym autem...
    • do Y@COOB (gość)
    • Ty chyba nie jezdziles nigdy daweoo bys wiedzial jaka maja moc silnka... W porownaniu do golfa III Golf III jest daleko za lanosem... Panie madry jakbys znal sie na samochodach to bys porownal wlasciwa klase i silnik beznynowy do benzynowego... Anglicy jakos chwala daweeoo w rankigach bezawaryjnosci i tam jest na 9 miejscu i ciekawe dlaczego wyprzedza nimieckie auto... Swoja droga volskvagen to auto dla ludu.; Kto jezdzi volsvagenem jest burakiem czyli pracownikiem ( w niemczech tak jest postrzegany wlasciciel volskvagena) jak sama nazwa mowi tanie auto dla ludu.
    • Ptych (gość)
    • Doświadczony kierowca powiedział mi, że dobre drogi będziemy mieli w Polsce dopiero wtedy kiedy nam broda do pasa urośnie. Ale wracając do aut używanych i salonowych to niestety wiele się nie zmieni. Jeżeli dobra opona w salonie w Rybniku kosztuje 600 zł, a Niemczech ta sam 70 euro + 16% VAT to gdzie kupi ją Polak legalnie pracujący? Państwo na dorobku, dealerzy na dorobku. A obywatel i klient płaci!
    • Y@COOB (gość)
    • Panie Szanowny. Znam się trochę na samochodach i dlatego tak porównałem passata z lanosem - może nie ta klasa - ok mój błąd, ale proszę mi pokazać nubirę lub leganzę w tdi. Pozatym jakby Pan trochę się znał na samochodach to wiedziałby Pan że jak pisałem o autach grupy volkswagen to nie miałem na myśli tylko tej marki ale również audi, skoda, seat. Wiadomo również że sama nazwa volkswagen jest tylko nazwą firmową i nie można jej dosłownie przetłumaczać (tak było tylko za czasów Hitlera gdy powstawał garbus). Jak ma się do tej nazwy nowy vw touraeg który kosztuje w wersji podstawowej ponad 200 tys. złotych lub phateon - to są auta dla ludu??? W niemczech już od dawna tak nie klasyfikują ludzi (coś Pan chyba przespał). Co do rankingów - to jest fikcja - w Angli są inne, w Niemczech inne i w Polsce też są inne. I jeszcze jedno... Golf w porównaniu z Lanosem... Możliwe że lanos jest szybszy - golf natomiast jest oszczędniejszy trwalszy i nie skrzypi jak wózek kloszarda nad ranem.
    • Do Y@COOB (gość)
    • (opel vectra i traktowałem te samochody jako środek lokomocji - od punktu A do punktu B) OJ Ty to sie znasz na motoryzacji jak 2-latek na dzieleniu.Nie znam co prawda dobrze Lanosa ale mam kolege z ktorym mialem przyjemnosc sie przejechac kilka razy i tez jako (pasazer :) i nie pamietam aby cos skrzypilo w nim ale to pewnie dlatego ze zawsze dba o auto i pewnie wymienial na biezaco wadliwe elementy zawieszenia no ale dokladniej to chodzi mi ze nie odbiegal on zbytnio od GOLFA III mojego brata no moze golf jest troche bardziej wyciszony osiagi sa podobne tylko LANOS fatalnie sie trzymal drogi przy dosc dynamicznej jezdzie ale GOLF tez nie jest wzorem gdyz jest znow za twardy(lubie francuskie zawiesz).No ale chodzi oto ze z ciekawosci zobaczylem po Lanosy stoja i wpadlem w szok 4-5 latki z 2 poduchami elektryka klima i silnikiem 1,6 za 8do 10 tys zl.I od teraz zmieniam zdanie co do Deawoo bo za ta cene sa to samochody warte swojej ceny.I nikt mi nie wmowi ze czesto sie psuja (no moze czesto ale nie czesciej od GOLFA 3 ktory jest najgorsza seria golfow)gdyz to naprawde TANSZY OPEL a opla wlasnie mam szczescie posiadac i nie narzekam na niego.
    • Coolex (gość)
    • Nie do konca zgadzam sie z opinią, że granica bezpieczeństwa dla samochodu to 100 tys. km. Jeżdże obecnie Oplem Vectrą, co prawda całkiem młodą (10.2004), ale za to z przebiegiem 215 tys. km. Auto jedzie jak po sznurku i to przy każdej prędkości (do 200 km/h włącznie), nic nie stuka, nic nie puka, nic nie trzeszczy. Fakt, zawsze było serwisowane w ASO, nawet częściej niż według wymagań producenta. Ale przebieg jest zacny.
    • Piotras (gość)
    • I tak nic nie równa się z BMW. Żaden golf , lanos czy coś tam jeszcze( no może z wyjątkiem starego merca) . Mam 13 letnie BMW E32 730iA - bezwypadkowe, idealnie utrzymane.Ma klimę , leniucha, full-elektrykę, wymienione praktycznie całe zawieszenie, układ hamulcowy( sam wymieniałem to wiem ) . Rzędowa szóstka pracuje równiutko jak igiełka (na syntetyku Mobil1 i na LPG - 17,5 l / 100 km w mieście, 12 w trasie [przebieg 170 000 km] ).Nic nie skrzypi, nie trzeszczy, wszystko działa wyśmienicie.Prowadzi się bajecznie ( właściciele bezwypadkowych BMW wiedzą o czy mówię) Nie zamienię go na inny nawet nowy i z dopłatą ( chyba że na inne BMW ) Pan Iwaszkiewicz generalizuje problem starych aut. Jeżeli pojazd jest zadbany , bezwypadkowy i regularnie serwisowany ( niekoniecznie w autoryzowanych serwisach - ale u kumatych mechaników)to jest przynajmniej tak samo bezpieczny i trwały jak nowe. Jasne że więcej trzeba wkładać w niego i kasy i serca( z czasem nawet w BMW coś się zużywa),cos tam wymienić itd. ale koszt zakupu takiego samochodu i koszt ewentualnych napraw jest mniejszy niz zakup TANIEGO nowego wozidełka i jego przeglądów gwarancyjnych.( nie mówię o pojazdach zajeżdżonych przez dresiarzy i idiotów, którzy nie sprawdzają nawet oleju w silniku i jedynym wkładem w samochód jest obniżenie , przycienienie szyb, wywalenie katalizatora i wstawienie strumiennicy itd.) Ja jeżdżę wygodnym, komfortowym i bezpiecznym samochodem za 14 tyś i nie chciałbym jeździć ciasną pandą za dwadzieściakilka tysiaków + 500 zł za przeglądy gwarancyjne.Pozdrawiam wszystkich ( prawdziwych )pasjonatów BMW !!!!
    • adam (gość)
    • aha jeszcze jedno moj znajomy kiedys powiedział że 10latek jest lepszy niż nowy sorry ale większej głupoty nie słyszałem w zyciu do zdanie kieruje te zdo innyc najpierw skorzystajcie z jazdy nowym autem a potem piszcze swoje bzdury że stary jest lepszy bo dotarty itd itp.tylko ze jest tez bardziej zuzuyty a samochód jest jak wszystko inne też się zuzywa i 10 latek 100% gwarancji nie będzie napewno lepszy niż nowy
    • cerber (gość)
    • Każdy wie jak to jest ze starszymi autami, (sam mam 14 latka). Normą jest że trzeba o niego lepiej dbać (i troche serca włożyć) i nie jest to auto dla leszycz którzy na niczym się nie znają. Pozdrawiam
    • cerber (gość)
    • Ups nie ZUS a rencine, lub emeryturę
    • cerber (gość)
    • Panowie administratorzy jak tniecie czyjąś wypowiedz to przynajmniej tak by wypowiedz pozostała w tym samym sensie !!!
    • mika (gość)
    • Piotras, jak nie masz kasy to nie dorabiaj ideologii do Twojego BMW. Czternastoletnie auto to juz naprawdę złom. Pozdrawiam
    • :( (gość)
    • Samochód nawet najpiękniejszy, to BMW spod krzyża, jak ma 15 lat, to tak jakby człowiek miał 90. Musi się popsuć.--------------- DROGI PANIE Prosze przeczytac test dlugo dystansowy MODUSA ten to im sie dopiero popsowal tak srednio co 5tyskm.Wiec pytanie czy jak sie posuje to nie idzie naprawic?
    • primera '99 (gość)
    • A moje zdanie co do samochodow uzywanych jest takie: Najlepiej kupic sobie japonca 4-6 letniego. Moim zdaniem akcyza powinna byc zastapiona podatkiem oblozonym tylko na samochody starsze niz 10lat. Bo to juz jest przesada w polsce roi sie od "niemieckich polonezow". oczywiscie, ze nie oplaca sie kupowac samochodu nowego bo po 3 latach cena spada diametralnie. Wolalbym kupic sobie 4letnia Honda civic niz nowa dacia logan:) Ale nigdy bym nie kupil 15 letniego audi, vw, opla czy forda a tym bardziej francuza czy wlocha nie oklamujmy sie samochody to maszyny w ktorych wszystko sie zuzywa wiec po co kupic 15letnia fure za 5 tys skoro co rok trzeba bedzie inwestowac kolejne 5tys?
    • mały wojtek (gość)
    • ale pieprzy facet
    • stepnikp (gość)
    • Rodizce moi maja 17 letnie Renault 19. szczerze rewelacja. Na Alusach wersja sportowa najdrozsza chyba. Na alusach ospoylerowana i słuzy im do wozenia cieząrów bo maja sklep spożywczy. I są zadwowoleni nawet na gaz nie przerabiaja bo pali 6-7 litrów. Pojemnosć 1,7. Ludzie u mnie w okolicy popatrzyli ze to auto rzeczywiście dobrze sie sprawuje i też 3 znajomych kupiła podobne modele !!
    • mon (gość)
    • Ja mam Mondeo 2.0 z LPG (wtrysk gazu) prawie 2,5 roku (rocznik 98). Mondziak był kupiony w kraju, kupiłem go od 1-go właściciela, ma przebieg ponad 230tyś km (na LPG ponad 80tyś km), rocznie robi się nim ok. 30 tys km, i jak pisze powyzej, samochód jest ciągle (codziennie) grzany czyli jeździ się - prawie zawsze poza miasto więc samochód mniej się męczy. Jak na razie wymieniałem cewkę zapłonową, szczęki ham. z tyłu i łożyska z przodu pasek klinowy. I to wszystko. Minusem jest rdza która w kilku miejscach się pojawiła ale samochód na zimę został już zakonserwowany. A to, co piszą że samochód zaczyna sie psuć po 100tyś km to nieprawda. To zależy od samochodu. Fiaty na pewno szybciej się psują. Ja zacząłem cokolwiek w nim wymieniać (to co napisałem powyżej) gdy już miał ponad 200tyś km. Ogólnie mówiąc - z mojego Forda Mondeo jestem bardzo zadowolony.
    • użytkownik "złomu" (gość)
    • Zapraszam do gruntownego sprawdzenia mojego 10 letniego Opla- na peno nie jest niezbepieczny, co prawda jest ponadprzeciętnie zadbany i nie każdy 10-cio latek będzie w takim stanieale Pan Iwaszkiewicz w swoim artykule zaczął generalizować i zagalopował się za daleko....
    • edmondo (gość)
    • cenie pana iwaszkiewicza i innych redaktorow pism motoryzacyjnych, ale szczerze mowiac mam juz dosc ciaglego gadania o zlomach przyprowadzonych z niemiec;sam przyprowadzilem rok temu mondeo z '94 roku z niezlym wypasem i przez ten rok nie mialem najmniejszych problemow z nim - jedynie wymiana czesci eksploatacyjnych i to glownie w zawieszeniu (dzieki naszym wspanialmy drogom);teraz pojawil mi sie jeden problem, ale z gazem, ktory zalozylem w polsce, a do wymiany tez bedzie czesc eksploatacyjna (uszczelka);przed mondeo kupilem na polskiej gieldzie omege z '91 roku, ktora jezdzila w polsce 4 lata i...wiecej tego nie zrobie (chyba, ze kilkuletni samochod od pierwszego wlasciciela-serwisowany);czego sie nie dotknalem-trzeba bylo wymieniac, a przez te 4 lata, zaloze sie, nie widziala dobrego mechanika, bo wszystko bylo naprawiane przez jakiegos domoroslego "mechanika", sam bym pewnie lepiej zrobil, chociaz nie znam sie na mechanice. moj samochod, 11-letni, posiada dwie poduchy, abs i pare udogodnien w dziedzinie komfonrtu, w zyciu nie zamienilbym go na kilkuletniego poloneza, czy nawet mlodszy samochod, ale nizszej klasy, a za ta cene to pewnie kupil bym totalnego "golasa", do ktorego bagaznika nie weszloby nic wiecej niz butla od gazu, bo na benzynie jezdzic to w tj chwili samobojstwo dla domowego budzetu
    • ax (gość)
    • moj 15 letni mer jeźdił (wg licznika) tak jak w katalogu a znajomego 5-7 letni Renault jakieś 20 % gorzej ..... owszem miał ładniejsze wnętrze itp ale nie należe porównywać skrajności pewno że wole jeździć nowym ale jak się nie ma to się nie urodzi samo .... wystarczy porównać prawie nowe tico z takim 15 letnim mercem .... tak ale jaki to ma sens a cena ta sama taeba jednak się liczyć ze spalaniem i cenami częśći w nowych też trzeba zmieniać :) .... jak się niema to .....
    • mirek ... utu12@wp.pl (gość)
    • Panie Iwaszkiewicz. Generalizujesz pan temat po swojemu. Samochód to nie bizon, a z pana znawca jak z koziej d... trąba. Przejechałem Toyotą Cariną E 226 tys. km.(8 lat), koszty naprawy, to 2.150 zł(oczywiście bez kosztow eksploatacji- filtr, olej, klocki hamulcowe).No i ogólnie rzecz ujmując może pan jesteś tym kierowcą, co to wypadł z drogi, zabił się i nie wie z jakiego powodu.Ale na miły Bóg, przecież pan żyjesz!
    • fkomega (gość)
    • Samochód,jak każda inna maszyna,ma mnóstwo części,które się zużywaja i psują.I jest bardzo mało takich części,których nie da się naprawić czy zregenerować a w ostateczności wymienić.Do tego jednak potrzebne jest doświadczenie i wiedza,zdobyte nie w szkole a w warsztacie,poparte odpowiednią literaturą i zestawem narzędzi.Miałem już trochę tych używanych samochodów polskich i zachodnich,więc mogę coś na ten temat powiedzieć.W najgorszym stanie były te samochody,których poprzedni użytkownicy swoją wiedzę ograniczyli do przekręcenia kluczyka w stacyjce-oni rzeczywiście zostawili sporo kasy w serwisach co nie przełożyło się niestety na stan techniczny pojazdu.Większość używanych zachodnich samochodów można doprowadzić do perfekcyjnego stanu technicznego przy odrobinie wkładu finansowego oraz dużej pracy własnej.Oczywiście nie ma mowy o zwrocie kosztów przy sprzedaży takiego samochodu,więc przed kupnem używanego trzeba się zdecydować-robię go dla siebie czy na sprzedaż?Osobiście nie zdecydowałbym się wyjechać samochodem na drogę z niesprawnymi hamulcami czy naruszoną geometrią-tak robią dyletanci i ludzie nieodpowiedzialni,zagrażając innym użytkownikom drogi.A nieznajomość stanu technicznego swojego pojazdu nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
    • Nandoo (gość)
    • Jak zwykle można udowadniać swoje racje, stary zły a nowy dobry - tyle że niektórzy szczęsliwi nabywcy nowych nie wychodzą z serwisu, i jeszcze muszą udowadniać swoje prawa ...itd Przy takich artykułach, mam wrażenie, że jest to próba napędzania klientów do pustych salonów samochodowych przez napędzanie stracha innym.
    • niebora (gość)
    • Od trzech lat jeżdżę Mercedesem 124 300 CE z 88 r. Ma już przejechane 300 tys. km ! Nic w nim nie skrzypi ani nie stuka. Auto po prostu płynie, mimo że ma założone felgi 17-tki i niskoprofilowe opony. W środku tapicerka i skóra prawie nowa, na karoseri żadnych śladów rdzy. Przez ten czas wymieniłem w nim: - cały wydech (nowy, Bosal, 1500 zł ) - poduszki pod silnik (oryginale, używane, 180 zł ). - dwa razy prostowałem felgi (150 zł ) , bo gną się na naszych dziurawych drogach. Acha,jeszcze tylko elektryczna antena nie wysuwa się do końca ale radio i tak gra świetnie więc nie zwracam uwagi na tę usterkę.
    • Amator uzywanych (gość)
    • tylko i wylacznie uzywane - w drodze rozsadku - kilku letnie do 10 lat - niemieckie diessle lub japonskie benzyny wo wszystko dziekuje. aaa 2 lata temu ojciec kupil Carine E 97 z przebiegiem 123tys. obecnie ma 153 inwestycja to zmiana gumek pod stabilizatorami i drazkow wewnetrznych odgrzbienie klimatyzacji i olej paliwo, paliwo olej
    • gaiger (gość)
    • Pana redaktora widocznie stac na wymiane auta po 2-3 lata. Niestety wiekszosci polakow juz nie. Przesiadka z 20 letniego malucha czy duzego fiata do 12 letniego auta zachodniego i tak jest duza poprawa bezpieczenstwa i generalnie obnizeniem kosztow eksploatacji. Pan Iwaszkiewicz chyba dobrze zarabia na tego typu kryptoreklamach ale na boga niech przestanie juz glosic takie herezje!! W czym auto sprowadzone jest gorsze od zakupionego w polskim salonie 15 lat temu?? Przewaznie jest odwrotnie. A auto "po dzwonie" mozemy latwiej znalezc wsrod tych krajowego pochodzenia.
    • mariano (gość)
    • złom to złom, i ma rację Pan Iwaszkiewicz że po 100tys wszystko wychodzi.Kupując auto z zachodu o przebiegu 100,200 tys musimy się liczyć z usterkami. Powszechna opinia że z zachodu auta są w lepszym stanie technicznym są błędne ale kupowanie samochodów to taka społeczna terapia : i mnie stać na duży samochód choć ma on 10,15 lat, cóż mentalność Polaków to zadziwiająca rzecz. A przecież trzeba się przyznać że kupujemy używane samochody bo nie stać nas na nowe i to jest prosta odpowiedź!
    • gaiger (gość)
    • Mariano pewnie ze mnie nie stac na nowego, ale taki nowy jak panda czy logan to i tak badziewie. A jak miałem wybor miedzy krajowym a sprowadzonym to wolałem sprowadzony, bo byl w lepszym stanie. I pewnie ze nie kazdy sprowadzony jest dobry. Obejrzec i sprawdzic trzeba tak samo. A potem zadbac a nie tylko lac. Mam takiego sprowadzonego nissana od 9 lat i w kazdej chwili moge nim jechac na przeglad. Najpowazniejsza awaria to żarówki.
    • pmma
    • z calym szacunkiem dla p.red.mialem w zyciu ponad 20 samochodow.niektore nowe,przyzwoitych marek(audi100,renault25,honda accord,toyota camry i inne.),niektore uzywane,ale niestare.nie moge w pelni zgodzic sie z p. felietonem.otoz rok temu,bedac w niemczech przypadkiem natknalem sie na bmw730i 1988r z oryg.udokumentow.przeb.138000km od 1-go wlasciciela.auto bylo w niewiarygodnie idealnym stanie.bylem pod wrazeniem i chociaz rozsadek nakazywal inaczej,po 1.5h ogledzinach i jezdzie probnejza cene dobrego roweru kupilem to auto.zakochalem sie w nim,jezdze bezawaryjniei i ni chce narazie innego.poz
    • AirBags save life-AWD save Air Bags=Mitsu,Subaru &family of Viscous cuppler Volksmagel
    • Oczywiscie Pan Iwaszkiewicz- jak zwykle madrze powiada! Bravo!Ten gosc to przytomniak - JEDYNY WSRDOD TYCH jAdusiowiat- "REDAHTORCZAT"=realista=madry+doswiadczony!nIE DAJE SIE BRAC POD WLOS NA :"MARKE"!HE!,HE!WYGLAD ECT! jedyna korrecta- to- nie 100 tys km- a ten wuiek=10-lat + jest cezura baRDZO WAZNA DLA ZYWOTNOSCI :GUM-PLASTIKOW ect! ====================vR=================> Przecietny paliaszek i tu sie wymadrzajacy jest zwyczajnym idiota samochodowym- co widac chocby po terminkach i okresleniach ,jakich tu uzywa,np: "p[opsuje sie" itd!!he!he! Daweo bylo za liche dla pokomuszego
    • AirBags save life-AWD save Air Bags=Mitsu,Subaru &family of Viscous cuppler Volksmagel
    • polaszkowieckiego palanta;choc nadal dobre dla Amerykanca,Angolca itd.he!he! Oczywiscie ja nie znam tych modeli itp.Aerl jasne,ze Koreanczycy nie wymyslili tych samochodow a sa po prostu zaniechana konstrukcja japcowa!A co japcowe - to nawet Koreanczyk nie moze sknocic - ale udaje sie to Paliaszkomm,szwqancom,italiancow, a zwlaszcza francom ect- tow z UE!To byly i sa tanie i warte wiele wieksze pieniadze- "auta"!Trzeba porownywac w tej samej klasie- a wtedy jakies Drek szwanzolski,czy francowaty- lub italski jest tandeta! za wielkie pieniadze! "WORTH THIS MONEY"= POWIADAJA hAMERYCKIE!

Dodaj komentarz