Podatek od każdego auta

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Maciej Pobocha

Liczba odwiedzin: 4283

Do kieszeni kierowców sięga się łatwo. Tym razem rządzący chcą wyciągnąć pieniądze dzięki corocznemu podatkowi ekologicznemu, który ma zastąpić akcyzę na sprowadzane do Polski samochody osobowe.

Do kieszeni kierowców sięga się łatwo.  Tym razem rządzący chcą wyciągnąć pieniądze dzięki corocznemu podatkowi ekologicznemu, który ma zastąpić akcyzę na sprowadzane do Polski samochody osobowe.

Nad wprowadzeniem nowego podatku pracuje Ministerstwo Finansów. Według wstępnych założeń podatek byłby płacony co roku i zostałby uzależniony m. in. od ilości emitowanych przez samochód spalin, określanych prawdopodobnie przez normy Euro. Fot. Maciej Pobocha

Normę ustalałoby się na podstawie dokumentu wydanego przez producenta pojazdu lub jednostkę upoważnioną do badań homologacyjnych pojazdów. W przypadku braku dokumentu potwierdzającego, przyjmowałoby się normy Euro określone według roku produkcji samochodu. Dla aut, które z linii montażowych zjechały do roku 1991 włącznie, nie byłoby żadnej normy. Pojazdy wyprodukowane w latach 1992 – 1995 obejmowałaby norma Euro 1. Samochodów, które  powstały w latach 1996 – 1999, dotyczyłoby Euro w, a tych od 2000 do 2005 – Euro 3. Dla auta wytwarzane od 2006 r. przyjęta zostałaby norma Euro 4, a dla najnowszych – Euro 5.

Stawki podatku byłyby zróżnicowane. Mniej płaciliby właściciele samochodów spełniających wyższą normę (np. Euro IV i Euro V), a więcej ci, którzy mają auta starsze, bardziej trujące środowisko (np. z normą Euro III i II). Stosunkowo najwięcej przyszłoby wyłożyć z kieszeni właścicielom pojazdów liczących najwięcej lat, wyprodukowanych przed 1992 r., a więc nie spełniających żadnej z norm Euro.

Poza normą czystości spalin miałaby liczyć się też pojemność silnika. Im większa, tym więcej trzeba byłoby płacić.

Podatek ekologiczny dotyczyć będzie prawdopodobnie wszystkich właścicieli samochodów.

- Ci, którzy już zapłacili akcyzę za sprowadzone auto, mogliby liczyć na daleko idące ulgi. Jakie, tego na razie do końca  nie ustalono – mówi Witold Lisicki z Ministerstwa Finansów. Tak czy inaczej wygląda na to, że zapłacą wszyscy.

Sprawa wprowadzenia tzw. podatku ekologicznego ciągnie się od jesieni 2004 r. Mimo ciągłych zmian zasad jego naliczania, podstawowe założenia pozostawały niezmienne: uzależnienie od  pojemności skokowej silnika i poziomu emisji spalin określanego przez europejskie normy tzw. EURO. Według pierwszych założeń podatek miał być opłacany jednorazowo przy pierwszej rejestracji samochodu w Polsce. Kiedy okazało się, że Unia Europejska rozpoczęła prace nad podatkiem corocznym, nasze władze zaczęły zastanawiać się nad podobnym rozwiązaniem.

Sprawa ucichła po zmianie sposobu naliczania podatku akcyzowego (uniezależnienie od wieku samochodu), wymuszonej pod koniec 2006 r. wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który uznał polskie przepisy za niezgodne z prawem Wspólnotowym.

Jaki jest cel wprowadzenia podatku ekologicznego?

- Chcemy wspierać kupowanie aut nowych, bardziej ekologicznych, a ograniczyć sprowadzanie starych samochodów używanych – wyjaśnia Witold Lisicki.

Założenia opracowane w Ministerstwie Finansów mają zostać w przyszłym tygodniu przekształcone w projekt, który poddany zostanie konsultacjom społecznym i międzyresortowym. Na jego temat mają wypowiadać się m.in. przedstawiciele branży motoryzacyjnej.

Andrzej Sadowski, Centrum im. Adama Smitha

Podatek ekologiczny nie ma tak naprawdę nic wspólnego z ekologią. Jest po prostu środkiem mającym na celu utrzymanie przychodów budżetowych przy konieczności zniesienia akcyzy. Wpisuje się w politykę fiskalizmu prowadzoną przez kolejne polskie rządy, które nakładają na obywateli obciążenia podatkowe. Ta polityka powoduje, że samochody, które powinny być powszechnie dostępnym dobrem, nie są nim. Nowe rozwiązanie ma być może na celu przechytrzenie Unii Europejskiej, która stara się wyegzekwować na Polsce przestrzeganie przepisów wspólnotowych, a nasza akcyza jest z nimi prawdopodobnie niezgodna. Czy trzeba na to pozwalać? Partia kierowców, największa w Polsce, jest niezorganizowana. Gdyby właściciele samochodów powiedzieli „dość” pobieraniu haraczy zwanych podatkami, władze musiałyby się poważnie zastanowić nad swoimi działaniami.

Komentarze

    • wismar2
    • Biednemu zawsze wiatr w oczy. Wiadomo jest, że auta starsze przważnie posiadają kierowcy mniej zamożni. tak więc największy podatek udeżałby w tę grupę kierowców. Bogaci, którzy nie liczą się tak z pieniędzmi nie odczują tego, ponieważ jest ich stać na auta przede wszystkim nowe spełniającę grupę V według powyższej propozycji. Ci na górze zawsze zrobią coś pod siebie. Nie chcę już więcej pisać, bo na to dziadostwo szkoda słów.
    • anty polityk
    • Ta banda złodziei myśli tylko o jednym - dojeniu kasy od zwykłych ludzi! Chory kraj...
    • Chevy Suburban
    • Jakim prawem co roku od każdego właściciela pojazdu?? Co w takim razie z podatkami zawartymi w cenie paliwa (chociaż to raczej cena paliwa jest zawarta w podatkach...) i bandycko wysokim OC, nie mówiąc o akcyzie, którą prawie każdy kiedyś zapłacił (przy sprowadzaniu lub przy zakupie nowego)... Poproszę o zwrot! To jakieś bezprawie. A co jeśli ktoś ma od wielu lat ten sam samochód-regularnie o niego dba, jest przywiązany do danego egzemplarza lub nie stać go na zakup nowego. Dlaczego ma płacić za głupotę sprowadzających bite trupy??
    • Chevy Suburban
    • Byłbym jak najbardziej za zastąpieniem akcyzy tym JEDNORAZOWYM odpowiednio wysokim podatkiem i zaostrzeniem obowiązkowych badań technicznych, ale nie takim nonsensem... Czy dzisiaj pod płaszczykiem ekologii można zrobić wszystko??
    • Adas12341
    • poprzednicy mają racje polać im wódki!!! Banda złodzieji, jeszcze jak by te pieniendze szly na nowe drogi albo cos a nie zaraz rozkradna to bym placil, a tak to niech spadaja, zlodzieje wszedzie zlodziej, ja sie pytam gdzie byli ich rodzice??
    • Roger
    • kurde-kurde-kur.wa! nie, w taki sposób nie zachęci się do kupowania nowych samo-kur.wa-chodów! Tusk myśl o Polsce. nie stać mnie nawet na to, żeby jeździć zawsze kiedy jest potrzeba- do auta wsiadam sporadycznie kiedy akurat mam coś w baku i naprawdę jest to po3ebne. co to w ogóle za idiotyczny pomysł?!? może trochę przyszłościowy ale na chwilę obecną bardzo bardzo niesprawiedliwy. i
    • Roger
    • a szkoda słów.
    • traktorzysta
    • Ale to przecież wy wybraliście socjalistów i zwoleników lewacji z UE . Przecież to wy chcecie darmej szkoły ,szpitala, dróg ,gruszek na wierzbie (SLD) ,żeby żyło się lepiej (PO) ,żeby była pełna lodówka (PiS) . Układ z Magdalenki wiecznie żywy ,a betony mają się dobrze i nadal rządzą krajem .
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • kary za trucie to nie tylko cecha socjalizmu. Dopóki nie ma liczników na rurach trzeba stosować różne półśrodki motywujące. Ten projekt jest oczywiście niedopracowany gdyż nie uwzglednia m.in. intensywności korzystania z pojazdu i zakłada zależność od pojemności a nie od rzeczywistego spalania. Przypominam też że kupowanie nowego samochodu dla zasady nie może być celem samym w sobie.
    • nobi
    • heheh teraz polska proponuje jak będzie tam jakaś debata w biały z bazuki im tam srunąć może się obudzą złodzeje jedne zarabiają po 20 , 50 tyś na miesiąć i wymyślaja brednie bylesobie kieszenie jeszcze więćej napchać
    • Roger
    • właśnie o to chodzi, że nie zależy od pojemności- (to bym przeżył) tylko od wieku samochodu (normy Euro X)
    • traktorzysta
    • Mimo globalizacji i taniej siły roboczej samochody w Polsce zdrożały w porównaniu z latami ubiegłymi ,a na dodatek zarobki wcale nie skoczyły do góry drastycznie . Jednak emigracja jest nie unikniona - NIESTETY . Za granicą też ciężko się pracuje ,a nawet ciężej ,ALE COŚ się z tego ma ,a za podatki COŚ RZĄDY robią dla rodaków !!!
    • Roger
    • to przy okazji rozróby sugeruję spalić jeszcze pocztę polską.
    • brayan
    • naprawde dojdzie to tego ze polacy przestaną jezdzic samochodami. 405 ludzi którzy mają samochody"stare" nie stac na kupno nowego, a wydanie powiedzmy 300-400 złotych to dla nie których jest sporo. TUSK moze takie zeczy to we włoszech ale nie w polsce. niedługo poł polski bedzie jezdzic rowerami
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • jeżeli będą mniej używać takich aut jak obecnie i w taki sposób - to dobrze. Tylko część kierowców to biedacy, którzy są zmusani używać jakiegoś konkretnego modelu. Znaczna część wymienia furę co kilka lat. Jeżeli w tej wymianie uwzględnią szkodliwość - to dobrze. ..i proszę nie stawiać alternatywy "to co jest albo rowery" , bo to żenujące
    • gaiger80
    • Rysiekk ocknij się... To o czym ciągle piszesz nie będzie w Polsce możliwe przez następne kilkadzisiąt lat. Większości polaków nie stać na trzymanie 2 aut, jednego miejskiego wozidełka a drugiego pełnowymiarowego. U nas auto musi byc uniwersalne i dopóki tak będzie nie może to być 2 osobowa hybryda. "Żenujący" to jest ten pomysł "wybrańców narodu". Ciekaw tylko jestem czy oni naprawdę myślą że ludzie zapłacą ten podatek. Pewnie już policzyli zyski. A tak hipotetycznie, po wejściu tego podatku ceny aut pójdą w górę, koszty transportu też, a co razem z tym? CENY. Pieknie, prawda?
    • matias21
    • najgorsze będzie dla tych co mało jeźdzą przykład. ktoś taki ma od nowości autko np. 7 letnie regularnie serwisowane, jeździ 10 tyś km rocznie takie autko powinno być zadbane spełnia norme euro 3, ktos drugi kupuje autko na firme spełnia normę euro 5 jeździ 50 tyś km rocznie płaci mniejszy podatek, ale truje środowisko jeszcze bardziej, zresztą po 150 tyś katalizator w takim aucie i tak będzie ledwo dyszał i taki koleś wstawi sobie strumienice i co wtedy będzie gdzie to stwierdzą ? Ciekawe dlaczego nie zajmą sie autobusami i innymi szrotami mpk czy pks które po odjeździe z przystanku zostawia
    • matias21
    • taki syf jak 100 innych aut, jednym słowem kolejny durny przepis, który i tak nie przejdzie w trybunale więc nie ma sie co podniecać...
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • abstrzac.h.u.j.ąc od "niemożności" posiadania 2go pojazdu: w "uniwersalnych" też są b.duże możliwości zejścia ze spalaniem - obecnie do poziomu 3l/100km i zasięgu ok 100km w trybie czysto elektrycznym. i nie piszcie o nieuniknionym wzroście kosztów transportu, bo może być wręcz przeciwnie: ekoopłaty (dopracowane-nie takie jak ta) wymuszą użycie oszczędniejszych pojazdów z oczywistymi skutkami. P.S.już dziś możliwe jest zejście z kosztem auta miejskiego poniżej 20tys zl
    • mag
    • Ja jestem generalnie na tak. Nie może być tak że ktoś jeżdzi starym samochodem z dymiącą rurą i wyciekami oleju ma nie płacić więcej niż ten który ma nowe auto.Może warto się zastanowic że lepiej mieć auto mniejsze i nowsze a nie stare i trujące. Ale niestety w Polsce będzie to trudne bo samochód urósł do rozmiaru wyznacznika prestiżu czy czegoś tam a nie normalnego narzędzia .Jeśli ktoś woli jeżdzić starym przechodzonym np. Golfem to nie jeżdzi ale niech też płaci wyższy podatek. Dobrym przykładem jest Berlin gdzie samochodem nie spełniającym norm do centrum się nie wjedzie.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • uzupełniając, zwracam uwagę na możliwość wymiany samego silnika spalinowego, na mniejszy i spełniajacy ostrzejsze normy. ..jeżeli dla kogoś wydatek rzędu 10-20 tys na elektryfikację (+ewent. agregat do dłuższych jazd) jest tak "straszną sumą" ( i tu właśnie można warunkowo dopuszczać dofinansowanie przez państwo )
    • gaiger80
    • Jeżeli masz na myśli coś chińskiego, indyjskiego lub koreańskiego to ja dziękuję. Mam w firmie kie i za darmo tego badziewia bym nie chciał. 100 km w mieście jak najbardziej OK ale na trase nie do przyjęcia. A prąd też trzeba gdzieś wyprodukować. Obecnie w elektrowniach opalanych węglem. Przeczytaj sobie testy tych "3 litrowych" autek. W żadnym nie udało się zejść do takiego poziomu spalania. Koszty transportu wzrosną na 100% bo te oszczędniejsze auta będą droższe (i na pewno jeszcze zdrożeją zaraz po wejściu w życie tego podatku), ich serwis zdrożeje a kwota podatku i tak wejdzie w cenę km.
    • gaiger80
    • Zresztą jeśli ktoś myśli że ludzie których stać na auto za 3-5 tyś nagle kupią nowe z salonu za 33 tyś to jest nienormalny. Trupy jeżdżą po drogach.... A kto im podbił przegląd? Wziąść się wreszcie za stacje diagnostyczne, popatrzeć co przechodzi przeglądy. Ten projekt to kolejny pratekst do wyciągnięcia kasy od kierowców.
    • Chevy Suburban
    • Przymuszanie do wymiany aut na nowsze/nowe nie ma nic wspólnego z ekologią, nawet jeśli to będzie wymiana starego (ale w dobrym stanie technicznym) V8 na "eko-toczydełko"!!!! Wystarczy poznać koszty energetyczne wyprodukowania i transportu na miejsce sprzedaży nowego auta, nie wspominając o składowaniu i utylizacji tych wycofanych pojazdów. Ale do tego potrzeba nieco szerszego spojrzenia na świat niż tylko teoria "Global Warming Caused By a Human"... Problemem w Polsce jest stan techniczny pojazdów, a nie ich wiek ani tym bardziej pojemność.
    • Chevy Suburban
    • Stacje diagnostyczne wyrosły jak grzyby po deszczu, szczególnie w mieścinach "specjalizujących się" w imporcie aut-niestety przeglądy tam oferowane mają więcej wspólnego z wbiciem pieczątki niż rzeczywistym badaniem. Niby wszyscy są zadowolenie-"importer", bo rejestruje każdego trupa; mechanik-diagnosta, bo dostaje tam ponad 100zł "dodatku" od każdego takiego "badania" do swojej nędznej pensji i potencjalny kupujący, bo może mieć Golfa nieco taniej, najczęściej nieświadom, co na prawdę kupuje... W rzeczywistości sami stwarzają sobie zagrożenie zdrowia, nie mówiąc o kwestii ekologicznej...
    • Chevy Suburban
    • Moim zdaniem powinno się przywrócić "większy autorytet" stacji kontroli pojazdów. Ludzie tam pracujący powinni dobrze zarabiać, by ich zdanie po wnikliwym badaniu technicznym było ostateczne. Zgadzam się w 100% z kolegą gaiger 80. A do projektu tego podatku nie dopisywałbym żadnej ekologicznej idei-po prostu krucho z budżetem, "kryzys" i szukają pewnego sposobu na rabunek obywateli. Wiadomo, że 99% ludzi przez to z auta nie zrezygnuje ani tym bardziej nie kupi nowego (to by zresztą obniżyło ich wpływy). Zauważcie, że tak to jest wyliczone by uderzyło w jak największą grupę obywateli...
    • Chevy Suburban
    • Mogli by to zrobić zgodnie z nurtem teorii "Global Warming Caused By Human" czyli od emisji CO2, ale to im by się nie opłacało... Bo w Polsce aut, które spalają dużo paliwa (duża emisja CO2) zbyt dużo nie ma... Lepiej dowalić 90% społeczeństwa... To oczywiście byłby taki sam bezsens, jak obecny projekt-chce tylko udowodnić, że chodzi w tym wyłącznie o podatkowy zysk. Z akcyzą na LPG się nie udało to przygotujmy coś jeszcze lepszego pod modnym ostatnio płaszczykiem "ekologii"... Ale się rozpisałem, niczym Rysiek...
    • Reque
    • Ekologia to tylko HASŁO. Co jest bardziej elkologiczne pozwolenie, by stare sprawne samochody jeździły po naszych drogach, bo muszą przejść coroczne badania techniczne, czy PRZETOPIENIE 1000KG STALI i WYTWORZENIE 500KG TWORZYW SZTUCZNYCH ? ? ? Myślę, że jestem bardziej ekologiczny jeżdżąc wyregulowanym samochodem z '95 napędzanym LPG. A swoją drogą czekam na samochody ELEKTRYCZNE. Im mniej ludzie myślą, tym więcej mówią. - Monteskiusz

Dodaj komentarz