Podatkowa rewolucja

Przepisy / Warto wiedzieć

Autor: Maciej Pobocha

Liczba odwiedzin: 6622

Coroczny podatek dla wszystkich właścicieli samochodów, likwidacja akcyzy na sprowadzane auta, nowe zasady prywatnego korzystania z pojazdów służbowych. Kierowców czeka prawdziwa rewolucja.

Dotarliśmy do projektu nowych rozwiązań w zakresie przepisów podatkowych bezpośrednio dotyczących właścicieli samochodów. Pracują nad nimi eksperci rynku motoryzacyjnego. Niektóre z przygotowywanych rozwiązań mogłyby wejść w życie już w przyszłym roku.

 

Według projektowanych przepisów, ujednolicona zostałaby definicja samochodu osobowego. Obecnie istnieją co najmniej dwie takie definicje, jedna wynikająca z przepisów homologacyjnych i druga, stworzona dla celów podatkowych.  Taka sytuacja powoduje zamieszanie. Zdarza się, że to samo auto jest traktowane przez fiskusa raz jako pojazd ciężarowy (z możliwością odliczenia podatku VAT), a drugi raz jako samochód osobowy (z koniecznością płacenia podatku akcyzowego). Po wprowadzeniu jednej definicji auta, wynikającej z homologacji, skończą się problemy ze związanymi z nim opłatami.Fot. Maciej Pobocha

 

Proponowane zmiany dotyczą również VAT-u. Pełne odliczenie tego podatku przy zakupie, leasingu lub sprowadzeniu samochodu z zagranicy byłoby możliwe w przypadku wszystkich aut wykorzystywanych w działalności gospodarczej. Odliczenie dotyczyłoby również zakupionego na potrzeby prowadzonej działalności paliwa.

 

Oznaczałoby to zniesienie obecnie obowiązujących przepisów, które umożliwiają zwrot VAT-u tylko w przypadku samochodów o masie całkowitej przekraczającej 3,5 tony i aut dostawczych. Pozostali mogą odliczyć do 60 proc. podatku, ale nie więcej niż 6 tys. zł.

 

Przepisy te – zdaniem ekspertów rynku motoryzacyjnego – ograniczają rozwój rynku flotowego (floty tworzą samochody wykorzystywane przez firmy), który w wielu krajach Europy jest podstawowym źródłem aut na rynek wtórny. Pojazdy firmowe, najczęściej wymieniane po ok. 3 – 4 latach, trafiając do sprzedaży jako używane przyspieszają proces odmładzania parku samochodowego. Z jednej strony zwiększa to bezpieczeństwo na drogach (nowsze auta są bardziej bezpieczne ze względu na rozwiązania technologiczne i techniczne), a z drugiej zmniejsza zanieczyszczenie środowiska (nowsze pojazdy emitują mniej szkodliwych spalin).

 

Polskimi przepisami o odliczaniu VAT-u przy zakupie aut i paliwa przez przedsiębiorców zajął się już zresztą Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Jeśli uzna on, że obowiązujące w naszym kraju rozwiązania są niezgodne z unijnymi dyrektywami, państwo polskie będzie musiało oddać przedsiębiorcom nadpłacony podatek. Łącznie mogą to być miliardy złotych.

 

Z wprowadzeniem pełnego odliczania VAT-u połączone będzie uporządkowanie spraw związanych z udostępnianiem pracownikom samochodów służbowych do celów prywatnych. Przykładów różnych rozwiązań w Europie nie brakuje. Można by np. skorzystać z doświadczeń niemieckich, gdzie podatek od prywatnego wykorzystania samochodu służbowego uzależniony jest m. in. od wartości samochodu.

 

Poza zmianami w VAT-cie nowym regulacjom zostałby poddany podatek dochodowy CIT płacony m.in. przez osoby prawne, spółki kapitałowe w organizacji, podatkowe grupy kapitałowe (co najmniej dwie spółki prawa handlowego mające osobowość prawną, które pozostają w związkach kapitałowych). Chodzi o to, aby umożliwić szersze korzystanie z leasingu pojazdów i kredytów konsumenckich.

 

Przygotowane propozycje obejmują również zmiany w przepisach prawa podatkowego przewidujące, iż umowa leasingu może być zawarta tylko na określony czas. Obecnie jest to utrudnienie dla przedsiębiorców, którzy powinni mieć możliwość szybkiego reagowania na dynamicznie zmieniające się warunki na rynku. Nie ma żadnych przeciwwskazań, aby zmienić ustawę, dzięki czemu leasingobiorcy mogliby dostosować okres trwania umowy leasingu do swojej sytuacji gospodarczej, bieżącej płynności lub innych czynników.  

 

Proponowane jest również ujednolicenie traktowania leasingu operacyjnego i finansowego na gruncie ustawy VAT. Aktualne rozwiązanie, zgodnie z którym leasing finansowy jest dostawą w rozumieniu przepisów VAT, jest niekorzystne dla leasingobiorców, z uwagi na konieczność jednorazowego uiszczenia podatku VAT.

 

Zgodnie z proponowanymi zmianami, zlikwidowany zostałby podatek akcyzowy od wprowadzanych na rynek samochodów. Zastąpiłby go podatek ekologiczny, uzależniony od ilości emitowanego przez auto dwutlenku węgla, rodzaju paliwa, a także uwzględniający napędy hybrydowe oraz, w przypadku samochodów napędzanych silnikami wysokoprężnymi, zamontowany w samochodzie filtr cząstek stałych.

 

Jedna z propozycji przewiduje stopniowe wprowadzanie w życie tego podatku, tak aby nie obciążać kolejnymi kosztami tych, którzy już w przeszłości zapłacili akcyzę. W przypadku spełniania najwyższych norm czystości, na wzór rozwiązań stosowanych już w innych krajach Unii, wprowadzone zostałyby zniżki lub wręcz całkowite zwolnienia z opłat. Poziom emisji dwutlenku węgla wynikałby z danych homologacyjnych pojazdu lub z pomiarów prowadzonych przez stacje diagnostyczne..

 

Opłata stopniowo objęłaby wszystkie zarejestrowane w Polsce samochody i mogłaby być płacona przy okazji obowiązkowego przeglądu technicznego samochodu w stacji kontroli pojazdów. Przy tak wybranych wariancie, właściciele nowych aut płaciliby z góry za trzy lata w momencie zakupu samochodu ( przegląd jest po trzech latach, chyba, że zamontowany został autogaz), potem z góry za dwa lata (drugi przegląd jest po kolejnych dwóch latach). Właściciele aut mających więcej niż pięć lat płaciliby co roku.

 

Podatek ekologiczny trafiałby do lokalnych budżetów (gmin, powiatów), a pewna jego część byłaby przeznaczona dla budżetu centralnego.

 

Według wstępnych wyliczeń ilość pieniędzy z podatku na pewno nie byłaby mniejsza niż obecne wpływy z podatku akcyzowego (ok. miliarda złotych rocznie). To zresztą warunek konieczny, aby rząd zgodził się na likwidację akcyzy. Stawki podatku byłyby zróżnicowane, co oznacza, że niektórzy właściciele samochodów płaciliby więcej (wciąż jednak znacznie poniżej płaconej obecnie akcyzy), a inni mniej, bo system preferował auta o najmniejszej emisji (pojazdy hybrydowe, korzystające z biopaliw, o małej pojemności silnika).

W przypadku wyboru wariantu stopniowego wprowadzania podatku w życie, stawki podatkowe musiałby by być niestety, nieco wyższe, po to aby z mniejszej liczby samochodów uzyskać podobny dochód, jak dzisiaj z akcyzy.

 

Niewątpliwie, biorąc pod uwagę doświadczenia krajów „starej” Unii, które wdrożyły podobne rozwiązania, można stwierdzić, że skutkiem wprowadzenia tego typu podatku byłoby mniejsze zainteresowanie samochodami starszymi oraz nowymi napędzanymi silnikami o dużych pojemnościach, emitującymi większe ilości CO2 .

 

Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu SamarFot. Samar

 

Spójna i klarowna polityka dotycząca rynku motoryzacyjnego jest konieczna. Musimy wiedzieć, jaki cel jest przed nami, co chcemy osiągnąć w okresie 10 – 20 lat. Brak jakiejkolwiek wizji i przewidywalnej polityki jest jednym z czynników odpowiedzialnych za obecny stan polskiego rynku, przegraną w walce o pozyskanie kilku prestiżowych inwestycji.

 

Rzecz w tym, by tak kształtować przepisy, aby mimo ograniczonych w porównaniu do innych krajów Unii, zasobów finansowych społeczeństwa zachęcać do zakupów jak najmłodszych aut, tak by struktura wiekowa polskiego parku samochodowego przesunęła się z 11 – 12 lat na 6 – 7. Im młodszy samochód tym bezpieczniejszy, czystszy z punktu widzenia ekologii, zużywający mniej paliwa.

 

Wprowadzenie podatku ekologicznego dla wszystkich może wywołać sprzeciwy. Nikt nie lubi płacić podatków, szczególnie, jeżeli pieniądze są marnotrawione. Jeżeli jednak doszłoby do likwidacji akcyzy, która w obecnej formule jest tylko i wyłącznie narzędziem nastawionym na generowanie wpływów do budżetu, nic nie wnoszącym w rozwój rynku, to ewentualny ubytek w dochodach musiałby zostać skompensowany poprzez inny podatek.

 

Poza tym wcześniej czy później Unia narzuci nam określone rozwiązania w tym zakresie, rozwiązania, które z punktu widzenia naszego rynku mogą być bardzo restrykcyjne. Lepiej więc już teraz myśleć o takiej formule, która z jednej strony będzie zgodna z kierunkiem obranym przez Unię, z drugiej zaś będzie może nie kochana, ale akceptowana przez Polaków.

Komentarze

    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • oby tylko nie zepsuli podatku ekologicznego przez dzielenie pojazdów na kategorie sztywnymi granicami granic n.p. pojemności silnika. Właściwe jest uzależnienie podatku od rzeczywistych zużyć paliwa/energii (w zakresie 5 km/h do Vmax mierzonych n.p. co 5 km/h ) przez wzór matematyczny, tak by rzeczywiście wymuszać optymalizację.
    • AK-105
    • Super! Będziemy mieli podatek ekologiczny! Problem w tym, że najwięcej będą płacić posiadacze aut starszych, czyli osoby które nie mają za dużo pieniędzy...
    • AK-105
    • Jeszcze jedna rzecz. Auta hybrydowe nie mają nic wspólnego z ekologią. Są to normalne auta z silnikami benzynowymi + dodatkowe silniki elektryczne. Produkcja i utylizacja tych aut powodują na tyle duże zanieczyszczenie środowiska, że taki samochód musiałby jeździć znacznie dłużej niż obecnie produkowane samochody. Wnioski proszę wyciągnąć samemu...
    • Jarecki
    • Oj Donek Donek miało być tak dobrze a wychodzi jak zwykle. Znowu kolejny podatek - kiedy ty Donek (czytaj PO)wreszcie zmądrzejesz? Ilu Polaków stać na nowe samochody (o hybrydowych nie wspominając) a ilu ze względu na wspaniały polski dobrobyt zmuszonych jest kupować stare graty? Czy autorzy tego projektu myślą,że Polacy kupują stare samochody z zamiłowania do starej motoryzacji? Problemem jest poziom dochodów i większość Polaków zapłaci kolejny podatek jeśli wejdzie on w życie. Ale wtedy pomysłodawcom wystawimy za kolejny podatek rachunek przy okazji wyborów.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • W starszych autach można zmienić napęd, co jest w wielu wypadkach ( tzn. poza zakupem modelu miejskiego -gdy już takie będą )byłoby bardziej gospodarne niż wymiana całego pojazdu na nowszy model, zwłaszcza o podobnej koncepcji jak to się obecnie dzieje. Z obecnych hybryd nie można wyciągać żadnych daleko idących wniosków o "nieekologiczności" ,gdyż nie są one z założenia projektowane jako możliwie najoszczędniejsze, lecz jako pewien kompromis między oszczędnością a osiągami czego Prius jest najlepszym przykładem ( a twórcy jego najnowszej wersji nawet tego nie ukrywają )
    • Jarpoz
    • W mojej ocenie optymalnym rozwiązaniem jest napęd wodorowy. Istnieją symulacje że byłoby to dużo bardziej ekologiczne i już na obecnym etapie tańsze. Największym problemem jest brak punktów dystrybucji ciekłego wodoru. Jedynym rozwiązaniem mogłoby być zobowiązanie obecnych dystrybutorów do sprzedaży ciekłego wodoru, byłby to warunek sprzedawania klasycznych paliw. Ale obecny sektor paliwowy nie odpuści tak łatwo zysków. Nieodzownym warunkiem byłoby wybudowanie wielu nowych elektrowni jądrowych, które jak wskazują symulacje znacznie mniej zanieczyszczały by środowisko niż obecne zużycie
    • Jarpoz
    • paliw. Wiele osób zapewne zainwestowałoby we własne elektrownie ekologiczne i sprężarki ciekłego wodoru. Ale tu pojawia się kolejny problem, kierowców wtedy nie dałoby się "doić do bólu" z kasy.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • wodór byłby b. potrzebny, ale głównie w wypadku pojazdów pozamiejskich wymagających zasięgu rzędu kilkuset km. W miejskich obecne akumulatory już wystarczą, a n.p. litowo-polimerowe już dają kilkaset km zasiegu (standardowe auto ok 1tonowe, cena kompletu kilkanaście tyś ). Po kilkukrotnym obniżeniu energochłonności w autach miejskich wogóle nie byłoby problemu zasięgu.
    • TAD1
    • Nowy rząd po wakacjach wyraźnie wziął się do roboty. Społeczeństwo musi to zauważyć !
    • TAD1
    • [quote="AK-105"]Jeszcze jedna rzecz. Auta hybrydowe nie mają nic wspólnego z ekologią. Są to normalne auta z silnikami benzynowymi + dodatkowe silniki elektryczne. Produkcja i utylizacja tych aut powodują na tyle duże zanieczyszczenie środowiska, że taki samochód musiałby jeździć znacznie dłużej niż obecnie produkowane samochody. Wnioski proszę wyciągnąć samemu... [/quote] - Wniosek jest jeden . Płacić i nie dyskutować ! Za wszystko !
    • stypek
    • Jeżdżę 10-cio letnim fordem. Rocznie robię ok.8000 km. Podatek ekologiczny zapłacę na pewno wyższy niż ktoś, kto robi rocznie 50000 km (emitując przy tym więcej zanieczyszczeń - choćby nie wiem jakie normy spełniał). Wiadomo kto po dupie dostanie. Niezamożni właściciele starszych pojazdów kórzy nie jeżdża zbyt wiele.

Dodaj komentarz