Polacy nie umieją jeździć szybko

Aktualności / Raporty

Autor: (ip)

Liczba odwiedzin: 2467

Podniesienie limitu maksymalnej prędkości do 140 km/h na Polskich drogach było błędem. – Polacy nie uczą się na kursach jazdy, jak bezpiecznie jeździć przy dużych prędkościach. Zabrzmi to może makabrycznie, ale wzrost liczby wypadków związany z ta zmiana przepisów można było przewidzieć – mówi Witold Rogowski, ekspert ogólnopolskiej sieci motoryzacyjnej ProfiAuto.pl. - Gdyby nie chodziło o tak poważną i smutną kwestię, jak śmiertelne wypadki Fot: Archiwum Polskapresse na drogach, można by skwitować krótkim „a nie mówiłem” – mówi Witold Rogowski z ogólnopolskiej sieci motoryzacyjnej ProfiAuto.pl. Sieć dokładnie rok temu we współpracy z portalem auto.dziennik.pl przeprowadziła sondaż na temat: „Co zrobić by po polskich drogach jeździło się wygodniej i bezpieczniej?”. Ponad 63 proc. respondentów wybrało odpowiedź „ Poprawić stan dróg”. Odpowiedź „zwiększyć dopuszczalną prędkość na drogach” wybrało najmniej 5,6 proc. respondentów.

- Wystarczyło zapytać samych kierowców, żeby się dowiedzieć, że podniesienia limitu prędkości to po prostu zły pomysł. Niestety ustawodawca przekonał się o tym w inny sposób – komentuje ekspert PorfiAuto.pl, nawiązując do opublikowanych niedawno przez dziennik „Rzeczpospolita” danych Komendy Głównej Policji podniesienie maksymalnej prędkości na drogach przyniosło wyraźny wzrost liczby śmiertelnych ofiar wypadków. Liczba ta (4114 osób) wrosła po raz pierwszy od czterech lat, o 1/9 w stosunku do poprzedniego roku. Jak dodaje „Rzeczpospolita” liczba ta może wzrosnąć nawet o 130 osób bo do tej sumy dodaje się tych, którzy umrą w szpitalach w ciągu 30 dni od wypadku.

Ustawodawco napraw błąd!
Dane te są o tyle zaskakujące, że od 2007 roku liczba wypadków i ich ofiar z roku na rok się zmniejszała., średnio o 8 proc.. Teraz wzrosła nie tylko śmiertelność, ale też liczba wypadków drogowych. Łącznie było ich 39,4 tys. (o 2,5 proc. więcej niż w 2010 r.).

- Już rok temu, niecały miesiąc po wprowadzeniu nowych przepisów, polscy kierowcy udowodnili, że szybkie jeżdżenie po autostradach nie jest ich mocną stroną. Wystarczy przypomnieć o trzech karambolach, które miały miejsce w lutym 2010 pod Gliwicami. – dodaje Witold Rogowski.

Zdaniem eksperta ProfiAuto.pl wyjściem z tej sytuacji jest jak najszybsza nowelizacja prawa i powrót do limitów autostradowych sprzed wprowadzenia zmian.

- Poszerzona granica tolerancji pomiaru prędkości (do 10 km/h) zachęca do utrzymywania na autostradzie 150 km/h. Mamy więc do czynienia z sytuacją, kiedy świeżo upieczony kierowca może w zgodzie z prawem jechać 140-150 km/h na autostradzie, choć z pewnością nie potrafi sobie poradzić z hamowaniem na śliskiej drodze nie mówiąc już o „wychodzeniu” z poślizgu - mówi ekspert ProfiAuto.pl.

Trzeba szkolić z szybkiej jazdy
Rogowski dodaje, że zamiast na karaniu i zmienianiu limitów prędkości ustawodawca powinien pomyśleć o poprawie zasad edukacji kierowców, np. wprowadzeniu obowiązkowych jazd po drogach ekspresowych i autostradach w czasie kursów jazdy. – Elementów takich jak zmiana pasa ruchu, włączenie się do ruchu Polskie ośrodki szkolenia kierowców nie uczą, a przecież autostrad u nas jednak przybywa – mówi Rogowski.

Dodajmy, że kierowcy ankietowani przez ProfiAuto.pl na pytanie „Co zrobić by po polskich drogach jeździło się wygodniej i bezpieczniej?” popierali także lepsze edukowanie kierowców. Jak głosowali Polscy kierowcy:

„Co zrobić by po polskich drogach jeździło się wygodniej i bezpieczniej?”
Odpowiedzi: (520 respondentów):
- poprawić stan dróg: 63,5% - 330 głosów
- lepiej edukować kierowców: 17,5% - 91 głosów
- podnieść wysokość mandatów: 13,5% - 70 głosów
- zwiększyć dopuszczalne prędkości na drogach: 5,6% - 29 głosów

Zobacz także

Komentarze

    • matias21 (gość)
    • nie chce mi sie pisać, ale powodem wzrostu wypadków było emyto, statystycznie na drogach ekspresowych i autostradach liczba wypadków spadła.
    • Laska (gość)
    • Debilne gadanie - jeżeli prędkość max była przez kilka lat stała to tym tokiem rozumowania liczba wypadków by się nie zmieniała- zmieniałaby się wtedy gdyby max prędkość była obiżana - to tyle jesli chodzi o logikę, Wypadków jest więcej bo np. nie ma zimy- to jest argument - jak jest ślisko nikt nie wariuje - jak jest 1 lub 2 stopnie na plusie każdy sądzi ze jest bezpiecznie i wtedy są wypadki ( na każdym rodzaju dróg) debile ze statystyk potrafią podkładać dane do wzorów ale nikt nie wyciąga wniosków - a jeśli to złe. Teza nr 2 ilu polaków zginęło na autostradzie w niemczech?? więcej czy mniej czy tyle samo - skoro do granicy mogę jechac 140 km/h a potem gaz do dechy - to zaraz za zgorzelcem powinny być same karambole ale ich nie ma - heheheh bzdety.
    • Laska cd (gość)
    • Weźcie pod uwagę inny czynnik np. jadę z warszawy do katowic- jadę w korku przez 100 km do piotrkowa - jestem znużony i wkurzony i za piotrkowem gaz do dechy- jedę specjalnie np. 190 km - teraz pytanie czy to droga mnie zabiła??czy inni kierowcy??? czy moje zmęczenie??? czy może ten korek w którym straciłem 3 h i jestem sciekły??? no jaka jest przyczyna???? Tomasz Wyrwisz
    • MarcD (gość)
    • Limity prędkości zwiększono na autostradach i ekspresówkach - a tam liczba wypadków prawie się nie zmieniła. Wzrost był na drogach niższej kategorii - na których akurat nie zmieniano limitów prędkości. Prośba więc do autora (ip) tego tekstu, żeby nie wierzył 'ślepo' w statystki - tylko zainteresował się dokładniej tematem którego dotyczą. Myślenie naprawdę nie boli...
    • Komentarz usunięty
    • Komentarz usunięty
    • Komentarz usunięty
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Wielce wskazanym jest zróżnicowanie kategoryj prawa jazdy podług prędkości, którą się delikwentowi przyzwala. Tak, by świeżo upieczony mógł najpierw jechać 60, potem n.p. po pół roku 70 (po zdaniu egzaminu na torze z uwzględnieniem sytuacji ekstremalnych) potem 80 i.t.d. oprócz samego utemperowania szybkich i wściekłych młodych gniewnych powodowałoby to radykalne uspokojenie ruchu wsród ogółu.
    • pRZEMO (gość)
    • WNIOSEK W NIEMCZECH NIE MA OGRANICZENIA PRĘDKOŚCI = 100% ŚMIERTELNYCH WYPADKÓW
    • yerry (gość)
    • kolejny "ekspert", który próbuje wmówić ludziom, że wzrost liczby wypadków jest wynikiem podwyższenia limitów na autostradach. niestety Polska ma wątpliwe szczęście do niby-ekspertów bez krzty rozumu a w dodatku zakłamanych i prostych do bólu. Po pierwsze Polacy zawsze jeździli autostradami szybciej niż dozwolone 120, więc nowe limity tylko usankcjonowały istniejący stan rzeczy. Po drugie przyczyn większej liczby wypadków jest wiele, a najważniejsze z nich to przeniesienie ruchu ciężarowego na lokalne drogi, wzrost liczby jednośladów i quadów, ostra i długa zima oraz mokre lato 2011. I niech ktoś wreszcie zrobi przysługę temu kraowi i wytępi tych zakłamanych tępaków mianujących się ekspertami.
    • yerry (gość)
    • Rogowski wydaje się nie mieć rozumu ale wypowiedź o konieczności szkolenia kierowców na drogach szybkiego ruchu ma sens. Choć zauważy to nawet dziecko, to dziecko nie ma żadnego przełożenia na ustawodawcę. Proponuję panu ekspertowi, żeby raczej o tę zmianę modlił się do ustawodawcy zamiast tracić czas na tak nieistotny temat jak obniżanie limitów na autostradach.
    • gość (gość)
    • Może warto byłoby uwzględnić wysokość opłat za przejazd autostradą, czy ktoś to badał?
    • Qwert (gość)
    • I chroń nas Panie Boże przed takimi ekspertami! Dzięki nim mamy znaki "niebezpieczny zakręt" przed każdym zakrzywieniem osi drogi i "teren zabudowany" zanim powąchamy dym z komina najbliższej chałupy, że o zobaczeniu jej nawet nie pomarzę...
    • Kierownik (gość)
    • Tia... więcej wypadków bo podniesiono limit prędkości. Jasne. Ja chyba żyję w jakimś równoległym świecie.
    • gosc (gość)
    • Szanowny Panie Redaktorze, wypadaloby sie zastanowic nad tym co sie wmawia ludziom! A ile z tych 39tys wypadkow zdarzylo sie na autostradach gdzie podniesiono ograniczenie? Jak mozna laczyc karambole na oblodzonej autostradzie w lutym 2010r z podniesieniem maksymalnej predkosci!?
    • Łeeeee (gość)
    • Co za debilne wnioski - natychmiast przypominają że jesteśmy w Ciemnogrodzie Pospolitym... ZASTOSOWAĆ OGRANICZENIE DO 20km/h na WSZYSTKICH drogach!!!! Będzie SUPERBEZPIECZNIE. Choć ja osobiście to bym postulował 15km/h i 10 km/h dla młodych kierowców (staż poniżej 5 lat). Gwarantowany SPADEK ilości wypadków o 150% w pierwszym roku i o 20% w każdym następnym. Kończę bo mnie zemdliło...
    • zszokowany (gość)
    • Panie autorze, jak można cytować takich otępiałych "ekspertów". Przecież ten człowiek nie rozumie podstaw ruchu drogowego a co dopiero bardziej złożone tematy, o których wypowiada się na poziomie przedszkolaka.
    • Wroclawianin (gość)
    • Widze, ze przedmowcy mnie wyreczyli, ale dodam swoje 3 grosze. Jak mozna omawiac statystyki zwiazane z iloscia wypadkow w zwiazku z podniesionymi limitami na ekspresowkach i autostradach, bez rozbicia na jakich drogach te wypadki sie zdarzyly. Temu Panu powinno sie podziekowac skoro bedac "expertem" nie potrafi zrozumiec podstaw statystyki. A swoja droga to autor powinien rowniez sie wstydzic wlasnej bezmyslnosci, ze powoluje sie na takiego eksperta od siedniu bolesci. Jak zwykle artykul zapchaj dziura-jak podnosili limity to tez pojawily sie artykuly krytyczne. Uwazam, ze to jedna z nielicznych slusznych decyzji drogowych w naszym kraju, bo tak jak napisal jeden z przedmowcow - w praktyce i tak predkosc na autostradzie wynosila 140km/h.
    • kierowca (gość)
    • Co za debilizm!!! Wystarczy wybrać się na główniejsze trasy np. Warszawa Gdańsk i to nie na autostrady, aby zauważyć, że tam się jeździ 140 km/h jako "prędkość marszowa". Po prostu Minister Transportu nie ma kasy na porządne drogi, a jak już się jakieś buduje, to są tragicznie zaprojektowane. Dlatego lobby debili promuje obniżenie prędkości, aby nie trzeba było budować porządnych dróg!!!
    • ja (gość)
    • No tak. Idąc tym tropem należało by obniżyć prędkość poruszania się po naszych drogach do 10 km/h. Sorki, do 1 km/h :-) Panie pseudoredaktorze. Patrzmy na statystyki i używajmy szarych komórek (no tak, najpierw trzeba je mieć...) Ile było wypadków gdy obowiązywała prędkość w terenie zabudowanym 60 km/h, a ile po wprowadzeniu 50 km/h? podpowiadam, aby uwzględnić tylko ilość wypadków w terenie zabudowanym!!!
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • [quote=] Po prostu Minister Transportu nie ma kasy na porządne drogi [/quote] Nie ma na porządne, bo marnuje kasę na szkodliwy luksus-autostrady [quote=]Dlatego lobby ...i promuje obniżenie prędkości, aby nie trzeba było budować porządnych dróg!!![/quote] Porządne to nie takie które umożliwią zap..lanie szybkim i wscieklym insektom. Porządne to takie które umożliwia spokojne, bezpieczne i tanie codzienne przemieszczenia ludu pracującemu miast i wsi
    • do redaktora (gość)
    • "Mamy więc do czynienia z sytuacją, kiedy świeżo upieczony kierowca może w zgodzie z prawem jechać 140-150 km/h na autostradzie, choć z pewnością nie potrafi sobie poradzić z hamowaniem na śliskiej drodze nie mówiąc już o ,,wychodzeniu" z poślizgu "- tak samo malo kto potrafi wyjsc z poslizgu przy 140 km/h, jak przy 80 km/h. Przez wiele lat cwiczylem sportowa jazde zimowa, poslizgi mam opanowane do mniej wiecej 60 km/h. Nie wiem czy dalbym rade przy wiekszych predkosciach cokolwiek opanowac. Wiec, drogi redaktorze - nie pisz pan glupot
    • Polark
    • Fakty są takie: wzrosła liczba wypadków i ofiar, wzrosła dopuszczalna prędkość na autostradach, wzrosła długość autostrad. Jeśli na tej podstawie ekspert twierdzi, że za wzrost liczby wypadków odpowiada podniesienie prędkości na autostradach, to niech lepiej zajmie się doskonaleniem wychodzenia z poślizgów przy 130 km/h i nakręci materiał filmowy obrazujący wzorcowe zachowanie w takiej sytuacji. Oddam honor, gdy zaprezentuje statystykę - porównanie liczby wypadków na autostradach z tych dwóch lat, połączone z przeliczeniem liczby wypadków na np. 100 km autostrady wraz z danymi dotyczącymi liczby ogólnej pojazdów poruszających się po autostradach i, szerzej, po drogach. Szkolić trzeba na każdym typie drogi, to też truizm, niestety nie w każdym zakątku Polski wykonalny, ale mądry instruktor da sobie z tym radę.
    • m (gość)
    • statystyki mowia o smiertelnosci w wypadkach wogole. a gdzie sa statystyki mowiace o wzrosie wypadkow na autostradach? gdzie uwzglednienie zwiekszenia ilosci autostrad? latwo powiedziec wzrosla liczba wypadkow o 100%, ale nikt nie zauwazy ze w tym samym czasie np. wzrosla liczba samochodow, zwiekszyla sie ilosc drog po ktorych one jezdza w tym autostrad, zmniejszyla liczba wyremontopwanych odcinkow drog i drastycznie zwiekszyla sie liczba kierowcow, bo wszyscy musieli zdac przed 2012, bo potem nie dlaiby rady. to tylko swiadczy o tym jak szkolimy kierowcow oraz jak potrafimy liczyc. nastepnym razem waeto sie lepiej przylozyc do pisania atrykulu i faktycznie przeliczyc wszystko moja pensja wzrasta co rok o 3%. mam sie cieszyc? raczej nie bo ceny wzrastaja o 10%... liczyc a nie nie gadac! najlatwiej teraz powiedziec ze wprowadzenie jazdy na swiatlach przez caly rok spowodowalo wzrost liczby wypadkow, tak samo jak podniesienie limitu predkosci.
    • Ramboost (gość)
    • Skoro wystarczyło by spytać respondentów, że podniesienie limitów nie pomoże, to proszę uprzejmie po obniżeniu prędkości maksymalnej do 130 km/h poprawić stan dróg, który to jako przyczyny wypadków wskazało ponad 60 % ankietowanych. Od tego należało zacząć.
    • suavitas (gość)
    • musze przyznać, że komentarze są super. Logiczne i prawdziwe. Artykuł...z litości przemilczę, powiedziano już wystarczająco. Ciekawe jest, że wszyscy (lub prawie wszyscy) wiedzą o tym, czego nie wie (?) lub nie chce wiedzieć.... "expert".... co ciekawe, w Polsce jest dużo takich rzeczy. które wie "każdy", a nie rozumie "rząd", "ustawodawcy" i inni "experci". Że w przypadku piłki nożnej (40 milionów Polaków umie grać w piłke, a do kadry biorą 11. którzy nie mają o tym pojęcia) to żart, tak już w sprawach społecznych i politycznych to poważny problem.

Dodaj komentarz