Polacy ograniczą korzystanie z samochodów?

Motociekawostki / Raporty

Autor: Anna Werońska

Liczba odwiedzin: 984

Sześć złotych i więcej za litr paliwa to cena nie do udźwignięcia dla wielu gospodarstw domowych, dlatego większość Polaków zamierza ograniczyć wydatki związane z tankowaniem i częściej korzystać z komunikacji miejskiej - to wyniki badania przeprowadzonego przez portal Interia.pl i Home Broker. Fot. Grzegorz Mehring Ale drastycznie rosnące ceny paliwa (o ponad 20 proc. od stycznia 2010 roku) nie tylko doskwierają kierowcom, także przewoźnicy wprowadzają podwyżki cen biletów. Ci, którzy nie wywiesili nowych cenników 1 stycznia, zamierzają to zrobić za tydzień lub najpóźniej w pierwszej połowie tego roku.

Statystyki pokazują jednak, że nawet jeśli ceny biletów komunikacji zbiorowej pójdą w górę, koszt przejazdu nadal będzie nieporównywalnie tańszy niż jazda samochodem.

Bytowski PKS 1 lutego podniesie cenę biletów jednorazowych o 50 groszy, miesięcznych - od 4 do 10 złotych. Podobnie stanie się w powiecie puckim, gdzie obok autobusów PKW Wejherowo kursują także busy firmy Olimpic. - Od lutego wprowadzamy nowe ceny biletów, bo niestety zmuszają nas do tego rosnące ceny paliwa - mówi Krystyna Milewczyk z firmy Olimpic. - Skok cen będzie nieduży, bo bilet za 13 zł będzie teraz kosztował 14 zł - dodaje.

Mieszkańcy Gdańska, Gdyni, Pruszcza Gdańskiego, Sopotu, Wejherowa, Rumi czy Redy, czyli gmin obsługiwanych przez ZTM Gdańsk, ZKM Gdynia oraz MZK Wejherowo i należących do Metropolitalnego Związku Komunikacyjnego Zatoki Gdańskiej podwyżek także mogą się spodziewać, ale raczej nie wcześniej niż w drugim kwartale tego roku. Jeśli bowiem zostaną wprowadzone, to równocześnie i na takich samych zasadach, by ceny biletów tak jak do tej pory były we wszystkich tych miastach ujednolicone.

- Rosnące ceny paliw mogą znaleźć przełożenie na koszty korzystania z komunikacji miejskiej, dlatego będziemy rekomendować gminom takie rozwiązanie, by ceny biletów nadal były ujednolicone i mamy nadzieję, że gminy się na nie zgodzą - mówi Hubert Kołodziejski, przewodniczący MZKZG. - Ostatnia podwyżka była wprowadzana w maju ubiegłego roku i sądzę, że jeśli będzie kolejna, to nie wcześniej niż rok po tym terminie.

Może się więc okazać, że przy cenie paliwa przekraczającej 6 zł za litr publiczni przewoźnicy zyskają nowych klientów i na całej sytuacji nie wyjdą najgorzej. Bo jak wskazują najnowsze analizy, zostawiając na parkingu samochód, który spala 7 l/100 km przy obecnej cenie benzyny, w ciągu roku można zaoszczędzić blisko 8 tys. zł.

Źródło: Dziennik Bałtycki

Zobacz także

Komentarze

    • lordofchaos (gość)
    • oszczednosci zalezne sa przejzdzanych kilometrow ja jezdzilem 20km dziennie i koszt lpg miesiecznie vyniosl ok.160zl a tyle kosztoval bilet kvartalny na komunikacje miejska oszczednosc gotovki sa vidoczne a byly jeszcze oszczednosci na czasie :) jazda samochodem v dvie strony to 40-90min. a komunikacja miejska max.60min. to sa statystki z 2005 roku * przy obecnych cenach paliv i buspasach oszczednosci moga byc jeszcze vieksze * ale takie cos dotyczy osob z aglomeracji miejsckich NIESTETY ci co mieszkaja na tzv. provincji sa skazani na samochody osobove bo pkp i pks dogoryvaja
    • PL (gość)
    • @lordofchaos A tobie klawiatura się popsuła? Człowieku, w polskim języku jest taka litera W, w! Poza tym Twoja wypowiedź ni jak ma się to realiów (statystki z 2005 roku - jak nie pamiętasz mamy 2012!)
    • robi (gość)
    • Autorowi wydaje się, że wszyscy mieszkają w mieście. Odległość 30 km od większego miasta to już w Polsce prowincja. Zlikwidowano połączenia PKS i PKP nie mówiąc o jakiejkolwiek komunikacji miejskiej. Posiadanie samochodu i to nie jednego to być albo nie być, pracować albo nie, uczyć się albo nie. Żona codziennie na dojazd do pracy pokonuje 80 km, ja 40, a syn na uczelnię 50. Niestety każde w innym kierunku i o innej porze. Nie ma zmiłuj się. Jedno dobre auto stoi w garażu od święta, na wyjazdy weekendowe i wczasy oraz na wypadek awarii pozostałych trzech, służących wyłącznie na dojazdy. Obecnie są to Uno, Astra i Seicento wszystkie stare i z LPG. Dawno już wpadłem na pomysł, że zamiast roweru lepiej kupić małe byle co z gazem, ze świeżym przeglądem i polisą OC. Tłuc przez pół roku nie wkładając nawet złotówki. Nawet nie przerejestrowuję, żadnych płynów ani olejów nie wymieniam, jedyny kosz to PCC3. Po pół roku sprzedaję i kupuję kolejne w tej cenie. Od 30tego auta przestałem je liczyć
    • Mecenas
    • Szczerze mówiąc przy tych warunkach rynkowych opłaca się albo jeździć mniej, albo kupić nowoczesnego diesla z jakiejś serii eko (np. Polo Bluemotion, Clio Eco2 itp.) ewentualnie dobrać jakiś sprawdzony silnik benzynowy i założyć gaz (bądź kupić wersję z fabrycznym gazem - np. Golfa BiFuel, Octavię LPG itp.)
    • lukasz1981
    • pcc3 to chyba powyżej 1000zł, więc kupując taniochę i tego można uniknąć :D
    • Karek (gość)
    • No właśnie, ja mieszkam na prowincji, nie w metropolii i niestety - PKP nawet, gdy temperatura jest na plusie, przyjeżdża pół godziny za późno, a jak normalnie jadę do pracy 30-40 minut, to raz zdarzyło mi się 2,5 h - ostatnio. Samochód kosztuje, jakieś horrendalne sumy trzeba wydać na paliwo, nie stać na to przeciętnego Polaka! Na taniosze też nie ma co, rozwali się zaraz auto i tyle z tego będzie. My z kumplem wymyśliliśmy inne rozwiązanie - zarejestrowaliśmy się na takiej stronie http://www.carpooling.pl/, tam wrzuciliśmy raz swój przejazd (bo kierowca się rejestruje i wstawia swoją trasę, wyszukują Cię chętni, dzwonią i się umawiają i, a oni płacą część kosztów paliwa). Myślałem, że to spod Warszawy to nie będzie działać, ale ponieważ jestem spod Żyrardowa, to jest chyba kawał do stolicy dla niektórych. I słuchajcie - zadzwoniło do mnie aż 5 osób - więcej niż mamy z kumplem miejsc w aucie! Od tamtej pory wrzucam przejazd co jakiś czas, a zwracają mi się koszty przejazdu. Niezłe...

Dodaj komentarz