Polacy rozbijają się w Anglii

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Agnieszka Jasińska

Liczba odwiedzin: 6165

Brytyjskie władze mają dość sprowadzanych z Polski samochodów prowadzonych przez naszych rodaków. Powodują oni tyle wypadków, że angielskie służby postanowiły ograniczyć liczbę samochodów z kierownicą po lewej stronie.

Zaczęły konfiskować te auta, które nie mają brytyjskich rejestracji, a są na Wyspach dłużej niż pół roku. Policja wzywa lawetę i zabiera samochód, a następnie sprzedaje go na licytacji.

 

– Od stycznia angielska policja konfiskuje samochody obcokrajowców, jeżeli nie spełniają wymogów  rejestracji – potwierdza Dariusz Adler, konsul RP w Londynie. W Szkocji w styczniu auta straciło w ten sposób blisko stu Polaków. W miejscowości Oban i okolicach odholowano już prawie wszystkie polskie samochody. Trafią na licytację lub na złom.

Według statystyk Scotland Yardu Polacy, byli sprawcami 20 proc. wszystkich ubiegłorocznych wypadków w Anglii.

 

 Według brytyjskiej policji, samochody z kierownicą po lewej stronie są dużym zagrożeniem dla tamtejszego ruchu drogowego. Wielką plagą są też pijani kierowcy. W Bourne_mouth na szybach sklepów można zauważyć napisane po polsku ostrzeżenie „Piłeś? Nie jedź!”.

– Problem jest tak duży, że wydajemy polskie informatory z przepisami dotyczącymi spożycia alkoholu – mówi John Barnsley z brytyjskiej policji. W Anglii można prowadzić samochód mając 0,8 promila alkoholu we krwi.

 

Polscy kierowcy coraz częściej trafiają przed  angielskie sądy, gdzie przysługuje im darmowy tłumacz. W efekcie wydatki sądów na honoraria tłumaczy były w ubiegłym roku dwunastokrotnie wyższe niż trzy lata temu. Co więcej, według członków Motor Insurers’ Bureau, czyli Związku Ubezpieczycieli Aut, w 2007 r. wpłynęło trzy razy więcej zażaleń na polskich kierowców niż w ciągu poprzednich dwóch lat.

 

Nasi rodacy wolą bowiem jeździć w Anglii samochodami z kierownicą po lewej stronie, bo dzięki temu mogą je zarejestrować w Polsce i płacić nawet sześć razy niższą składkę ubezpieczeniową niż na Wyspach.

 

Tymczasem angielskich samochodów z kierownicą po prawej stronie nie da się zarejestrować w Polsce. Nie można też kupić w Polsce ubezpieczenia dla auta zarejestrowanego na Wyspach, bo Wielka Brytania, w odróżnieniu od innych państw UE, nie honoruje polis wykupionych w innych krajach.

Komentarze

    • tomek1
    • Ciekawe jakby Anglików wpuścić na drogi Europejskie czy USA. Niedawno jechał za mną anglik i nie dość, że nie potrafił jeździć po naszych drogach to z karetką by się zderzył bo z przyzwyczajenia jechał prawie pod prąd (pół jego auta było na przeciwległym pasie). Sorry ale nie znoszę obłudy! Po prostu jest tam dużo Polaków i większe jest prawdopodobieństwo, jakby było odwrotnie (dużo Anglików w Polsce) było by to samo!
    • Edouard
    • wlazles miedzy wrony, to krakaj jak i one. a jak sie cos nie podoba, to wypad, nikogo nikt tam nie trzyma na sile.
    • Emigrant
    • Choć pani Jasińska starała się jako powód podać składkę ubezpieczeniową, to nie do końca trafiła. Mianowicie za Suzuki Swifta 1.3 zarejestrowanego w maju 2006 składka roczna za 'comprehensive'(AC) z opcją pojazdu zastępczego, wyjazdów zagranicznych (ZK) i ochrony prawnej wynosi w tej chwili 303 funty. To ze zwyżką 8% za płatności miesięczne i z jakąś-tam zniżką za ubezp 2 aut w 1 firmie. Pierwsza, z tymi samymi opcjami, wyniosła 411 GBP - to wszytko za samochód wart wówczas prawie 50tys zł. W Polsce, z tego co pamiętam, nie dało się wyrwać ubezpiecznia AC poniżej 5% wartości auta.
    • Emigrant
    • Tak więc biorąc kurs funta z momentu podpisania (albo raczej kliknięcia) umowy ubezpieczenia, czyli z maja 2006 (ok. 6PLN/1GBP), składka wyniosła ok. 2400zł, czyli tyle, za ile prawdopodobnie najtaniej udałoby się ją 'wyrwać' w Polsce. Zapomniałem jeszcze dodać, że jeśli w ciągu pierwszego roku od zakupu zaszłaby szkoda całkowita (kradzież, pożar, poważny wypadek), to właściciel otrzymałby nowiusieńkie auto prosto z salonu! Obecna składka ma już równowartość jedynie 1500zł, a za tyle to już by się chyba tego Swifta nie dało w PL ubezpieczyć!
    • Emigrant
    • Natomiast za ubezpieczenie samochodu z kierownicą po lewej stronie i do tego dla kierowcy z polskim prawem jazdy trzeba rzeczywiście zapłacić dużo więcej. Wymiana prawka na angielskie kosztuje ledwie kilkadziesiąt funtów, jest automatyczna, tzn. nie trzeba niczego zdawać, można załatwić wszystko pocztą, a przy zmianie adresu nic się nie płaci. Problem tkwi w tym, że tacy Polacy unikają płacenia podatku drogowego, mimo że użytkują tutejsze trasy jak inni, którzy mają angielskie blachy. Nie lada kłopot stanowi ściągalność mandatów polskich pojazdów złapanych w oko kamery.
    • Emigrant
    • Co do jazdy po pijaku, to niestety przykra prawda. Wszystko dlatego, że tutejsze przepisy są bardziej tolerancyjne w kwestii alkoholu we krwi kierowcy. W niektórych gminach Polacy stanowią 20-40% oskarżonych w sprawach o 'drink-driving'. Często polski kierowca po kielichu nie zdaje sobie sprawy, że nawet jeśli nie przekroczył 'promilowego' limitu, to i tak może zostać uznany winnym spowodowania wypadku ze względu na spożycie alkoholu. Kara jednak nie odstrasza - bo co to jest? Stracić uprawnienia na rok... Jeszcze potem i tak jeździ, tyle że przez rok uważa, żeby przedtem nie wypić.

Dodaj komentarz