Prawo jazdy na lewo

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: AK

Liczba odwiedzin: 1936

Fala informacji o korupcji przy egzaminowaniu na prawo jazdy, która zalewa całą Polskę, dotarła do Tychów.

Prokuratura Rejonowa prowadzi dochodzenie w sprawie łamania przepisów w tyskiej placówce Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Dwie osoby aresztowano, a kilkunastu postawiono zarzuty.

 

Jak mówi prokurator rejonowa Agata Słuszniak, sprawa jest rozwojowa, może dotyczyć bardzo wielu osób, które w latach 1996-2008 zdobyły prawo jazdy w zamian za łapówkę. Po pierwszych publikacjach w mediach na ten temat sprzed tygodnia, do prokuratury napływają sygnały o osobach, które mogą mieć lewe prawo jazdy.

Do aresztu trafili egzaminator i jeden z instruktorów. Znaleziono także notes z nazwiskami kierowców i kwotami łapówek od jednego do czterech tysięcy złotych. Mechanizm działał tak perfekcyjnie, że zainteresowani prawem jazdy nie musieli nawet iść na egzamin. W proceder zamieszani byli także lekarze, którzy wydawali zaświadczenie o stanie zdrowia nie widząc na oczy pacjentów.

- Z powodu rozległości sprawy akt oskarżenia może być gotowy dopiero w drugiej połowie roku - mówi prokurator Słuszniak.

Co ciekawe, polskie prawo przewiduje od kilku lat, że jeśli osoba, która dała łapówkę zgłosi to dobrowolnie, może uniknąć kary. Ten mechanizm wprowadzono po to, aby tworzący korupcyjny system przestępcy siłą nie byli chronieni przez wmieszanych w to ludzi. Na razie jednak nie zgłosił się nikt.

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Katowicach argumentuje, że mechanizm korupcyjny działał za czasów poprzedniego kierownictwa. Podobnie tłumaczy głośną w mediach sprawę przywożenia do Katowic na lewe egzaminy ludzi z Małopolski i Świętokrzyskiego.

Tyska placówka pracuje normalnie. 

Brak komentarzy - napisz pierwszy