Prezes przyspiesza w 3,9 sekundy
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 7350
Do klubu Platinum w Warszawie koło Teatru Wielkiego zajechały dwa Ferrari. Czarne Ferrari służy do reklamy koszul Wólczanka, które mają się coraz lepiej na giełdzie, a czerwonym jeździ jeden z prezesów firmy Rafał Bauer i sam się wozi, bo to jest prywatne auto. Kosztuje ok. miliona złotych i niebawem zostanie otwarty pierwszy salon tej firmy w Warszawie. W Ferrari mieści się prezes, ewentualnie z niewielką koleżanką. Silnik ma moc 450 KM i prezes przyspiesza do 100 km/godz. w 3,9 sekundy.
W klubie Platinum nie ma znaczenia co się odbywa, bo jest tu tak głośno, że i tak nikt nie słyszy o co chodzi. Chodziło o motocykle Yamaha, które odniosły kolejny sukces i coś tam wygrały. Jak poinformowała nas na migi prezes Yamahy Magdalena Piskorz, w eleganckiej sukni, raczej
niepodobna do motocykla, model Yamaha FJR 1300 kosztuje 79 tys. złotych, ale przyspieszenie ma nawet większe od prezesa Ferrari. W Polsce sprzedaje się co roku 7 tys. motocykli.
Każda okazja jest dobra do wypromowania marki i w tym celu wynajmowane są najlepsze kluby. Fiat wynajął prawie całą galerię Mokotów, aby pokazać wreszcie słynną 500., która zdobyła już tytuł najlepszego samochodu roku 2008. Fiat ma już parę samochodów nagrodzonych, ale dalej martwi się o klientów. Przypomnijmy, właśnie u Fiata wymyślono tzw. Baby Bonus. Pisaliśmy o tym, ale warto przypomnieć.
Baby Bonus polega na tym, że wszystkim małżeństwom, którym urodzi się dziecko w trakcie spłacania kredytu na zakup Fiata Bravo, pozostały do zapłacenia kredyt zostanie umorzony. System obowiązuje we Włoszech i innych krajach zachodnich, ale nie w Polsce. Fiat obawia się, może i słusznie, że polskie małżeństwa tak dokładnie wyliczyłyby sobie przyrost naturalny, że wszystkim trzeba by było umarzać kredyty.
Można tu żartować, ale problem jest poważny. Wszelkie ułatwienia dla klientów wprowadzane są najpierw w krajach zachodnich, a dopiero potem w Polsce, jak z łaski. Za to, co na Zachodzie jest już od dawna bezpłatne w standardzie wyposażenia, w Polsce trzeba dodatkowo płacić. Tak jest z lakierem metalik, klimatyzacją, klamkami w kolorze nadwozia i tak było do niedawna chociażby z ABS-em, dopóki przepisy unijne nie zmusiły producentów, aby ABS był wszędzie bezpłatny. Polska jeszcze niedawno była jedynym krajem, w którym trzeba było dopłacać, jeżeli ktoś chciał mieć dobre hamulce.
Polska jest potencjalnym rynkiem na milion nowych samochodów, a koncerny samochodowe ciągle traktują nas, jakbyśmy siedzieli na drzewie.