Promocyjny haczyk

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Dariusz Dobosz

Liczba odwiedzin: 5548

Nadszedł czas wyprzedaży samochodów z rocznika 2008. Kupienie takiego auta, nawet jeśli jest sporo tańsze, na dłuższą metę może okazać się mało opłacalne.

 

Wyprzedaż pojazdów z rocznika 2008 niektóre firmy ogłosiły już w październiku. Do niedawna wstrzymywano się z takimi decyzjami przynajmniej do grudnia, by wiadomo było, że Nowy Rok już za pasem, co usprawiedliwia rocznikowe rabaty.

 Fot. Maciej Pobocha: Obniżenie ceny samochodu to najczęściej spotykana metoda na przyciągnięcie uwagi klienta. Do promocji tego typu jesteśmy już przyzwyczajeni.

Tegoroczne przyśpieszenie wyprzedaży schodzącego rocznika jest spowodowane przede wszystkim fatalną sytuacją na rynku. Samochodów zgromadzonych przez generalnych importerów jest sporo, a chętnych na nie mało. Regulacje cenowe, związane z mocnym kursem złotówki, odciągające klientów od salonów w Niemczech, wprowadzono dopiero w tym roku. Gigantyczny napływ aut używanych zdemontował rynek aut nowych, a wejście nowych marek na polski rynek dodatkowo wzmogło konkurencję.

 

Na dodatek mamy jeszcze światowy kryzys finansowy, który zaczyna właśnie dotykać Polskę. Drożeją kredyty, a to nie sprzyja zakupom samochodów, bo pożyczki są podstawą w takich transakcjach. Efekt widać w bezlitosnych statystykach.

 

Recesja postępuje, by uniknąć zapaści trzeba się jakoś ratować. Październikowa akcja to zapewne tylko jeden z pomysłów.

 

Jako pierwsze pozbywanie się samochodów z rocznika 2008 rozpoczęły Fiat i Alfa Romeo. Szybko znaleźli się naśladowcy, co stanowi potwierdzenie, że wyprzedaże to po prostu jedna z form ratowania skóry w okresie kryzysu. Na taki krok zdecydowały się już Chevrolet i Ford. Kolejne marki zapewne szykują do wyprzedaży, ale ponieważ nie dalej jak w lipcu i w sierpniu powszechnie obniżano ceny, chcą jeszcze trochę odczekać.

 

Przyszły czasy, gdy zarówno nowy, jak i używany samochód można kupić wyjątkowo tanio. Promocyjne szaleństwo sprzyja nabywcom, którzy zacierając ręce przebierają w ofertach. Dodajmy, że oprócz rabatów i zniżek w samych cenach większość firm proponuje jeszcze preferencyjne kredyty i wyjątkowo korzystny leasing. Zysk na takich formach sprzedaży też można przeliczyć na żywą gotówkę. Nierzadko w grę wchodzą spore sumy, rzędu 15 – 20 tys. zł.

 

Zyski na rabatach cenowych nie są tak duże, ale w tym roku powinny być nieco większe z uwagi na trudniejszą sytuację na rynku. Propozycje zachęt cenowych u Fiata zdają sie to potwierdzać. Zyskać można od 1 tys. zł w przypadku aut małych do 20 tys. zł przy modelach z najwyższej półki.

 

Alfa Romeo w zależności od modelu pozwala zostawić w portfelu od 3 do 14,2 tys. zł. Chevrolet nie ma widocznie aż takiej potrzeby reagowania na obecną sytuację, bo zaproponował rabaty nieco niższe niż przed rokiem – od 2750 do 9700 zł. Ford zachęca niewielkimi zniżkami na samochody małe (2 tys. zł) i pokaźnymi rabatami na auta większe (do blisko 12 tys. zł w przypadku Galaxy).

 

Czy takie zniżki są rzeczywiście satysfakcjonujące? Pozornie tak, w rzeczywistości wszystko trzeba precyzyjnie przeanalizować. Problem polega na tym, że polski rynek aut używanych funkcjonuje zupełnie inaczej, niż rynek wtórny w Europie Zachodniej. Tam liczy się stan techniczny auta, walory silnika, wyposażenie. U nas bierze się co prawda pod uwagę tego typu informacje, ale najważniejszy wykładnik wciąż stanowi rocznik.

 

Co to oznacza dla nabywcy nowego pojazdu? Bardzo wiele, bo przecież prędzej czy później będzie chciał sprzedać auto. I wówczas dopadnie go ten swoisty „syndrom rocznika”. Kupienie samochodu z wyprzedaży oznacza konkretny wpis w dowodzie rejestracyjnym. Auto w ogólnym mniemaniu jest rok starsze. Jak przekłada się to na cenę?

 

Wystarczy rzucić okiem na notowania rynku wtórnego dla popularnych w naszym kraju modeli i poznać spadki wartości, jakie mogą wystąpić między rocznikami. Rzućmy okiem na kilka przykładów. W przypadku Fiata Pandy 1.1 otrzymamy 5 tys. zł rabatu. Dokładnie tyle, ile wynosi różnica między używanymi egzemplarzami z 2007 i 2006 r.

 

Na Alfie Romeo 147 możemy już stracić, bo różnice cen między rocznikami dochodzą do 4 tys. zł, a rabaty zaczynają się od 3 tys. zł. Być może na niektórych wersjach dało by się zyskać, bo zniżki przy droższych odmianach przekraczają nawet 9 tys. zł. Trudno to ocenić, bo z kolei droższe auta wykazują większe spadki wartości. Ewidentnie stracimy na Fordzie Fusion, bo otrzymując rabat 2 tys. zł możemy stracić na sprzedaży starszego rocznika nawet 6 tys. zł.

 

Widać, że każdą propozycje trzeba przeliczyć i skalkulować. Jeśli przeanalizujemy klasę średnią to okaże się, że różnice między rocznikami dochodzą do 15 – 17 tys. zł. W takiej sytuacji obniżka ceny Forda Mondeo 2008 o 12 tys. zł wcale nie musi być korzystna. Dodajmy, że w przypadku aut luksusowych sumy związane z różnicami cen w rocznikach są wręcz szokujące, bo sięgają nawet 30 tys. zł.

 

Do każdej promocji trzeba podchodzić z rezerwą, na rynku samochodowym również. Kalkulacja obniżonej ceny wcale nie jest trudna, wystarczy posiedzieć chwilę z ołówkiem w ręku nad danymi z gazet giełdowych czy skorzystać z portali ogłoszeniowych w internecie. Recepta jest jedna, na dodatek niezwykle prosta: liczyć, liczyć i jeszcze raz liczyć.

 

 Wyprzedaż rocznika 2008

 

Marka/model

Obniżka

Alfa Romeo 147

5 – 12%

Alfa Romeo 159

5 – 12%

Alfa Romeo Brera/Spider/GT

15%

Chevrolet Spark

2750 zł

Chevrolet Aveo

4000 zł

Chevrolet Lacetti

7080 zł

Chevrolet Epica

3900 zł

Chevrolet Captiva

9700 zł

Fiat Panda

do 5000 zł

Fiat 500

do 5000 zł

Fiat Grande Punto

do 5500 zł

Fiat Linea

do 6000 zł

Fiat Bravo

do 6000 zł

Fiat Qubo

do 4500 zł

Fiat Doblo

do 8000 zł

Fiat Sedici

do 9000 zł

Fiat Croma

do 20 000 zł

Ford Fusion

2000 zł

Ford Focus

2000 zł

Ford C-Max

3000 zł

Ford Mondeo

11 900 zł

Ford Kuga

8900 zł

Ford S-Max

do 10 300 zł

Ford Galaxy

do 11 800 zł

 

dr Jolanta Tkaczyk, Akademia Leona Koźmińskiego  Fot. Akademia Leona Koźmińskiego

 

Branża motoryzacyjna przyzwyczaiła już swoich klientów, że w końcówce roku i na początku nowego można oczekiwać wyprzedaży „starych roczników”. Stosowanie promocji cenowej z jednej strony ma dość szybkie przełożenie na sprzedaż (można dzięki niej sprzedać więcej), z drugiej zaś niebezpiecznie przyzwyczaja klientów do wyczekiwania na obniżkę ceny i wstrzymywania się od zakupów po „normalnych” cenach.  Alternatywą do promocji cenowych są inne formy wspierania sprzedaży – umożliwianie zakupu poprzez oferowanie korzystnych warunków kredytowania, możliwość zakupu po cenie bazowej lepiej wyposażonego modelu, rozszerzona oferta usług dodatkowych (assistance, przedłużona gwarancja itp.).

Komentarze

    • lordofchaos
    • davno nie czytalem czegos tak sesovnego :) GRATULACJE!!!
    • Roger
    • dobrze, że smochody nowe nie są za bardzo popularne w Polsce- dopiero wtedy mieli byśmy tych haczyków!
    • GeTe
    • dobrze powiedziane ;)
    • Roger
    • SIE WIE!
    • Abdel
    • Normalnie gdzie nie spojżeć to jakiś chaczyk :) Jeszcze trochę i przez przypadek będzie się można powiesić. Ale nie rozumiem jednego tłumaczenia na Alfie 147 dostajemy rabat 3k i ponoć to się nie opłaca bo używana z tego roku 147 kosztuje 4k taniej czyli niby tysiaka przepłacamy. Co za idiota to pisał skoro nie wziął pod uwagę tego że: używane ma już powiedzmy 5-6 tyś km na liczniku, mogło być paloe w aucie a nie każdy to lubi no i powiedzmy że auto ma już pół roku toż to pół roku gwarancji mniej. Jak dla mnie taka oszczędność jednego tysiaka to totalna bzdura, wolę dołożyć 1k do salonówki
    • comaretti
    • Abdel widać że nie zrozumiałeś tematu, tu chodzi o kupno z rabatem tych 3k rocznika 2008 w stosunku do nowego rocznika czyli 2009 i jaka wiąże się z tym strata przy późniejszej odsprzedaży, mimo że oba auta są rzeczywiście nowe
    • alergik na głupotę
    • ciekawe jest jedno... że takie obniżki stosują tylko pewne, znane i najlepsze marki jak fiat(alfa) ford... ciekawe ze nie znalazły się tu opisy np mercedea, bmw i audi... ciekaw jestem jakie tam wybiegi się stosuje...

Dodaj komentarz