Przekręcanie liczników i... klientów

Porady / Zakup Auta

Autor: (tj)

Liczba odwiedzin: 52594

Od 50 zł do 300 zł kosztuje cofnięcie licznika kilometrów w samochodzie osobowym. Usługa, która cieszy się ogromną popularnością wśród handlarzy samochodami, jest całkowicie legalna.

 

Firmy, które zajmują się cofaniem powstawały w ostatnim czasie jak grzyby po deszczu. To efekt dużej ilości aut używanych sprowadzonych do Polski.

 

- 8 – 10-letnie BMW, Audi, Mercedesy, czy VW mają zwykle przebiegi znacznie przekraczające 250 tys. km - mówi specjalista od korygowania liczników. - Cofałem o połowę liczniki, które miały nawet po 400 tys. km. Fot. Maciej Pobocha

 

„Naprawa i korygowanie stanów liczników elektronicznych”, „Cofanie liczników”, „Liczniki elektroniczne – regulacja” - ogłoszeń z takimi anonsami jest bez liku.

 

- Usługa cofania licznika jest legalna - mówi podinsp. Mirosław Micor, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. - Jeśli jednak ktoś świadomie sprzedaje samochód, w którym cofnięto licznik kilometrów, dopuszcza się oszustwa. Osoba, która kupi takie auto może dochodzić swych praw z powództwa cywilnego.

 

- Trudno jest zweryfikować, czy licznik był cofany, czy nie - twierdzi Jarosław Nowak, rzeczoznawca z Biura Ekspertyz i Ocen Technicznych Pojazdów. - Wszystko zależy od systemu drogomierza. W nowszych samochodach są specjalne centralki, w pamięci których pozostają pierwotne ustawienia, ale specjaliści też wiedzą, jak można je oszukać. Rzeczoznawcy mogą jednak oszacować prawdziwy przebieg pojazdu po wyglądzie i stanie technicznym podzespołów samochodowych. Dlatego warto przed wybraniem auta korzystać z usług fachowców, by nie kupić przysłowiowego kota w worku.

 

Nastawienie parametrów licznika odbywa się poprzez wymianę danych związanych z przebiegiem i przesłanie ich za pomocą odpowiedniego programu do głównego komputera znajdującego się w bezpośrednim połączeniu z licznikiem. Korekt dokonuje się przez tzw. gniazdo diagnostyczne, lub przez wtyczkę bezpośredniego połączenia z licznikiem.

 

Niektóre firmy oferują również urządzenia zwiększające przebieg pojazdu w czasie postoju, lub nabijanie dodatkowych kilometrów w czasie jazdy. Niewielkie urządzenie pozwala na zamontowanie go w niewidocznym na pierwszy rzut oka miejscu. Jest łatwo dostępne i w szybki sposób można je zdemontować. Cena z montażem 300 zł.

Komentarze

    • KAMARO (gość)
    • To nieprawda, że ktokolwiek w Polsce cofał licznik przed sprzedaniem samochodu -Polacy sązbyt uczciwi i to bez wyjątku!! SPRAWDŹCIE TO
    • otis (gość)
    • do kamaro: kiepska ironia Szwaby (szwabscy handlarze) tak samo cofają liczniki, a tu odzywa się taki myśliciel i wyjeżdża z najbardziej popularnym twierdzeniem, że tylko Polacy oszukują i kradną. U szwabów tak samo widzą tylko w Polakach złodziei, a ja zadaję pytanie. Z kim złodzieje niestety z Polski się umawiają na fikcyjne kradzieże?
    • ha ha ha (gość)
    • w polsce przeciez nie ma samochodow "bitych", wszystkie sa kupowane od dziadka ktory jezdzil tylko do kosciola i na dzialke, albo od pani ktora jezdzila na zakupy i wozila dzieci do przedszkola. cofniete liczniki? skad!! nawet te 10-15 letnie trupy maja gora 170tys. zwroccie na to uwage w komisie lub na gieldzie;)
    • cynik (gość)
    • 170 tys? no co ty... taki dziadek to max 70 tys zrobi bo do kosciola czy na dzialke nie moze byc az tak daleko...a co do bitych czy nie bitych...polecam link http://www.joemonster.org/article.php?sid=4840
    • tomek (gość)
    • Do ha ha ha: Tak prawde mowiac to ja od dziadka czy pani wozacej dzieci do przedszkola wlasnie bym auta nie kupil. Wiem jak jezdza dziadki albo te panie, moze i "ostroznie" jezdza ale nie opiekuja sie stanem technicznym swoich aut bo sie po prostu nie znaja!
    • Tolek (gość)
    • Cofania liczników nauczyłem się od Niemców i to jeszcze na początku lat 80-tych. W Polsce jak wtedy cofali to śmiać się chciało; np. wiertarka, silniczki itp. Niemiec jeden, a potem kolejni pokazali mi jak się fachowo przekręca bębenki aby się nie rozsypały i śladów nie było. Potem nauczyli mnie robienia książek serwisowych itp. itd. Wiedza fachowa idzie z Zachodu drodzy klienci.
    • roco (gość)
    • Cynik dobra ta twoja www... z tym C5. Wiesz co powinno się takiemu gnojowi zrobić, umówić się z nim na spotkanie,bez słowa dopierd... kijami bejzbolowymi a jak dojdzie do siebie po ok. miesiącu wysłać mu te fotki do szpitala żeby wiedział za co oberwał. Uwierz mi że nigdy więcej bu takich bredni nie napisaół w ogłoszeniu. Z włąścicielem komisu który wystawił takie ogłoszenie ( etyka zawodowa nakazuje, że powinien zbadać stan techniczny auta przed próbą sprzedaży ) zrobił bym tak samo jak z tym pierwszym. Piszę o tym ponieważ sam zostałem nabrany przez takich skurwy....., właściciel samochodu jak i komisu zarzekali się telefonicznie że auto 100% bezwypadkowe z salonu. Po przejechaniu ponad 300 km. zobaczyłem że całe było robione.
    • cynik (gość)
    • Roco rozumiem cie doskonale. Sam szukalem auta ok 6 miesiecy i 98 % ogladanych autek w necie i po rozmowie telefonicznej nie potwierdzalo sie w rzeczywistosci. Ja naszczesie najdalej zajechalem tylko 150 km w jedna strone. najbardziej wpienia mnie sciema tych "biednych" wlascicieli komisow ktorzy "nie wiedzieli" ze auto jest w tak fatalnym stanie ze co oni biedni maja teraz zrobic.No przecierz ktos podle ich oszukal mowiac ze auto nie mialo zadnych "dzwonow" i ze ma przejechane w 7 lat az 55000 km. Do tego ich sztandarowy tekst ze musi sie Pan/Pani szybko decydowac bo ma tu juz 2,3,4...154 chetnych na auto ktorzy nawet ekstra doplaca aby kupic dane auto - nie wierzcie w takie slowa. Osobiscie ten tekst uslyszalem n-razy i pozniej jak zweryfikowalem faktyczny stan auta i zrezygnowalem z zakupu to nagle gdzies tych chetnych wcielo bo auto stoi nadal w komisie juz 5-6 miesiecy po tym jak je ogladalem... KLIENCI - jak chcecie kupic auto uzywane to wezcie ze soba znajomego mechanika a jesli nie macie to chociarz osobe ktora chlodnym okiem sporzy na wasze przyszle auto. pospiech jest tu wysoce nie wskazany. I najwazniesze ze jesli juz kupiliscie auto w komisie i okaze sie felerne to macie prawo po swojej stronie. w/g kodeksu zawodowo prowadzacy sprzedarz samochodow (np.komis) odpowiada za wady ukryte do 2 lat. Wy nie musicie sie znac na samochodach - prowadzacy komis musi... Pozdrawiam i zycze udanych zakupow.
    • Tytan (gość)
    • Ja każde auto biorę na podnośnik u znajomego mechanika. Jak sprzedający nie chce się zgodzić na takie oględziny, to hastalavista baby i sprzedaje sobie dalej. Ostatnie kupiłem po oględzinach 5 innych; maska z lewej strony byla klepana i reflektor wymieniony, ale udarłem jeszcze 1500 za to.
    • wes (gość)
    • 30 km od przejścia w Świecku - już po polskiej stronie jest całodobowy punkt "korekcji liczników". Zawsze stoi przy nim kilka ... czasem kilkanaście lawet. "Odkręcanie kilometrów" odbywa się bez zrzucania wozu z lawety. Współczuję tym ludziom, kórzy kupują auto prosto od laweciarza. Myślą, że autko "z lawety" - to z oryginalnym przebiegiem.. a tu po drodze niknęło ze 130 tysięcy. Co za pech. Pamiętajcie - w tym biznesie nie ma litości. Sam trochę udzielałem się w branży, więc - wiem.
    • peter (gość)
    • hehe, kumpel niedawno kupił golfa III, oczywiście nigdy nie bitego..... postanowił mu trochę podtuningować wnętrze, i posciągnieciu podsyfitki napis D A F prawie gołym okiem dało się odczytać... oczywiście wklęśle do środka auta. :-)
    • rubi (gość)
    • kumpel kupil passata - 100 tys. niby, pelna opcja, idealny. przyjechal do polski i po tygodniu doslownie SIADłO zawieszenie. pojechal do mechanika, pyta ile naprawa. a ten mowi: 1000. za koło!
    • burus (gość)
    • Polaku nie badz frajer! Przecietnie kazdy samochod przejezdza rocznie okolo 20-25 tys km.Oprocz dostAwczych sluzbowych ect! taxiarz robi 2-3 x tyle! I co by wam tu ktos nie wciskal- taka jest rzeczywistosc! Zatem 10 letni zlom ma najmniej te 200 tys km/5-letni nawet wiecej - bo od nowozakupionego cuda- wymaga sie permanentnej jazdy- chocby w kolko po rynku Paparzyna! Burus
    • tomek (gość)
    • Do rubi: sa 2 strony medalu, tam gdzie do tej pory samochod jezdzil moze byly drogi w takim stanie ze spokojnie pojezdzilby jeszcze duzo czasu, a tu dostal naszych drog i po zawodach. Ja mialem podobnie, ok pol do jednego roku pojezdzilem u nas i bylo ok a potem przeguby dostaly w d.pe i dalej tylne zawieszenie ale na szczescie naprawy nie byly takie drogie :)
    • peppek (gość)
    • I właśnie dlatego nie kupię nigdy używanego. No chyba że od dobrego znajomego albo od rodziny inaczej nic z tego. Wolę zapłacić więcej i mieć pewność że auto się nie rozpadnie na dwie części przy 120 km/h.
    • otis (gość)
    • do peppek: "Wolę zapłacić więcej" - zwróć uwagę, że to "więcej" to jest dwa albo trzy razy tyle co płacisz za używany. Ja jednak wolę dłużej poszukać i zapłacić mniej. Wynika to oczywiście ze stanu gotówki. Gdybym mnie było stać to jasna sprawa, że kupiłbym nowe auto
    • Nestor (gość)
    • Jak widać nasz naród to naród krętaczy, cyganów i złodziei. Nic dziwnego, że inni wyśmiewają nas choćby w reklamach sklepów (Media markt w Niemczech). Ale oczywi ście społeczeństwo się oburza, że jak oni mogli. Otóż mogli, bo niczym złym nie jest wytykanie czyichś wad. Ale przecież, każdy uczciwy obywatel Polski brzydzi się kłamstwem, oszustwem itd. Szkoda tylko, że w ankietach. Właśnie najlepszym przykładem są Ci, którzy sprzedają auta z cofniętymi licznikami, z karoseriami wyrównywanymi gipsem (byle tylko na giełdzie auto ładnie wyglądało) itp. Aż sam się dziwię, że sprzedając kilka samochodów w żadnym nie robiłem "cudów" odmładzających. Bo uważam, że obowiązuje mnie również w tym względzie 7 przykazanie "Nie kradnij". Ale słowo moralność to w naszym kraju pojawia się tylko przy wyborach.
    • rojber1 (gość)
    • Jeżdżę tylko autami używanymi bo na nowe mnie nie stać. Samochody zmieniam dość często. Przy zakupie zwracam uwagę na stan kierownicy, gałki zmiany biegów,podłokietników, tapicerki siedzeń, szczególnie siedzenia kierowcy,stan pedałow sprzęgłą i hamulca. Są to wskażniki, które pokazują ile autko ma przejechane. Na auta z Niemiec też nie ma reguły. Na zakupionych przeze mnie z zagranicy na 50 sztuk 10 było bitych i naprawionych przez samych niemców. U nich jest taka zasadaże nie naprawiają auta uderzonego drugi raz. Podam przykład, kiedy wiozłem fajne autko z niemiec na kołach tzn. na niemieckich tablicach zawieszenia zawsze były super (bo jeźddzi się u nich jak po stole), nie miało żadnych stuków, luzów na zawieszeniach. Po przejechaniu granicy i przejechaniu 100km na polskich dziurach okazywało się, że jest tragedia z zawieszeniem. Myślę, że przy zakupie używanego auta nie ma co się łudzić i liczyć na kokosy. Stare to stare i kropka. Ja przy kupnie używanego wliczam w ryzyko wszystko, bo przecież nowego sobie nie kupię i tak. Panowie głowy do góry itak lepiej jeździć starym oplem jak nowym polonezem, a może już wszyscy zapomnieli syrenki, duże fiaty i polonezy szczyty techniki. Pozdrawiam.
    • Cypek (gość)
    • Jak to mówią polaczek-cwaniaczek i chyba nikt tego nie zmieni ale na niemiecki żart "jedź do Polski na urlop... twoje auto już tam stoi" Polaczek-cwaniaczek wymyślił lepszy ;-) ......."chcesz obejrzeć najstarsze dzieła wybitnych polskich malarzy to jedź do niemiec one tam wiszą" ..... wcala ale to wcale nepopieram kręcena liczników tylko szkoda pisać że ploaczki to cwaniaczki bo i niemcy wcale nielepsi .... Pozdrawiam
    • zbych (gość)
    • do burusa: twoje komentarze pojawiają się w motofaktach bardzo często i zawsze są skrajnie głupie. Burus czy Ty skończyłeś chociaz podstawówkę ?! No i najwyraźniej nie masz kciuka, bo nie potrafisz wpisać polskich znaków z klawiatury!
    • Ja (gość)
    • Na wstępie zaznaczę, że potępiam każdą formę oszustwa a takim bez wątpienia jest cofanie licznika w samochodzie. Niemniej jednak głupich nie sieją...przeciętny Kowalski wierzy, że 10-15 letnie auto może mieć przebieg poniżej 200 000km a już hitem są przebiegi niewiele przekraczające 100 000km. No ludzie, przecież samochód kupuje się do jeżdżenia a przy rocznym przebiegu ok. 10-15kkm chyba bardziej by się opłacało jeździć taksówką. Zmierzam do tego, że gdyby ludzie nie wierzyli takim bzdurom, to i by nie było cwaniaczków, którzy by kręcili liczniki, podobnie jak ostatnio z komórkami - ludzie mniej kupują w komisach czy na bazarach (bo nowy telefon często można mieć za 1zł), to i kradzieży jest mniej.
    • beee (gość)
    • Wg Burusa to każde auto przejrzdza 20-25 tysięcy km nawet takie auto jak fiesta czy clio. Co do cofania licznika. NIemcy to robią nagminnie a później Polacy cofają. Polak myśli, że kupi okazjonalnie 5 letnią vectrę ale takie vectry najczęściej kupują właściciele drobnych firm, którzy robią nawet po 100 km dziennie jeżdząc po mieście by załatwiać różne sprawy. A jeśli planuje się dalekie ekspady w załtwianiu drobnych intersów to i można zrobić rocznie 50--70 tysięcy km. Jeśli ktoś wierzy, że 7 letnia omega, która w nieczech kosztuje 2500 euro i Niemiecki handlarz sprzedaje z przebiegiem 150 tysięcy km lub 200000 to jest naiwny jak nie wiem co. Dziwne, że w Niemczech te z mniejszymi przebiegami są droższe niż w Polsce oprócz ponad 10 letniech.
    • dymion (gość)
    • wasze wypowiedzi są bez jakich kolwiek faktów, gdybanie ze kazde auto 10 letnie ma 200 tys - bzdura , mam 2 samochody 9 i 10 lat oba mają po 130 tys od nowości, każdy jezdzi na ile potrzebuje !!!!
    • Axel (gość)
    • jedno zdanie w tym temacie: WSTYD i tak potrafią tylko POLACY KRĘTACY. Kiedy będę sprzedawał swój samochód do głowy mi nie przyjdzie żeby przekręcić w nim licznik. Do auta dołącze także całą historię modyfikacji i napraw jakie dokonałem. Dlaczego tego bym nie zrobił? Nie chce oszukiwać innych bo sam bym nie chciał być oszukany przez takich cwaniaków!!
    • gosc (gość)
    • gdzie ta wypowiedz burusa, bo nie widze jej
    • gosc (gość)
    • juz mam naprawde ten borus to prawdziwy burak Polaku nie badz frajer! Przecietnie kazdy samochod przejezdza rocznie okolo 20-25 tys km.Oprocz dostAwczych sluzbowych ect! taxiarz robi 2-3 x tyle! I co by wam tu ktos nie wciskal- taka jest rzeczywistosc! Zatem 10 letni zlom ma najmniej te 200 tys km/5-letni nawet wiecej - bo od nowozakupionego cuda- wymaga sie permanentnej jazdy- chocby w kolko po rynku Paparzyna!
    • gosc (gość)
    • aha buraku jeszcze jedno. Jak juz masz szpanowac swoją angielszczyzna to mówi sie etc. a nie ect.
    • radi24 (gość)
    • Często czytam komentarze internautów, zgadzam sie z tym ze przebiegi sa zaniżane, ale jesli chodzi o auta 10-letnie i starsze to mozna wyrwac auto z niskim przebiegiem i miec prawie stu procentowa pewnosc ze przebieg jest autentyczny, sam przywoze auta z zagranicy i po otwarciu granic kiedy byl jeszcze szal nawet na golfy 2 i vectry i bmw e 3o i inne typu audi 80, passat (chyba wymieniłem wszystkie najpopularniejsze autka zwozone w tym czasie),trafiło mi sie kilka ciekawych przykładow na to ze przebieg był za niski w stosunku do wieku auta, nalezy jednak pamietac ze jezeli ktos sporwadza auta hurtowo to nie zwraca uwagi na przebieg tylko na cene a auto w dwa dni jest dopasowywane do ustawionego przebiegu wnetrze jezeli nie jest podarte da sie idealnie wyczyscic kierownice obszyc nawet skórą mieszek kolo skrzyni biegów to tez smieszny koszt i auto staje sie wiarygodne, jesli chodzi o wnetrze, wyglad zewnetrzny tez nie pochłania za duzych wydatkow. Jesli chodzi jednak o auta mlodsze ponizej 5 lat i kwoty kolo 25 tys i wiecej to niestetry trzeba sie duzo naprawcowac zeby ocenic stan auta zwlaszcza w ulubionych passatach ktore po przejechaniu 250 tys km wygladaja naprawde dobrze(oczywiscie nie wszystkie) i skrecenie licznika o 100 tys km nie bedzie budzic zastrzezen dla potencjalnego klienta. Czasy sie zmieniaja jezdzi sie wiecej auta sa lepsze niz kiedys ale czy od passata ktory ma 300 tys mozna wymagac bezawaryjnosci?
    • s (gość)
    • A moja rodzinka miala malucha ktory po 16latach przejechal tylko 60tys, wkurzalo mnie jak mowilam znajomym ktorzy chcieli auto kupic ze nie mozliwe,,ze jest licznik przekrecony, ludzie!! nie wszyscy oszukuja, nie kazdy jezdzi tak duzo, wiele osob ma samochody w garazu a do pracy jezdza komunikacja,,to nie prawda ze kazdy kierowca robi 20tys na rok ,,,,jak powszechna opinia niektorych z was
    • XXX (gość)
    • COZ TRZEBA SOBIE JAKOS RADZIC Z TYM FANTEM.CZASAMI SAMOCHOD KTORY PRZEJECHAL 250 TYS NP:TYLKO PO TRASACH JEST W DUZO LEPSZYM STANIE NIZ TEN KTORYM PODROZOWAL JAKIS DZIADEK CODZIENNIE DO PRACY PO 5KM , ALE Z DRUGIEJ STRONY TO NA RYNKU JEST WIECEJ LUDZI BEZ POJECIA I TO ONI WLASNIE PATRZA NA PRZEBIEG!!WIEC CZASMI TRZEBA WYKONAC TAKI ZABIEG:)
    • rr (gość)
    • Jak zwykle wywołam troche zamieszania, ale pamietajcie ludzie, ze nie kazdy samochod jest autem slużbowym, czy taksowka. Niektorzy ludzie kupuja samochody dla przyjemnosci, bo sie podoba... wiadomo ze na takie przyjemnosci trzeba miec nadwyżki finansowe, ale sa też tacy ludzie którzy je posiadaja. Często osoby posiadające auta slużbowe kupują samochody z duszą - cacka z dobrym wyposarzeniem i mocnym silnikiem aby pośmigać tym co sprawia dużą frajdę z jazdy. Albo rodziny posiadające powiedzmy 3 samochody - wiadomo, że jakiś jest dla "tatusia" na nocne czy odświętne wypady :P A żeby przebieg rósł to trzeba jeździć... Sam mam 3 auta w rodzinie i średnio każde z nich robi ponizej 10kkm rocznie... i wiem, że nie jest to ewenement. Wiec jak widać małe przebiegi tez mogą być realne... ale raczej nie w słabej vectrze czy innym "kibelku", którym jazda to tylko przemieszczanie sie z a do c.
    • rubi (gość)
    • 2 niewiarygodne ale prawdziwe przyklady. Pierwszy - suzuki z 91 roku z przebiegiem 34tys.km (znajomy ma od nowosci, kupiony w salonie). Drugi - felicja z 96r. w 2005 roku - 32 tys. (oryginal poparty dokumentacja). Na gieldzie nikt by w to nie uwierzyl. ja tez nie, gdybym nie byl swiadkiem ze to prawda.
    • Ja (gość)
    • Każdy teraz zaczął pisać, że zna auta, które mają 10 lat i przejechane 20 000km. OK, może kilka takich "perełek" się znajdzie, ale ile? 1 na 100? 2 na 100? To są niestety jedynie wyjątki potwierdzające regułę.
    • BOSSM5 (gość)
    • Najlepiej widac te waly ze stanem kilometow w ogloszeniach sprzedazy auta- jakims dziwnym trafem przebieg samochodu w wieku okolo 10lat w 95% wszystkich ogloszen w PL jest w granicach 130-180tkm- biorac pod uwage niemiecki rynek (z niemiec sprowadzana jest wiekszosc aut do PL) tendencja jest dokladnie odwrotna- rzeczywisty przebieg 130-180tkm ma moze 5% aut i do tego sa najdrosze (drozsze jak sprowadzone i juz zarejestrowane w PL auto) zatem zaden rodak nawet takiego ogloszenia nie przeglada- przeciez musi byc tanio!!!
    • Grzech (gość)
    • Moi teściowie mają polo z 97 r. 50 tys przebiegu. Ale gdyby chcieli sprzedac takie auto to byłoby kilku chetnych już w samej rodzinie. Takie auta razej na gieldzie się nie pojawią. ps. A teśc jak usłyszy, że w moim coś wymieniałem(auto dużo jeżdzi) to: A W JEGO POLO NIC SIĘ NIE PSUJE. Aż mi ręce opadają pozdr.
    • Jumper (gość)
    • [quote="gosc"]juz mam naprawde ten borus to prawdziwy burak Polaku nie badz frajer! Przecietnie kazdy samochod przejezdza rocznie okolo 20-25 tys km.Oprocz dostAwczych sluzbowych ect! taxiarz robi 2-3 x tyle! I co by wam tu ktos nie wciskal- taka jest rzeczywistosc! Zatem 10 letni zlom ma najmniej te 200 tys km/5-letni nawet wiecej - bo od nowozakupionego cuda- wymaga sie permanentnej jazdy- chocby w kolko po rynku Paparzyna![/quote] Czego wy od niego chcecie? Akurat to co napisał, jest bliskie prawdy.
    • burus (gość)
    • [quote="dymion"]wasze wypowiedzi są bez jakich kolwiek faktów, gdybanie ze kazde auto 10 letnie ma 200 tys - bzdura , mam 2 samochody 9 i 10 lat oba mają po 130 tys od nowości, każdy jezdzi na ile potrzebuje !!!![/quote] ==================bur====> he!he! Wielokrotnie o tym pisalem! nie jest najwazniesjzy ;"Pzrebieg"- a ilosc lat oraz - GDZIE I JAK BYL EXPLOATOWANY SAMOCHOD! Podaje liczny ca 20 tys km- jako srednia krajowa. W USA jest ona jeszcze wyzsza i to w milach- ale jak to ze stednimi bywa..?????????? by taka cyfre osiagac - sumuje sie 2- skrajne najnizsze i najwyzsze i dzieli na pol!he!he! Moj stary do smierci najezdzil na swoim Tico w ciagu 4 lat 5 tys km! Moj znajomek z Lodziewa w tym samym czasie naswoim Gofie TDI 120 tys km. Inna sprawa to ;'GDZIE' najezdziles te kilosy!! jesli tak jak ja w czaasach gdy jeszcze pracowalem z czego 80 % po autostradach lub doskonalych gorskich drogach mego Stanu- to pojazd mimo przebiegu okolo 40 tys mil rocznie byl niezuzyty! natomiast 1/4 tego rabania w miescie np NYC,czy Atlanta- to juz wyrazne zuzycie- wszystkiego - moze oprocz zawieszenia! natomiast te same pzrebiegi w komunach POst sowieckich na ich kartoflisakch zwanych "Drogamni Is-zej klasy!! he!he! to juz zupelna ruina samochodu! w ciagu 9 lat jezdzac nie tylko moim truckiem Mitsubishi z silnikiem 2,6l 4x4x AT- pzrejechalem dojezdzajac do pracy codziennie okolo 50 ml w 1 na strone + inne - ponad 660 tys mil- zanim go spzredalem. Truck kosztowal w 86 r 10500$ spzredalem go z tym pzrebiegiem ( nie dotykajac napedu) za 4800$!oprocz tego bylem nim w Amer .Pol. Argentyna Chile,Peru itp gdzie pokonywalem po b zlych drogach wysokogorskich ogromne odleglosci- np Buenos Aires Valparariso wielokrotnie 3 tys mil w jedna strone i to przedzierajac sie przez Andy gdzie drogi biegna na 4 tys mnp m a w srodku lata sa tam sniezyce i oblodzone drogi bez zadnej nawierzchni ,lub maz dziury i lod!!Albo od Ziemii Ognistej po Lima w Peru itp! Zjezdzilem nim + innymi samochodami Mitsu - galantem AWD od Panamy po Alaske czy Labrador! generalnie jednak mimo roznych warunkow klimatycznych i pogodowych - bo rowniez zima- jazda odbywala sie po b. dobrych nawierzchniach no a truck choc prymitywny jest heavy duty! Takze jego zawieszenie! Zreszta po 50 tys mil wymienilem teleskopy na gazowe heavy Duty Kayabawa i na nich do konca eksploatacji jezdzilem bez zadnych widocznych zuzyc! mial Life Time Garantee! ========================================================= na b zlych drogach,jak w POkomunie itp zuzywa sie nie tylko zawieszenie ale nawet rozsypuje sie karoseria( niewidocznie) gdyz pekaja zgrzewy laczace plyte podlogowa z konstrukcja wewnetrzna karoserii ( nie balchy zewnetrzne! taki pojazd musi miec wybitnie dobre wielowahaczowe zawieszenie by temu zapobiegac albo musi to byc "truck_SUV terenowka najbardziej prymitywne pojazdy na ramie! takie wytrzymaja wielokrotnosc tego co moze zwykly pojazd zbudowany na chasse ! ochronna dla napedu i silnika jest takze AT- ktora odbiera wszelkie ciosy dziur i glupizne kierowcy! Przeto: Nie kupuj pojazdu z lichym zawieszeniem tylu. ani na malych kolach na polskie dziurawe drogi winien byc to SUV a najlepiej prymnitywna terenowka lub truck na ramie! ten latwo zreperowac i wytrzymuje nawet polskie drogi i polaskich "kierowcow= rajdowcow"!! he!he! ! Burus
    • burus (gość)
    • i troche nie na temat!.??ale na swiezo bo wlasnie stamtad wrocilem he!he! dzisaj po upalnym jak zwykle tutaj dniu - wieczorem gdy zelzalo z 40+C do jakichs chlodnych - wieczornych 30-tu pojechalem w odwiedziny do znajomych Ukraincow zawiezc im ogorki i pomidory z mego ogrodka. Siedzielismy na tarasie popijajac wode z lodem i sluchalem opowiesci jednego z nich,ktory wlasnie wrocil z Ukrainy po miesiecznych kanikulach z rodzina- tamze! Powiadal ow Kola:" pieknie tam teraz az by sie chcialo tam powrocic! A samochodow luxusowych nawet RR,bentley i innych Luxus klase tyle i takich jakich w naszym Stanie nie widuje sie!" ja mu na to!: Nowe..maja czy takie srumpy jak twoje???"widzisz w takim Kijowie,czy Lwowie jest mieszkancow powiedzmy 500 tys a samochodow..? 50 tys i jesli 20 z nich ma RR- to je widujesz. Natomiast tutaj w miasteczku 100 tys jest100 tys samochodow i 20-scia posiadaczy RR a napewno mniej- znikaja w tym tlumie! Pozniej powiada: "montowalismy kuchnie u milionera- rencisty w jego rezydencji w Appalachach... ze milioner- to jasne bo droga wewnetrzna w jego posiadlosci jechalismy ponad 20 mil a jezdzil on starym 15 l truckiem nissan zA 800$!? ja tego nie rozumiem- u nas byle wlasciele sklepiku czy jakiejs malej firmy zaraz jezdzi mercedesem 500 czy BMW 700! jak jakis dyrektor za komuny czarna Wolga czy czajka! W Giermanii w kazdej fabryce maja do uzytku wlasnego po kilka lub kilkanascie sluzbowych mercow,Audi i to Luxus klasse i to z kerowca a milioner w USA wogole nie dba by miec RR?? On chodzi w takich samych krotkich spodenkach jak ja!!? To chyba jest gupie co..??? Zara zara powiadam. Widziales jakie ma sam w garazu..??? Ano widzialem pokazywala nam jego zona,gdy zabrala nas na lunch do Mc Donaldsa swoim land Cruiserem Lexusem. Mieli tam jeszzce 2 jakies ale zadnych mercow ni BMW- co ja mam przeciez 3- sztuki a jestem tylko stolarz z Ukrainy! Jo! w tym wlasnie rzecz! Ty jestes z komuny a on z USA On ma dlatego wlasnie miliony,ze nie kupuje nigdy nic co jest ponad jego stan a ponadto...? Tutaj nie wypada pokazywac ludziom,ze ma sie pieniadze! Zaden samochod nie robi na nikim wrazenia- to nie komuna Ukrainska Polska czy Nemecka! ale sa bogacze ktorzy maja rancha po kilkaset tysiecy akrow w Oregon,Montana,Washington,,Nebraska itp - gdzie bogaci ludzie mieszkaja! maja takze,swoje samoloty odrzutowe i helikoptery do szybkiego przemieszczania sie z odleglych Stanow do metropolii gdzie maja biura,banki,fabryki itp a takze kierowcow jak byle palant szwabski sluzbowego- za ktorego placi firma ale w USA tylko na dojazdy do pracy w jakiejs metropolii oplacany z kieszyeni wlasciciela!Nie ma zadnych sluzbowych sam z kierowca na koszt firmny - stad produkty amerykanskiego np.Goodyeara sa o polowe tansze niz ta sama opona w Giermanii - a tak jest ze wszystkim bo tu jest kapitalizm a tam komuna Unijna! A ja ci jeszcze powiem,ze jako zeglarz wiem jakie maja yachty chocby motorowe wieksze od tych co woza ludzi z Tolkmicka do Rygi! nie mowiac o zaglowych z zaloga po 100 i wiecej metrow dlugosci.A zebys wiedzial na co wydaja pieniadze- to dla przykladu podam,iz stanie przy pirsie w Marinie yachtu- na dobe kosztuje najmniej 8$ od........stopy dlugosci yachtu. Zatem 100 m yacht obojetnie motorowy czy zaglowy to 300 stop- wiec ile kosztuje 1na doba..??? jasne oni maja swoje wlasne mariny dla im podobnych (gdzie i ty mozesz stanac-placac owe 8$/od stopy /dobe) cale wyspy itp gdzie ich to kosztuje niewiele bo sami wspolnie z tysiacem innych bogaczy to zbudowali ale gdy sie rusza stad gdziekowiek bula jak kazdy inny!Teraz wiesz dlaczego ja nie mam na nowe SUV..? a taki milioner ma to w dupie czym jezdzi - byle bezawaryjnie!! Ty zakompleksiony biedaku z Komuny myslisz zes lepszy od innych bo masz w garazu merca 500 i 2 BMW 528 ale -8-mioletnie i zapierdalasz od 8- do 8mej wieczor wlacznie z sobota! masz piekny dom,na wyjazdy z rodzina na waakcje co 7 lat na Ukraine a jego zona z kumpelka umawia sie na zakupy w Los Anegeles,czy w NYC w takich sklepach gdzie byle bluzka kosztuje 100$ a ty nosisz za 4$! i leci I-sza klasa rankiem i wraca wieczorkiem. Ty z 5-tka dzieci wydales na 1-nomiesieczne wakacje tloczac sie w ciasnym samolocie z tylu 10 tys $ a ona wydala na 1-nodniowe zakupy tyle samo z pzrelotem Luxusowa klasa itp itd! A jezdzi zwyklym SUV Lexusem Land Cruiser czy jakims Hummerem ktore pala tyle co twoje stare srumpy szwabskie do kupy!a kosztuje tyle co 20-scia takich gratow o ktorych zwykly smierdziuch z komuny ukrainskiej czy polaszkowieckiej moze pomarzyc jeno! zas jej stary maz jezdzi zdezelowanym truckiem za 800 $ bo po co mu nowy skoro ten wciaz sie nie psuje..? Zreszta po deski czy gwozdzie ma jechac bentleyem..??? Tym sie jedzie ale z tylu z kierowca! he!he!he!he! Burus
    • AP
    • Moim zdaniem przebieg w aucie jest rzecą równie ważną jak jego wiek. Otóż podczas projektowania samochodu zakłada się że pojazd będzie jeździł po określonych trasach (mały samochód głównie w mieście, większy również poza miastem, miniwany raczej na trasach itd) Nastębnie bada się jakim obciążeniom będą poddawane elementy samochodu podczas eksploatacji na wyznaczonych trasach (tak zwane widmo obciążeń). Kolejnym etapem jest założenie wymaganej trwałości pojazdu w km. Po takich zabiegach dobieara się wielkość oraz materiał poszczególnych elementów tak aby wytrzymały określony przebieg przy założonym wcześniej widmie obciążeń. Podczas tworzenia widma obciążeń bada się obciążenia w pojazdach którymi kierują różni kierowcy i wybiera się obciążenia jakie wywołuje około jeden promil najbardziej agresywnych kierowców (tzw kierowca jednopromilowy). Wiek samochodu wpływa raczej na trwałość takich elementów jak uszczelki (z wiekiem zaczynają cieknąć), stan karoserji (im starszy pojazd tym bardziej skorodowany) - choć na te elementy również ma wpływ przebieg (im większy przebieg tym dłużej pojazd był narażony na szkodliwe czynniki). Oczywiście za niski przebieg (prawdziwy) też może być szkodliwy, oznacza on, że pojazd większość czasu nie był eksploatowany, lub był eksploatowany na krótkich odcinkach - a to szkodzi silnikowi. Z tego wszystkiego wynika iż podczas zakupu pojazdu należy brać pod uwagę przebieg, ale... no właśnie zawsze jest jakieś ale. 1. Nigdy nie wiadomo czy użytkownik kożystał z pojazdu zgodnie z przeznaczeniem (używanie malucha jako ciągnika do przyczepy raczej nie jest zgodne z jego przeznaczeniem, podobnie jak jeżdzienie miniwanem głównie po mieście - w obu przypadkach samochód sobie poradzi, bo konstruktor bierze pod uwagę również takie nietypowe formy użytkowania, ale przebiegi jakie osiągną będą mniejsze) 2. W większości przypadków podczas zakupu pojazdu nie wiemy jaki faktycznie jest przebieg - i to jest najgorsze. W ostatnim czasie zauważyłem, że coraz więcej ludzi nie kupuje tylko jednego "uniwersalnego" pojazdu, ale ma kilka samochodów, nnp. inny do miasta (często stary Cinquecento, który jest sprawny, ale juz np lekko poobijany) oraz inny na dłuższe trasy. - Powoduje to że oba pojazdy będą wmiare długo służyły, ponieważ wykonują mniejsze przebiegi, oraz poruszają się głównie po trasach do których zostały stworzone.
    • sedes (gość)
    • ciekawe jaki przebieg ma klop i jego merolek????nie sie klop klooopnie w łeb
    • Amon.ra (gość)
    • Przyznaje, że nie wiem czym się przejmujecie. Przecież był czas, żeby się przyzwyczaić. Trzeba być konsekwentnym, w tym co się stworzyło. Każdy z nas ma swój udział w kształcie obecnego systemu. Od zarania dziejów wiadomo, że bez dyscypliny i kary nie ma porządku. A skoro sami pozwalamy na to, żeby krętactwo było legalne to … czemu się teraz złościmy. Tak naprawdę, nie każdy Polak jest złodziejem i oszustem, ale przy zakupie czegokolwiek warto niestety założyć, że jest inaczej. Że to co kupujemy nie jest żadną okazją ani rewelacją i bardzo dokładnie się temu przyjrzeć i oczywiście sobie odpuścić jeżeli choćby jeden drobiazg budzi nasze wątpliwości. Przestrzegam też przed napalaniem się na tzw. auta od pierwszego właściciela, kupione w Polsce, z książka serwisową. Prosty patent na odmłodzenie auta to, jak już powiedziano cofanie licznika. Wystarczy przed każdym przeglądem gwarancyjnym cofnąć licznik do wymaganego przez serwis stanu. I pięknie i ładnie będzie wyglądała pieczęć i zapis w książce serwisowej, że auto… itd. Oczywiście nie pochwalam tego, ale wiem że tak jest. A że często przeglądy gwarancyjne to fikcja tylko po to żeby właściciel przyjechał i zapłacił te parę set złotych, dlatego nikt nie stwierdzi czy auto które jest na podnośniku ma faktycznie 60 000 km czy tak jak wskazuje licznik 19 800 km. Takim sposobem po dwóch czy trzech przeglądach auto ma naprawdę 180 000 tys. A ksiązka serwisowa ma 60 000 czy 80 000 km. Jest też, pseudodobra strona medalu, każdy potrzebuje adrenaliny – a jak się dowiemy, że nas oszukano to adrena płynie strumieniem – oczywiście to ironia, wyjaśniam tym co lubią się czepiać. Życzę wszystkim tylko udanych zakupów i uczciwych sprzedających pozdrawiam.
    • lordofchaos (gość)
    • wiem o tym ze np. w BMW mozna, pomimo cofnieca licznikow, samodzielnie sprawdzic stan licznika (NIE WIEM JAK TO ZROBIC)- jest to gdzies zapisane - slyszalem ze podobne mozlivosci sa w innych markach MOZE JAK KTOS WIE JAK TO SIE ROBI PODZIELI SIE Z INNYMI TA WIEDZA dziekuje
    • xpek (gość)
    • Liczcie po prostu po 25 tys rocznie i Wam się zgodzi, kupowałem z moim znajomym Merca z 1993r, oczywiście było 19000 km, tylko dyfer zgrzytał strasznie, co wskazywało na przebieg co najmniej 500000 i ... jak się dowiedziałem potem nieformalnie, miał 569000 km. Więc po co kombinować, założyć trza, że 30000 km przejeżdza i pomnożyć przez latka, wyjdzie co wyjdzie...i będzie to prawda.
    • king kong (gość)
    • Są jednak wyjątki. Znam kogoś kto ma czteroletnią lagunę i przejechane mniej jak 20000 km. Tak, takie rzeczy się zdarzają. Jest to starszy facet, który jeździ chyba tylko do kościoła lub na zakupy, a auto kupił z salonu. Więc i takie przebiegi się zdarzają, ale gdyby chciał sprzedać chyba nikt w ten przebieg by nie uwierzył.
    • Behemon
    • A CO Z ORYGINALNYMI(?) książkami serwisowymi. Jest tam przebieg auta. Jak to jest robione, a może nie jest?
    • Artur4
    • witam czy ktos wie gdzie cofaja liczniki w okolicy warszawy
    • mloda1
    • kupilam wlasnie roczne auto w Niemczech, niestety auto nie ma podbitego przegladu serwisowego po roku czasu- aby zachowac gwarancje i zrobic przeglad w Polsce musze cofnac licznik o ok 15 tys km prosze o pomoc - gdzie mozna to zrobic i czy po takim "zabiegu" nie zostanie to wychwycone przez serwis. Dodam, ze faktycznie Niemcy tez cofaja liczniki ale akurat nowego modelu Passata jeszcze nie rozgryzli tam gdzie kupowalam auto :) Auto zamierzam uzytkowac przez najblizsze kilka lat dlatego zalezy mi na przegladzie i serwisowej gwarancji
    • dyfer3750
    • hmmm, a co zrobić w odwrotnej sytuacji - gdy chce się sprzedać auto 8-letnie o faktycznym przebiegu niespełna 40tys.km, - aby sprzedać za tyle ile faktycznie jest warte?
    • login7
    • Witam - Niemcy cofający liczniki nie tak głupio jak Polacy-przed sprzedażą,ale przed każdym przeglądem,autko robi 30tys rocznie ale tylko co drugi przegląd w serwisie 15 cofane wynik 1/2 przebiegu rzeczywistego 10 lat i 150 tys UDOKUMENTOWANE dużo łatwiej sprzedać > bardzo wielu Niemców tak robi, - Niemcy jeżdżący z odpiętą linką licznika NAGMINNE (licznik ? od czego GPS) - Turcy,Ukraińcy,Polacy,Czesi i inni handlarze- cofanie jest nagminne - samochodzik podczas wjazdu na lawetę traci na wadze 100tys km Ale nie wszyscy to oszuści nie dajmy się zwariować, ale też nie dajmy się oszukać

Dodaj komentarz