Przestępstwo zorganizowane

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 3617

W salonach kończą się luksusy polskiej motoryzacji. Wyjeżdża się prosto na dziurawe drogi. Co roku przybywa w Polsce ok. miliona samochodów, taki jest rynek i coraz bardziej staje w korku. W Warszawie przy ul. Czerniakowskiej w pobliżu baru Małgorzatka, gdzie podają najlepszy domowy rosół w stolicy i gdzie lubi zajrzeć słynny aktor Jan Nowicki z Krakowa, otwarto ostatnio nowy salon Toyoty Lecha Chodzenia. Chodzeń potrafił pogodzić ogień z wodą. W poprzednim salonie na ul. Puławskiej sprzedaje od lat tak Toyoty jak i Hondy, chociaż firmy te nie znoszą się jeszcze bardziej niż senator Niesiołowski z posłami Samoobrony.

 

Obecnie postawił wielki, szklany salon wyłącznie dla Toyoty. Polska motoryzacja w dwóch wymiarach nie odbiega od cywilizowanego świata. Mamy już nowoczesne stacje benzynowe, a także luksusowe salony. Niebawem otwarty zostanie również w Warszawie na Grochowie nowy salon Hondy Witolda Szenka. Też dużo szkła i przestrzeni. U Szenka uruchamialiśmy kiedyś Hondę Civic, która stała cztery lata na polu, pod śniegiem i jak tylko się odmoczyły pierścienie w oleju, to zapaliła i jeździ do dziś na tym samym zresztą akumulatorze.

 

Nie jest łatwo być teraz dilerem samochodowym. Aby postawić salon ze stacją serwisową, trzeba zainwestować parę milionów złotych, ale takie są wymogi. Kto tego nie zrobi, ten wypada z sieci. Niektóre firmy, jak np. Volvo czy Renault, próbują wprowadzać ręczne sterowanie i ograniczają rolę dilera, ale to się źle kończy. Rolę dilerów umacnia natomiast Ford i na tym polegają sukcesy tej firmy. Adam Kołodziejczyk zaledwie przez trzy lata wyciągnął go z 11. na 5. miejsce w rankingu sprzedaży. Kołodziejczyk był poprzednio szefem Toyoty i też zbudował tam sieć dilerską.

 

W salonach kończą się luksusy polskiej motoryzacji. Wyjeżdża się prosto na dziurawe drogi. Wyobraźni nie miały poprzednie rządy, a szczególnie nie ma rząd obecny, który bez przerwy reklamuje się, jaki jest dobry, ale nie potrafi wykorzystać pieniędzy z Unii. Co roku przybywa w Polsce ok. miliona samochodów, taki jest rynek i coraz bardziej staje w korku. Zwykło się o tym mówić w kategoriach anegdoty, ale tu nie ma nic do śmiechu. Kiedy parę tysięcy TIR-ów stoi w korku, to stoi gospodarka i to powinno być karalne jako przestępstwo zorganizowane.

Komentarze

    • Krychaj
    • No niestety ile sie nie napisze, ile sie nie ponarzeka, ile sie nie pokaze to zawsze jest tak samo. Wszystko dookola w Polsce jakos sie rusza tylko drog jak nie bylo tak nie ma i nie wiadomo kiedy beda:(
    • expert-eu
    • Problem dróg jak najbardziej , ale miejsca parkingowe to też jest problem i to coraz większy.

Dodaj komentarz