Przeszkody stałe

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 6439

Najlepszy mechanik twierdzi, że współczesnymi samochodami można przejechać bez kłopotu co najmniej pół miliona kilometrów, trzeba tylko przestrzegać pewnych reguł.

Feliks Musialski z Wrocławia został najlepszym mechanikiem Forda w Polsce. Nie można przegazowywać zimnego silnika, co jest typowe dla świeżych kierowców. Jak wsiądą to od razu dają na luzie duże obroty. Silnik, podobnie jak kobieta, musi być rozgrzany, bo inaczej nic z tego nie będzie.

 

Silnika wysokoprężnego z kolei nie można wyłączać zaraz po jeździe, musi się trochę ostudzić na wolnych obrotach, wystarczy 20-30 sekund. Olej trzeba zmieniać po 20 tys. km, albo co rok, paski rozrządu średnio co 100 tys. km, Redukować biegi, nie dodawać pełnego gazu na 5-6. tym biegu bo silnik się zadławi, a nie przyspieszy.  

Tak mniej więcej radzi najlepszy mechanik Forda Feliks Musialski. Twierdzi ponadto, że samochody są teraz zbyt nowoczesne, aby dotykały się do nich, jak kiedyś, polskie złote rączki, które potrafią wszystko tyle, że do serwisu samochodu złota rączka nie jest teraz potrzebna tylko komputer. Ford prowadzi od klku lat zawody dla mechaników, blacharzy i różnych doradców. Budzi to zdrową konkurencję.

 

Pokazano też w Poznaniu co dzieje się z samochodem, który zderza się ze stałą przeszkodą z szybkością 15 km/h. Odpadają zderzaki, reflektory, zaczepy chłodnicy, deformuje się nawet belka ze stali borowej niezwykle wytrzymała na zderzenie, a to wszystko przy szybkości zaledwie 15 km/h. Kierowca, który uderza w stałą przeszkodę, mur, słup, inny stojący samochód z szybkością 60 km/h nie ma szans na przeżycie, a to jest przecież też szybkość niewielka. Gdyby Robert Kubica podczas swojego pamiętnego wypadku z szybkością 270 km/h uderzył w stałą przeszkodę, to by wyparował, zostało by powietrze.

 

Mechanicy mowią, że wspólczesne samochody się w zasadzie nie psują,tylko są źle serwisowane. My mamy rożne zdanie na ten temat. Nie ma takiego nowego samochodu, w którym by się coś nie urwało, tylko w jednym się urywa wcześniej, a w drugim później.

Komentarze

    • Piasek
    • To w takim razie wg najlepszego mechanika Forda sypiące sie wtryskiwacze (całe układy wtryskowe w silnikach TDCI, a pochodzące z Delphi - bo taniej, niż kupować kompletne silniki z PSA) to tez wina użytkowników?? Bardzo ciekawa teoria... Umieszczenie centralnego komputera w Mondeo tuż pod przednim zderzakiem i to jeszcze w lewym przednim narożniku!! to też wina użytkownika?? Coś mi tu pan Feliks bredzi... Bo delikatna stłuczka na światłach to oczywiście wina użytkownika, ale zniszczony uderzeniem komputer sterujący to już raczej głupota (albo celowe działanie) inżynierów Forda...
    • Roger
    • a ja jak bignę półsprintem na wf-ie i wlecę w ścianę to mi tylko zęby powypadają, reszta jest po staremu! i to przy większej prędkości niż te 15km/h!
    • serwisujacy
    • Taaak silniki z PSA. Taki diesel 1.6, przeklinany w serwisach Peugota, którego turbosprężarka ma 5mm luzy promieniowe po 40000km. A umieszczanie sterowników w strefie kontrolowanego zgniotu to zdaje się pomysł Renault. A Delphi nie widzi problemu wtryskiwaczy zapychanych opiłkami z wytartek krzywki pompy paliwa, "bo to wszystko wina polskich mechaników i paliwa" jak mówił przedstawiciel tej firmy. Ciekawe, zwłaszcza, że pompy sypały się w całej EUROPIE.
    • serwisujacy
    • Właśnie komputer i tylko komputer.... A potem klient dziwi się, że luzów zaworowych nie da się wyregulować komputerem, albo zmierzyć kompresji..... Co takiego się stało z samochodami, że tylko "panie komputerem można coś zrobić". Może mają jakąś przystawkę metafizyczną, którą tylko magowie z ASO mogą naprawić? Oczywiście takie mity, budzą w użytkowniku przeświadczenie, że tylko ASO ze swoimi "fachowcami" i komputerami może naprawić samochód, a pan złota rączka to tylko co najwyżej oponki może podpompować.
    • KMS
    • Jak tak dalej pójdzie, to samodzielne przyrządzenie kanapki może grozić kalectwem lub śmiercią, bo tylko autoryzowana restauracja....A guzik do koszuli to już tylko w serwisie producenta odzieży!!!!!
    • harnasx
    • Ludzie a co ma powiedzieć? przecież to oficjalne pytanie było! nadal chce pracować w tym fordzie a po pracy robi fuchy w garażu (bez komputera ale z fachową wiedzą - mam nadzieję). To że sie to psuje to najlepiej wiedzą użytkownicy i nic nas nie przekona ze białe jest ..... Fakt z komputerem to jest kpina z klienta!!! z tym że to nie jest wymysł obecnych czasów - ale ale zawsze mozna kupic japonczyka tam jest wecej rzeczy na swoim miejscu!
    • AP
    • Życzę powodzenia przy diagnozowaniu silnika np.: z 2000 roku bez komputera. Dobry fachowiec podłączając komputer i obserwując wskazania i pracę poszczególnych układów może zlokalizować usterkę teoretycznie nie związaną z elektroniką samochodu i to bez niepotrzebnego rozbierania silnika czy nawet wykręcania świec. Jednak obawiam się że jest spora grupa "mechaników" którzy nie wiedzą jak diagnozować samochód przy pomocy komputera. Przyjeżdżasz do takiego, auto gaśnie, szarpie i nie wiadomo co jest.
    • AP
    • Gość podłącza kompa i z radością oznajmia „wszystko jest ok, komputer nie wyrzuca żadnych błędów”, albo inny tekst „no było parę błędów w pamięci ale je wykasowałem i powinno być ok.” – ręce opadają. Komputer jest po to aby mechanik mógł na bieżąco obserwować pracę silnika i w ten sposób ma większą szansę na wychwycenie usterki.Samo wykasowanie błędów z pamięci nie rozwiąże problemu, często też w pamięci komputera mogą być zapisane błędy które były wywołane inną przyczyną niż wynika to z samego opisu błędu.
    • AP
    • I jeszcze jedno komputer nie zastępuje tradycyjnych metod, komputer to dodatkowe narzędzie do diagnostyki, w zasadzie nigdy jedyne. Pierwsza diagnoza na kompie, potem w zależności od wyników albo sprawdzamy silnik innymi metodami (ale dzięki zastosowaniu kompa już wiemy co mamy sprawdzać) albo wymieniamy wadliwy element (np.: jeśli wyraźnie widzimy że np.: jakiś czujnik nie działa)
    • kgrzesik
    • Moim zdaniem komputer to nie czarna magia. Do zdiagnozowania usterki potrzebny jest dobry mechanik posługujący się sprawnie komputerem. Domorosły majterkowicz który potrafi posługiwać się jedynie śrubokrętem, młotkiem i przecinakiem nie jest dobrą obcją. Niestyty u nas ze świecą szuklać dobrego mechanika. Większośc z nich łazi z laptopem nie mając zielonego pojęcia do czego on służy. Potrafi jedynie wykasować błędy w komputerze pokładowym, zgarnąc kasę i wciskać, że wszystko będzie dobrze.
    • serwisujacy
    • Tylko problem w tym, że przysłowiowe barany ze śrubokrętem pracują w ASO. Mały przykład postępowania ASO: problem z ciśnieniem doładowania, wymiana czujnika ciśnienia - klient płaci, wymiana turbosprężarki - klient płaci, wymiana zaworu ster. doładowaniem - klient płaci, wymiana sterownika silnika - klient płaci. Klient zapłacił ok. 8000PLN samochód dalej źle pracuje, a wystarczy wyczyścić zawór EGR kasując za usługę 200PLN. I to nie jest jedyny przykład postępowania ASO, za ich eksperymenty płaci klient. I to jest granda i ...stwo.
    • xcobra2
    • kierowca "laik" zgłasza w jednym z ASO problem ze sprzęgłem. mechanik ASO sugeruje wymianę całego podzespołu - koszt ok. 2500 pln. posiadacz pojazdu płaci. mija 12 m-cy i objawy awarii powracają tym razem wizyta u przysłowiowej złotej rączki diagnoza uszkodzony docisk tarczy. koszt 700 pln. i porada złotej rączki - przy następnej naprawie proszę zgłosić się do fachowca bo poprzedni nie potrafił nawet dobrze poskręcać docisku dlatego uległ uszkodzeniu - moje zdziwienie sięgnęło zenitu! miał być wymieniony cały podzespół?! ASO umywa ręce (zbyt długi czas od naprawy) ja mam 2500 mniej
    • serwisujacy
    • I z takiej sytuacji są zadowoleni wszyscy: ASO bo zarobi na częściach i robociźnie, Importer bo zarobi na częściach. Oprócz klienta bo płaci za wszystko. Niestety w ASO mechanik zarabia nawet mniej niż 1000PLN na rękę i nie zależy mu na jakości pracy, a jego szef jest zadowolony bo mu mało płaci i że jeszcze nie wyjechał za granicę. A klientowi można zawsze wcisnąć ciemnotę, a jak się będzie stawiał to zmodyfikuje mu się wygląd twarzy (a bywało tak w kilku ASO). Dla importera ważne są tylko statystyki sprzedaży, rentowność i jak się wykazać przed zagraniczną centralą.
    • Krychaj
    • magia serwisow:) oj prawda jest w tym wielka:). Czy ktos wie ile srednio trwa proces przeszkolenia mechanika aby radzil sobie z posiadanym w ASO sprzetem i coraz to nowymi modelami? no wlasnie weekendowy kurs to za malo a rotacja pracownikow w ASO tez nie nalezy do najmniejszych;) oj ten Maksymilian musial cos dostac od Forda za te wypowiedzi.

Dodaj komentarz