Rozjeżdżą Tatry?
Autor: Halina Kraczyńska
Liczba odwiedzin: 1438
Skutery śnieżne i quady niszczą polskie góry. Wandale chcą wjechać do Doliny Pięciu Stawów.
Powstała nowa moda na nielegalne wjazdy skuterów śnieżnych i quadów w Tatry. Moda na tzw. skutter attack narodziła się w Stanach Zjednoczonych i szybko rozprzestrzeniła po świecie. Teraz dotarła do Polski. W ten sposób bawi się bogata młodzież z Krakowa i Warszawy.
Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego przyznaje, że ma problem ze skuterami i quadami, które rozjeżdżają polskie góry, niszcząc przyrodę i szlaki górskie. Na ten sezon nasz rodak
Robert, mieszkający w Alabamie, przez internet werbuje śmiałków, którzy przeprowadziliby skutter attack na Tatry i wjechaliby z nim skuterami na leżący ponad 2100 m n.p.m. Zawrat, jeden z najbardziej niebezpiecznych szlaków, i do Doliny Pięciu Stawów. W TPN nic o tym planie nie wiedzą.
Do tej pory Tatrzański Park Narodowy miał problem głównie z nielegalnymi wjazdami skuterów śnieżnych na Kasprowy Wierch. Teraz rajdowcy na skuterach i quadach mają bardziej ambitne plany.
Skutter attack to wyścig po górskich przełęczach, żlebach i szczytach z użyciem helikoptera, który filmuje z góry całą eskapadę i akrobacje skuterowców, a w bardzo trudnych miejscach holuje skutery. - Zbieramy się w Brzezinach. Stamtąd gaz do dechy i ścigamy się na Halę Gąsienicową - zachęca w internecie Robert z Alabamy, szef całego przedsięwzięcia i pomysłodawca ataku na polskie szczyty.
I podaje szczegółowy plan akcji. Uczestnicy nielegalnego rajdu mają wyruszyć spod Murowańca nad Czarny Staw, a stamtąd w okolice pod Zmarzłym Stawem.
- Tam mogą się pojawić kłopoty z podjazdem, ale to nie problem! Podczas całej wyprawy towarzyszyć nam będzie śmigło, z którego nasz rajd będzie filmowany - zapowiada tajemniczy organizator. Po zdobyciu Zawratu uczestnicy rajdu mają zsiąść ze skuterów, które zostaną zholowane na dół. Kierowcy skuterów będą musieli przesiąść się na narty i doszusować do Doliny Pięciu Stawów.
Organizatorzy ostrzegają, że wyprawa jest całkowicie nielegalna i każdy uczestnik odpowiada za siebie mimo wpłacenia sporej sumy wpisowego - ok. 3 tys. zł.