Rynkowe fakty i mity

Porady / Zakup Auta

Autor: Dariusz Dobosz

Liczba odwiedzin: 28101

Szoferska brać utworzyła przed laty kilka powiedzonek, będących trafną i surową oceną różnych marek samochodowych. Czy wciąż są aktualne, czy też z biegiem czasu straciły na wartości?

 

Kiedyś skrót BMW rozszyfrowywano jako „będziesz miał wydatki”. Mówiono „kup Fiata, będziesz miał grata”. Dla innych znów Ford był „nic nie wort”, a Mercedes „to sedes”. Krążyły też stereotypowe opinie, według których samochody niemieckie były toporne i mało wygodne, za to stanowiły wzorzec trwałości i niezawodności, a auta francuskie nadzwyczaj komfortowe, ale awaryjne i podatne na korozję. Typowa Fot. Maciej Pobocha była też zła opinia o autach włoskich. Gdy masowo zaczęły pojawiać się na rynku produkty japońskie, zyskały z kolei niezwykle wysokie oceny w zakresie niezawodności.

 

Te radykalne stwierdzenia rodziły się na przestrzeni wielu lat, odzwierciedlając coraz bogatsze doświadczenia Polaków z produktami zachodniej motoryzacji. Dzisiaj nie słyszy się ich już tak często i straciły na wyrazistości. Niektóre otrzymały nowe formy, bo tak jak zmienia się gama modelowa pojazdów, tak zmienia się postrzeganie niektórych marek. O BMW mówi się niekiedy „bogaty może więcej”, a o Fordzie „nie każda morda może mieć Forda”.

 

Poza tym marki, które pojawiały się w znanych powiedzonkach nie dominują już na rynku tak mocno jak kiedyś. Potencjalni nabywcy i użytkownicy muszą uwzględniać w swoich dyskusjach licznych producentów, którzy 20 czy 30 lat temu byli u nas zupełnie nieznani, a dzisiaj cieszą się popularnością. Mnogość marek i modeli nie pozwala być może skupiać się tak mocno jak dawniej na ocenach pojazdów. Pewnie dlatego nie stworzono powiedzonek o Hyundaiu, Kii, Lexusie, Mini, Smarcie czy SsangYongu.

 

Przysłowia są mądrością narodu, a motoryzacyjne maksymy można uznać za swoistą formę przysłów. Trzeba więc przyjąć, że gdy powstawały, odzwierciedlały stan faktyczny i były oparte na codziennych doświadczeniach wielu kierowców. Ale jak się one mają do współczesności? Jak przełożyć surową ocenę awaryjności Forda Taunusa z lat 60. ubiegłego stulecia albo BMW serii 3 sprzed 20 lat na dzisiejsze warunki? Czy Ford Focus z 2006 r. albo trzyletnia „trójka” spod znaku BMW mają z tym jeszcze cokolwiek wspólnego? Czy obecnie produkowany Fiat Bravo może być tak kłopotliwy jak cieszący się złą sławą Ritmo z lat 80. XX wieku? Czy auta francuskie wciąż są awaryjne, a niemieckie niezniszczalne?

 

Można to sprawdzić na podstawie raportów awaryjności samochodów, które co roku powstają za naszą zachodnią granicą albo za oceanem. Dla wielu są one tendencyjne i niewiarygodne, ale przecież nie ma innych. Niemcy, publikujący raporty TÜV i Dekra nie boją się trudnych porównań, chociaż ich samochody wcale nie wypadają najlepiej. Może jednak w ten sposób dopingują swoich producentów do podnoszenia jakości? Podobnie jak Amerykanie, tworzący zestawienia JD Power and Associates.

 

Inni giganci motoryzacji, tworzący czołówkę zestawień sprzedaży jakoś się do tego nie kwapią.  Brytyjczycy dawno pogrzebali produkcję własnych aut. Teraz nawet nie każdy chce u nich wytwarzać samochody. Honda zaprzestała tam produkcji Accorda, bo jakość była gorsza niż w zakładach japońskich. U Francuzów standardem jest zapewnianie o zakończeniu problemów z awaryjnością przy wprowadzaniu kolejnych generacji tego samego modelu. Gdy wchodzi kolejna generacja, pojawiają się nowe zapewnienia, bo poprzednie znowu się nie sprawdziły. A Włosi? Dajmy spokój.

 

Jedno jest pewne - świat samochodów zmienia się. Jedni podnoszą jakość, inni wpadają w tarapaty. Są też tacy, którzy wciąż trzymają właściwy dla siebie poziom niezawodności. Produkcja wywędrowała często daleko poza granice macierzystych krajów, postępuje proces globalizacji. Tworzy się nowe standardy dla technologii, podzespołów, procesów produkcyjnych. Być może w kolejnych latach znowu się coś zmieni w dotychczasowych stereotypach. Nikt nie tworzy już nowych powiedzonek o samochodach, bo chyba nie ma już tak emocjonalnego podejścia do czterech kółek jak kiedyś. Auta spowszedniały, a po awarii rzadko kto doprowadza je do sprawności własnymi rękoma. Teraz częściej narzeka się na warsztaty niż na samochody. Że też nie ma w motoryzacji miejsca na maksymy o pozytywnym wydźwięku...

 

Ranking prawdę ci powie

 

Na początku lat 90. ubiegłego wieku rankingi awaryjności nie potwierdzały do końca krążących u nas stereotypów, chociaż pewne zbieżności można było odnaleźć. Według niemieckiego TÜV czołówkę najbardziej niezawodnych aut, nie starszych niż 3 lata, tworzyły samochody japońskie - Mazda 323, Toyota Carina i Toyota Starlet. Tuż za nimi znajdowały się produkty niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego – Audi 100, BMW 5, Ford Fiesta oraz druga grupa modeli z Kraju Kwitnącej Wiśni – Daihatsu Cuore, Mazda 626, Mitsubishi Colt. Francuzów w strefie dużej niezawodności reprezentowały Renault 19 i 21, a także Peugeot 405. Wsród najgorszych 3-latków znalazły się zarówno auta francuskie (Citroen 2 CV, Renault 25, Peugeot 505), jak i niemieckie (Opel Manta, VW Scirocco).

 

Rolę maruderów odgrywały też pojazdy włoskie – Fiat Croma i Fiat Regata, oraz hiszpański Seat Ibiza I, oparty na technologii Fiata. A jak wygląda to dzisiaj? Możemy pokusić się o przyznanie punktów za każde z miejsc w rankingu_TÜV (113 pkt za pierwszą pozycję, bo tyle jest aut w zestawieniu; 1 pkt za ostatnią), co pozwoli określić sumaryczne wyniki zarówno marek, jak i krajów, z których producenci pochodzą. Przyjmijmy, że i tutaj samochody są nie starsze niż trzy lata, a każdą z marek i każde z państw reprezentuje pięć aut. Według raportu TÜV 2007 najlepsze są samochody niemieckie (558 pkt), a tuż po nich plasują się auta japońskie (525 pkt). Mocno odstają pojazdy francuskie (357 pkt), nie mówiąc już o włoskich (166 pkt).

 

A co z pogardliwymi powiedzonkami?  W przypadku Forda nie ma już sensu. Obecnie jest to marka godna zaufania, plasując się z wynikiem 407 pkt za Mazdą (463 pkt), Audi (442 pkt) i Mercedesem (416 pkt). Za to BMW wciąż powinno być traktowane z rezerwą (zaledwie 232 pkt), podobnie jak Fiat, będący największym przegranym rankingu TÜV 2007 (95 pkt).

 

 

Zdaniem eksperta

 

Nie można kompetentnie wskazać, które samochody są najlepsze, a które najgorsze. Można natomiast powiedzieć, jakie auta wydają się nam lepsze lub gorsze i na ile owe wrażenia kształtują rynkową rzeczywistość. W Polsce, według obiegowych opinii, najlepsze są niemieckie Volkswageny i Audi oraz japońskie Toyoty, Hondy i Mazdy. Statystyki sprzedaży nowych samochodów i importu używanych aut jednak nie do końca potwierdzają, aby ludzie kierowali się tymi stereotypami.

 

Polacy kupując samochód nadal kupują przede wszystkim cenę. Bardzo istotnym czynnikiem przy wyborze auta są także jego koszty utrzymania, bo nie sztuką jest samochód kupić, lecz go potem utrzymać. Wybieramy więc często samochody tanie w eksploatacji, chociaż nie uznajemy ich za najlepsze.

Komentarze

    • Bart3kk
    • A ranking marek wg Warranty Direct to co ??? Że autor nie wspomina. Co do niektórych marek te powiedzonka są dalej aktualne.
    • Wieryg
    • hE!HE! Trudno sobie tak od razu wybic z glowy ( jesli glowka mozna nazwac POkomuszych palanciat- Volksdeutchow)!ze ten Schwnzki Scheisse- zwlaszcza produkty VW=audi to najgorszy bubel za najwieksze pieniadze w UE! A Rankingi tow Dobosz= nie bebnic tu propagandy szwanzkiej!!! macie byc obiektywnym informatorem a nie propagandzistwa szwanzkich bubli! na innych stronach Mqamy Dekra i najwiekszy na swiecie instytut jakosci = amer CONSUMER REPORT,KTORY ZAWIERA MILIONY EGZEMPLARZY A NIE JAK DEKRA-TYSAICE! Wiec to On jest najbardziej miarodajny! A tam szwanzkie buble- BMW,Merc i VW=Najgorsze
    • Darecki88
    • Ja myślę że trzeba dużo czasu aby to się zmieniło niestety mentalność ludzi w Polsce jest taka a nie inna. Choć sam tak mam jak myślę o bezpiecznym samochodzie to tylko volvo pomimo tego ze niby wszystkie są bezpieczne. Zaobserwowałem ostatnio zmieniający się trend moim zdaniem w dobrą stronę że coraz więcej użytkowników oddaje samochody do autoryzowanych stacji na przeglądy może jest to spowodowane różnymi promocjami a Mozę przekonaniem że zostanie to lepiej zrobione.
    • Roger
    • cóż, zawsze pozostaje szpachla. co do wspomnianych mitów- francuzkie wygodne? właśnie francuzi robią najgorsze krzesełka chyba z wszystkich marek, sorry wiem cos o tym, nie jedną renią jeździłem. natomiat ciszy mnie fakt, że w '90s Fiesta była w czołówce 'niezawodnych' :) niedawno sobie taką sprawiłem..
    • marcins87
    • O Hyunday'u niektórzy mówią bardzo krótko: Huyday Zaznaczę że nie mam żadnego uprzedzenia do tej marki, nigdy nie miałem takiego samochodu więc nie mogę się też nic o nim wypowiedzieć, to "żartobliwe" powiedzonko usłyszałem u znajomych.
    • lordofchaos
    • o Wieryg brakuje mi tvoich paru slov nt. vspanialosci subaru ;-) mysle ze mit niezavodonosci japonczykov pochodzi z zeszlego vieku kiedy to te smchody rzeczyviscie byly produkovane v kraju kvitnacej visni i mialy jako piervsze 3-letnia gvarancje zmuszahaca vlasciela do korzystania z servisu pozostale marki davaly rok gvarancji i po piervszym przegladzie nikt juz nie byl zmuszany do kontrolovania stanu samochodu norma bylo ze jak sprzedajesz samochod tzn. ze "cos mu jest" viem ze to nie jest obiektyvne ale ile jezdzi po naszych drogach 15-letnich vw a ile toyot
    • tusiek
    • Wieryg!A może tak nauka pisania?Aż czytać się nie chce!Nie mówiąc już o stronie mentalnej tych wypocin... Każde auto jest dobre dla swojego właściciela.Poza stroną techniczno-niezawodnościową jest jeszcze wygląd,funkcjnalność i zadowolenie z jazdy.Od dawna mówi się że francuzy są miękkie,ale niestabilne.Mercedes dobrze się trzyma drogi,ale jak popada to trzeba umieć nim jeździć itd,itp.Starych VW jest więcej bo ogólnie jest ich więcej.A z drugiej strony VW Golf II do dzisiaj jest widoczny na drogach i rzadko który jest zardzewiały!A japońce niestety rdzewieją więcej...tak można w nieskończono
    • Aquarius 43
    • Miałem "Nissana"2,ol diesla hatback,teraz mam "Nissana-Primera Kombi"2,Ol TD i muszę Wam powiedzieć,że to są naprawdę dobre pojazdy.Ale pod warunkiem,że się o nie dba!Wlewać paliwo bardzo dobrej jakości/a nie taniochę i to podejrzanego żródła/ lub kupować w Europie zachodniej.Pozdrawiam i dbajcie o Wasze autka to one Wam się odwdzięczą.
    • Michal-555
    • a ja się z niektorymi stereotypami zgadzam. Najwieksza pomylka zyciowa mojego zycia bylo kupno Peugeota 206'99. Pomyslalem sobie, co tam, cale zycie zylem uprzedzeniami i stereotypami, moze to rzeczywiscie nie prawda co ludzie mowia, bo przeciez wujek ma takiego peugeota i juz przejechal nim 70 tys i dalej jezdzi w miare bezawaryjnie.To co przezylem ze swoim przeszlo moje najsmielsze oczekiwania. Psulo sie w nim wszystko co mozliwe i potencjalnie niemozliwe. Wczesniej mialem Mazdę z 1987, Mercedesa 1987, Subaru Legacy 92 i 93 i awarie które tam się zdarzały były niczym w porównaniu do Peugeota
    • Michal-555
    • bo w subaru praktycznie nie było zadnych awarii, poza tym ze wymienialem jakies koncowki drazkow i tarcze hamulcowe z tylu. Nic nigdy nie unieruchomilo mnie na drodze, a w Peugocie awaria elektroniki zostawila mnie na drodze daleko od domu. wyżej opisywany wujek po 100 tys przebiegu w swoim 206 zaczal miec te same awarie co moj. Teraz jeżdzę Hondą Accord z 1996 roku i znów jest normalnie. Nic mnie nie zaskakuje. Mam 25 lat i nie stać mnie na częste wizyty w serwisach. Dlatego nie kupię więcej tego typu wynalazków. Następny będzie znowu japoński, bo mając 206 miałem już myśli samobójcze :)
    • Michal-555
    • Dla mnie najbardziej miarodajne są opinie użytkowników marek, które można poczytać np. na stronie www.autocentrum.pl, polecam szczególnie lekturę o 206, później dla porównania np. o Subaru. Wszystko jest jak czarne na białym. Polecam też stronę francuskie.pl i wejście w dział techniczny forum i poczytanie jakie ludzie mają problemy i ile jest wątków wołających o pomoc i dla konfrontacji dział techniczny subaru import polska. Dla mnie to jest śmieszne po prostu. Ale nie było mi do śmiechu jak musiałem tego szrota naprawiać. Ale podobno najlepszy samochód to taki którym ci się najlepiej jeździ.

Dodaj komentarz