Ryzykowne ładowanie

Porady / Eksploatacja

Autor: Maciej Krzywoszyński

Liczba odwiedzin: 50535

Lenistwo nie popłaca. Ta zasada sprawdza się również przy ładowaniu akumulatorów.

Załatwienie sprawy „na skróty” może być zgubne i znacznie kosztowniejsze niż zakup nowego akumulatora.

 

Niesprawny akumulator to jedna z gorszych rzeczy, które mogą przytrafić się kierowcy. W takich warunkach wymontowywanie akumulatora i noszenie go do domu do podładowania jest wyjątkowo uciążliwe. Wielu kierowców trzymających auto w garażu lub na terenie zamkniętym zastanawia się pewnie, czy można podłączyć prostownik wprost na klemy akumulatora Fot. Maciej Pobocha: Zwykłym prostownikiem nie można ładować akumulatora włączonego do instalacji elektrycznej samochodu. Można wówczas uszkodzić sterujące elementy elektroniczne. znajdującego się w komorze silnika, bez konieczności wyjmowania go. Nie tylko wygoda sugeruje takie rozwiązanie. Wyjęcie akumulatora z w miarę nowoczesnego auta oznacza zresetowanie komputera sterującego i być może konieczność interwencji serwisu (zwłaszcza gdy zamontowane są dodatkowe urządzenia, np. instalacja gazowa).

 

Tylko dla profesjonalistów

 

Odpowiedź na pytanie, czy można tak ładować, czy też nie, nie jest jednoznaczna. Jak twierdzi Włodzimierz Busz, szef jednego z warsztatów Bosch Service w Poznaniu, ładowanie akumulatorów podłączonych do instalacji samochodu jest możliwe i praktykowane, ale tylko z użyciem profesjonalnych prostowników. Takie urządzenia znajdują się jednak właściwie wyłącznie w dobrych serwisach, kosztują bowiem od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Zwykłe prostowniki, dostępne w sklepach motoryzacyjnych, na stacjach benzynowych czy w hipermarketach, absolutnie nie nadają się do ładowania niewymontowanego z auta akumulatora. Dlaczego? Nie mają bowiem zabezpieczenia przeciwprzepięciowego. W trakcie ładowania dochodzi do dużych zakłóceń, tzw. pików napięciowych. Chwilowy wzrost napięcia może wynosić nawet kilkadziesiąt wolt.

 

Eksplozje i strzelające poduszki

 

Takie skoki napięcia mogą być zabójcze dla samochodowej elektroniki. Standardem w takich przypadkach jest rozprogramowanie komputera i uszkodzenie tzw. softu. Zdarzają się nawet wypadki eksplodowania wyświetlaczy komputerów pokładowych czy wystrzeliwania poduszek powietrznych.

Koszty takiego „wygodnego” ładowania mogą być więc znacznie większe niż cena zakupu nowego akumulatora.

 

Inna sprawa, że przy prawidłowej eksploatacji auta nie ma konieczności doładowywania akumulatora. Markowy powinien wytrzymać od 4 do nawet 6 lat. Jeśli po kilkunastu latach akumulator nas w końcu zawiedzie, to zazwyczaj ładowanie pomoże tylko na chwilę, bo bateria nadaje się już tylko do wymiany. No chyba że eksploatujemy auto jedynie na krótkich odcinkach (3-5 km) i do tego w mieście. Zimą, w warunkach zwiększonego zapotrzebowania na prąd (wentylator, ogrzewanie tylnej szyby, światła), akumulator jest stale niedoładowany i przy większych mrozach po prostu zawodzi. W takich sytuacjach profilaktyczne podładowywanie (raz lub dwa razy w ciągu zimy) z pewnością jest wskazane.

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Moto.Gratka.pl

Zobacz także

Komentarze

    • Eksplozje i strzelające podusz (gość)
    • a świstak na to "niemożliwe"
    • Leon (gość)
    • To niech zrobią takie poduszki które nie strzelają przy ładowaniu akumulatora. A jedynie potrafią wyciągnąć dodatkowe pieniądze z kieszeni strasząc klientów i polecając swojej produkcji cudowne profesjinalne prostowniki które są najlepsze tyle że kosztują 10 razy więcej niż zwykłe.
    • Karol (gość)
    • Użycie zwykłej ładowarki za 30 złotych zwiększa ryzyko złapania ptasiej grypy. Stosujcie tylko profesjonalne prostowniki firmy Bosch (promocyjnie po 600 złotych, ale będziecie zdrowi).
    • Normalny (gość)
    • Ale o co te pretensje? Odepnij klemy i ładuj sobie wtedy czym chcesz. Jak się chce mieć auta naszpikowame elektroniką to nie można sie chyba obrażać na to że nie można ich naprawić młotkiem...
    • nie nerwowy (gość)
    • ale tu są fachowcy.same mundrale.skoro w Polsce tylu mundrych inaczej to czemu tu taka mierna myśl techniczna panuje?czemu w kraju więcej głupków niż normalnych?kali tego nie rozumieć!!!!!!!!!!
    • amator (gość)
    • Może by tak autor artykułu razem z szefem warsztatu policzyli i podali nam, czytelnikom (amatorom), jakie powinno być natężenie prądu w obwodzie (prostownik - akumulator) aby przy „obciążeniu” akumulatorem o pojemności np. 60 Ah podnieść napięcie do kilkudziesięciu V? A jak już państwo obliczycie to zastanówcie się czy prostownik z hipermarketu da radę.
    • Jarecki (gość)
    • Autor artykułu pisze: "Chwilowy wzrost napięcia może wynosić nawet kilkadziesiąt wolt." Ciekawe. Trzeba było napisać kilkaset volt, a jeszcze lepiej kilka tysięcy volt - byłoby bardziej piorunujące wrażenie - "nie ze mną takie numery Bruner". A tak na poważnie - jeśli ktoś obawia się komplikacji z powodu wyjęcia akumulatora i choćby chwilowego pozbawienia napięcia instalacji auta (elektronika) najlepiej zdobyć drugi aqu (pożyczyć lub ze szrotu - taki żeby trzymał odpowiednie napięcie choćby ze 2-tygodnie /kosztuje naprawdę grosze/) dobrze go podładować, wpakować aqu (ten ze szrotu) do kabiny, podać napięcie do instalacji auta poprzez gniazdo zapalniczki (proste urządzonko - wtyczka gniazda zapalniczki a na końcu przewodów wtyczki zamontować odpowiednio klemy "+" i "-" /ważne żeby sprawdzić wcześniej który przewód jest "masa" a który "prądowy"/, nie polecam też "żabek" zamiast "klem" bo mogą się łatwo zsunąć z biegunów aqu jak również powodować chwilowe przerwy-zakłócenia w podawaniu napięcia. Do tych klem podłączyć aqu "ze szrotu", wtyczkę podłączyć do gniazda zapalniczki) - jest to połączenie równoległe (czyli nie powoduje wzrostu napięcia instalacji auta nawet jeżeli będą do instalacji auta podłączone przez jakiś czas jednocześnie dwa akumulatory 12V każdy), następnie maska do góry - rozłączyć z instalacji akumulator auta najpierw "-", później "+" i tu UWAGA!!! - koniecznie zaizolować klemę "+" instalacji auta (inaczej nastąpi zwarcie, należy również uważać bo zwarcie może też nastąpić przy samym odkręcaniu klemy "+" (dla pewności można też zaizolować klemę "-"), jeżeli ktoś będzie wykonywał te czynności uważnie - nie może być mowy o żadnym zakłóceniu po stronie napięcia instalacji auta ), i na tym koniec - można spoko wymontować i ładować do woli aqu auta. Sam tak robiłem - syrena alarmu, radio i elektronika nawet na chwilę nie straciły napięcia (moje auto stało tak przez ok. tydzień z załączonym alarmem - renowacja półki pod aqu /pokazał się "rudy"/, oczywiście bez odpalania samochodu - instalka od zapalniczki chyba by się stopiła w jednej sekundzie gdyby ktoś próbował odpalić auto z takiego połączenia). I tym sposobem wystarczy zwykły prostownik a nie jakiś tam za kilka tysięcy orzełków.
    • xrob (gość)
    • ale bzdury, podlacza sie prostownik i jechane, poduszki strzelaja ... hehehe, a najbardziej ubawilo mnie zdanie "Zdarzają się nawet wypadki eksplodowania wyświetlaczy komputerów pokładowych..." No no no, ciekawe ... Moze Pan Autor Maciej Krzywoszyński zamiesci fotke takiego wyswietlacza bo ciekaw jestem ;)). A kolega Jarecki to niezly ryzykant. Ja bym spac nie mogl gdybym zostawil auto na parkingu z takim "zapalniczkowym patentem". Chyba sie tego w jakiejs ASO na szkoleniu dla profesjonalistow nauczyl ;P (bez urazy ofkors) pozdroowki
    • Tomek (gość)
    • Różnica polega na tym że odbiorniki prądu w samochodzie są przystosowane do napięcia 14,4 V do którego ładuje alternator. A prostowniki stacjonarne ładują 16-18 V. Więc wniosek nasuwa się sam , że można ładować akumulatora na samochodzie , ale tylko jeżeli nie posiada żadnej elektroniki.Jeżeli posiada to tak ładować jak pisze "Jarecki"
    • Komentarz usunięty
    • Komentarz usunięty
    • elektro (gość)
    • najlepiej samemu zrobić prostownik z takimi zabezpieczeniami jakie się tylko chce (schematy można łatwo znaleźć w sieci)
    • zdezorientowany (gość)
    • Nie rozumiem,czytając niektóre komentarzei i artykuł, dlaczego firma Audi w instrukcji obsługi samochodu Audi A6 podaje taką informację-dosłowne cytaty "Ładowanie akumulatora.Przy ładowaniu akumulatora małym prądem(na przykład małym prostownikiem)-mały tzn.że chyba nie za cenę od kilku do kilkunastu tysięcy złotych (przypis mój)zwykle nie trzeba odłączać przewodów.Należy jednak zawsze posępować według zasad podanych przez producenta prostowników.W takim przypadku prostownik można podłączyć do zacisków wspomagania rozruchu." W Audi A6 2.5 tdi pod maską silnika umieszczone jest "złącze do podłączenia przewodu do wspomagania rozruchu.Złącze jest połączone z dodatnim(+)zaciskiem akumulatora znajdującego pod tylnym siedzeniem.Dzięki złączu najczęściej nie jest potrzebny bezpośredi dostęp do akumulatora" .Czyżby w kontekście powyższych komentarzy Audi(firma o jakiejś tam renomie)świadomie naciągała swoich klientów na niemałe koszty z usuwaniem takich usterek jak np.rozprogramowanie komputera i uszkodzenie tzw. softu czy też eksplodowania wyświetlaczy komputerów pokładowych i wystrzeliwania poduszek powietrznych.Może w ten sposob chce wspomóc ASO postępując jak ,za przeproszeniem ,naganiacz .Komu tu wierzyć?
    • Irek (gość)
    • Moja rada, zamiast sie denerwować czytając ten art. to kup akumulator 7Ah (około 40zł) podłącz go równolegle, odepnij swój akumulator i możesz śmiało ładować. Koszt prostownika + akumulatora na pewno jest niższy od kilkunastutysięcy zł, a jak coś się znasz na elektryce to najlepiej podawać napięcie z małego akumulatora przez gniazdo zapalniczki (jeśli zapalniczka działa po wyłączeniu stacyjki)
    • Kierowca (gość)
    • Myślę, że autor artykułu nasłuchał się opinie jakichś podwórkowych ekspertów i nawet nie był w porządnym serwicie samochodowym. Ja pracuję już 9 lat w serwicie VW i pierwsze słyszę o takich cudach przy ładowaniu akumulatora. Wystarczy tylko przestrzegać jednej zasady: ładować 1/10 mocy znamionowej akumulatora i nic się nie stanie. Wcale nie trzeba zdejmować klem. Nic się nie rozkodywuje, żaden soft nie pada, nie mówiąc już o wybuchach. Toż to jakieś wizje filmu katastroficznego. Sam swojego Passata z 2003 tak ładuję, bo rzeczywiście jazda po mieście wykańcza baterię i nic się nie dzieje.
    • Ożeł (gość)
    • Ludzie co wy gadacie sam ładóje sfojom najnofszom BMK raz w tygodniu bez odpinania baterji i nie mam rzadnych problemuw z elektykom
    • Krzysiek (gość)
    • Kolega Jarecki z pewnoscią ma sporą praktykę, jego pomysł może (ale nie musi) podobać się, jednak podobnie jak Kierowca, elektrykiem nie jest. Po co więc wypowiadają się na temat podataw elektryczności? Mylenie pojemności znamionowej akumulatora z mocą albo zaprzeczanie istnieniu zjawiska samoindukcji - to dziecinada! Panowie, jeśli ktokolwiek nie wierzy, że dysponując urządzeniem elektrycznym, dostarczającym napięcie kilkunastu woltów, można wytworzyć impuls wysokiego napięcia, niech np. ściągnie "fajkę" ze swiecy przy pracującym silniku. Wtedy dowiecie się, że to nie żarty. A jak ktoś chce uprawiać ruską ruletkę z elektroniką samochodową, niech podłącza rozmaite prostowniki - bez odpinania instalacji auta. Wszystko jest kwestią przypadku - powstanie przepięcie czy nie, ale próbujcie, próbujcie!
    • Artur (gość)
    • "Ożeł" zamień tą nową BMK na dobry słownik języka polskiego, technicznego słownika nie polecam, bo raczej nie zrozumiesz co to jest układ elektroniczny samochodu.
    • adasko (gość)
    • Tak glupiego artykulu jeszcze chyba nie bylo :-( 1.eksplodujace wyswietlacze 2.po kilkunastu latach :-) 3.No chyba że eksploatujemy auto jedynie na krótkich odcinkach :-) 4.bez ladu i skladu, w koncu nie wiadomo co proponuje autor Jesli inne artykuly sa tak denne (a nie moge tego ocenic bo nie jestem mechanikiem) to przestaje czytac motoFAKTy (moze to ma cos wspolnego z brukowcem?)
    • Guitarrus (gość)
    • Ale pitolicie, niektórzy nawet całkiem do rzeczy, ale tylko po części :D Nie chodzi wcale o wartość napięcia, a o prąd jakim ładujemy.. taka uwaga: z małego napiecia da sie uzyskać duży prąd :D a w ogóle to szkoda słów... i tak wszyscy zrobią, jak zechcą. Prawda jest taka, że jak się przesadzi z prądem ładowania (patrz niedobrany prostownik... czy jak kto woli zasilacz :> ), to rzeczywiście o uszkodzenie elektroniki łatwo, bo to nie instalacja domowa i nie ma w niej bezpieczników (prąd stały o +- stałej wartości)... więc na pewno przy przepieciu, jesli są np. kondensatory elektrolityczne to wybuchają jak korsarze :)- zeby sie jeszcze cos nie zapaliło :D
    • Jojo (gość)
    • [quote="Artur"]"Ożeł" zamień tą nową BMK na dobry słownik języka polskiego, technicznego słownika nie polecam, bo raczej nie zrozumiesz co to jest układ elektroniczny samochodu.[/quote] Ożeł - tak trzymaj :) A koledze Arturowi gratuluję poczucia humoru. Artur z dowcipów pewnie śmieje się trzy razy : 1.Jak mu opwiedzą; 2.Jak wytłumaczą; 3.Jak zrozumie - :):):)
    • bambus (gość)
    • Co ten gość chrzani nigdy o takich g.. nikt nie słyszał to teoria taka sama jak bajer domokrążcy ubezpieczeniowego o tym,że w każdej chwili możesz dostac w głowę meteorytem i musisz ię od tego ubezpieczyć płacąc jemu dożywotnio kasę. Puść prostownik przez listwę atyprzepięciową (np.od kompa)i miej takich teoretyków w d... P.S Zawsze ładowałem aku. bez listwy ok 20 lat i nigdy nic złego się nie stało.
    • Jarecki (gość)
    • Kolega Krzysiek pisze: "Kolega Jarecki z pewnoscią ma sporą praktykę, jego pomysł może (ale nie musi) podobać się, jednak podobnie jak Kierowca, elektrykiem nie jest. Po co więc wypowiadają się na temat podataw elektryczności? Mylenie pojemności znamionowej akumulatora z mocą albo zaprzeczanie istnieniu zjawiska samoindukcji - to dziecinada" - no cóż kolego Krzyśku-Ameryki nie odkryłeś to, że w cewce zapłonowej indukuje się prąd o napięciu ok. 20000 Volt (nie raz mnie "pokopał" -ale na szczęście ma bardzo niskie natężenie) wie chyba każdy samochodziarz, pozatym nigdy nie proponowałem podłączania prostownika do aqu połączonego z instalacją samochodu ja tylko opisałem szczegółowo (14 wątków wcześniej na poprzedniej stronie) sposób i proste "urządzonko" służące do podłączenia alternatywnego źródła napięcia poprzez gniazdo zapalniczki- ja również jestem wrogiem podpinania prostownika do aqu podłączonego do instalacji auta. Rzeczywiście elektrykiem nie jestem, ale jej podstawy trochę znam i nie mylę (wbrew temu co piszesz) pojemności znamionowej akumulatora z mocą i nie zaprzeczam istnieniu zjawiska indukcji (zacytowałeś coś czego ja nigdy nie napisałem /a to co napisał kolega Kierowca - ja się pod tym nie podpisałem/; prawda na początku wypowiedzi mojego poprzedniego wątku pozwoliłem sobie na pewien żart-ale był to tylko żart). A samo zdjęcie "fajki" ("fajki"? ostatnio coś takiego widziałem w Wartburgu, pozostałe samochody mają najczęściej przewody wysokiego napięcia ze złączem z gumową osłoną /no może jeszcze Fiat 126p -z tym, że tzw. "fajka" jest prosta/) ze świecy przy pracującym silniku nie powoduje tzw. "kopnięcia" (bo chyba o taki efekt chodziło koledze Krzyśkowi) jedynym efektem powinno być to, że przestanie "pracować cylinder", a jeżeli po zdjęciu przewodu wysokiego napięcia ze świecy odczuwasz tzw. "kopnięcie" to jak najszybciej zmień ten przewód WN na nowy (a najlepiej wszystkie przewody wysokiego napięcia) bo oznacza to, że ma one "przebicie".
    • Adi (gość)
    • Jaki mądry jeeeeeee
    • witstwosz (gość)
    • Zdaje się,że artukuł napisany jest przez dziennikarza, który tylko papuguję co mu w jakimś serwisie powiedzą.A wiadomo każdy serwis Ci powie coś w stylu "...Takie urządzenia znajdują się jednak właściwie wyłącznie w dobrych serwisach...".Żałosne - nic więcej dodać.Przeczytałem sporo jego artykułów, ale chyba przestanę (...)Artykuły mają służyć czytelnikom, a nie serwisom, dgyż wtedy to tylko płatna (?) reklama tych drugich.
    • waldmor (gość)
    • po pierwsze wyświetlacz lcd nie może eksplodować , nie jest to materiał wybuchowy i sama konstrukcja na to niepozwala, bo niby co ma tam wybuchnąć, szkło?? wątpię aby prostownk mógł uszkodzić cokolwiek w samochodzie, chyba że lakier jak wypadnie z ręki. Kiedyś widziałem program w tv, golfa poddawano działaniu piorunów, i oprócz chwilowego zwariowania komputera, chwilowego podkreślam auto pozostało całkowicie sprawne, więc co moźe malutki prostowniczek??? artyków denny do kwadratu
    • klop (gość)
    • e ja mam cieniasa i nawet goscie z merolami kucają jak puszczam spawa z rury a akumulator to mam taki że radio gra dwa tygodnie i nic pali jak pszczółka nawet na światłach zostawiam pod disko i nic, pozdro klopsik
    • obserwator (gość)
    • Klop!!! Ty jestes poprostu idiota. Idz do klopa i zwal se... wszyscy wiemy co. Takie opinie jak Twoje sa tu nie potrzebne i nie wiem po co tu sie udzielasz tak jak w poprzednich artykulach. Raz masz cieniasa, raz merola, wydaje mi sie ze Ty masz.... nasrane w glowie.
    • klop (gość)
    • żartowałem z tym cieniasem, widziałeś matole żeby merolek za 350 baniek kucnoł przy ceniasie muj merolek za 350 baniek ma takie baterie rze jak daje gas do dechy to sie iskry spot kuł wysypują uwarzajta ludzie ten opsrewator to dziwak proponóje mi rzebum sobie coś tam robił pewnie następny pedofilus szuka chłopca "wszyscy wiemy co" inni też tu są bondzcie czójni pozdro
    • salfonil (gość)
    • ty obserwator lepiej sam najpierw przeczytaj swoje komentarze. Co takiego ciekawego ty wnosisz do dyskusji. Klop to taki folklor w Motofakty.pl. To gosc ktory nabija sie ze wszystkiego co tu napisane i przede wszystkim z takich co serio traktuja jego "dyslektyczne" wypowiedzi. Pozdrowienia dla Klopa i jego merolka za 350 baniek
    • obserwator. (gość)
    • Pewnie klop ma merolka za 350 baniek a ja mam mustanga z 69 roku. Tylko co ma akumulator do "rze jak daje gas do dechy to sie iskry spot kuł wysypują" Przeciez to jest paranoja! Wydaje mi sie ze klop kreci z salfonil. Pozdra dla ludzi ktorzy w zycie wnosza tylko glupote, bo to co tu robicie nawet nie jest smieszne. Poza tym akumulator powinien byc ladowany nie wiekszym napieciem niz on sam ma. Najlepiej jest zostawic akumulator na cala noc i ladowac 6 amperowym prostownikiem. Wiem cos na ten temat bo jestem z wyksztalcenia mechanikiem.
    • Adi (gość)
    • Ty obserwator ty jesteś mechanik od siedmiu boleści, bo nie masz poczucia humoru, poprostu taki tepy debilo, nie znosze takich mechaników chociaż musze z nimi często przebywać, ty fujaro
    • Komentarz usunięty
    • Komentarz usunięty
    • Komentarz usunięty
    • laik (gość)
    • W nawiązaniu do artykułu p.Macieja Krzywoszyńskiego mam pytanie:czy ładowanie akumulatora bez zdejmowania klem prostownikiem mikroprocesorowym posiadająym funkcję automatycznej regulacji prądu ładowaniaw zależności od zmierzonego napięcia ładowanego akulatora oraz funkcję automatycznego zakończenia ładowania po stwierdzeniu stanu rzeczywistego pełnego naładowania akumulatora ?
    • LoLu- Inż. Elelktryk (gość)
    • Obserwator => jasteś mechanik to masz miernik, weź go i sprawdz napięcia na zaciskach aku przy silniku wyłączonym- (opcja nie ładuje) a potem zapal auto i znów zmierz. To co napisałeś - że ako nie powinno być ładowane napięciem większym niż ma akumulator to jakieś brednie i herezje. Może ty mechanik okętowy jesteś ?? Prawidłowe napięcie ładowania to 13,8-14,2[V] - dla wszystkich którzy nie wiedzą...
    • Pietia (gość)
    • mam paska 1.9tdi z 95r.przejściówka walnął mi regulator napięcia, oczywiście wymieniłem na nowy ale od tego czasu świeci mi się kontrolka od poduszki.może ktoś wie co się stało bardzo proszę o odpowiedź na meila prview@poczta.onet.pl
    • rutyna (gość)
    • czy może nawalić panel sterujący ogrzewaniem w samochodzie od ładowania akumulatora bez odpinania klem
    • marek (gość)
    • piszecie o podlaczeniu prostownika do akumulatora ale odpiszcie czy moge wyjac aku z wv touran na 7 dni w czasie silnych mrozow bez problemow z elektronika po ponownym podlaczeniu aku
    • TEZA (gość)
    • "zdezorientowany" wcale nie jest taki zdezorientowany, bo dobrze i logicznie pisze. Ja mam bmw x5 i przed chwilą dzwoniłem do serwisu i dokładnie powiedział mi gość, że należy ładować przez zaciski wspomagania rozruchu znajdujące się pod maską auta.Producent tak wymyślił zasilenie tą drogą, że nawet jeżeli prąd /np. podany z innego auta do rozruchu/ ma jakieś odchyłki , to nie powinno być szkodliwe dla elektroniki, bo ten prąd częściowo niejako"omija" elektronikę. Ja gdybym nie był dociekliwy, to nie wiedziałbym, gdzie w moim aucie jest akumulator, bo w instrukcji chyba tego tego nie piszą a gołym okiem go nie dostrzeżesz. Taką wiedzę powinni na pewno mieć elektrycy w serwisach i jestem pewien, że mają.
    • kupa w gacie (gość)
    • nic niewiecie
    • Fred (gość) (gość)
    • Samochodami jeżdżem już 56 rok i nigdy nie odłączałem klem podczas ładowania akumulatora. W roku 1957 w małym Fiacie 600 ładowałem prostownikiem zrobionym z okrągłych płytek z prostownika SHL a podłączony był bezpośrednio do lampy oświetlenia budynku 220V z tym że nie mialem transformatora i w szerek włączyłem żarowkę 40W/220V. Dzisiaj mam smochód z komputerym i prostownik z LIDLA który się sam wył.przy jakijkolwiek przerwie z zasilaniem lub naładowanym akumulatorze, Nic się nie działo i nic nie dzieje jak klem nie oddepne.
    • the new guy (gość)
    • Co to są klemy?
    • the old guy (gość)
    • do "the new guy" - klemy to takie elementy śródmózgowia, które ci się odpięły, a były odpowiedzialne za robienie kupy do sedesu ;)
    • _youzeq (gość)
    • Odpalając auto na kable (lub specjalne urządzenie) rozruchowe podłączamy się pod zaciski akumulatora aplikując (co prawda krótkotrwale) KILKADZIESIĄT AMPERÓW czyli wielokrotnie więcej niż prostownik i jakoś nic nie wybucha. Z kolei przepięcia sieciowe to drobiazg przy "szpilkach" powstających przy uruchamianiu alternatora. W czym więc problem? Mały, tani i lekki prostownik z marketu, może się zepsuć i zamiast 13,5V dawać dużo wyższe napięcie zdolne do wyrządzenia poważnych szkód. Na szczęście wyższe modele mają zabezpieczenia a tradycyjne prostowniki transformatorowe (większe i cięższe) są praktycznie niezawodne. WNIOSEK: można śmiało ładować ładować podłączony akumulator prądem mniejszym niż 1/10 jego pojemności (np. 45Ah ładować max na 4,5A) prostownikiem z nieco wyższej półki i mieć 99% pewności albo wyjmować akumulator i mieć 100% pewności że elektronika będzie cała PS. Światła dzienne przy ładowaniu mogą zachowywać się, jak przy włączonym silniku.

Dodaj komentarz