Siekiera na drodze
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 6848
Nowoczesne samochody sprzedawane są bez kół zapasowych. Jeszcze niedawno dodawano tzw. koła dojazdowe, aby jakoś dojechać do wulkanizatora, ale teraz nawet tego nie dają. Jak złapiemy gumę, to trzeba klej wpompować w oponę i można jechać, ale też nie za szybko, bo 50 km/h i nie za długo, bo góra na odległość 50 km.
Producenci twierdzą, że opony są teraz coraz wyższej jakości, gumy łapie się bardzo rzadko, średnio co 20-30 tys. kilometrów, a w razie czego to można wezwać Assistance. Wszystko pięknie tylko to jest bajeczka nie na Polskę. Assistance – pomoc drogowa po pół godzinie przyjeżdża w
Szwajcarii, a nie u nas gdzie trzeba czekać często parę godzin. Jak kiedyś zadzwoniłem z Puszczy Boreckiej, to kazali czekać trzy dni. Poza tym malutką dziurkę do zaklejenia zestawem naprawczym łapie się na równej drodze w Szwajcarii, albo innej autostradzie, ale nie w Polsce.
W Polsce na drodze leży siekiera, piła, butelki po piwie, które tną opony i nie zaklei tego żaden klej.
Samochody bez kół zapasowych sprzedaje Fiat (Grande Punto, Bravo), Ford (nowe, bardzo udane zresztą Mondeo), Opel, a także Kia (Picanto). Producenci twierdzą, że jak nie ma koła zapasowego, to jest więcej miejsca w bagażniku, co się zgadza, ale to jest tylko jedna prawda. Prawda główna polega na tym, że wymyślono kolejny sposób aby wyciągnąć od ludzi pieniądze. Koło zapasowe można dokupić i oczywiście dodatkowo zapłacić. Taka jest tajemnica tej całej nowoczesności.
Zestawy z flaszką kleju na Polskę się nie nadają. W Polsce – powtórzmy – na drodze leży siekiera a nie pineska.