Skromność dyrektora marketingu
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 6386
Twarz młoda energiczna, oczy tajemnicze jak u każdego dyrektora, krawat modnie zawiązany w duży węzeł na niedopiętym kołnierzyku. Usteczka może trochę przywąskie, ale to drobiazg.
Fiat Auto Poland opłacił całą kolumnę reklamową w eksponowanej gazecie, aby pokazać dyrektora Kisza, ale się opłaciło. Jeżeli powiemy, że dyrektor marketingu Fiata w Polsce jest piękny i mądry, to będzie za mało. Jeżeli powiemy, że jest skromny, to będzie akurat. Swojego zdjęcia nie kazał wydrukować na całej kolumnie, tylko skromnie na środku.
Pokazano przy okazji Fiata 500, ale z boku, aby nie zasłaniał dyrektora. Marek Kisz nie jest zresztą jedynym sukcesem Fiata w ostatnim czasie. Po podpisaniu umowy z Chryslerem Fiat podpisał również umowę w Chinach, zbuduje tu fabrykę i na początek produkować będzie 140 tys., a potem 250 tys. samochodów. Fabryka ma być gotowa w 2011 r., a jako pierwsze zjadą z taśmy Fiaty Linea z turbodoładowanymi silnikami 1,4 l.
Niezwykła jest energia Fiata. Najpierw Ameryka, a teraz Chiny. Nie eksponowali się dotychczas specjalnie, ale prowadzono konkretne rozmowy. Chryslerem w USA zarządza już zresztą rada dyrektorów pod kierownictwem prezesa Fiata Sergio Marcionne, który chodzi głównie w sweterku i jeśli chodzi o elegancję, to daleko mu do dyrektora Kisza.
Niepewna jest natomiast sprawa z Oplem. Mówi się, że kontrahentem Opla może być konsorcjum belgijskie, albo firma chińska, a nie kanadyjska Magna i rosyjski Sbierbank. Na razie pokazano w Budapeszcie nowego Opla Astrę czwartej już generacji. Jest to samochód, który przerasta swoją klasę, podobny do eleganckiego Opla Insignia, który zrobił furorę.
Do produkcji nowej Astry gotowe są Gliwice, ciągle wszakże są obawy, że jak Opla przejmie kapitał rosyjski, to zacznie przenosić najlepsze technologie do swoich fabryk. Boją się tego również Niemcy i stad być może przyjęte zostaną inne rozwiązania.