Specjalista od nieistniejących autostrad

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 9046

Kazimierz Marcinkiewicz, zwany poprzednio specjalistą od otwierania nieistniejących autostrad, teraz wszystko warszawiakom obiecuje, ale o obwodnicy jakoś nie wspomina.

Jest pomysł, aby zwiększyć szybkość na niektórych ulicach w Warszawie. Obowiązuje 50 km/h, a teraz ma obowiązywać różnie. Na Puławskiej - ale tylko do Wałbrzyskiej - będzie można jechać 80 km/h, potem zwolnić do 50 km/h, a przed Wilanowską znowu przyspieszyć, ale tylko do 70 km/h.

 

Ulice mają być podzielone na różne odcinki szybkościowe. Jak ktoś się zagapi i wjedzie na Puławską, za Wałbrzyską, z szybkością 80 km/h to zapłaci mandat, bo na Puławskiej z tą szybkością można jechać tylko do Wałbrzyskiej. Paranoja.

 

Różni mądrzy ludzie w Zarządzie Dróg Miejskich teraz siedzą i kombinują jakby tu inne ulice podzielić na różne strefy szybkości. Najzabawniejszy jest pomysł, aby na ul. Racławickiej, gdzie zbudowano niedawno drugie pasmo, można było jechać 80 km/h, ale tylko do Wołoskiej. Tymczasem wszyscy wiedzą, że jest tam zwężenie, tworzy się korek i w ogóle nie można jechać. Iwona Buttler z Instytutu Transportu Samochodowego nazywa te pomysły typowo wyborczą akcją. Po prostu chcą się podlizać kierowcom.

 

50 km/h to jest standard europejski, wszyscy i tak jeżdżą szybciej, bo gdyby przestrzegali szybkości, to korki byłyby jeszcze większe. Ale czegoś trzeba się trzymać, a nie dzielić ulic na szybkościowe kawałki. Są to zresztą, tak w Warszawie jak i w innych miastach, czynności zastępcze. Obwodnice w Warszawie, Lublinie, Krakowie i Poznaniu mają być gotowe za 6-7 lat. Do tego czasu miasta całkowicie się zakorkują. To jest problem, a nie rozważania czy jechać trochę wolniej czy trochę szybciej.

 

Pięć lat mają trwać prace przygotowawcze, wykup gruntów itp. Jakby świadomość, że w miastach są samochody, dotarła dopiero teraz. A co robiono przedtem? Tu się nie da nic zagadać. Za 2-3 lata Polska stanie w wielkim korku i nawet premier Kaczyński nie będzie mógł przejechać, aby wygłosić kolejne, płomienne przemówienie o tym, jak to teraz masowo będą budowane nowe drogi.

Komentarze

    • zjk
    • Uwazam Pana wypowiedz za niespojna. Jesli mowimy, ze 50km/h to standard europejski, ale w tym samym zdaniu stwierdzamy, ze niezyciowy - to jest to powazny blad w rozumowaniu. Nie chodzi o sama predkosc 50, tylko co/kto w takiej sytuacji wyznacza owa "predkosc rozsadna, aby sie miasto nie korkowalo"? Jesli niezyciowy przepis, to dlaczego kierowca ma placic i dostawac punkty liczone wlasnie od tej predkosci? Dlaczego policjanci tak rzadko kontroluja jej przestrzeganie - oni nie maja prawa oceniac czy zyciowy czy nie, tylko wypisywac mandat od tego co jest ustalone. Sami sobie tworzymy paranoje
    • komunista
    • Niedawno byłem w Krakowie i tam jeżdżą normalnie po mieście ,nie to co w Warszawie jakby ich ze stodoły wypuścili ,bo Kraków ma OBWODNICĘ i autostradę niedaleko . Stolica Polski nie ma obwodnicy i tu jesteśmy na poziomie III świata i nie ma się co dziwić ,że ludzie nie przestrzegają w stolicy przepisów ,bo gdyby przestrzegali to nie rozwijaliby się tak szybko .
    • marcintom1
    • W wiekszosci europejskich krajów standardowa prędkośc w miastach to 50 km/h i ludzie tak jeżdzą a ponieważ w Warszawie mieszkają w wiekszosci cwaniacy i kretyni (nie wiem których wiecej) to wymyślaja jakieś głupoty. Policja powinna nastawiac wiecej radarów i wyłapywac cwaniakow, wlepiac mandaty, zabierac prawa jazdy. Wczoraj jeden cwaniak dostał 5 lat paki za zabicie 5 osób na przystanku. Niby nic nie zrobił jechał 90 przy dozwolonej predkosci 40 a 5 osób nie żyje. Wydaje mi się że czym więcej aut na drodze tym powinno sie jezdzic wolniej i ostrozniej.
    • Wieloryb
    • A czy nie lepiej było by PO PROSTU zwiększyć jakoś naszych POLSKICH DRÓG?! Po co podnosić ograniczenia prędkości? Po co skoro co pare metrów (dosłownie) jest jakaś dziura. Nawet ostatnio mieliśmy ładną wypowiedź chyba Holendra podczas tego zjazdu dookoła europy (jak dobrze pamiętam - niedawno) na temat naszych polskich dróg (dla sprostowania byla: NEGATYWNA. A dokładniej to są 4 literki po angielsku zaczynające się na S). Ja na miejscu podwyższenia prędkości na wyznaczonych _odcinkach_ postawiłbym na poprawieniu stanu DRÓG.
    • kuter
    • "PO PROSTU zwiększyć jakoś naszych POLSKICH DRÓG" stwierdzenie tyle zabawne co nierealne . Bo : 1 - nie mamy tyle "naszych polskich złotych" 2 - a jeśli już jakiś grosz się pojawi to natychmiast zostaje wydany na ustanowienie nowych urzędników którzy zaraz wymyślają nowe zakazy i ograniczenia oraz podwyższają wysokość mandatów za ich nieprzestrzeganie . ZAKAZYWANIE i OGRANICZANIE oraz UTRUDNIANIE to nasze narodowe specjalności które niebawem zostaną dostrzeżonei uznane na forum europejskim.!
    • aro77
    • Może i 50 to standard europejski....ALE W EUROPEJSKIM KRAJU nie ma problemów z przejechaniem całego kraju w kilka godzin!! i bezpiecznie!!...a to dlatego bo sa normalne drogi i SĄ AUTOSTRADY!!...jechałem do anglii przez 2 kraje niemcy i holandie które przejechałem w 8 godzin!!z łodzi do granicy natomiast jechałem 9 godzin!!POLSKA JEST MINIMUM POWTARZAM MINIMUM 50 LAT ZA EUROPĄ..PO ZA CENAMI OCZYWIŚCIE!
    • dalien (gość)
    • Nie rozumiem motywów kierujących p. Iwaszkewiczem. Czy odcinki z większą prędkością to aż taki wynalazek i coś nienormalnego? A czy to że za skrzyżowaniem obowiązuje inne ograniczenie prędkości to "paranoja"? Przecież każde skrzyżowanie odwołuje znak zakazu i za nim trzeba postawić znak z prędkością. W przeciwnym wypadku obowiązuje standardowa miejska 50-tka. Może to być problem dla kogoś kto jeździ na pamięć i nie patrzy na znaki. Takie wyższe od standardowych prędkości obowiązują na Fordońskiej i Kamiennej w Bydgoszczy i jakoś to działa. I nie ma "paranoji".
    • Wioleta
    • Nie czarujmy się.Z tymi predkościami to jest paranoja,bo czy ni wygodniej i bezpieczniej jest jechac stałą predkoscią?Jaka by ona nie była.Nie obrażając mieszkańców Warszawy u "nich w Warszawie" to zawsze było a to a tamto.I gdy tylko wprowadzili u siebie tę 50kę to sobie swoje pomyslałem.Państwo w państwie.Ludzie czy jadąc w korku ma znaczenie jakies ograniczenie?A gdy nie ma korka to 60km/h jest przestepstwem?

Dodaj komentarz