Spodnie bez nogawki

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 3560

Jechaliśmy ostatnio autostradą z Krakowa do Katowic i liczyliśmy zwężenia, objazdy, ograniczenia szybkości i różnego rodzaju inne roboty drogowe. Na odcinku 60 km naliczyliśmy 9 (słownie: dziewięć) takich miejsc.

Autostrady buduje się na świecie, aby samochody jeździły szybko (w Polsce 130 km/h), a na trasie Kraków-Katowice głównie po to, aby było co remontować.

 

Prawnik z Łodzi Zbigniew Lipke zdenerwował się i odmówił zapłaty za przejazd. Sprawa jest znana. Pieniądze biorą jak za autostradę - 13 zł za 60 km, a usługi oferują na poziomie drogi gminnej. Jak to w Polsce zrobił się z tego oczywiście teatr, najpierw ochrona zatrzymała kierowcę, potem grozili, że go aresztują. W Polsce jak ktoś domaga się swoich praw, to od razu jest podejrzany.

 

Przedstawiciel firmy Stalexport Autostrada Małopolska S.A., która administruje autostradą, oświadczył, że jego firma zawiera umowę na przejazd jako taki, a nie na przejazd z szybkością 130 km/h. Jest to dość ciekawa wykładnia. To zupełnie tak, jakby ktoś poszedł do sklepu kupić spodnie, a sprzedali mu z jedną nogawką i tłumaczyli, że w założeniu mimo wszystko są to jednak spodnie.

 

Sprawa trafiła do sądu. Wyrok może być precedensem. Kierowca uznał, że jest oszukiwany i ma do tego pełne prawo. Cała Polska jest na to dowodem. Płacimy 19 groszy w każdym litrze benzyny na budowę dróg i stoimy w korkach. Rozkopany wiadukt koło Nowego Dworu Gdańskiego buduje dwóch facetów co pali papierosy, jeden co im przypala i to jest cała robota.

 

W Warszawie rozpoczęto po wakacjach, kiedy jest najwięcej samochodów, remont ul. Puławskiej i miasto jest już totalnie zablokowane. Zamknięte są Al. Jerozolimskie, tramwaje nie mogą też jeździć Al. Niepodległości. W jednym czasie zamknięto trzy najważniejsze arterie komunikacyjne stolicy. Taka głupota też powinna być karalna.

 

Na drogach każdy kierowca ma swoje prawa. Jak wpadnie w dziurę i urwie zawieszenie, to należy mu się odszkodowanie. Administratorzy dróg, różne dyrekcje centralne i lokalne, odpowiadają też za bezpieczeństwo kierowców. Wielu kierowców zginęło z powodu złego stanu dróg, ale o tym się nie mówi. Wyroki w takich sprawach nie zapadają, bo nikt takich spraw nie wnosi, chociaż powinny być ścigane z urzędu. Kierowca wylatuje z drogi, bo była rozkopana i nieoświetlona, ale na ogół przyjmuje się wygodną formułkę, że nie zachował bezpiecznej szybkości.

 

Prawnik z Łodzi odważył się zaprotestować. To będzie ważny proces. Jak na razie na polskich drogach biorą pieniądze, ale nikt za nic nie odpowiada.

Komentarze

    • leonfun
    • "Wielu kierowców zginęło z powodu złego stanu dróg, ale o tym się nie mówi. Wyroki w takich sprawach nie zapadają, bo nikt takich spraw nie wnosi, chociaż powinny być ścigane z urzędu. Kierowca wylatuje z drogi, bo była rozkopana i nieoświetlona, ale na ogół przyjmuje się wygodną formułkę, że nie zachował bezpiecznej szybkości." zawsze jest wina kierowcy dokładnie ale stan dróg to jest temat "TABU"! ktoś powinien "beknąć" za ten stan rzeczy!
    • tomek1
    • Zgadzam się z przedmówcą! Jeszcze sprawa oznakowania przez Zarządy Dróg np. ograniczeniami prędkości tylko po to by uniknąć odpowiedzialności. Stawiane są 30-stki tam gdzie nie ma sytuacji kolizyjnych nawet z pieszymi i wcześniej można było jechać 90 km/h (brak znaków, obszar niezabudowany) lub stawianie ich na stałe z tabliczką "WYJAZD Z BUDOWY" gdzie prace odbywają się tylko okresowo (np. 2-godziny co 3 dzień) powinny być przenośne ustawiane przez budowlańców. I sprytnie chowająca się drogówka kawałek za tymi znakami!
    • kissiel
    • Nie trzeba przestawiac znakow lub stawiac okresowo - sa przeciez specjalne tabliczki pod znakiem, ktore mozna umiescic ograniczajace czasowo dzialanie znaku - np. w godzinach od 8 do 12. W Niemczech czesto sa uzywane na autostradach dla ogranczenia korkow lub bezpieczenstwa ruchu. Nasi drogowcy niestety nie znaja widocznie przepisow drogowych stad debilne ograniczenia oobowiazujace przez caly dzien, mimo ze prace prowadzone sa tylko przez ulamek doby.
    • andrzej57
    • to co sie wyprawia na naszych drogach to jest isny ...zm -kilometr drogi robiony 3 lata tablice ograniczające szybkość po dawno skończonej robocie a znaki dalej stoją i głupie przepisy wykonawcze bo chłopek stanie na drodze i nie pozwoli wejść bo to jego i drogowcy stoją i czekają aż sąd zadecyduje za jakieś trzy lata czy mają wejść na posesje czy nie Zakopianke nie dość że budują już ze 30 lat to jak by chciał jechać zgodnie z przepisami jak by nie było po drodze szybkiego ruchu to odcinek 100 km pokonuje sie w 4 godziny żeby nie podpaść niebieskim CZYż TO NIE ...ZM ??????????????
    • Fiastil
    • W nawiązaniu do wypowiedzi kolegi "leonfun", przypomniała mi się wypowiedź rzecznika KGP, z przed ok. 5 lat. Mianowicie chodziło o to, "iż stan dróg (p. koleiny), nie mają znaczącego wpływu na ilość wypadków na polskich drogach, w takim stopniu jak nadmierna prędkość (p. prędkość powinno się dostosowywać do warunków panujących na drodze)". Ostatnio jechałem trasą Warszawa-Kraków, stan drogi za Grójcem jest tragiczny, koleiny, koleiny i jeszcze raz koleiny. I niech ktoś mi powieże nie ma to wpływy na bezpieczeństwo! Najlepiej zwalić na nadmiernoą prędkość, niż naprawić nawierzchnię-tak taniej
    • iruś
    • na autostrade Kraków Katowice jest proste rozwiązanie - nie korzystać przez czas potrzebny aby obecny właściciel zbankrutował a następny się już nauczy. Siłą nikogo nie zaciągna więc jadą ci którzy chcą być frajerami za własne pieniądze.
    • Krychaj
    • W Polsce jakos sie juz tak ulozylo ze zamiast remontowac drogi stawia sie ograniczenia. W kraju jest coraz wiecej samochodow a drog jakby coraz mniej, bo remonty prowadzone sa jak w opisach wyzej i tylko rozne dziwne znaki w smiesznych miejscach. Z jednej strony chca zeby szybko rosla nam gospodarka (a transport jest jej krwia) a z drugiej zebysmy jezdzili jak zolwie. No tak to sie tego raczej nie da pogodzic.
    • GreX
    • Zgadzam się ze wszystkimi, którzy komentują ten felieton. Kolega "iruś" podsuwa bardzo dobry pomysł. Sam w zeszłym tygodniu jechałem wieczorem z Katowic do Nowego Targu, wybrałem A-4 myślałem że będzie szybciej... Ta droga powinna się nazywać nie autostrada ale PARODIA. Niestety tak jest u nas w Polsce, że zamiast remontować drogę wolą postawić ograniczenie. A jak trafi się jakiś odcinek z lepszą nawierzchnią, gdzie można by się rozkoszować tym że nie rzuca nam autem po dziurach i koleinach i da się jechać nieco szybciej, to albo "suszą", albo "robią zdjęcia".

Dodaj komentarz