Alternatywne napędy wkraczają nawet do marek, które kojarzą się z rykiem rur wydechowych i graniem wielkich cylindrów.
Takie samochody zaprezentowały podczas salonu samochodowego w Genewie m.in. Porsche i Ferrari.
Na stoisku Ferrari znalazła się hybrydowa wersja 599 GTB, a której zastosowano odmianę wprowadzonego w Formule 1 systemu KERS. Odzyskuje on i przechowuje część energii wytwarzanej przy hamowaniu. Pozwala ona na krótkotrwałe, kilkusekundowe podniesienie mocy samochodu, przez wspomożenie przyspieszania silnikiem elektrycznym, dzięki czemu auto potrzebuje mniej paliwa.
Na podobnej zasadzie działa wyczynowe Porsche 911 GT3 Hybrid, które ma wkrótce startować w wyścigach na torze Le Mans. Samochód ma silnik spalinowy napędzający tylną oś i dwa silniki elektryczne z przodu, co daje mu łącznie moc 480 KM, a przy tym napęd na wszystkie koła.
Kilkusekundowa pomoc w przyspieszaniu zapewniane przez takie systemy powinna pozwolić na osiągnięcie najważniejszego celu - ograniczenia spalania i emisji dwutlenku węgla, a przy tym nie wymaga stosowania ciężkich i dużych akumulatorów.
Porsche nie ogranicza się jednak tylko do eksperymentów z samochodami wyczynowymi. Hybrydową technologię ma także prototyp drogowego 918 Spyder. Hybrydowy układ ma mu zapewnić możliwość przyspieszania do 100 km/h w 3,2 sekundy i osiąganie maksymalnej prędkości 320 km/h przy spalaniu na poziomie trzech litrów na 100 km.
Czy to oznacza, że sportowe marzenia będą teraz ciche? Niekoniecznie. Lotus Evora w pokazanej w Genewie wersji 414E Hybrid będzie miał koła napędzane dwoma silnikami elektrycznymi o mocy po 207 KM (stąd 414 w nazwie), a niespełna pięćdziesięciokonny silnik benzynowy będzie pracował tylko jako generator prądu.