Sprowadzamy auto z zagranicy

Porady / Zakup Auta

Autor: Dariusz Dobosz

Liczba odwiedzin: 17148

Krajowy rynek samochodów używanych pęka w szwach, ale Polacy wciąż chętnie wybierają auta z importu. Podpowiadamy, jak zwiększyć szanse, aby taki zakup był udany.

Fot. Marcin Oliva Soto Import aut używanych w naszym kraju osiągnął poziom nie notowany nigdy wcześniej i spowodował spore reperkusje w motoryzacji. Z jednej strony 800 000 aut wjeżdżających co roku do Polski wywołuje niezadowolenie dystrybutorów nowych pojazdów, z drugiej zaś cieszy tych, którzy poszukując taniego środka transportu mogą liczyć na znacznie niższe ceny oraz szeroką jak nigdy ofertę modeli i wersji.


Ale zalety takiego stanu rzeczy są tylko pozorne, bo praktyka pokazuje, że używane auta w Polsce to w ogromnej większości propozycje handlarzy – zużyte mechanicznie, z reguły powypadkowe, nierzadko pochodzące z kradzieży. Efekt jest taki, że zakup samochodu z krajowego rynku wtórnego bez odwiedzin w centrum diagnostycznym albo bez udziału wprawnego eksperta to zwykła loteria, kończąca się nader często przegraną kupującego (strata pieniędzy, ogromne wydatki na naprawy). By uniknąć problemu niektórzy decydują się na fabrycznie nowe auto, ale mniejsze i gorzej wyposażone niż dostępne w tej cenie na rynku wtórnym. Jest jednak jeszcze jedno wyjście: sprowadzenie samochodu zza naszej zachodniej granicy. Trzeba tylko trzymać się pewnych reguł, by taki zakup był rzeczywiście trafiony.

Pojazdy używane w Niemczech, krajach Beneluxu czy we Francji tylko w niewielkiej części sprzedawane są przez wyrachowanych handlarzy. Oferta z komisów, punktów dealerskich i ogłoszeń oparta jest z reguły o samochody wystawiane na sprzedaż przez zwykłych użytkowników, którzy w okresie eksploatacji zazwyczaj dbali o bieżącą obsługę serwisową, dokumentowaną w książce serwisowej. Jedynie we Włoszech sporo jest zawodowych hadlarzy, uchodzących nawet za bardziej wyrafinowanych w swych sztuczkach niż ich Polscy koledzy.

Wyjazd za granicę może stanowić też dobrą receptę na zdobycie modelu rzadkiego lub nieosiągalnego w Polsce. Mimo wszystko reguły zakupu muszą pozostać takie same jak w kraju. Pojazd trzeba sprawdzić gruntownie od strony mechanicznej i blacharskiej. Należy też zweryfikować informacje sprzedawcy na temat wypadkowości, dokonać jazdy próbnej ze sprawdzając działanie wszystkich najważniejszych podzespołów, skontrolować dokumenty pod kątem legalności. Trzeba przy tym wiedzieć, jakie wzory druków obowiązują.

Za granicą też się to zmienia, czego przykładem mogą być Niemcy. Od 1.10.2005 r. na terenie tego kraju wprowadzono nową kartę pojazdu i nowy dowód rejestracyjny, zmieniając między innymi nazwę i format papierów. Dodajmy, że to właśnie u naszych zachodnich sąsiadów najchętniej kupujemy używane auta, że względu na bliskość tego rynku i jego bogatą ofertę. Kłopoty mogą wynikać też z nieznajomości języka, warto więc mieć pod ręką albo życzliwego tłumacza albo przynajmniej słownik. Często okazuje się, że po przetłumaczeniu dokumentów na jaw wychodzą wpisy typu „posiadacz tego dowodu rejstracyjnego nie jest właścicielem pojazdu”. Jedne Wydziały Komunikacji to ignorują, inne nie chcą dokonać rejestracji. Tłumaczenie na miejscu pozwala zapobiec problemom.


Auto zza granicy można sprowadzić na kilka sposobów. Wszystko zależy od tego, ile czasu możemy na to poświęcić. Jeśli w ogóle go nie mamy istnieje możliwość zamówienia wybranego modelu lub zlecenie znalezienia jednego z określonych przez nabywcę samochodów przez wyspecjalizowaną firmę. Może to być również zakup już wybranego przez nas i zamówionego telefonicznie modelu. Ale i w tym przypadku istnieje kilka wariantów. Możemy zlecić kupno dla nas pojazdu bezwypadkowego lub powypadkowego (niższa cena). Możemy odebrać go w stanie nienaprawionym lub po naprawie, płacąc za wszystkie usługi hurtowo (poszukiwanie, zakup, przywóz, naprawa). Są firmy, które dodatkowo mogą załatwić za nas wszystkie sprawy „papierkowe”, oczywiście za dodatkową dopłatą.

Fot. Marcin Oliva Soto Druga forma to znalezienie interesującej oferty (na przykład w portalu internetowym) i telefoniczny kontakt ze sprzedającym w celu „zaklepania” samochodu. Trzeba przy tym uważać na wszelkiego rodzaju zaliczki, oszuści nie próżnują. Po zamówiony samochód jedziemy osobiście. Podróż, transakcja i formalności zabierają zazwyczaj dwa dni. Koszty podróży wraz z jednym noclegiem sięgną zapewne ok. 500 zł, ale to i tak kilka razy taniej niż zakup auta przez firmę. Trzecia możliwość wchodzi w rachubę, gdy mamy możliwość pozostania za granicą kilka dni (przy rodzinie, u znajomych). Pożyczonym samochodem objeżdżamy okolicę w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, a wówczas jesteśmy w stanie odwiedzić dziesiątki komisów i obejrzeć setki aut wystawionych przy prywatnych posesjach. Jednocześnie można sledzić lokalne ogłoszenia w internecie. W taki sposób można znaleźć naprawdę interesujące propozycje.

Innym wariantem jest zlecenie „polowania” na upatrzony samochód przez rodzinę lub znajomych mieszkających za granicą. Kiedy znajdą wymarzony samochód i zarezerwują go nie pozostaje nic innego jak pojechać i dokonać transakcji. Osobisty zakup ma dodatkowo tę przewagę, że zawsze wiemy co kupujemy. Jeśli auto dostarczy nam firma w ramach zlecenia będzie to wielka niewiadoma, podobnie jak przy zakupie z krajowego ogłoszenia czy komisu.

Konieczne procedury

Samo kupno samochodu za granicą to tylko pierwszy etap całego przedsięwzięcia. Potem musi on przyjechać do Polski i zyskać nową tożsamość. Zanim opuścimy kraj zakupu musimy zdecydować jak odbędzie się podróż. Najmniej problemów będziemy mieli z autem, które ma ważny przegląd techniczny. Wystarczy wówczas wykupić tablice celne wraz z ubezpieczeniem (30-60 Euro) i już można przyjechać do kraju. Z niektórych krajów można przyjechać na oryginalnych numerach (np. z Niemiec), ale potem trzeba odesłać je byłemu właścicielowi wraz z dokumentami i poczekać na przysłanie tych samych dokumentów z adnotacją o wyrejestrowaniu. Takie zaświadczenie to jeden z najważniejszych wpisów, bez którego nie można zarejestrować samochodu, tak jak bez dowodu rejestracyjnego i umowy kupna-sprzedaży. Gdy minęła ważność przeglądu technicznego sprawa dodatkowo się komplikuje. W niektórych krajach można kupić dla takich aut specjalne tablice ważne zaledwie kilka dni (50-100 Euro), umożliwiające jazdę do polski. W innych państwach środkiem transportu dla takich aut pozostaje jedynie laweta. Warto wcześniej sprawdzić, jakie są lokalne przepisy w tym względzie.

Laweta pozostaje też jedynym wyjściem przy samochodach uszkodzonych. Jazda takimi samochodami w niektórych przypadkach kończy się horrendalnymi mandatami. Masowo przekonują się o tym kupujący używane auta we Francji, którzy mimo wpisu „circulation intredite” do karty pojazdu decydują się na podróż bez lawety. Czyhają na nich niemieccy policjanci. Unieruchamiają takie pojazdy i wystawiają mandaty w wysokości nawet 700 Euro. W kraju pierwszym krokiem proceduralnym powinno być tłumaczenie dokumentów u tłumacza przysięgłego (25 zł za stronę tekstu). Zaoszczędzić można na umowie, mając ze sobą druk dwujęzyczny (wzory w internecie), ale czasami urzędy wymagają i na takim dokumencie pieczątki tłumacza. Kolejny krok stanowi przegląd techniczny, jeśli jego ważność minęła.

W Urzędzie Celnym, w ciągu 14 dni od daty przywiezienia auta zgłaszamy fakt zakupu pojazdu i czekamy na wyliczenie akcyzy. Dla pojazdów z silnikami o pojemności skokowej do 2000 cm3 jej stawka wynosi 3,1% wartości samochodu, dla pozostałych 18,6%. Trzeba się jednak liczyć z zakwestionowaniem ceny wpisanej na umowie kupna-sprzedaży przez Urząd Celny, który wówczas korzystać będzie z własnych tabel. Z kolei w Urzędzie Skarbowym składamy wniosek o wydanie zaświadczenia o zwolnieniu z podatku VAT (koszt 160 zł). Ale na tym nie koniec wydatków. Na konto Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej musimy wpłacić jeszcze 500 zł tak zwanej opłaty recyklingowej. Dopiero wtedy możemy wybrać się do Wydziału Komunikacji by dokonać rejestracji. Komplet tablic, naklejek i dokumentów będzie kosztował ok. 250 zł (najpierw „miękki” dowód rejestracyjny, po miesiącu „twardy”).

Po rejestracji wykupujemy ubezpieczenie obowiązkowe OC. Trzeba nadmienić, że w przypadku aut przywożonych spoza Unii Europejskiej (Ameryka, Azja) trzeba doliczyć cło w wysokości 10% oraz 22% podatku VAT, liczonego po zsumowaniu wartości auta, cła i akcyzy (stawki takie same jak dla aut z UE). W przypadku niektórych krajów spoza UE podpisano umowy, dzięki którym stawka celna na samochody wynosi 0 % (Turcja, Mołdawia, Szwajcaria). Wszystkie procedury można zlecić wyspecjalizowanej firmie na zasadzie zwykłego upoważnienia. Koszt takiej usługi może sięgnąć kilkuset złotych.

Fot. M KasperczakZdaniem eksperta

Marek Kasperczak, rzeczoznawca

Kupowanie używanego auta za granicą ma sens, bo mamy szansę zdobyć samochód w lepszym stanie technicznym, lepiej utrzymany i lepiej wyposażony niż pojazdy z polskich ogłoszeń i komisów. Mniejsza jest też szansa trafienia na reanimowany przez hadlarzy złom, co tak często zdarza się klientom rynku wtórnego w naszym kraju. Ważne jest jednak, by dokonać wyboru i zakupu osobiście, to gwarancja udanej transakcji. Wadę zagranicznego zakupu stanowią dodatkowe koszty i szereg rozmaitych formalności, ale w ogólnym rozrachunku zazwyczaj się to opłaca.

Przykładowa kalkulacja kosztów

Samochód VW Golf 1.6, rocznik 1997 r., cena 2000 euro, ważny przegląd techniczny, kupiony w Niemczech

Wyjazd po auto (podróż i 1 nocleg)

500 zł

Zakup auta

2000 euro (7960 zł*)

Numery celne

50 euro (200 zł*)

Akcyza

250 zł

Zaświadczenie o zwolnieniu z VAT

160 zł

Opłata recyklingowa

500 zł



Zobacz także:
Zakup kontrolowany
Nadal dużo sprowadzamy używanych

Zobacz także

Komentarze

    • walecdaras
    • miałem autora zabardziej solidnego po tylu latach w branży , ale te banialuki co wypisuje w tym artykule świadczą o kompletnym braku znajomości tematu w koszyach podanych w artykule to nawet komaeka się nie sprowadzi nie mówiąc o mozliwości sprawdzenia auta w niemczech i nie tylko w czasie jazdy - mozliwość tylko w prywatnych domach auuto można oglądać i sprawdzać jego historie wypadkowe do momentu aż przyjdzie jakiś rusek lub bułgar położy handlarzowi kase na stół , a głupio-mądry polaczek poprostu wyleci na pysk z placu jak będzie próbował robić to co u nas na placach.
    • walecdaras
    • reasumując życze wszystkiego najlepszego każdemu kto próbuje zastosować się do rad podanych w tym artykule
    • 30tdi
    • @walecdaras Co ty chlopie wygadujesz,przyczepiasz sie, ale w sumie nie wiadomo o co ;)) jestes handlarzem i boisz sie, ze Ci zabraknie klientow do nabijania w butelke czy co ? Coraz wiecej moich znajomych jezdzi samemu po auta, a niektorzy wrecz sie zarzekają, ze w zyciu juz wiecej nie kupi uzywki w PL. Ja tez po nastepne auto bede jechal sam i artykul moim zdaniem jest swietny. A ludzi, ktorzy choc troche sa kumaci i znaja troche niemieckiego lub angielskiego zachecam do wyjazdow !!!
    • GeTe
    • Artykuł nie jest zły, nieżetelność autora polega na nie uwzględnieniu w tabeli innych istotnych koszów o których pisze w artykule...: - koszt przeglądu w Niemczech, jak chcemy sprawdzić należycie samochód, - koszt tłumaczenia dokumentów przez tłumacza przysięgłego, - i najważniejsze opłaty: rejestracyjna i ubezb. OC Nie zagłębiam się tutaj w cenę auta za granicą, bo z tym jest różnie, ale to i tak urząd weryfikuje po swojemu...
    • emkor
    • A co z recyklingiem?? Od kilkunastu miesięcy Rząd nadal nas okrada!!!Ponad rok temu Komisja Europejska stwierdziła, iż opłata jest nielegalna i co...nie ma ani zwrotów ani nie zaprzestano poboru!

Dodaj komentarz