Szlaban na import tanich aut

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Artur Grabarczyk

Liczba odwiedzin: 5718

Kupowanie używanych 10-letnich aut za granicą przestanie się opłacać. Już w przyszłym roku dzisiejszą akcyzę, której wysokość zależy od pojemności silnika i ceny zakupu auta, zastąpi stały podatek wynoszący aż 500 euro.

 

Nad projektem pracuje komisja „Przyjazne państwo” kierowana przez Janusza Palikota. Przychylni mu są posłowie tak PO, jak PiS. Chcą wyeliminować oszustwa na granicy i powstrzymać import starych gratów.

 

– Popularne dziś zaniżanie wartości auta stanie się niemożliwe, bo stawka będzie niezależna od ceny samochodu – mówi wiceprzewodniczący komisji „Przyjazne państwo” Paweł Poncyljusz (PiS). Jego zdaniem Skarb Państwa przestanie tracić miliony złotych przez spryciarzy, którzy potrafią przed przekroczeniem granicy wymontować z auta kilka części, żeby zaniżyć jego wartość i zapłacić mniejszy podatek.Fot. Maciej Pobocha

 

Ale wprowadzenie jednolitej stawki zmniejszy dostępność aut dla mniej zamożnych Polaków. – Na pewno spadnie import kilkunastoletnich pojazdów – mówi Leszek Lerch, analityk rynku samochodowego. Z danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego „Samar” wynika, że prawie połowa sprowadzonych w 2007 roku aut miała więcej niż 10 lat. – Dla wielu to jedyny sposób na własne cztery kółka – mówi Lerch.

 

Sprowadzany w tym roku samochód – według danych Samaru – ma średnią wartość 16 tys. zł. W przypadku silnika o pojemności do 2 litrów stawka akcyzy wynosi 3,1 proc. wartości auta. Nowy właściciel płaci w urzędzie celnym ok. 496 zł. Po zmianie przepisów wyłoży aż 500 euro, czyli ok. 1,9 tys. zł – prawie cztery razy więcej.

 

Jest też druga strona medalu. Mniej starych aut na drogach to mniejsze ryzyko wypadków z powodu np. awarii układu kierowniczego i hamowania, mniej ofiar, gdyż nowe pojazdy spełniają bardziej wyśrubowane wymogi bezpieczeństwa, i mniej wraków porzucanych na poboczach ulic.

 

W zeszłym roku wpływy z akcyzy od sprowadzanych samochodów wyniosły ponad 1 mld zł. O ile wzrosną po wprowadzeniu nowych stawek – nie wiadomo.

 

Andrzej Wilk z Otwocka jest szczęściarzem. Rok temu znalazł w Niemczech atrakcyjną ofertę sprzedaży rodzinnego minivana. Choć auto miało 13 lat, to przebieg miało niewielki: trochę ponad 100 tys. km. Niemiec­ki właściciel tłumaczył, że jeździł nim tylko przez pierwsze kilka lat, później używał sporadycznie. Pan Andrzej kupił minivana za 10 tys. zł, akcyza wyniosła go zaledwie 310 zł.

 

Takich szczęściarzy tylko w 2007 r. było w Polsce prawie milion. Właśnie tyle aut, według danych instytutu Samar, zostało sprowadzonych z zagranicy. W tym roku padnie kolejny rekord – eksperci prognozują, że do Polski przyjedzie ponad milion używanych samochodów. Połowa ma więcej niż 10 lat.

 

Ale już od przyszłego roku ten potok używanych samochodów zostanie zahamowany. A to przez nowy pomysł posłów z komisji „Przyjazne państwo”. Jej wiceszef Paweł Poncyliusz pracuje właśnie nad zmianą przepisów regulujących wysokość akcyzy za sprowadzone auto. Dzisiejsze dwie stawki (3,1 proc. za auta o pojemności do 2 litrów i 13,6 za auta powyżej 2 litrów) zastąpi jedna stała opłata.

 

– Jej wysokości jeszcze nie ustaliliśmy, ale skłaniamy się do tego, żeby była bardzo wysoka, nawet 500 euro – mówi Paweł Poncyliusz. Kwota nowego podatku ma być zaporowa, bo posłowie uznali, że dzisiejsze przepisy sprzyjają oszustom.

 

– Ludzie potrafią zrobić z kupionym samochodem wiele, żeby w urzędzie celnym pokazać, że jest niewiele wart, i zapłacić groszową akcyzę – mówi Poncyliusz. – Wymontowywanie części to powszechna praktyka, a urzędnicy są bezradni, bo nawet jeśli powołają rzeczoznawcę, to każdy im potwierdzi, że bez tej czy tamtej części auto jest mniej warte niż w oficjalnym cenniku.

 

Ile skarb państwa traci przez kombinatorów, tego nikt nie potrafi ustalić. Ale według szacunków ubiegłoroczne wpływy z akcyzy od sprowadzonych aut, które wyniosły nieco ponad miliard złotych, byłyby co najmniej dwa razy większe, gdyby nie oszustwa.

 

– Jeśli wprowadzimy opłatę, której nie będzie się wyliczać na podstawie kwot w umowie kupna auta, tylko ustali się jedną stawkę, możliwości oszukiwania znikną – twierdzi Poncyliusz.

Skończy się też sprowadzanie kilkunastoletnich samochodów kupowanych za 1–2 tys. euro.

 

– Ta fala złomu płynącego do nas, a potem walającego się po poboczach, zniknie – zapowiada Poncyliusz. – Nikomu nie opłaci się kupować szrotu za 1 tys. euro, jeśli po przejechaniu granicy będzie musiał zapłacić jeszcze 500 euro.

 

Pomysł komisji przeraża właścicieli firm zajmujących się sprowadzaniem samochodów z Zachodu. Ich zdaniem przestanie się opłacać sprowadzanie nie tylko kilkunastoletnich rozpadających się złomów, ale wszystkich aut starszych niż 3 lata.

 

– Wczoraj zapłaciłem 770 zł akcyzy za pięcioletnie auto, które sprowadziłem dla siebie. Gdybym miał zapłacić 500 euro, czyli prawie 2 tys. złotych, to nigdy bym go nie kupił – mówi Maciej Kołtun, który od kilku lat sprowadza używane samochody na zamówienie. Jego zdaniem niedawne spadki cen takich samochodów w Polsce sprawiły, że różnice między nimi a autami na Zachodzie są już niewielkie. – Gdy trzeba będzie zapłacić ten nowy podatek, opłacalne stanie się tylko kupowanie drogich, luksusowych aut, ale takich szuka bardzo wąska grupa najbogatszych klientów – mówi Kołtun.

 

Mniej krytycznie projekt posła Poncyliusza ocenia analityk rynku samochodowego Leszek Lerch. Jego zdaniem ogromną zaletą tego pomysłu jest uproszczenie systemu podatkowego za samochody. Plusem jest też fakt, że stała i dość wysoka stawka wyeliminuje napływ staroci. – Nie ucieszą się z tego tylko mechanicy samochodowi, którzy dziś mają masę klientów – mówi.

 

Ale jego zdaniem rozpacz branży zajmującej się ściąganiem używanych aut jest przedwczesna. – W Polsce używane samochody wciąż są drogie, a poza tym wielu ludzi wciąż będzie wolało zapłacić o kilkaset złotych większy podatek za samochód zachodni, który jest znacznie mniej wyeksploatowany, niż takie samo auto kupione i użytkowane w Polsce.

 

Do pomysłu zlikwidowania akcyzy i zastąpienia jej stałą opłatą na razie z rezerwą podchodzi Ministerstwo Finansów. Są obawy, że zamiast przynieść większe wpływy do budżetu, skończy się na jeszcze mniejszych dochodach niż dziś, przez spadek liczby kupionych za granicą aut. – Nie widzieliśmy tego projektu, dlatego musimy poczekać, aż będzie gotowy, i ocenić, czy wprowadzenie go w życie będzie opłacalne – mówi Witold Lisicki z Ministerstwa Finansów.

 

 

Volkswagen Golf II, silnik 1,8, rocznik: 1987, cena obecnie (z akcyzą) 2 062 zł, cena po zmianie 3 900 zł

 

 

 

 

 

Opel Astra II, silnik 1,4 l, rocznik: 2004, cena obecnie 22 682 zł, cena po zmianie 23 900 zł

 

 

 

 

 

Ford Galaxy, silnik 2,3 l, rocznik: 2004, cena obecnie 46 689 zł, cena po zmianie 43 000 zł

 

 

 

 

 

Renault Laguna, silnik 1,9 l, rocznik: 2001, cena obecnie 15 877 zł, cena po zmianie 17 300 zł

 

 

 

 

 

 

Audi A4, silnik 1,8 l, rocznik: 1998, cena obecnie 18 248 zł, cena po zmianie 19 600 zł

 

 

 

 

 

 

 

Toyota Avensis, silnik 1,8 l, rocznik: 2003, cena obecnie 27 735 zł, cena po zmianie 28 800 zł

 

 

 

 

 

 

Lexus LS 430, silnik 4,3 l, rocznik: 2003, cena obecnie 132 684 zł, cena po zmianie 118 700 zł

 

 

 

 

 

Subaru Impreza WRX, silnik 2,0 l, rocznik: 2003, cena obecnie 57 320 zł, cena po zmianie 57 500 zł

 

 

 

 

 

.

Komentarze

    • lordofchaos
    • ten novy poslekski vynalazek 500€ bedzie dotyczyl także novych samochodov z salonu oraz uzyvanych krajovych bo jak nie... ...to Komisji Europejska sie tym zajmie i beda zvracac :) co do samych 500€ - na poczatku naszego czlonkostva v UE srednia vartosc akcyzy vynosila chyba 1600zl i spravadzalismy autka to i teraz tez bedziemy
    • Conrado
    • No cóż... żyjemy w chorych czasach ;(
    • Conrado
    • No cóż... żyjemy w chorych czasach ;(
    • Onufry Zagloba
    • 1. W Polsce jest bida i stare graty nie znikną z dróg - to pewne i nie podlega dyskusji. 2. Faktycznie nie zdziwię się jak za jakiś czas Komisja Europejska dobierze im sie do dupy za te wygłupy.
    • Jarpoz
    • Myślę że ideą przewodnią jest ściągnięcie dużego haraczu od każdego zakupionego auta, auta najstarsze zaczęły "wymykiwać" się fiskusowi. Popieram wszelkie działania ograniczające sprzedaż starych wraków, ale gdzie tu tak oczekiwane "zielone światło" dla nowych aut???
    • Onufry Zagloba
    • Ano chyba trzeba to rozumieć tak, że bogaczowi wszystko jedno czy zapłaci za auto 10000 czy 10500ojro A jak dziad bedzie miał zapłacić 100 ojro za samochód + 500 podatku to da sobie spokój z samochodem i kupi rower :)
    • TNC
    • Jako importer uważam że to jedna z bardziej mądrych decyzji i nie chodzi tu tylko o wysokość stawki ale przede wszystkim o prostotę operacji. Przed rejestracją płacę określoną kwotę na konto potem z kwitkiem do Wydziału Komunikacji i po temacie. Jeszcze powinni znieść ten niepotrzebny Vat24/25. Według mnie do rejestracji powinien potrzebny być tylko poprzedni dowód rejestracyjny + tłumaczenia + jedna opłata i wszystko załatwione. Opłata 500Euro napewno odstraszy złomiarzy ale jest to napewno lepsze wyjście niż stek niepotrzebnych papierów i kserokopii.
    • tusiek
    • Jasne że lepiej!Będzie przejrzyście i skończy się import złomu!Już dzisiaj widać że import uzywanego sprzętu elektronicznego to bzdura.Niedługo będzie tak z autami.
    • janusz11
    • Przejrzyście może będzie, a może nie. Natomiast NA PEWNO zyski podwoją ci co mają jakiś "tajemniczy wpływ" na naszych wspaniałych (p)osłów. A co! A jak! A wydoić ubogiego! To nie człowiek przecież!
    • buc
    • „Przyjazne państwo” hI!, ha! he, he, he! Dla kogo normalne? chyba nie dla normalnych ludzi! a dla cwaniaków w najgorszym polskim znaczeniu typu Pali_pies tzw. "reformatorów", którzy zrobili skok na kasę Polaków robiąc z nich dziadów i włoczęgów światowych!
    • PanKot
    • Ten pomysł zapewne wyszedł od importerów nowych aut - to przecież konkurencja. A jeśli chodzi o starocie poruszające się po naszych drogach to przez wile lat to się jeszcze nie zmieni. Ludziska zamiast zmienić 18-letniego na nowszy 12-letni będą łatać swojego "grata" bo na nowszy nie będą mieli kasy. Więc minie wiele lat zanim sytuacja się poprawi. Lepiej byłoby wprowadzić strefy w centum miasta z zakazem wjazdu dla pojazdów o wysokiej emisji spalin - wtedy to miałoby sens - ZDROWE PAŃSTWO.
    • raku
    • Nie dajmy się panowie zwieść jakimś sloganom typu przyjazne państwo,nikt mi nie wmówi że tam na górze martwia sie o nasze bezpieczeństwo tym przepisem dostaniemy tylko po kasie bo o kase tu chodzi i zawsze chodziło, moze i ludzie zanizają wartość auta ale nasze państwo też bezkarnie pobierało akcyze dyskryminując auta z uni które nawet heble ale o niebo lepsze od naszych krajowych nie mówie tu już o podatku drogowym w benzynie a i tak pobieranym na płatnych autostradach ,panowie to jest walka o kase i tylko jest pytanie-oni nas czy my ich przyjaznym państwem wyryćkamy
    • Vito3
    • Komisja europejska się tym zajmie , a za dwa lata rząd będzie zwracał z odsetkami . Skoro w Uni nie ma takiego podatku to ... Palikot może sobie proponować co chce Umia nie jest głupia i swój złom musi mieć gdzie upchnąć.
    • maroon
    • I bardzo dobrze! koniec badziewia, które zalewa nasz kraj. chiny, indie. ale u nas tez da sie coś znaleźć. Jak jak zwykle polecam fiata. Jedyny porządny się uchował, i zawsze można się na obniżke załapać.
    • slayer
    • maroon- dodam tylko ze to nie byle jaka znizka bo patrzylem i to prawie 20% jest! Ja żonki chce Punto wziąć.

Dodaj komentarz