Tanieją parowozy
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 3957
Sypie się motoryzacja w Europie. W Hiszpanii sprzedaż spadła prawie o połowę, Ford chce sprzedać Volvo, które w ostatnim kwartale miało blisko 500 mln dolarów strat, Suzuki zwalnia 1,2 tys. osób ze swoich fabryk na Węgrzech i nawet w Niemczech sprzedaje się obecnie o blisko milion samochodów mniej.
W Polsce kryzys jest na razie utajony. Ograniczono produkcję Opla w Gliwicach, ale póki co nie mówi się jeszcze o zwolnieniach. Bez ograniczeń produkuje Fiat w Tychach, który ma zamówienia na małe samochody. Gospodarka wszakże jest to zespół naczyń połączonych i to co dzieje się w Europie na pewno dojedzie też do Polski.
Wiadomo już, że to co staniało w ostatnich miesiącach będzie drożało od Nowego Roku. Podwyżką cen dilerzy będą chcieli odbić sobie straty wynikające z mniejszej sprzedaży. Nie jest to mądre, bo sprzedaż będzie wtedy jeszcze mniejsza, ale taka jest już polska specjalność. Jak staniało, to musi zdrożeć. Już dziś wiele firm ogranicza ponadto zakupy flotowe. Zwykle wymieniano samochody po roku, a teraz znacznie przedłużają terminy.
Ważne jest w tej sytuacji, aby utrzymać rynek i dlatego duże zdziwienie budzi decyzja rządu o podniesieniu akcyzy na samochody z silnikami powyżej 2 litrów. Będą teraz kosztować o ok. 6 tys. zł drożej, a więc oczywistym jest, że przestaną być kupowane. Wojciech Drzewiecki, analityk z firmy Samar twierdzi, że podatkowe dochody państwa ulegną zmniejszeniu, a nie zwiększeniu jak się planuje.
Wzrośnie również od nowego roku akcyza na wódkę i za butelkę zapłacimy o złotówkę więcej. W tej sytuacji oczywiste jest, że lepiej się napić nić kupować jakikolwiek samochód, co na pewno będzie miało pokrycie w rzeczywistości.
Podrożały ponadto mandaty. Za przejechanie na czerwonym świetle trzeba teraz zapłacić 500 zł i tyle samo za zaparkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych. Staniało tylko przechodzenie piechotą na czerwonym świetle z 250 od 100 zł, piesi mogą sobie teraz chodzić dowolnie. W Polsce zawsze jest tak, że jak wszystko drożeje, to na wszelki wypadek tanieją parowozy.
Kierunek generalnie jest taki, że stawia się na karanie a nie na budowanie. Sejm np. w ogóle nie zajmuje się sprawami bezpieczeństwa na drogach, a jak raz się zajął, to lepiej zapomnieć. Posłowie PiS zaproponowali, aby skasowano obowiązek jeżdżenia na światłach przez cały rok. Tak sobie wymyślili, taka to jest formacja polityczna, że jak będzie ciemniej, to będzie widniej. Jest to jak na razie jedyny sejmowy pomysł dotyczący bezpieczeństwa na drogach.