Tańszy rocznik 2009

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Maciej Pobocha

Liczba odwiedzin: 6647

Nie skończyły się jeszcze wyprzedaże samochodów z rocznika 2008, a w salonach już można znaleźć przecenione auta wyprodukowane w 2009 r.

Nowe samochody nie sprzedają się najlepiej. Generalni importerzy, szukając sposobu na zwiększenie popytu, postanowili obniżyć ceny pojazdów, które dopiero co zjechały z taśm montażowych. To jedna z metod. Inną jest oferowanie wybranych modeli z darmowym dodatkowym wyposażeniem.

Gratis można dostać np. opony zimowe z felgami, nawigację czy bagażnik dachowy. Nie brakuje też ubezpieczeń komunikacyjnych i atrakcyjnych kredytów dostępnych w cenie samochodu. Niekiedy propozycje te są łączone, w efekcie czego kupuje się auto z rabatem i ekstra wyposażeniem lub z opustem i z pełnym pakietem ubezpieczeń. Taka sytuacja na początku roku to ewenement.

- Popyt na nowe samochody nie jest wysoki. Promocje mają więc zachęcić klientów do kupna – mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytut Samar. – Zniżki na auta są i będą, bo klienci już się do nich przyzwyczaili i bez nich w zasadzie nie chcą przychodzić do salonów. To jedna strona medalu. Druga jest taka, że w związku z wysokimi kosztami obsługi kredytów dealerom nie opłaca się przetrzymywać samochodów przez dłuższy czas. Chcąc się ich pozbyć oferują promocje – wyjaśnia Drzewiecki.

O ile wyprzedaż wcześniejszego rocznika jest zrozumiała (w Polsce przy odsprzedaży znaczenie ma data produkcji pojazdu, a nie pierwszej rejestracji), to rozpoczęte tak wcześnie promocje na auta z 2009 r. budzą pytanie o rzeczywistą wartość samochodów. Skoro można oferować pojazdy ze zniżką, to czy generalni importerzy ustanawiając ceny katalogowe nie naciągają klientów na wyższe wydatki?

- Czy ceny są sztucznie zawyżane „pod promocję”? Tego oczywiście nie będziemy nigdy wiedzieć do końca, ponieważ nie leży to w interesie żadnego producenta. Dokładny koszt wytworzenia auta oraz jego sprzedaży (koszt pozyskania klienta) jest tajemnicą handlową – mówi dr Jolanta Tkaczyk z Katedry Marketingu Akademii Leona Koźmińskiego.

- Cały biznes polega na tym, że ktoś na kimś zarabia. Pytanie tylko, czy w dobie kryzysu w branży, spadającego gwałtownie popytu na samochody, ich producenci i generalni importerzy nie powinni zejść ze swoich marż po to, by w ogóle sprzedawać – zastanawia się Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. - Dzisiejszy rynek nowych aut staje się rynkiem klienta. To on decyduje, co i za ile kupi. Jeśli nie zaakceptuje ceny, co ma miejsce, to nie zdecyduje się na samochód. W ciągu najbliższych miesięcy można więc spodziewać się, że promocje będą podtrzymywane – dodaje.

- W sytuacji mniejszej sprzedaży firmy chcą pobudzić popyt. Mają tu dwie możliwości: albo politykę niskich cen katalogowych (stale niskie ceny), albo czasowe promocje sprzedaży (rabaty, bonusy, oferowanie bogatszego wyposażenia w cenie standardu itp.)  – wyjaśnia dr Tkaczyk.

Jej zdaniem, z punktu widzenia potencjalnego klienta, uczciwsze i zdecydowanie mniej skomplikowane jest stosowanie stale niskich cen. Nie bez znaczenia jest jednak magia szczególnej okazji jaką jest rabat. Może on mieć moc mobilizującą do podjęcia decyzji o zakupie szybciej, aniżeli w przypadku niższych, ale stałych cen. A oto przecież producentom chodzi.

Promocje na samochodu z rocznika 2009 Fot. Peugeot

 

Peugeot 308

Gratis opony zimowe + felgi i boks dachowy. Ceny od 56 600 zł

 

 

Fot. Mitsubishi

 

Mitsubishi Colt

Na wersję 5-drzwiową rabat 1500 zł lub pakiet ubezpieczeniowy gratis. Ceny od 38 490 zł.

 

 

Fot. Maciej Pobocha

 

 

Fiat Linea

Wszystkie wersje (poza Fresh) tańsze o 3000 zł. Ceny od 41 490 zł (Fresh za 39 990 zł).

 

Fot. Renault

 

 

Renault Laguna

Zniżka na wersje hatchback i kombi 5000 zł. Ceny od 64 900 zł

 

.

Komentarze

    • Wieryg
    • he!he! komusze buble( nawet najgorsze d ziadostwo =tandeta = fiat = stawiaja obok takiego Mitsubishi..??? A tutaj zeby nie mozna bylo Porownac Pokazane sa wozidla komuny UE roznych klas.Mimo to kazdy widzi jaka to drozyzna!he!he!za jaks Piz dke- renaulta= bubel franc owaty 64tys zl..???Albo w tej samej klasie Peugot i Colt = gddzie Peugot drozszy o 20K zl..??? czyz nie czas NAJWYZSZY by te komune zlodziejska =ue trAFIL sCHLAG"..???=Oczywiscie dzieje sie tak bo paliaczek zaplaci =wiecej za VW niz za honde,lub subaruche..???he!he!...
    • moderator10
    • do lekarza wieryg belkoczesz jak przyglupawy dresiarz
    • lordofchaos
    • i tak jest lepiej nie marudzi bez konca o subaru ale fakt czytac go ciezko - tylko po co?
    • lordofchaos
    • vracajac do tematu ciekav jestem kiedy koncerny sie zorientuja i vroca do korzeni niech vw robi auta dla ludu mrec i bmw luxy, a fiat male i tanie itd. obecnie kazda firma chce miec pelna game samochov v kazdym segmencie - bzdura no i silniki dva diesle i trzy benzynove v zupelnosci vystarczy + jeden jakis eco/hubryda a nie jak obecnie ze do kazdego modelu mozna miec 10 roznych silnikov ta roznorodnosc podraza koszty a po co? skonczy sie kryzys to mozna znov rozvijac skrzydala a narazie...
    • AK-105
    • Ręce opadają jak to czytam.
    • mag
    • Coś w tym jest, lepsza jest specjalizacja. Małe auta FIAT, limuzyne - Mercedes, BMW, dla ludu VW a dla biednego ludu np SKODA :)Dlatego np Skoda Superb to nieporozumienie tak jak VW nie wiem jak to się nazywa Phatom czy jakoś tak to też pomyłka. A co do silników wystarczyłby 1 diesel i dwa benzynowe.
    • Roger
    • phaeton. za... samochód, raz w nim jechałem. 5l pod maską i na bulwarowej gdzie na max. jeżdżę 80km/h to phaeton jechałem 180 :] przy 200 słyszysz tylko delikatne szszszszszszszsz..... to jest właśnie to w limuzynach co moim zdaniem bije na głowę auta sportowe.
    • Vito3
    • Jak mają się sprzedawać skoro cena zaczyna się od 38 tyś te samochody powinny kosztować do 30 tyś w tej sytuacji gospodarczej. Obniżka 1500 zł jest śmieszna a rozmawiając z dilerem Opla za samochód z z rocznika 2008 jest upust i tyle nic więcej dodać nie mogą, nie ma ubezpieczenia ,opon, czy radia.Niech się wypchają z takimi ofertami.Pamiętam jak przy cenie 4,70 Euro samochód Renault Clio kosztował 29000 cztero dzwiowy .Lecz w kolejnych latach Euro spadało ale ceny poszły w góre to teraz mają sprężynka się naciągła i pękła.
    • harnasx
    • Ludzie dla kogo są te CENY!! Zarabiam ponad średnią krajową i jak popatrze że musiałbym wydać całoroczne dochody (zakładając ze nie jem i nie płace za nic!) za taką POPIERDUŁKĘ (308 i reszta :) to sie nie dziwię skąd spadek sprzedaży - własciwie to się dziwię KTO to kupuje. (nigdy nie kupię auta na kredyt - i nikomu nie radzę - z wyjątkiem firm ofcourse)

Dodaj komentarz