Targi motoryzacyjne wracają do Poznania
Autor: Monika Kaczyńska
Liczba odwiedzin: 8386
Po pięciu latach przerwy odbędą się w Poznaniu targi mortoryzacyjne. Od 19 do 21 marca goście nie tylko z Wielkopolski będą mogli wziąć udział w odbywającym się na terenie MTP Motorshow.
Organizator zapowiada wielkie wydarzenie. Dilerzy są nieco ostrożniejsi w ocenach.
– Przez pięć lat w Poznaniu odbywały się tylko Spotkania Motoryzacyjne – mówi Dariusz Wawrzyniak z MTP. – Wydarzenie, które planujemy na marzec, to impreza w zupełnie nowej formule, ze znacznie szerszą ofertą. Będą to targi z prawdziwego zdarzenia.
Gdy MTP w 2003 roku rezygnowało z targów motoryzacyjnych, motywowało to stosunkowo nieznacznym zainteresowaniem. Zdaniem Wawrzyniaka ten właśnie element zmienił się najbardziej.
– Właściwie w Polsce, ani w ogóle w Europie Środkowo-Wschodniej nie ma imprezy konkurencyjnej. Oczywiście, na razie jeszcze Poznań nie może równać się z Genewą czy Hannoverem i tak pewnie będzie jeszcze przez najbliższe lata, ale już w tym roku impreza organizowana będzie z dużym rozmachem, a w latach następnych planujemy ją rozwijać.
Motorshow ma się odbywać co roku. W czasie najbliższej edycji zwiedzający będą mogli obejrzeć auta, motocykle i quady 50 marek. Jak twierdzi Wawrzyniak, będą także pojazdy niepokazywane wcześniej w Polsce. Przygotowano także liczne efektowne imprezy dodatkowe. Na specjalnym torze pomiędzy pawilonami będą ścigały się ciężarówki, w hali na torze gokartowym zwiedzający będą mogli obejrzeć coraz popularniejsze quady. – To wyjście w stronę klienta – zaznacza Wawrzyniak. – Motocykle i quady zyskują coraz szersze grono zwolenników.
Dominika Bońkowska, dilerka Toyoty, uważa, że powrót imprezy do kalendarza targowych imprez to bez wątpienia dobra wiadomość, ale... – Przynajmniej na razie to raczej show niż targi – przekonuje. – Prezentacje aut spoczywają na barkachh dilerów, nie importerów. To niesie z sobą określone konsekwencje. Niemal nie ma nowości niepokazywanych dotąd w Polsce. Te, które są, to samochody dostępne na naszym rynku, ale rzadko kupowane. To oczywiście atrakcja, ale nie aż taka, żeby impreza miała charakter podnadregionalny. A szkoda. Gdyby włączyli się importerzy i w Poznaniu pokazali po raz pierwszy w Polsce premiery z Genewy czy Hannoveru, targi miałyby zupełnie inną rangę.
Wbrew wątpliwościom Dominiki Bońkowskiej, takie wydarzenia zapowiada Marek Wajer z firmy Ewa Szpot. _– Pięć dni po prezentacji w Genewie pokażemy nano – najtańszy samochód świata indyjskiej firmy Tata. Na polski rynek trafi dopiero za dwa lata. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek w historii zdarzyło się, aby już kilka dni po prezentacji w Genewie można było zobaczyć samochód w Polsce. Tylko podobnych przedpremier będziemy mieli sześć.
Wajer podkreśla też, że zmiany w programie imprezy są zgodne z sugestiami dilerów. – Na przykład to, że impreza jest biletowana. Bilety nie będą drogie, ale sam fakt ich sprzedawania sprawi, że będzie to publiczność w jakiś sposób wyselekcjonowana. W klientach zaś cała nadzieja branży. Ostatnie dwa lata były dla przemysłu samochodowego trudne. Jak będzie dalej, trudno przewidzieć, ale gwałtownej poprawy sytuacji nic nie zwiastuje.
Dariusz Wawrzyniak z MTP ma nadzieję, że tegoroczna edycja Motorshow rozpocznie nową epokę w historii targów motoryzacyjnych w Poznaniu, a kolejne sprawią, że Motorshow stanie się z czasem jedną z najważniejszych imprez w branży w naszej części Europy.