Toyota wraca na tron?

Aktualności / Nowości

Autor: źródło: Mototarget.pl

Liczba odwiedzin: 345

Ta historia zawiera w sobie wszystkie elementy filmowego hitu. Są szybkie zwroty akcji, dramatyzm i szczęśliwe zakończenie. Toyota po 2 latach od afery z zacinającym się pedałem gazu, powoli oczyszcza się z zarzutów. Więc o co w tym wszystkim chodziło? 8 milionów samochodów wezwanych do serwisów lub wycofanych z rynku, Fot: Toyota setki negatywnych publikacji w mediach na całym świecie, ale przede wszystkim spadek sprzedaży i zaufania do marki Toyota. Taki jest efekt jednego z największych skandali w historii motoryzacji, który dotyczył zacinających się pedałów gazu w samochodach Toyoty. W kilka miesięcy po zakończeniu medialnej nagonki, można pokusić się o analizę i kilka wniosków.

Efraim Leavy, motoryzacyjny analityk agencji Standard and Poor's, przyglądając się wynikom badań zleconych przez amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA), powiedział "te wyniki to najlepsza rzecz na jaką Toyota mogła liczyć" i trudno się z tym zdaniem nie zgodzić. Testy, analizy i badania przeprowadzone m.in. przez specjalistów z NASA nie wykazał żadnej wady systemu elektronicznego pedału gazu, który był głównym podejrzanym w sprawie. Badania komponentów elektronicznych były przeprowadzane w specjalnym centrum testowym Chryslera w Auburn Hills, a mechaniczne części poddawano testom w Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda. Koszt operacji wyniósł 1,5 mln $. Efekt? Zamiast elektronicznych „chochlików” naukowcy dostrzegli ciekawą zależność. Większość zgłoszonych wypadków, których rzekomym powodem było zacięcie się gazu i samoistne przyspieszanie, okazało się fatalną pomyłką kierowców, którzy naciskali gaz zamiast hamulca. Pozostała jeszcze kwestia pedału gazu klinującego się pod dywanikiem. Tu sprawa była prosta – Toyota już na początku zadeklarowała  zmianę kooperanta, dostarczającego mechanizm do japońskich samochodów.  Wadę wykryto w kilkudziesięciu tysiącach aut.

Sekretarz transportu USA Ray LaHood, który w 2010 roku głośno domagał się szybkich wyjaśnień od Toyoty, już w 2011 powiedział dziennikarzom Autonews „Wydaje nam się, że Toyota to bezpieczny samochód”. Co więcej LaHood doradził również swojej córce, żeby zakupiła Toyotę Siennę 2011. Ponoć transakcja została sfinalizowana.

Tymczasem wartość marki Toyota w 2010 roku spadła o 16% do 25,7 bilionów $. Jednocześnie koncern wypłacił prawie 50 mln $ w odszkodowaniach i zmagał się z 400 pozwami sądowymi.

Zobacz także

Komentarze

    • alan2
    • A mówią że u nas jest złe wyszkolenie kierowców, przynajmniej większość wie gdzie są jakie pedały;) ale na serio Toyota mimo pomyłki i tak dużo straciła, napewno miejsce lidera sprzedaży na rzecz VW, ale również uważam że coś prawdy w tych usterkach musi być bo gdyby następowały takie pomyłki to nie tylko Toyota byłaby wzywana do serwisów, wiekszość samochodów w USA to automaty, tak samo jest i u nas mimo początkowych problemów z 2,0 TDI w VW gdzie dawno już zostało to poprawione ciągle się słyszy o tym problemie, i tak samo bedzie z Toyotą
    • tesc (gość)
    • tu nie chodziło detronizację na rzecz VW, ale o odbudowanie zaufania do GM w USA. I to sie przez te dwa lata udało. Po wezwaniu Toyoty do serwisu, dużo dilerów w USA pozamykało salony, nikt już nie kupował toyot. Toyota starciła dużo, przede wszystkim zaufanie do marki. Ja od początku wiedziałem że to specjalne działanie Obamy i skorzystałem z tego i kupiłem okazjonalnie prawie nowego Priusa :))))). Jest suuuuper

Dodaj komentarz